Strony

piątek, 10 lipca 2026

Mrutek meloman

"Kot"

"Jest cały czarny, lecz ogon ma elektryczny.

Gdy śpi na słońcu, jest najczarniejszą rzeczą, jaką sobie można wyobrazić.

Nawet we śnie łapie przerażone myszki. Poznać to po pazurkach, które wyrastają mu z łapek.

Jest strasznie miły i niedobry. Zrywa z drzew ptaszki, zanim dojrzeją."

 Zbigniew Herbert


Mła postanowiła  zacząć od wiersza Herberta z powodu nowych  lokatorów na naszej posesji - zamieszkały u nas słowiki. Wszystko wskazuje na to że będziemy mieli troszki niedojrzałych ptoszków do zerwania. Mła bardzo obawiała się kocich ekscesów, no bo wicie rozumicie, te kląskania, śpiewy poranne i późno wieczorne. No a tu zaskoczka, koty całą familię słowików mają gdzieś. Ptoszki pitulą a koty słodko przy tym pituleniu śpią. Wszystkie, choć najdziwniejsza jest reakcja Mrutiego.  Ptoszek milknie, Mrutek podmiaukuje przez sen,  słowik znów zaczyna pitulić a Mrutek w chrapanie. Zdawa się że z naszego kocurego to taki miłośnik słowiczych treli jak z Władysława Jagiełły. Mła będzie musiała pilnować żeby Mrutku to zamiłowanie nie zaszkodziło tak jak Władysławu. Nasz król ponoć wykorkował wskutek przeziębienia nabytego podczas słuchania śpiewu słowika nocą, tak przynajmniej twierdził Jan Długosz. Pewnie prawda, bo mła jakoś nie  wierzy żeby facet pod 80 wymykał się z zamku pod Medyką  nocą w celach lubieżnych, czy coś. Władysław jak się w kwietniu nocnych pituleń słowiczych nasłuchał, to już go w czerwcu nie było, madka musi ustalić z Mrutkiem że słuchanie słowika ma się odbywać z wyrka. Dupka przed zimnem chroniona a przez uchylone okno dźwięk się niesie i mój meloman może sobie wysłuchiwać bezpiecznie słowiczych arii.


7 komentarzy:

  1. Nie ma wody już u MyszQ. Czekamy na krew. Była rzeź w gabinecie. Wyrwała się i krew z igły wbitej jak w jakiejś Carry poszła po wecie i meblach 🤣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mruciu ma poczucie piąkna, kiedy się przeciąga to mruczy "Jaki to ja piąkny jestem." ;-D No jak juszka u Myszki się lała, to chyba nie będzie straszliwej słabowitości. Trzymamy kciuki za wyniki i za Myszkę.

      Usuń
    2. Pazur machnięty kilka milimetrów twarzy Wet zrobił wrażenie ;D

      Usuń
    3. Znaczy występy w stylu Mrutusia były. No cóż, wetom niektóre stworzenia zapewniają ten dreszczyk emocji. ;-D

      Usuń
  2. Czarne jest piękne :)
    U mnie na balkonie urzędują sikorki, czują się jak u siebie, zbyt swobodnie powiedzialabym, bo skaczą sobie po podłogowych kafelkach np., któregoś dnia wracam do domu a tam na środku dywanu , trupek ptaszka leży. O tamtej chwili wejście na balkon zabezpieczyłam tak, że stanowi dla kota tor przeszkód, więc zanim on go pokona, każde nawet najbardziej gapowate stworzenie zdąży uciec. Jednak pamięć o tym martwym ptaszku uwiera.
    Przeważnie poważnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety tak to z drapieżnikami jest, Mrutek był zabójcą gołębi, dlatego gołębie już nie dostają zimą papu na podwórku, jak inne ptaszki. Tym za dużym na karmnik trzeba jedzonko wynosić na zewnątrz, tam gdzie koty nie śledzą. Tak nawiasem pisząc, to historia polowanek balkonowych mogłaby niektórym oszołomom nasunąć cud pomysły że w domach w których mieszkają koty należy osiatkować nie tylko balkony, ale i okna. Zadziwiające że populacja kotów dzikich swego czasu w takich Niemczech niemal zerowa a drobna żywina i ptoki nadal uporczywie i złośliwie zmniejszały swoje populacje, oczywiście z wyjątkiem miejskich szczurów. Mła sobie tak równie złośliwie myśli że pewnie niemieccy ekolodzy od siedmiu boleści w tych czasach zażerali się żywnością wyprodukowaną dzięki "ekologicznym środkom ochrony roślin" i to im wyraźnie na mózgi zaszkodziło. Populacja największego szkodnika na planecie od paru lat się zmniejsza, w sposób naturalny w dużej mierze. Teraz nie podoba się to politykom. Ech... Matka Natura to się ciągle komuś nie podoba, takie życie. Nam zostaje robienie przeszkód i wynoszenie zimą jedzonka dla gołębi.

      Usuń