Strony

czwartek, 3 września 2026

Jak chomiczyca w kołowrotku - tradycyjnie

Wielkimi krokami zbliża się wyjazd mła i oczywiście wszystko w terminie młowego wyjazdu się wali. Ruły łazienkowe u Cio Mary do wymiany, okna trzy w kamienicy do wymiany, zakup cegieł do remontu, dokumenty, użeranie się ze współwłaścielstwem, które ma wizję, tylko jeszcze nie wie że to halucynacja i moje dziefczynki, które złośliwie mało jedzą oraz Mrutek, który żre jak stara lodówka prund. Muszę jutro pojechać na rynek i zrobić troszki zakupów, bo śniadanka i kolacyjki to planujemy robić w bookingowym domu, kupić jedzonko dla kotów, schować te roślinki co je do paczkowania przeznaczyłam, znaczy porozsadzałam, bo choćbym się skichała, tych cholernych paczek przed wyjazdem rozesłać nie zdołam. Doba ma za mało godzin a ja połowę spraw mam nieogarniętych.

Nie dałam rady wcisnąć się do fryzjera, na dziś mam jeszcze do odebrania buty i muszę umyć te ućwachane podłogi. Przed mła perspektywa upalnego Wiednia, Gosia sprawdziwszy prognozę i zapodała że lekko nie będzie. No dobra, zniosłam 36 w Dolinie Loary, to powinnam przeżyć te około 30 w Wiedniu. Tym bardziej że to ma być taki pogodowy eksces jednodniowy. Generalnie mam nerw na wszystko a najbardziej na te niezapowiedziane ruły u Cio Mary. Wicie rozumicie, Cio ma koty pod opieką a po moim powrocie chciała jeszcze na troszki pojechać nad morze. No a tu siurprajz, zjawia się radosna administracja, znienacka. Takie sprawy się planuje i ludzi uprzedza, bo każdy ma jakieś swoje sprawy. Cio Mary obecnie zieje ogniem i mła się jej wcale nie dziwi. Tyle tego krótkiego meldunku, nie wiem czy zdążę cóś skrobnąć jeszcze przed wyjazdem. 

Fotki są stołowe i takie z dogadzania sobie, do ogrodu nie zaglądam za wiele, to i fotek nie ma. W Muzyczniku walc wiedeński. 

14 komentarzy:

  1. Z ciekawosci sprawdzilam te temperatury w Wiedniu, najgorszy bedzie ten piatek i wtorek po 31/32 st, a potem juz z gorki, po 22... dacie rade. Trza sie zaszyc na Kahlenbergu w jakiejs winiarni , beda chyba swietowac akurat winobranie, oblecicie Heuruegery dla ochlody i bedzie git 🍷👌Mam wielki sentyment do Wiednia, spedzilam w nim miesiac wakacji jako studentka majac 22 lata 😍Cudnie bylo. Wam tez niech bedzie cudnie . 🤞Kitty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kittuniek program jest jak to u nas, z lekka napięty. Jednakże wciągnęłam jako atrakcje knajpki. ;-D Zamierzamy hym... "poszaleć w granicach rozsądku". Niezły oksymoron. :-D

      Usuń
  2. A dlaczego Ty Tabazo dokuczliwa pokazujesz ludziom takie ptysie z malinami, takim ludziom co powinne się odchudzić czyli najwyżej jedną malinę zjeść im wolno, co ? Jak tak można !!!
    Mimo wszystko baw się cudnie w tym Wiedniu !
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
  3. No sama widzisz jak się podwójnie znerwowałam ;)).
    R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi
      hi Rabarbaro, ja udawalam, ze tych ptysi z bita smietana i malinami nie widze🤣 A teraz Tabaza juz pewnie zapycha Sachertorte z morelowa marmelada :)) A ja tyje od samego patrzenia 🤣Kitty

      Usuń
    2. No czyż nie jest okrutna ??? Tort Sachera jestem w stanie minąć obojętnie ale ptysie ....!!!!!!!!
      Rabarbara

      Usuń
    3. To były takie pocieszkowe ptysie, prawie się nie liczą. Tort Sachera kupimy bez certyfikatu, znalazłyśmy w necie taką cukiernie, w której dziadki pieką i nie żałują marmolady morelowej. Jedziemy dopiero jutro rano, mła jest teraz w trakcie pakowania, a nad ranem to nawet "mundry" wpis przygotowała. Za to podłogi... hym...

      Usuń
    4. A ja jestem w stanie ominąć ptysie, ale tort Sachera, jakoś trudniej ;)

      Usuń
    5. Ninko mła jest z tych, którym trudno jest omijać wszystkie słodycze. ;-D

      Usuń
  4. Wypoczywaj i napawaj się wiedeńskością do wypęku, cała reszta może poczekać, bo i tak nigdy ze wszystkim się nie zdąży ogarnąć, więc po co się stresować nadmiernie? Lepsze te wczesnojesienne 30 niżby miało lać i wiuchać, nie zapomnij kapelutka i wachlarza i avanti!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa dni minęły od wpisu a mła się dopiero pakuje, no doba nie jest z gumy. Jak sobie popatrzyłam na prognozę w ten dzień upalny to parasol chyba będzie bardziej potrzebny niż kapelutek. No ale co tam, w razie czego wlezie się do muzeuma.

      Usuń
  5. Mrutek pewnie zestresowany. Kotki się stresknią to może będą grzeczniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mrutek jest przede wszystkim rozbajdany, usiłuje lać dziefczynki i bierze się za rzundzenie psami somsiadów. Madka ma z nim problemy wychowawcze.

      Usuń
  6. No to Ty już w drodze, a ja patrzę sobie na Twój wpis, i próbuję sobie przypomnieć komentarze, których nie udało się zamieścić ( bo w ten akurat dzień Blogger miał dąs ).
    Nic istotnego, jakieś mętne przemyślenia na temat ptysi... Zjadłabym, pomimo wszystko.
    I tort Sachera też bym zjadła.
    I w wiedeńską secesję z chęcią zanurzyłabyłbym się.
    Używaj życia droga Tabo, we Wiedniu cesarsko królewskim, siedzibie imperium itp. Należy Ci się.

    OdpowiedzUsuń