To był kolejny niełatwy tydzień dla mła. Nie pisałam o tym, bo nie chciałam zapeszać - Tatuś nam wylądował w szpitalu z problemami z oddychaniem. Oczywiście pierwsze o czym pomyślałam to Tatusiowe serce, jednakże sprawa okazała się nie tak oczywista. Owszem Tatuś dostał diuretyki itd., ale też zapodano mu antybiotyk. Jak się okazało nasz Tatuś sprytnie kamuflował przeziębienie, robił co uważał w kwestii pobieranych leków, a do lekarza postanowił udać się dopiero wtedy, kiedy już naprawdę czuł się fatalnie. No i wylądował na SORze w szpitalu, gdzie go potrzymali pod tlenem, wlewając w krwioobieg co trzeba. Niestety szpital Tatusia zdawa się niczego nie nauczył, bo po wyjściu zaczął od szaleństw remontowych, jazd na cmentarz, zakupów wielkogabarytowych i pasienia kota ( Rattusek ponoć schudł z tęsknoty! ). Znaczy Tatuś znów robi co uważa, co mła martwi. Zamierzamy przejąć z Dżizaasem kontrolę, coby wyeliminować najgorsze ekscesy. Oczywiście Tatuś po naprawieniu w szpitalu zrobił się krnąbrny.
Po tych wszystkich przeżyciach mła jest emocjonalnie wyprana. Napiszę więcej, mła jest wyprana, odwirowana, wyżęta i obecnie się suszy. Postanowiłam poleźć do ogrodu i coś porobić, skończyło się na tym że siedziałam i gapiłam się na zielone. W ogrodzie już widać jesień. Kwitną marcinki i zaczynają jesienne cyklameny i zimowity. Mła sobie obiecuje że się solidnie weźmie za ogród, pytanie tylko kiedy, bo karuzel życiowy jej się kręci. Ech... jakoś nie czuję że niedawno był urlaub. W ogrodzie śledziła mła Helenka, Mrutek razem ze Sztaflikiem śledzili popisy Tofika, kota Oli, który opanował w tym roku wyłażenie i włażenie przez lufcik. Najpierw było oczekiwanie pod oknem co Tofik zrobi a potem drażnienie suczki, która przyszła do somsiadów z wizytą. To już w trójkę, bo Tofik się przyłączył. Mła słyszała to ujadanie, więc zabawa się udała. Właściwie powinnam zgarnąć kotostwo do ogrodu, ale po prostu nie miałam siły. Nie tylko moje koty są niegrzeczne. Czarna u Maćka tyż mu dała popalić, hym... ma budowany osobny pokój. Po porannym pogryzieniu Maciek zdecydował że nie będą spali razem ( taa... wyszło szydło z worka, teraz się okazało że to zarzekanie że nie sypia się z kotem to bujda! ) i czas na osobne osiatkowane pomieszczenia dla królewny ( "Będzie na swoim i ma nie wchodzić do mojego!" ). W naszej kamieniczce tylko Malwinka od Krzysia jeszcze jako tako w grzeczna. Tfu, tfu, żeby nie zapeszyć.
W ostatni weekend września w Mieście Odzi tradycyjnie trwa Light Move Festiwal. Mła zabrawszy na imprę Ilonę, meine Freudin aus Hannover. W Hanowerze mają podobną imprezę, która odbywa się zazwyczaj w połowie października. Jesienne festiwale światła odbywają się w całej Europie, w tym roku najbliższe nam odbędą się w Berlinie i Pradze. Berliński festiwal będzie bardzo długi, ma trwać od 9 do 18 października, ten w Pradze trwa tyle ile ten łódzki, trzy dni. tylko że od 15 do 18 października. Świecić się będzie też w Turynie, Amsterdamie, Eindhoven i Oslo. Oczywiście te festiwale są bardzo różne, sztuka światła niejedno ma imię. Nie wszystkie też są darmowe, na niektóre trasy miasta i organizatorzy sprzedają bilety. Nie są to straszliwie drogie bilety, ale darmoszki absolutnej nie ma.Najdrożej oczywiście jest w Oslo, no ale Norwegia jest w ogóle dość drogim krajem.
