Strony

niedziela, 15 marca 2026

Weekendownik - idzie zmiana pogody

Mała górki i dołki, tak to już jest ze zdrówkiem starszych pań. Mła usługuje i podsuwa lepsze kąski a Kasiuleńka mła pomiata, znaczy nie jest tak tragicznie. Rezyduje od 10 do 16 na Podwórku, wita się z lokatorami, pełni honory domu, śledzi Sztaflika i Helenkę. Mła nie jest witana, mła się nie zauważa i się o mła opowiada że jest kłujem. Kiedy mła podchodzi do Kasiuleńki musi okazywać czołobitność i obiecywać rarytasy, albo nadzwyczajne traktowania.  Kasiuleńka wymyśliła karmienie, hym... Felicjanizmy są uskuteczniane. Najważniejsze że to jej służy. Mrutek z powodu tych przywilejów Kasiuleńki obrażony, mła przekupuje go surowizną. Dużą jej ilością, bo Mrutuś z tych wymagających. Na inne rzeczy apetyt średni, ale surowiznę żarłby w każdej ilości, na co mła z czystego rozsądku nie przystaje. Dostaje surowizny naprawdę sporo, ale nie tyle co by chciał, więc nie obraża się na Kasiuleńkę, tylko na mła. No wicie rozumicie, korupcja za słaba, choć zdaniem mła to jest to przekupstwo dużą ilością mięcha. 

Okularia śpiąca tak że mła chyba będzie musiała z nią pójść na badania, chrapie całe dnie, budzi się wieczorem, nażera, załatwia co trzeba i w szybkim czasie dociera do wyrka. Sztaflik i Helenka chodzą swoimi drogami, głównie do Alcatrazu.  Dżefik po operacji zębowej doszedł szybko do siebie i uzupełnia emocjonalną stratę tych sześciu ząbków zwiększoną ilością  pochłanianego papu. Dżizaas z Jądrzejem też mają zamiar zrobić swojej pozostałej dwójce kotostwa badania, tak na wszelki wypadek. Korzystam z pięknej pogody na dwórku, choć zdarzają mła się chwile takiej senności że przyłożenie piętnastominutowe zamienia się w dwugodzinną, popołudniową drzemkę. W poniedziałek idę z Kasiuleńką na kontrolę, odbieram też pastę na apetyt. Kasiuleńka szczęśliwie, tfu, tfu, tfu,  je bez pasty, ale mła chce mieć jakby co jakieś wsparcie, tym bardziej że brak apetytu odbijać się może na trzustce a na to nie możemy sobie pozwolić. W tym nadchodzącym tyźniu muszę też  wydrukować moje pismo kamieniczne, pójść do fryzjera, pójść na pogrzeb, zacząć przedwielkanocne porządki, ech... dużo tego. 

Polityczne uprzykrzają życie, znaczy constans. SWO robione przez US nazywane "Epicką Furią" zamienia się w "Epicką Klapę", mła nadal zadziwiona tym że politycy Yankees są tak samo durni jak politruki z Kremla, znaczy myślą, że bombardowani ludzie rzucą się na nich z kwiatami i podziękowaniami.  Jak na razie w wojnie ryżo - irańskiej wygrywa Izrael, przegrywają Arabowie z Zatoki Perskiej i konsumenci na całym świecie. Europa zaczyna warczeć, nielubiany przez mła premier Hiszpanii Sanchez powiedział wreszcie cóś rozsądnego na temat durnych wojenek starych dziadów, żebyż jeszcze lewoskrętność nie przysłaniała mu widoku na real, to byłoby na prawdę cóś. No bo wicie jak to jest z tymi politycznymi przemówieniami i okularkami ze światopoglądu, które przesłaniają widok na rzeczywistość i uniemożliwiają realizację tego wszystkiego, co wydawało się rozsądne w  deklaracjach polityków.

Pamiętacie co Ryży mówił o ustaleniach płci, choćby w sporcie, o regulacjach klimatycznych, o migrantach, o niewplątywaniu się w bezsensowne wojny? Macie po tych przemowach pseudoreligijną hipokryzję, zafiksowanie na wiatrakach, brutalność funkcjonariuszy ICE zabijających na ulicach obywateli amerykańskich, opowiastki o Grenlandii i regularną wojnę w Zatoce Perskiej, mającą wpływ na światową ekonomię. Mowy mowami, a potem przychodzi wdrożenie programu i zaczynają się schody. Im bardziej podniośle przemawiają, tym gorsze rzeczy robią. Nasze polityczne żrą się o SAFE jak o niepodległość, jakby z góry nie było wiadomo że tak czy siak ten kredyt weźmiemy, bo sami nie wygenerujemy kasy na tu i teraz, co nawet Jaszczomb z NBPu przyznaje. Awantura polityczna nie o rzeczywistość, bo ona jest jaka jest, tylko bicie piany i to przez lewych, prawych i tych z centrum. Prawiczki nie mają realnych pomysłów więc ujadają, lewica ujada na prawych, bo tylko na tym wzrasta, centrowe czują że bez ujadania się nie da i dołączają do chóru, zamiast skoncentrować się na sprawczości. Mła od tego jazgotu łeb napiendrala i boi się do neta zaglądać. 

