Życie nam jakoś się ustabilizowało z tą chorobą starczą Kasiuleńki, raz na pięć - sześć dni nawadnianie, codziennie leki i suplementy, koniec z antybiotykiem. Kupione nowe łóżeczko w ramach korupcji, która guzik dała - Kasiuleńka wzór grzeczności w gabinecie weterynaryjnym, w domu pokazuje rogi. Pojęcie kroplówka jest pojęciem wrażym, w związku ze związkiem mła ma mocno pod górkę i musiała przejść na strzykawkę i podskórną iniekcję z płukanki. Poza tym był tylko jeden incydent z przysiadaniem i napinaniem, tfu, tfu, tfu, tak jest normalne lanie i apetyt dopisuje. Oczywiście jest zarzundzanie mła i próby pokazywania Mrutku, kto tu jest główną i najważniejszą kerowniczką. Mrutku rzecz jasna nie pozostaje wobec takich pokazów obojętny, całe stado i mła oglądamy go w roli dyrechtora, bardzo srogiego i wymagającego. Finansowo jesteśmy pod kreską ale przynajmniej najokrutniejszy rachunek zapłacony. Tak wogle to jeżeli możecie wejdźcie na bazarek u Kocurrka, u której jest masowy wysyp kocich wizyt wetowych. Jakby było mało to jeszcze Kocurrka przyłóżkowało srovido - grypsko. Jeśli chodzi o mła to jakoś się trzymam, choć szału nie ma. Po prawdzie to mła dobija pogoda, moje ciśnienie zalicza jakieś zapaściowe doły. Pijam wodę z solą i sokiem z cytryny, kawy, jak mogę sobie pozwolić to alkohol. Pomaga tak se. Nie powinnam narzekać, Mamelonowi i Sławencjuszowi, oraz Dżizaasowi i Jądrzejowi ciśnienie podskoczyło do dużych wartości w momencie odwilży - rurwy poszły i nastąpiło zalanie o rozmiarach potopu. Sławencjuszowi zalało warsztat pracy, Jądrzejowi mieszkanie, działo się. No nie chciałabym takiego lekarstwa na podniesienie ciśnienia. Obejrzałam pokrzepiający film ze zmarłym na dniach Robertem Duvalem, "Aż po grób" się to nazywa. Nie że dzieło wiekopomne, nic z tych rzeczy, bardzo prosta historia ale świetnie zagrana. Tyłka nie urwało ale przyjemnie mła się oglądało, z kotami uwalonymi obok.
Fotki zdziśki, ogród i domowizna z promocyjnymi żonkilami. Zamiast Muzycznika opowieści o życiu w czasach Tudorów, mła urzekła opowiadająca. Ruth Goodman wymiata!
„Szczęśliwy starzec gdy przeżyje marzec” , że tak rzucę optymistycznym przysłowiem….
OdpowiedzUsuńŚciskam, buziam, miziam i trzymajcie się !!!!! ❤️😘
Rabarbara
Jutro jedziemy na zastrzyk witaminowy i może troszki kroplówki, Kasiuleńka na mnie wściekła. Podobno źle służę, bo mam niskie IQ. Mrutek oczywiście podziela to zdanie, reszta stada na szczęście jeszcze kocha madkę i jakoś im wartość mojego IQ tak bardzo nie przeszkadza. Oby z tym marcem się sprawdziło, nawet jakby Kasiuleńka miała się zmienić w zgryźliwego potwora. ;-D
UsuńOj będą nas stresować te misie nasze. Nawet jeśli nie wiekowe to się zachowują jak jakieś babcie i taka Myszka śpi cały dzień na przykład. A ja w stresie budzę gamonia i niosę do kuchni na ulubiony stołeczek i pod nos saszetkę daje. Dzisiaj Felix w niełasce będę musiała młodemu powiedzieć niech jakiegoś cuda szuka, co to panna nie jadła Jeszcze...
UsuńU mnie dziś było zaleganie i zmniejszone apetyty. :-/
UsuńTo samo u Myszy. Mam wrażenie że za mało je. Ale to muszę ją zważyć u weta na dokładnej wadze. Nie wiem może kupić taką dla niemowląt do domu....
UsuńZaczynam rozumieć dlaczego pani Goodman Ci się podoba. :-)
OdpowiedzUsuńPrawda że Ruth ma osobowość? Mła lubi taki sposób opowiadania o przeszłości, nienapuszony i wciągający. :-D
UsuńTudorów już łyknęłam wszystkich chyba. Dzięki!
UsuńAntybiotyk mamy, więc będziemy żyć. Chyba. Czekamy na info w sprawie badań krwi Myszki i nas stres zjada.
OdpowiedzUsuńMruciu taki charakterny?! I jeszcze klub założył?! 🙀 No ja nie wiem... Jakiś skandal.
Już mnie gorączka nie atakuje nareszcie. Antybiotyk działa. Dziękuję za wspomnienie o bazarkach! 🪻 Ja staram się wklejać te linki do wpisu, ale czasem zapominam. Ale wysyłam z pomocą Młodego od razu - komuś coś się przyda spodoba, a ja miśkom zawsze coś wezmę. Jak nie weta opłacę to worek karmy. Skorzystałam też ze zwolnienia, żeby kurier pod drzwi nam karmę przyniosł, bo tak to on do punktu wali. Więc dwa worki mają do przodu oki promocja na zooplusie była.
OdpowiedzUsuńNajgorzej, że jaśnie państwo puszki zaczęło pogardzać. Smakowało tyle czasu, a ostatnio bunt.
Dawaj znać co u Kasi. A i Romanka mogłaby znać co z jej chorowitkiem. Te moczowe sprawy to są okropne. Wiem coś o tym - przewlekle z pęcherzem Luna u nas i Aimèe z tymi nerkami. Ale na razie Aimèe objawów nie ma. Zła za RenalVet ale co ja jej zrobię.
OdpowiedzUsuńGórki i dołki Kocurrku, jak to ze starszymi paniami. Dobrze że u Ciebie troszki lepiej ze zdrówkiem i towarzystwo kocie się troszki ze zdrówkiem ogarnia. Oby z Myszką było dobrze i oby na bazarku był ruch, u mła tyż krucho nieco z kasą. No, może bardziej niż nieco. Mruciu baaardzo niedobry, wyraźnie lubi być Mrutkowskim Straszliwym. ;-D
UsuńU nas też ciężko. Trzy zabiegi na zęby. Czesio jakiś przybity bez kiełków. No czekam na te wyniki, jeszcze nie przyszły. Ale to jakieś białka costam costam to widać może trwać.
UsuńNiech już te wszystkie choróbska się skończą!
OdpowiedzUsuńNiech się skończą, howgh!
UsuńTeraz taki czas, że pod górke ma prawie każdy z nas! Albo jakaś choroba, albo proble mz cieśnieniem, albo ogólna niemoc...Oj, znam to. A jednoczesnie cosczłowieka podrywa, bi wiosna zaczyna siepomału szarogęsic. Tylko, że też trzeba uważać, zeby jakiegoś choróbska nie złapać. Podobno dostanie się teraz do przychodni graniczy z cudem.
OdpowiedzUsuńTrzymajcie się, drużyno ludzko-zwierzęca. I oby było lepiej!:-)