Jak dla mła to było wystarczająco świetliście coolorowo w Mieście Odzi. Jak zawsze tłumek, choć tegoroczne iluminacje jakoś specjalnie nie powalały. Za to były inne atrakcje - sowa zbierająca na ptoszki, food trucki z żarłem w niebotycznych cenach i nowe świecące zabawki. Pewnym novum było podświetlenie wnętrz. Polazłyśmy do kościoła Mariackiego na Bałutach, którego oświetlone wnętrze były bardzo me gusta. Przy okazji Cio Mary, która do nas dołączyła, uświadomiła mła że leżąca w krypcie tego kościoła Stanisława Leszczyńska, położna z Auschwitz, to nasza rodzina od strony Babci Wiktorii. Dżizuu, w ogóle nie jarzyłam że ona to właśnie ona, dzieci kiedyś chroniono przed wiedzą o tym, jakie przeżycia były udziałem dorosłych. Do tej pory kościół Mariacki kojarzył mła się tylko ze ślubem pradziadków a tu siurprajz - ta Stasia Leszczyńska tam leży. A mla zawsze myślała że to całkiem inna Leszczyńska. Chyba powinnam solidnie przesłuchać Cio Mary, jest teraz najstarszą osobę z tej matczynej części familii. No dobra, to by było na tyle. Fotki wczorki i zdziśki a w Muzyczniku Electric Light Orchestra, he, he, he.
Światła super, choć pewnie na żywo fajniejsze. Jednak wolę Twój ogród i domowe dekoracje.
OdpowiedzUsuńMnie się też niedawno udało odkryć rodzinną tajemnicę. Ale już nie mam kogo przesłuchiwać, niestety.
Mła tak sobie myśli że gupia jest, bo się jej wydawało że czas dla Cio Mary stanął w miejscu. Cio Mary taka wyprostowana, wysoka, szczupła bardzo, chadzająca w czerwieniach jakoś się w ogóle nie kojarzy z tzw. panią starszą. Ale metryka jest jaka jest i teraz Cio Mary to nasz Matuzalem.
UsuńModne się staje świecenie po kamienicach w formie festiwalu. U nas w Poznaniu skromnie. W okolicach Fary wyświetlali wizerunek dawnej kolegiaty, która została zburzona po pożarach i innych klęskach. Nie byłam. Języcznik piękny, dorodny. Leciuchno zazdraszczam!
OdpowiedzUsuńKamieniczki raz na jakiś czas podświetlić OK, ale oświetlanie parków mła wkurza. Parki absolutnie bym wyłączyła z wszelkich tego typu zabaw. Niestety nasze ódzkie miejskie żyją w epoce kalkulatora łupanego.
UsuńNo właśnie Tabo, nie czekaj, tylko przesłuchuj, i nagrywaj na dodatek. I może Tatunia też, poczuje się ważny i doceniony (?), to może się troszkę uspokoi.
OdpowiedzUsuńA mnie te światłowe festiwale niezbyt pociągają. To się nazywa zanieczyszczanie światłem, moim zdaniem, a poza tym, przecie prąd oszczędzać trzeba, a nie szastać nim na prawo i lewo?
Pozdrawiam od nas, zapowiadają tydzień letniej omalże pogody, zamierzam go wykorzystać ogrodowo w 100% a może nawet bardziej.
Tatuniu chętny do opowiadania, to Cio Mary trza za jęzorego ciągnąć. Zanieczyszczanie światłem parków miejskich to zbrodnia, niestety to nie dociera do tych, do których powinno. Co do tych oszczędności to podczas tych podświetleń i mappingów wyłącza się część oświetlenia miejskiego, nie wiem czy z oszczędności, czy też raczej dla efektu. Skutek jest taki że jest bardziej coolorowo a mniej świetliście. Manufaktura tylko jasna do bólu jak zwykle. Co do kosztów to jeżeli piwo w food trucku kosztuje 45 złociszy, czyli ponad 10 ojro i ludzie to piwo zamawiają, to oznacza że bogato jest. Ceny żarcia na takiej imprezie są powalające. w niektóre ledwie byłam w stanie uwierzyć. Po pączki po 25 złociszy sztuka kolejka. Myślę że na tej imprezie wszyscy się nieźle obławiają, miasto chyba nie traci, bo by jej nie organizowało tak ochoczo.