Obejrzałam nowy film Jana Komasy, "Dobry Chłopiec" to się nazywa. Mam mieszane uczucia, nie uważam że jest to najbardziej udany film Komasy, choć świetnie zagrany. Temat "jak sie nie da wychować to trzeba wytresować" czyli studium o potrzebie istnienia granic, wartości i tego czym naprawdę jest wolność wyboru, jak dla mła troszki w tej filmowej opowieści spłaszczony, no, ale wiecie jaka jest mła - wybrzydza i szuka dziurwy w całym. Film da się obejrzeć bez wstrętu. W necie oglądam cykl National Geographic o odkryciach archeologicznych w Egipcie, marzy się mła odwiedzenie nowego muzeum w Gizie. To tak w ramach rozproszenia złych myśli o starości. Hym... nieprędko będzie te marzenia można zrealizować, tym bardziej że nie widzę siebie na zorganizowanej przez biuro podróży wycieczce do tego muzeum. Kasa, misie, kasa. Trzeba będzie pokombinować, zamierzam wciągnąć w tę imprezę stały zespół wycieczkowy, w grupie taniej i bezpieczniej. Mamelon lekko przerażona, bowiem wyszło jej że razem z płaskowyżem Giza to przynajmniej ze trzy dni dreptania wśród zabytków. Mamię Mamelona wizją późniejszego odpoczynku na plażach koło El Alamein. Jest jeszcze opcja prostsza, słabo mła satysfakcjonująca - wycieczka nie do muzeum ale przepłynięcie Nilem z Asuanu do Luksoru. To mogłaby być opcja przyszłoroczna, bo mła mogłaby na tę imprezę szybciej uzbierać kasę. Pożyjemy, zobaczymy, jak na razie Bliski Wschód i okolice są cóś mało wakacyjne.

Fotki zdziśki z Alcatrazu, a w Muzyczniku dziś Jefferson Airplane i opowieść o drugiej stronie lustra.

21 komentarzy:

  1. Muzycznik świetny!
    Cudności kwiatuszki alcatrazowe, zaczyna się robić kolorowo,ale u nas jeszcze malutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorko u nas wiosna przyszła tak nagle że aż mła przysiadła na tyłku z tego jej przyjścia. Noga mła mało nie odpadła, wiek dał znać o sobie. Jednakże wypełzam do ogrodu , kiedy tylko mogę i korzystam ze słoneczka. :-D

      Usuń
    2. Ja się zbieram od września, jakżemse kuku zrobila ukladaniem cegłowek i płyt chodnikowych, na płytach poleglam, tylko troszke ułozylam, bo już po czulqm,że przegięłam. Pózniej doszlo przenoszenie maneli wszelakich i mebli do nowego mieszkania na wyjezdzie, nastepnie kontynuacja w polskim domu ( Remoncik lazienki ciag dalszy), tak więc kulam sie raz lepiej raz gorzej., a niebawem zaś wyjazd nadmorski i roboty huk. Ech. Trzeba bedzie dawkować ostrożnie , i nie ma że przebacz.
      Mężowskie perypetie zdrowotne stresu dowaliły, wię ogolnie to najlepiej mi wychodzi siedzenie z kotem na kolanach, aczkolwiek nie dla mojego zdrowia to najlepsza opcja.
      Trzymwm za Twoje kulanko, grzej,masuj i te sprawy, masciami traktuj, oby wydobrzało.
      Kasiulką się cieszę, kruchutkie te kocinki wszystkie i serducho boli jak cos dolega. Zdrówka wszystkim dwu i czteronogom💪Wiosna średnio sie ma, wiatrzysko zimne, mimo slona, to tylko co nieco kwitnie , fiołki, przebisniegi i sniezynki, forsycje kwitna, ciemierniki widuję też, krokusiwków jak na lekarstwo, jakos zmarnialy ogródki i wszelakie kwietne rabatki w okolicy.

      Usuń
    3. Oj Dorko, jak mła Ciebie dobrze rozumie. Też mam takie wrażenie że jak się jesienią zaczęłam sypać, to tak przez całą zimę ze mła trociny lecą. Ty strzyknie, tam zachrupie, gdzie indziej jeszcze zatrzeszczy. Dodupnie mła i jeszcze rzeczywistość zaczyna mła przerastać. Rok niedługo minie od kiedy nie ma Najpiękniejsze i ponad pól roku od odejścia Ryjka a mła nadal bywa nieutulona w żalu. Wszystko denerwuje, mało co cieszy. Ech... Mam nadzieję że to zwykła starość, a nie żadna depresja. :-/ O zdrówko kotów i swoje własne dbam, nie ma wyjścia. Kotostwo wiadomo - najważniejsza, mła też istotna, jako opiekunka kotostwa. ;-D Dobrze Dorko że już wiosna, przynajmniej cóś pocieszkowo kwitnie.

