Strony

niedziela, 3 maja 2026

Warszawa - Łazienki Królewskie

Dzisiaj wpis okolicznościowy, mało słów, dużo zdjątek. Na początek  egzemplarz Konstytucji z 3 maja 1791 roku spisany 5 maja w roku 1794. A teraz mła zapodawa Łazienki Królewskie w Warszawie, jej zdaniem  najpiękniejszy  klasycystyczny obiekt w Polsce i z piękną historią. Król Staś, co by o nim nie mówić, w kwestii Łazienek Królewskich zachował się bez zarzutu.  Udostępnił ogrody dla publiczności, bardzo egalitarnie, bowiem wymagany był jedynie odpowiedni strój.  O ile było  stać na buty i czysty, w miarę elegancki strój,  to mogłaś lub mogłeś się udać do Łazienek na imprezkę, albo koncert.  Kto chce o Łazienkach przeczytać więcej to niech zajrzy do wiadomej strony.

Wyprawa mła do Łazienek Królewskich miała być wyłącznie spacerowo - parkowa, ale okazało się że z okazji majówki jest wstęp wolny do Łazienkowych budynków. No żal nie skorzystać. Mła nie wlazła wszędzie, ale trochę zobaczyła. 

Mła była pierwszy raz w Starej Pomarańczarni od czasu jej renowacji, znaczy lata nie była a to się przez ten czas jej niebytności pozmieniało.

W Białym Domku mła była po raz pierwszy, wcześniej oglądała go jedynie z zewnątrz. Jest uroczy, choć pochłaniacze wilgoci pracują na pełnych obrotach. 

W Sali Jadalnej ozdobionej malowidłami groteskowymi  mła naszła okazy porcelany, wszystkie cud urody, zrobione w roku 1750 wg. modeli czołowych twórców miśnieńskiej manufaktury: Eberleina i Kändlera. Były też modne za czasów króla Stasia wazoniki japońskiej manufaktury Arita.

Najbardziej do mła w Białym Domku przemówiła sypialnia, motylki, ptoszki - wszystko to subtelne i delikatne. 

Po oblookaniu Białego Domku mła potupała do Pałacu na wodzie, po drodze napotkała lisicę, która wydawała się wracać do młodych. Bardzo spokojnie i bez najmniejszego skrępowania przemknęła koło piknikujących i spacerujących ludzi.

Wlazłam do pałacu po odstaniu w kolejce, tym razem do obejrzenia były udostępnione jedynie oficjalne apartamenty, żadnych wejść na pięterko. 

Mła była bardzo zmęczona po tym zwiedzaniu, uznałam że polezę do Teatru na wodzie i starczy zwiedzania Łazienek Królewskich , bo padnę.  Na scenie prezentował się paw, a wdzięczna publisia trwała w oczekiwaniu, licząc na to że osoba aktorska rozłoży ogon. Osoba aktorska złośliwie zeszła do orikestrschronu i tam pióra rozłożyła. Ledwie było widać, za to skrzek pełen jadowitej satysfakcji niosło  daleko, bo po wodzie.

Rozglądałam się za łabędziami ale w stawie przed Pałacem na wodzie ich nie zauważyłam. Może gniazdują. Naszłam za to parę malutkich  kaczuszek mandarynek.

No i to by było na tyle tej niepełnej wycieczki po Łazienkach Królewskich. Sorry że dziś bez rozpisanek, ale mła wymęczona po wczorajszej jeździe do Wawki. Zamiast pisania mła, jest parę trzeźwych słów od Kamila Janickiego na temat naszej majowej Konstytucji. 


15 komentarzy:

  1. Jak Twoja jest niepelna to moja jest jedynie liźnięciem, bylam tydzien temu, nie zwiedzalismy wnętrz ,,przeszlismy kawałek ,nastepnie udalismy sie na Stare Miasto. Byłam pierwszy raz od baaaardzo dawna, więc jakbym byla pierwszy raz. Nastepnym razem będę zwiedzac juz bardziej konkretnie, ale tez na raty, jak jeszcze chce sie muzeum narodowe i Zamek Krolewski i moze cus jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mła wylądowała w Łazienkach Królewskich przypadkiem, Dżizaas i Jądrzej wyciągnęli mła na wystawę w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Na tej wystawie mła natentychmiast poczuła silną potrzebę kontaktu z czymś jak najbardziej naturalnym i najlepiej zielonym. Do Wawki się może jeszcze wybiorę, ale raczej nie szybko i chyba w czasie, w którym nie będzie światecznych tłumów.