UsuńCo do pogody to nie wiem czy mła się uda wykorzystać ten czas ogrodowo, ech...
Mnie nigdy te festiwale nie powalaly, ale te kamienice slicznie podswietlone, podobaja mi sie 😍Tylko wraz z podziwem pytam sie ile to wszystko kosztuje, ile prundu sie marnuje , gdy nam znowu przywala sie radosnie 30% podwyzke pradu przed zima. I to cala Europa tak sie radosnie swieci, szastajac nasza podatnicza kasa na lewo i prawo. Tez jestem za szybkim przesluchaniem i nagrywaniem, oni odchodza z ta pamiecia szybciej niz my chcemy. Jakze ja zaluje, ze nie robilam wiecej przesluchan i wiecej zapiskow w rodzinie. Ani sie obejrzalam i nie ma juz prawie nikogo ze starszyzny. 😓 Trzymam kciuki za pozytywne ujarzmianieTatusia 🤞Kitty
OdpowiedzUsuńTe festiwale są bardzo różne Kitty, to nie zawsze oznacza podświetlanie kamienic. Pamiętaj też że wyłącza się część oświetleń miejskich przy mappingach i podświetleniach. Miasta na tych festiwalach zarabiają, bo ludzie przyjeżdżają i biznes się kręci, niekiedy tak że aż furczy. To nie jest tak że kasa leci z podatków i z tego nic nie ma, są tzw. obroty. Mnie wkurza wykorzystywanie parków, to jest przestrzeń którą bym wyłączyła z zabaw. Przesłuchania zamierzam kontynuować, Tatuś nękany telefoonami - inaczej się na razie nie da.
UsuńOj, ależ się u Ciebie działo! ❤️ Najważniejsze, że Tatuś już wyszedł ze szpitala i oby teraz choć odrobinę zwolnił tempo, bo remonty, cmentarze i zakupy wielkogabarytowe zdecydowanie mogą poczekać. 😉 Życzę Mu dużo zdrowia, a Tobie trochę oddechu, spokoju i czasu na to zwyczajne gapienie się w ogród. 🌿🍂
OdpowiedzUsuńA ogród jesienią ma przecież swój własny urok — marcinki, zimowity, cyklameny i cała ta kocia ekipa robiąca za lokalną ochronę i animatorów. 😹🐈 No i ta historia ze Stanisławą Leszczyńską… aż ciarki przechodzą, kiedy nagle okazuje się, że rodzinna historia kryje tak niezwykłe związki.
Niech październik będzie dla Ciebie łaskawszy, spokojniejszy i pełen dobrych, świetlistych chwil. ✨ A Tatuś niech tym razem posłucha swoich bliskich i da sobie trochę na wstrzymanie. ❤️
Znowu AI.
UsuńMła zadawszy pytanie Czerwonej Filiżance.
UsuńAgniecha, wielkie dzięki, że reagujesz! Mnie już powoli ręce opadają. Na każdym blogu spamerski komentarz od AI!
UsuńTu przynajmniej nie może wykasować naszych komentarzy, kiedy prosimy, by pisała od serca, a nie wysługiwała się sztuczną inteligencją. U siebie kasuje zawzięcie.
Tabaazo, spokoju ducha dla Ciebie i dużo zdrowia dla taty.
Piękne ozdoby jesienne. Z ciekawości – gdzie nabyłaś swoje dyńki? Mam bardzo podobną do Twojej :)
Przepiękne i imponujące te iluminacje!
Moja kotka też zrobiła się nieznośna. Zawsze ładnie przesypiała noce, a w ostatnim czasie często budzi się przed nami, miauczy donośnie i próbuje przerobić materac na confetti...
Nie spodziewałabym się odpowiedzi od Czerwonej Filiżanki. Prędzej tego, że usunie Twój komentarz. Mój usunęła. Robi tak z każdym, kto napisze jej, że korzysta z AI.