      Usuń
    4. Sks dziala depresująco, cza sie otaczac zielonym , ro chociaz nieco koi żale😄

      Usuń
  2. U mnie powoli wszystko budzi się do życia. Teraz nam troszkę popadało, jak wyjdzie słońce to z pewnością momentalnie wszystko wybuchnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas z tym popadaniem to było tak sobie a akurat deszczyk by się przydał. najlepiej taki nocny, a za dnia słoneczko. :-D

      Usuń
  3. Alkatraz cudny! U nas jeszcze kwiatków bardzo mało i wciąż buro wszędzie. Dziś trochę popadało, więc powinno się zazielenić troszkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mła wiosna ruszyła z kopyta, powoli kończą się już przebiśniegi Ninko.

      Usuń
  4. Rok 2026 to rok Ognistego Konia , zaczal sie 18-lutego i naprawde zieje ogniem. Z kazdej strony. Niby nie wierze w horoskopy i gusla, ale mnie Ognisty Kon pociagnal od 23-go lutego i galopuje przed siebie. Z tego co czytam u osob bliskich i dalekich jest to samo. Wydarzenia przetaczaja sie w zyciu zwyklych ludzi z sila huraganu, no i wydarzenia swiatowe rownolegle do tego. Galopujemy, ogniscie, niektorzy do przodu, do zmian, ktorych nie chcieli, ale im kiedys wyjda na dobre , a niektorzy w przeciwnym kierunku. Jest bardzo ogniscie i nieprzewidywalnie. Swiat wiruje. A co to Ryzego to od poczatku mialam co do niego przeswiadczenie, ze jest on Koniem Trojanskim, niby zbawca i naprawca Ameryki i swiata, a de facto czlowiek , ktory wykona destrukcyjna robote, mieniac sie bohaterem. Falsz. Matrix. Podwojne dno. Wszedzie i naokolo, wszystko jest powiazane ze wszystkim i nie ma czegos takiego jak " niezalezny" polityk. Jest jedna polityczna swiatowa kasta, ktora nami zarzadza, ktora poprzez korporacje , organizacje, fora i poszczegolne rzady , dazy do zarzadzania swiatem - technologicznie juz moga to zrobic, digital ID, m-obywatel, skanowanie wszystkich i wszystkiego , jeszcze im tylko brakuje paru elementow ukladanki. A do tego celu potrzebna jest wojna, i to swiatowa, bo nic tak ludzi nie laczy jak " wspolny" wrog, i nic nie daje wladzy takiej wladzy jak stan wojenny. Nie dziala zadne prawo , czlowieka mozna zdeptac i ustawic w szeregu i bezkarnie robic z nim wszystko. Miejmy oczy szeroko zamkniete. Kitty

    OdpowiedzUsuń
  5. Wakacje w Egipcie w tym roku wydaja sie byc beczka prochu , zadne zabytki nie sa warte waszego zdrowia czy zycia. Tam tez moze sie nagle zrobic bardzo ogniscie . Od Gazy do Gizy wcale nie jest tak daleko... Kitty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wakacje w Egipcie to Kitty tak w perspektywie dwóch - trzech lat. Nawet nie kwestia wojny, chcemy żeby przez nowe muzeum przewaliły się te największe tłumy. Co do Ryżego z Hameryki to pamiętam Twój daleko posunięty sceptycyzm. No cóż. "Ryży Gołąbek Pokoju" usiłuje dorównać "Łysawemu Jaszczembiowi" z Kremla, Korpoland ma się niestety dobrze. Na szczęście zawsze można liczyć na głupotę wykonawców śmiałych planów, także sursum corda. ;-D

      Usuń
  6. U mnie bunt jedzeniowy u Myszki. Nie wiem, może trzeba będzie jednak sprawdzić czy się nie zaklaczyla. Ja dzisiaj mam dentystę z usuwaniem próchnicy, więc na razie Mysz nie mecze. Dostała ćwiartke peritolu i idę do pracy. Oby jadła. Badamy, bo wygląda jakby nie wchłaniała białka.bl Wet podejrzewa coś z jelitami. Ehhhh

    OdpowiedzUsuń
  7. No i Mysz dziś ma extra wizytę u wet... Eh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocurrku trzymajcie się, u mnie z buntem się uspokoiło, tfu, tfu, tfu, napiszę co i jak. Tobie i Myszce zdrówka życzę, miałyście, qurczę, w tym tyźniu przejścia.

      Usuń
  8. U ciebie już takie piękne kwiaty? Ja jeszcze nic nie widziałam u mnie :/ Muszę się może przejść na jakiś spacer po parku. Pozdrawiam ciepło! 💛🌸
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ciemierniki już zaczynają się porządnie rozwijać, "wiosna Panie Sierżancie". ;-D

      Usuń
  9. Jak Kasiuleńka? Mysz znów bunt jedzeniowy. Eh ta wiosna..

    OdpowiedzUsuń
  10. 👍👍
    I to są wspaniałe wieści!
    Sowa

    OdpowiedzUsuń