Już po polipie. Pod błonę zajrzy się innym razem, ale nie wygląda na to że coś się tam dzieje, tfu, tfu, tfu. Dziś Mruciu był miły, jednak po odejściu madki pokazał kto rządzi. A mówiłam że podawać co trza u madki na rękach, połowa problemu z głowy. Dziś nie popuścił nawet kobiecie i musiał siedzieć w miękkim kołnierzu, namordniku i worku, nadundany rzecz jasna. Kiedy pojechaliśmy go odebrać i stanęliśmy z Piotrusiem w drzwiach, w transporterku już była aktywność. W samochodzie z transporterka wylazł i nawet mile zaczepiał Piotrusia łapką. Hym... taa... na pewno to jakiś inny, obcy kot pochlał wczoraj Piotrusia, niemożliwe żeby to Mrutek. W domu natentychmiast mła skarmiła i teraz Mruciu parapetuje a z mła powoli schodzi napięcie. Po południu jutro wizyta kontrolna. W lecznicy Mrutek robi za wściekłego samca i w ogóle ciężkiego drapieżnika. Mła się wydawa że Mruciu buduje sobie legendę, coś jak słynny swego czasu Tatuś z fabryki, taki olbrzymi bęcwał, który wymagał by ludzie schodzili mu z drogi i który ryczał tak że było go słychać na okolicznych podwórkach. Uff... chyba się czegoś napiję typu nalewka, niech to napięcie zleci szybciej. Powinnam też coś zjeść. Na fotce Pan Obrażony, fotka poruszona, bo Mrutek nie będzie mła pozował po takim chamstwie, jak zostawienie go w lecznicy.
Strony
▼
Czyli nie ma polipa???
OdpowiedzUsuńUfff.Odpoczywajcie!
OdpowiedzUsuńZ może po prostu go bolało i się bronił? Okaże się przy kontroli, bo na pewno będzie.
OdpowiedzUsuńI spoko, odobrazi się słodziaczek, Ty daj działać nalewce.
Mrutek jest dzielny! Ja chcę Mrutkowi wysłać prezent :)
OdpowiedzUsuńPodziel się z kotem nalewką.
OdpowiedzUsuńO, świetnie! Odpoczywajcie sobie, należy się ♥
OdpowiedzUsuńOdpoczywajcie, głaski dla Mrutka, a Tobie, Tabo nalewka bardzo się należy :)
OdpowiedzUsuńSowa
Dziś Mruciu był na kontroli pooperacyjnej, jest OK. Mła miał przeprowadzony wykład, pouczenie było i wydane lekarstwa. Kolejna wizyta w czerwcu. Operacja samego oddzielenia polipa trwała 45 minut, bo polipsko było olbrzymie. Udało się zrobić taniej, bo przed błoną bębenkową. Oczywiście leczymy nadal świerzbowca, na którego Mrutek jest bardzo wrażliwy. O trzymaniu Mrutka w domu nie ma mowy, dziś razem z sąsiadem Michałem Mrutek budował foodtrucka - sąsiad Michał zapitalał, a Mrutek pouczał go z naczepy. Trochę już się odobraził, mła mu dała do żarcia wszystko co najbardziej lubi i to w dużej ilości. Żadnych prezentów dla Rozbestwionego Kocurrku, Ty ładuj dobrutki w Myszkę, mła aż za dobrze wie jakie są koszty wetowe. Idę spać. :-D
OdpowiedzUsuńTo nic takiego. Na Dzień Dziecka dla Mrutka :)
OdpowiedzUsuń