Maszyna czyta, czy maszyna pisze, bo mła tu gubi sens tego wszystkiego? Tatuś już osiągnął krnąbrność szóstego stopnia w dziesięciostopniowej skali. Mła zaraz szlag trafi ze złości.
UsuńMaćkowa kota obecnie olewa Macka i syczy, mam robić za negocjatora. Maciek coś zaczął bredzić o behawioryście, będzie się działo.
Dynki przeważnie nabywam w TK - max. To wieloletnie zbiory, mła co roku jedną kupuje, góra dwie małe. Są trochę kiczowate ale je lubię, wiadomo - szkło.
Maszyna czyta i maszyna pisze, gwarantuję Ci to.
UsuńAlbo Czerwona Filiżanka ma ustawionego agenta AI, który automatycznie komentuje jej wskazane blogi, albo sama wkleja wpisy do czata i prosi o wygenerowanie komentarza. Sama chciałam wiedzieć, zapytałam u niej, dlaczego to robi, skoro u siebie na blogu (pod okienkiem na komentarz) prosi, „byśmy się szanowali i nie spamowali”, ale niestety nie doczekałam się odpowiedzi. Kiedy na drugi dzień wpadłam sprawdzić, czy coś mi odpisała, okazało się, że mój komentarz wyparował :D
Mogę Ci jedynie zagwarantować, że sama nie napisała powyższego komentarza, bo ma zupełnie inny styl pisania, wcześniej zaś rzadko komentowała cudze blogi. Jeśli już, to jednym, dwoma zdaniami. Natomiast, kiedy odkryła zalety fejkowych komentarzy, nagle zrobiła się bardzo widoczna na WSZYSTKICH blogach na Blogerze. W sumie nic dziwnego. Nic ją to nie kosztuje, oszczędza czas, bo do roboty zaprzęgła AI :D
Jej blog jest nawet ciekawy, sama tworzy swoje posty, ale nie komentuje osobiście, robi to za nią sztuczna inteligencja. Czuj się ostrzeżona :)
Mam wrażenie, że sporo starszych osób dziecinnieje na starość. Mam w bliskim środowisku bardzo wiekową panią, już po dziewięćdziesiątce, i z dnia na dzień robi się coraz trudniejsza w opiece, coraz bardziej krnąbrna. Jej córkę średnio raz na dzień trafia (albo przynajmniej próbuje trafić) szlag. Na razie nieskutecznie ;)
A może kotce coś dolega i dlatego stała się taka drażliwa i sycząca? Może zamiast do behawiorysty to do weterynarza na przegląd? ;)
Gdzie tam kiczowate?! Stanowczo zaprzeczam! Te szklane są piękne i szlachetne. Te plastikowe faktycznie mogą ocierać się o kicz.
Moja kolekcja znacząco powiększyła się w zeszłym roku, a mimo to w tym bieżącym nie byłam w stanie odmówić sobie nowego nabytku :) Uśmiecham się, ilekroć na nią spojrzę :) Najlepiej wydane siedem euro! :D
Mła rozumie działania, tylko że mła nie rozumie ich sensu. Po co maszyna ma czytać i komentować, dla mła to bezsens. Tam są jakieś profity z tego i zarobek? Mła tak dopytywa, bo jest z tych, które w blogosferze nie zarabiają, więc jakby mało świadoma na co to komentowanie może się przekładać. Jak piszesz to nie jest zabawa wytresowanym programem do prowadzenia bloga, tylko wytresowanym programem do nawiązywania kontaktów. Leniwie zastanawiam się po co, takie rozrywki to mła się kojarzą ze srajdzbukiem albo X, znaczy zwiększ zasięgi.