      Usuń
  2. Byłam rok temu na czerwcowym spacerze. Wgl taka ciekawostka, podobno dużo osób odwiedza np. łazienki a mało który warszawiak tak był :D I coś w tym jest. Swojego miasta się nie zwiedza...
    Miłego dnia!
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że warszawiacy chodzą do parku, dzieci zawózkowanych było całkiem sporo, raczej nie kręcą się w tych okolicach, w których jest mnogo turystów, nie zwiedzają budynków. To pewnie jest tak że każdy kiedyś z wycieczką szkolną itd. Mła jest z tych, którzy łażą nawet po swoim własnym mieście, po prostu łazikiem jest. ;-D

      Usuń
    2. Dobrze, ponoć łaziki dłużej żyją. ;-D

      Usuń
  3. Bardzo ładnie ten nasz król Staś se tam urządził. Piękne detale, dbałość o szczegóły, umiar, wyczucie itp. Dobry gust widać od każdej strony.
    A z wykładu Kamila J. od razu wiadomo, skąd na te cuda były piniążki.
    Ogólnie dzięki, żeś jego "Wielką Historię" udostępniła, będę go sobie słuchać od czasu do czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Kamil bardzo dobrze rozumie rolę popularyzatora historii, robi to świetnie. Bez tego narodowego zadęcia, ale też bez samobiczowania. Po prostu było jak było. ;-D
      Król Staś osobna bajka, w sumie ciężki charakter. Mła czasem go żal, a czasem jest solidnie na niego wkurzona, zapomina bowiem że był człowiekiem swojej epoki. Jak to mawiają, wyżej tyłka nie podskoczysz. Nie każdego dzieje niosą jak Kościuszkę.

      Usuń
    2. O to to, pan Kamil ma duży talent do przekazywania wiedzy!
      Jakoś tak, nauka historii nie przychodziła mi łatwo, daty i bitwy odrzucały mnie od niej najbardziej. Jednak dla narodowych bohaterów też nie mogłam wykrzesać z siebie zbytniego zainteresowania, albowiem już dość dawno odkryłam że każdy "wielki" to jednak 'gliniane nogi" ma :D Ot ludzie to ludzie nie ma wśród nas ideałów.
      No i kilka miesięcy temu odkryłam w necie Kamila Janickiego i co się dzieje, jestem wstanie z wielkim zainteresowaniem wysłuchać jego nawet półtoragodzinne programy :) No bo taka jak napisałaś Taba on "bardzo dobrze rozumie rolę popularyzatora historii, robi to świetnie. Bez tego narodowego zadęcia, ale też bez samobiczowania. Po prostu było jak było"
      Tak że Agniecha ja także polecam Kamila Janickiego. Jako że ty wiejska dzioucha tera to zacznij może od tego :)
      https://www.youtube.com/watch?v=zbqAKFtpNgo&t=5s

      Usuń
    3. Pan Kamil przede wszystkim nie nudzi i mówi o rzeczach, o których nauczyciele historii w szkołach nie mówią. Porusza też problemy związane z szeroko pojętym muzealnictwem i jego rolą w przybliżaniu nam przeszłości. Więcej Pana Kamila, mniej durnych IAjów, w których średniowiecze wygląda jak plan hollywoodzkiego filmu. ;-D

      Usuń
  4. A karpie-giganty były? Wyczytałam kiedyś że na Syberii i Czukotce ze skóry karpi i amurów rdzenna ludność robiła uzytkowo-ozdobne cuda. Zdobione haftami, malowaniami, ażurami, wypaleniami. Duuże rzeczy i drobiazgi. Co wydawało się brednią dopóki nie zobaczyłam karpi łazienkowskich. Molochy.
    Pan Kamil wymiata, rzeczywiście, z tym świętem konstytucji, Kołłątajem i Staszicem w roli reformatorów.... Hm. Nieładnie sobie myślę, że niezależnie od tego że rozbiory były narodową tragedią, to jednak dały początek znormalnieniu stosunków społecznych. Tak mi wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno nastąpiło pożarcie matki nurogęsi i jednego pisklęcia, sum był sprawcą. Na szczęście mła nie była świadkiem, znaczy świadkinią ( przed dreptaniem po Łazienkach Królewskich mła była na wystawie ociekającej nowomową feministyczno - genderowo - idiotyczną, bardzo mła zaszkodziło! ). Co do zaborców i tej normalizacji postaw, to i tak i nie. Trudno porównywać takie Prusy z Rosją, jednak inne światy. Nie da się jednak ukryć ze nasze oświecone to na tle Europy wypadały blado, znaczy jak te świeczki łojowe przy lekstryce. ;-D

      Usuń
  5. Aż mnie stopy rozbolały. Obejrzę raz jeszcze w poczekalni jutro ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mła też czuła w stopach nachodzenie, ale ogólnie to było jej lekko - zielone i zwiedzaniowa darmoszka! :-)

      Usuń
  6. To ja - Małgosia - piękne zdjęcia! Wielka przyjemność z oglądania - szczególnie detali na które zabrakło mi sił i cierpliwości ...jest moja obecność w wydarzeniach za co dziękuje i miło ... fajnie wrócić do tej majowej wyprawy -🥰

    OdpowiedzUsuń