Strony

środa, 24 czerwca 2026

Nadeszło nam lato

Przyszło lato, przyniosło upały i od razu z nimi życie stało się nieco cięższe. Jakby było mało nadeszły paskudne wiadomości - umarła mama Piotrusia  a mój kumpel Janek wylądował w szpitalu w wyniku tzw. ciężkich nerwów. O ile spodziewaliśmy się że z Marysią, mamą Piotrusia, mogą być jakieś kłopoty ( piszę kłopoty, bo nikt z nas nie zakładał że Marysia w tempie ekspresowym uda się do Patagonii! ), o tyle z Jankiem to pełna zaskoczka. Zamiast imienin z kolacyjką itd.,  Janek zalega a przestraszona Danusia, jego żona,  doczytuje czym ratować skołatane nerwy. Janek niestety nie jest z choleryków, tylko z tych, którzy duszą w sobie. Ech... ciężka sprawa. Mła zadowolniona że ma Tatusia niedaleko, pilnuje Misi i żółwi  Babci Halinki w jej domku w Grotnikach. Na ręku ma zamontowany krokomierz i monitoring parametrów zdrowotnych, przy domu kamerka, przez którą Dżizaas i Jądrzej mogą podglądać Tatusia w ogródku i mła jest taka jakaś spokojniejsza. Rattusek został  w domu pod opieką naszego siostrzeńca, ale mam wrażenie że Tatuś trochę tęskni. Rozpuszczanie Misi (  nici z odchudzania, kota ma Tatusia pod pazurem niemal od początku tej jego nad nią opieki ) i wypas żółwi to jednak trochę mało dopieszczeń zwierzyńca w wykonie Tatusia. Szczęśliwie jest jeszcze dochodząca wiewiórka i masa ptaków. Wiewiórka to nawet jakby bezczelna, cyka na człowieka. Ogród, czyli las,  jest jej a człowiek to tam może co najwyżej robić za dostawcę słonecznika, czy orzeszków. Postanowiliśmy sprezentować wiewiórce leszczynę. Gleba się nadawa, na działce jest sporo miejsca, wiec zwierz powinien być zadowolniony. 

Mła pokaże Wam teraz tartaletki co sobie je zrobiła z okazji nadejścia lata do popołudniowej kawy i łupy, które przywiozła z francuskich brocante. Tartaletki miały krem z mascarpone, pistacjowej pasty i pokruszonych amarettek. Miało być tak trochę inaczej niż zwykle. Nie było złe, ale szczerze pisząc to z truskawkami mało co jest złe. Łupy są z tych drobniutkich, poza kloszem szklanym, przyjechały miniaturki, takie w rozmiarach 1:6. Mła nabyła miedziany rondelek i nocniczek dla lalek, który ma coś około stu lat. No a  cała ta drobnica to w cenie biletu MPK miasta Ódź. Klosz wraz podstawą zostanie wykorzystany do zakloszowania mebelków ogrodowych. Na razie mła jednak nie kloszuje, tylko fragmentami podłogę myje, bo nadejszła wiekopomna chwila i trza uprzątać domowe stajnie Augiasza. Jutro wielkie pranie pościeli, znaczy letnie porzundki.  Fotki dziś Grotnikowo - domowe a w Muzyczniku stara śpiewka o BB, taki karnawałowy marsz. No a potem sama Brigitte Bardot śpiewa.  Na koniec Françoise  Hardy.


10 komentarzy:

  1. Ciastko zjadłabym chętnie, ale nie zjem ;-) Truskawek nie mam. Piosenki piękne. Jakże ja jestem sentymentalna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mła kupiła truskawek tylko trochę, w tym roku nie dżemuję. Zjadłam na tych ciastkach i starczy, jakoś mnie w tym roku już nie ciągnie. Może dlatego że jak się trafiają słodkie, to są mało aromatyczne, a jak jest aromat to straszne kwachy. Mła tyż jest sentymentalna, im dalej w kalendarz tym więcej tych sentymentów. ;-D

      Usuń
  2. Pierdolniczki cudne i w moim guscie, caly dom mam tego , bo tu to one faktycznie za pare zlotych kupowane , ceny na angielskich carbootach sa rzedu od paru pensow do paru funtow, teraz troszke drozej sie zrobilo, ale niewiele. Problem mam z tym, co zrobic z tymi skarbami, bo dom maly , nie ma gdzie prezentowac, trzeba by to zaczac sprzedawac.., z zalem, ale trzeba. Wydac tak sobie troszke mi szkoda, ale pracuje nad tym. Lato w pelni. Upal w apogeum, ale w biurze zimnawo :)) gorzej po pracy, bo ceglane domy to tu dzialaja jak cegla szamotowka - nagrzewaja sie jak piekarnik, a potem oddaja to cieplo do srodka w nocy , tworzac nam klimat rownikowy.☀️Spac nie da rady. Przemysliwamy nad zakupem przenosnej klimy, bo upal w dzien dajemy rade wytrzymac, upalu w nocy juz nie. 😓 Mamy takich dni tylko pare w roku, czasem tydzien, ale chyba czas cos z tym zrobic. Ciastko wyglada tak, ze az sie obslinilam 🍰🍰🍰 Wczoraj zezarlam pol pudelka lodow...🍨🍨🍨 Kitty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz jak to jest z polowaniem nieważne że rzecz grosikowa, ważne że upolowana. U nas gorąc się zwiększa, mła korzysta robiąc pranie kołder i poduszek. W domu chłodniej, bo grube mury. Wieczorem polezę po lody, też odczuwam silną potrzebę pożarcia. ;-D

      Usuń
    2. Polowanie to najwieksza przyjemnosc! 😇Oj , wiem cus o tym. Pranie przepoconych piernatow zaplanowalam na jutro, bo wzielam wolne, jutro znow 33 st. to wyschnie w piec minut 😂 Aby do niedzieli ...od niedzieli znowu zaczniemy narzekac na angliczanski chlod . Choc to lato ma byc ponoc gorace , bo idzie El Nino. 🤞Niech idzie. Dosc sie tutaj namarzniemy 🤣 Ide po nastepne lody, nie zalujmy sobie 💪🍦🍦🍦Kitty

      Usuń
    3. U mła po piernatach pranie kilimka i zaraz wstawiam pranko sukienki na jutro. Znerwowana jestem trochę bo Helenka mła unika a chcę kotę nakarmić przed wannowaniem. Zamierzam się solidnie namoczyć, po dzisiejszym dniu się należy.

      Usuń
  3. O matko! Ale te tarty z truskawkami prezentują się bosko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smakowały znośnie dzięki owocom, truskawki z pola ratują każde ciacho.

      Usuń
  4. Zjadłabym takie ciacha, ale piec teraz nie będę, bo włączanie piekarnika w taki upał jest bez sensu, tylko by mi się chałupa nagrzała.
    Kołacze mi się gdzieś po głowie piosenka Francois Hardy z polskimi słowami, ale nie mogę sobie przypomnieć. Nie jest to wersja "Trzecia jesień". To, co ja pamiętam, śpiewał jakiś nasz lokalny piosenkarz, ale bij-zabij, nie mam pojęcia kto.
    Ruda świetna, a ten dzbanuszek jaki słodki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninko mła sama nic nie upiekła, gotowe spody z ciasta tartego nabyła. Bardzo szczwanie. Tej "Trzeciej jesieni" poszukam, może cóś się znajdzie. Rude są piękne i cwane. mła jest zafascynowana.

      Usuń