UsuńKota i tak pojedzie do veta, termin badan się zbliża, może wyczuwa i profilaktycznie syczy na Macka. Co do Tatusia to nie dziecinnieje, cały problem w tym że Tatuś jakby nie do końca dorósł w kwestii podejścia do swojego zdrówka. Był krnąbrny w wielu lat 30 i nadal jest taki po 80. Szklane dynki są naprawdę różne, mła ma do nich wielką słabość, ale zdarzają się takie egzemplarze że mła by za dopłatą nie wzięła. No okrutności. Te młowe dynkowe zbiory są radośnie coolorowe, ale czy one są eleganckie? Śmiem wątpić. ;-D
Dobrze Mła kombinuje. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę i zwiększanie zasięgów. Nam to obojętne, bo nie zależy nam na współpracy. Jednak ci blogerzy, którzy współpracują komercyjnie albo barterowo, są atrakcyjniejsi w oczach sponsora, kiedy mogą pochwalić się imponującą "bazą fanów".
UsuńA pamięta Mła takie praktyki jak "obserwacja za obserwacje", "komentarz za komentarz"? Tak się pozyskuje cennych obserwujących w ramach "handlu wymiennego", jak to fajnie nazwała kiedyś Kitty. Niektórzy stawiają ilość ponad jakość. Takie masowe i maszynowe komentowanie przekłada się na pozyskanie nowych komentujących/obserwatorów.
Bardzo możliwe, że wyczuwa pismo nosem! Czasem wierzę w to, że zwierzęta mają szósty zmysł. Kiedy byłam dzieckiem, mieliśmy dużego psa. Co roku na naszą wieś przyjeżdżał weterynarz, żeby zaszczepić psy na wściekliznę. Normalnie nasz pies nie miał żadnych oporów przed tym, żeby wziąć go na smycz i wyprowadzić na spacer. Jednak tego konkretnego dnia, kiedy miał być kłuty, miotał się jak szatan i odmawiał współpracy!
Ludzie chyba ogólnie dzielą się na takich, którzy lecą z byle kichnięciem do lekarza, i na takich, którzy unikają go jak diabeł wody święconej, a także lekceważą wszelkie zalecenia. Wam najwyraźniej trafił się ten drugi model ;) Cierpliwości życzę ;)
Haha, szklanych szkaradeł jeszcze nie widziałam :) A może mam po prostu gorszy gust ;)
Znaczy piniądz, no cóż - każdy orze jak może. Nie każdemu musi się to podobać, na szczęście. Mła będzie pitulić bloga po staremu, jakoś nie widzę siebie zarabiającej na takim pisaniu.
UsuńSama widzisz jak to jest z tym zwierzęcym szóstym zmysłem. Baaardzo wyostrzony.
Tatuś jest z tych, którzy - "Uciekajta, doktory jadą!"
Uwierz, są szklane dynki jak z horroru. ;-D
Ha! Weszlam w koncu na te Czerwona Filizanke i nie do konca ufam, ze ona sama pisze te krotkie posty. Sa takie gladkie i ladnie ulozone, i temaciki takie proste , ale chwytliwe. Duzo komentarzy, ale jakie! Jedno , dwuzdaniowe komentarze typu : jaki ladny piesek! Tez lubie! To mi sie podoba, i tym guscie . Byle zostawic slad. Po prostu towarzystwo wzajemnej adoracji. Z drugiej strony to dosc sprytne. Czyzby tym prostym zbiorowym sposobem oszukali system , ktory placi za ilosc a nie jakosc? Hmm , jesli taka grupa wspolpracuje ze soba swiadomie, to robia AI w bambuko, a przy tym zarabiaja:)) Tylko z tego wzgledu warto
Usuńsie temu przyjrzec. ;)) Mozna by na boku stworzyc taka sama chalturke , kazda z nas zalozy bloga - wydmuszke i bedziemy sobie wzajemnie podbijac wizyty i komentarze, co dziewczyny ??😉 Bedzie na waciki 😂Kitty
Chyba to nie do końca tak, przeca blog jest dość stary, jeszcze sprzed czasu sztucznych kretynizmów. Plan na zarabianie zacny, ale zdaniem mła generowanie ruchu na stronach najbardziej opłaca się platformie. Stąd te zachęty do zarobku na społeczniakach. Mła rozumie, jest przeca mnóstwo firm. Jednakże siebie w roli bystrej przedsiębiorczyni nie widzę. Jedyna chałturka jaka mła przychodzi do głowy to pisanie krimi, trzy odcinki darmoszka a reszta za paywallem. Podstępne. Tylko nie wiem czy dochodowe, zważywszy na ilość chłamu AI zalewającego YouTube. Wydasz tokeny na agenta, cóś tam zarobisz, ale najwięcej jak zawsze zarobi platforma. Czegóż na YouTube nie ma - nowa Austen, nowa Christie a wszystko skrojone pod bardzo niewymagającego słuchacza. Kasa dla twórcy chłamu, jeszcze większa dla Youtube, mózg ma swoją gumę do żucia - czyli trochę smaku i międlenie kawałka niejadalnego guana nie wiadomo w jakim celu.
UsuńO! Taba, teraz to mnie zaciekawilas na calego !😅Kitty
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńWie ktoś, co napisała nam czerwona filiżanka, zanim usunęła swój komentarz?
UsuńA dajcie spokój, ludzie ;) Człowiek musi pilnować się na każdym kroku. Ja niedawno weszłam na YouTube, wyskoczyła mi najnowsza piosenka Lewisa Capaldi, odsłuchałam ją, bo lubię. Ba! Nawet ucieszyłam się, że może będzie wkrótce nowa płyta. Patrzę bliżej, słucham dokładniej, a to Lewis Capaldi AI! Piosenka wygenerowana przez sztuczną inteligencję! Zeźliłam się.
Kurtyna.
Nie mam zielonego pojęcia co Czerwona Filiżanka napisała, nie zdążyłam przeczytać.
UsuńDla mnie ta mania na świętowanie pór roku jest głupawa, takie narzucanie romantyzowania codzienności.Jesienią przymus halloweenów, kupowania dyni, szkieletów i pająków, wszyscy muszą się wymądrzyć o jesieni astronomicznej, kalendarzowej i równonocy, obowiązkowo wyrazić refleksję o przemijaniu i nostalgii. Zimą presja na celebrowanie "magii świąt" a latem obowiązkowa masowa turystyka.
OdpowiedzUsuńDlatego bardzo lubię tę groteskę w rewelacyjnym wykonaniu kabaretu Mumio "Jesień"
Jesień jesień jesień
Złote liście spadają z drzew
Jesień jesień jesień
Dzieci liście zbierają na wf
Jesień jesień jesień
Złote liście spadają w dół
Jesień jesień jesień
Marcin znalazł tylko liścia pół
Jesień jesień jesień
Za to Zosia aż cztery w całości
Jesień jesień jesień
Znowu piątka w dzienniczku zagości.
P.
😃
UsuńMła tam lubi czas cykliczny, wydawa się jej bezpieczniejszy, bo niejako oswojony. Niestety jestem w tym wieku że refleksje o przemijaniu to mła nachodzą nawet młodą wiosną. Jesień jako pora zamierania częściowego wegetacji w naszej szerokości geograficznej pewnie optymizmowi szaleńczemu nie sprzyja, ale szczerze pisząc to mła najbardziej dobija krótki dzień. Tzw. magia świąt po polsku jest nieco dziwna, rodzinną awanturę z najdurniejszych powodów uznawa się niejako za jej nieodłączną część, dlatego mła niespecjalnie przepada za masowymi, rodzinnymi spędami świątecznymi. Latem mła nie wyjeżdża, nie dlatego że mła by nie chciała tak jak reszta urwać się na trochę, tylko to jest czas remontów itd. Ten mój czas cykliczny jest może troszki insiejszy niż u reszty rodaków, ale mam te swoje powtórki z rozrywki, zapewniające mła mocniejsze osadzenie w rzeczywistości. Kabaret "Mumio" bardzo me gusta, lubię absurd.
OdpowiedzUsuńMnie te podswietlania omijają, ale nie żebym specjalnie tęskniła. Lubię natomiast tanczących z ogniami, i zaluję, że mnie omija taki pokaz.
OdpowiedzUsuńMamy podswietlane fontanny, ,a nie twk dawno wymyslono kladkę przez miwjskie zieziorko w Kudowie Zdr. I wlasnie byl pokaz swietlny, eeee, nic to ciekawego, widzialam relację.
Tatusiowi to raczej się nie zmieni , trudno upilnować dzielnego pacjenta. Ozdrowiał, i mlody bóg, w sumie to z jednej strony dobrze, że nie siedzi bezczynnie w fotelu z racji seniorstwa, tylko żeby imał sie lżejszych zadań, a nie od razu realizować remonty.
OdpowiedzUsuńStasia Leszczyńska, no to masz ważnego przodka , dodatkowo w krypcie, wow. WOW.
Dla mła to też było wow, bo z tego co pamiętam mgliście to była taka osoba, która mogłaby być zdziwiona tym pochówkiem w krypcie. Taka była zwykła, codzienna, babcie wnuczkom itd. Sporo starsza od mojej Babci, wiekiem zbliżona do babcinej najstarszej siostry. Co ciekawe, to ta część rodziny też migrowała, tylko później i gdzieś chyba do Ameryki Południowej. Ci Polacy z przełomu wieków XIX i XX to wcale na tyłkach nie siedzieli, część wróciła kiedy Polska była już wolna. Nasza familia tak w tym nurcie, w świecie bywali, że tak to określę.
UsuńTatuś szaleje, mła opadajo macki. Tyle w temacie.
Co do pokazów z ogniem to mła podziela Twoją słabość do takich widowisk. Coś jakby ślad duszy piromana we mła budzą.
Lubię pokazy świetlne, trochę podnoszą mi sklęsły w mrocznych jesieniach i zimach nastrój. A ogień mnie hipnotyzuje, chyba to jakiś atawistyczny spadek po chłopskich przodkach- światełko i ciepło paleniska mnie przyciąga i koi. Piękne te Twoje ogrodowe zakątki z trawami i paprociami, nie widać, żeby suche lato im zaszkodziło. Teraz ma być jeszcze parę dni ciepłych, więc odpoczywaj i odstresowuj się w ogrodzie ile się da, może się uda podładować choć trochę bateryjki :-)
OdpowiedzUsuńByło za gorąco Mariolko, popaliło liście klonom, niektóre paprocoiumy kiepsko wyglądają. Ich frondy pozasychane. Za to drugi raz kwitły magnolki i teraz tak "wybiórczo: kwitną rodki. Na razie słonecznie, do ogienka mła zaczyna ciągnąc, kiedy robi się mgliście o ciemno. Mam jak Ty, przyciąganie działa. ;-D
UsuńNasze Miasteczko za małe na festiwale świateł, u nas raczej dożynki i konkurs koni hodowlanych. Nie chodzę, bo nie przepadam za serwowaną muzyką. Ale u ciebie ładnie, naprawdę ładnie, bo ja uwielbiam kolor. Zastanawiam się, czy nie jestem najkolorowiej ubraną osobą w Miasteczku. Bo tak wygląda :) W tym roku moje czerwone tenisówki z temu i tęczowe sznurówki do nich robiły furorę. Ciekawe jaką mam ksywkę, bo kiedyś była nauczycielka co miała różowawe włosy i kilka kolorów cieni na powiekach i mówili na nią Malowanka. A dzieci teraz ubierają się na czarno, biało i beżowo. Z przewagą czarnego, aż się specjalnie przyglądałam.
OdpowiedzUsuńEch, czasy...
Tatuś z tych co muszą być zajęci, jak mu dociśniecie śrubę, będzie gorzej. Przerabiałam to z teściem i moim ojcem. Kontrola takich ludzi złości, brak kontroli ich dezorientuje i wtedy włącza im się myślenie. Ale to twój tatuś, co ja będę :)
Sama teraz wożę mamę po szpitalach i toczę nierówną walkę z systemem "ochrony zdrowia". Zdrowia tam nie ma ani ochrony, za to wszyscy chorzy na głowy, jak to w Psychiatryku.
Nie strasz, te biedne konie też katują zielonymi oczami i mandacikiem za przekroczenie piękności? Nasza Gosia lubi tak coolory jak Ty, ale na festiwale świetlne nie chadza. Tłum jej źle robi na jestestwo. Ubiorek i fryzura u niej papagajowe, nie wyobrażam sobie Gosi w pastelach, to jakaś obca baba by była. Nasz Tatuś lubi robić głupotki kontrolowany i niekontrolowany. Taki charakter. Tatuś zawsze narzekał że Mama mła traktowała go jak ucznie, który nie zdał z niższej klasy do klasy wyżej. Moją słodką tajemnicą jest że Mama mła postrzegała Tatusia w niektórych odsłonach jako osobę na poziomie przedszkola. To jest dlatego słodka tajemnica mła, bo w naszej familii młowa Mama i Dziadek Czesio uchodzą za mądrych jak sowy, Tatuś mógłby się poczuć urażony bezkompromisową oceną mojej rodzicielki. Na szczęście młowa Mama twierdziła że Tatuś przejawia zanik funkcji logicznego myślenia tylko w kilku wybranych kwestiach, poza tym to inteligentny facet.;-D Wyraz współczucia z powodu kontaktu ze służbą zdrowia, który to kontakt mało komu służy.
OdpowiedzUsuńZdaje się, że to fslszywa cz.filiżanka. dawno nieizywany blog, wiszący w przestrzsbi blogowej zostal przejety przez jakieś programy i jest zabawa.Ja taki sztuczny komwntarz wykasowalam
OdpowiedzUsuńDora, tez tak mysle, popatrz wyzej na moj komentarz w tej sprawie. Blog vo prawda stary, ale mogl zostac przejety przez boty i produkuje sie na roznych forach. Sam pisze, odpowiada i komentuje gdzie sie da:) Kitty
UsuńTu się nie zgodzę z Wami, drogie Panie. Za tym blogiem stoi autentyczna kobieta, co widać po jej wcześniejszych (niedawnych) wpisach.
UsuńZnam ten blog od dawna, wiem, jaki styl ma autorka, więc od razu wyłapałam sztuczne komentarze pisane przez AI. Ona w ten sposób próbuje pozyskać nowych komentatorów, bo współpracuje komercyjnie/barterowo z Vobro (wielokrotnie recenzowała te słodycze na blogu). Zamieszcza dużo osobistych wpisów, perypetii miłosnych i zdrowotnych, pokazuje, co kupiła, jakie filmy obejrzała. Te wpisy ewidentnie są jej – nie są tak dopieszczone, jak komentarze, które pisze jej AI.
Natomiast ten post o psie, który widziałaś, Kitty, nie został napisany przez nią. Ona jest miłośniczką psów i w ramach wspierania fundacji szukającej im nowych domów wkleja te ogłoszenia (+ zdjęcia psów) u siebie. Jednak nie robi tego w zbyt transparentny sposób. Opis psa pochodzi ze strony fundacji.
Ja tu przyszłam wkleić Wam coś innego, na co dzisiaj natrafiłam :) Pamiętasz, Kitty, jak pisałam Ci niedawno, że chciałabym doczekać się dnia, w którym zobaczę pod jakimś postem dwa takie same komentarze wygenerowane przez AI dla dwóch różnych osób? :) No to dziś nadszedł ten dzień :) Komentarz nie jest identyczny, ale BARDZO, bardzo podobny. Od razu widać, że panie korzystały z tego samego narzędzia AI :D
https://niestatystyczna-o-zyciu.blogspot.com/2026/09/wszystko-jest-kwestia-organizacji.html
Boję się, że Tabazella mnie pogoni za spamowanie, bo jej wpis jest jednak na inny temat (i ma prawo nie życzyć sobie takich komentarzy), więc kończę i życzę Wam dobrej środy :)
Dzieki Taito, obacze :)) 😅Kitty
UsuńO ja piendrolę, ale jajca beretowe. Chyba pójdę dopieścić w sobie małego człowieka. Mła w ramach protestu zaczęła pisać kryminał, taki z PRLu. Mam w żopie wszystkie kretynizmy z AI, zaraz Wam wysmażę ostatniego wrześniowego wpisa na temat jak to wszystko wirtualne powoli pada na ryj. Ament.
UsuńMiłego smażenia. Niech radośnie skwierczy i roznieca apetyczne aromaty ;)
UsuńWierzę, że skwierczeć może, ale że aromaty będą apetyczne, śmię wątpić.
UsuńFakt, to o czym piszę śmierdzi z daleka.
Usuń