piątek, 24 grudnia 2021

Wrzuta wigilijna - Jeżusek

Hym... no tak, koncepcje są dwie: pierwsza - Pasiakopodobny miał tako potrzebę  bycia adorującym z bliskości że aż  przysiadł Jezuska ze  żłóbkiem zusammen,  druga - Pasiakopodobny miał tako potrzebę bycia adorowanym że postanowił zająć żłóbek, Jezuska zależeć i samemu robić za Pana Stworzenia. Pięknie i biało na dworze a Wujek Wołodia zakręcił gaz, będzie nastrojowo, ho, ho, ho! Palimy w piecach i kominkach i niech lepiej w tym prawie świętym dniu  nikt nie piuknie o niczym zielonym, a o łączeniu słowa  zieleń ze słowem porzundek lepiej nawet nie myśleć. Liczymy na to że renifery Mikołaja nie poplączo ani  nie zerwo drutów lekstrycznych bo będzie jeszcze bardziej nastrojowo, ho, ho, ho!

czwartek, 23 grudnia 2021

Świąteczność grudniowa

Bla bla bla, tytuł  posta zgodny z najnowszymi tryndami. Hym... z jednej skrajności w drugo, albo święta  tak chrześcijańskie że aż najgorliwszych chrześcijan odrzuca albo tak poprawne politycznie że nie wiadomo  po co świętować bo wszystkich można urazić, łącznie z tymi którzy świętujo przesilenie zimowe i Wielkie Odcedzanie Makaronu. Że też ludzi tak rzuca w skrajności. Nie da się ukryć że mła nie przepada za polokatolo czyli polskim katolicyzmem ludycznym, płaskim, łobrzędowym, kruchciano - klernym, pokazującym nieraz gębę która u Gombrowicza by otrząsy spowodowała, a u mła od czasu do czasu powodujo cóś na kształt stuporu. Wicie rozumicie  na nos przekładając  to polokatolo  nic nie ma z dyskretnej woni butwienia i chłodu, charakterystycznej dla starych kościelnych  budynków, to raczej zapach zeszłorocznej kiszonej  kapusty, którą źle przechowywano. Zwyrodnienie kultu i obrzędu, pornografia wiary, jakieś  smętne echo XVIII wiecznych dewotów "odpuściki" zbierających. Stadium schyłkowe. Jak się bliżej przyjrzeć to cud  że licencji na chrześcijaństwo temu najbardziej  licznemu odłamowi "wierzących" nie zabrali. Z drugiej strony  politycznie nadpoprawni, inny rodzaj zdebilenia. Chrześcijańskie  korzonki naszej współczesności zakopać  coby nikogo nie urazić i udawać że my "neutralni światopoglądowo" ( neutralny światopoglądowo to jest dżdżownic ) od lat tysiąca i ten epizod rzymskokatolicki  to nam się  tak przydarzył a Cyryle i inne  Metody to nas nigdy nie odwiedzały i my w ogóle nie wiemy o co z tymi cerkiewnymi chodzi.  Nigdy się za naszo zgodo u nas nie zalęgły protestanty i spoko - to się na chrześcijaństwie nie skończy, ci od judazimu to tylko przechodzili koło płota a te wszystkie muslimy co u nas od wieków mieszkajo to my nic o tym nie wiemy, któś podrzucił. To się wszystko nigdy w zgodzie z naszo  wolo nie działo, żadnych słowiańskich wierzeń w religię chrześcijańsko nie  wplataliśmy, zawsze mieliśmy "zdrowy, naukowy  osąd" tylko nas zbradziażyli. I teraz  się będziemy odcinać od tego czego naprawdę nie było więc precz z chujinką i przede wszystkim z życzeniami dla  grudniowego  jubilata. Wraże symbole usuniemy i będzie jedna  wielka szczęśliwość!

Z sukinkulentami  i z ludźmi jest  podobnie. Można  przeszczepić rośliny żeby żyły na cudzych  korzeniach.  Da się, dla niektórych pięknych odmian kaktusów niewytwarzających chlorofilu to właściwie jedyna szansa  na dłuższą egzystencję, problematycznie  się jednak robi kiedy trza żyć  bez korzonków. Są ludzie którym  korzenie  nie pozwalają latać ale ptoków niebiewskich i aniołów nie ma znów tak wiele, z większością   ludzi bez korzeni dzieje  się  jak z kaktusami - jeżeli będą odpowiednie warunki to korzonki zaczną wyrastać i bez gleby w nadziei że trafią na jaki kawałek czegoś  wokół czego będą się mogły  opleść, ustabilizować i zacząć "nabierać  ciała". Potem nawet zakwitnąć i wydać nasiona przedłużając ewolucję gatunku ( tzw. mnożenie wegetatywne ma tę ciemną stronę że nie rozwija  a jedynie powiela  wzorzec,  genom ten sam co stwarza ryzyko niedostosowania gatunku do zmieniających się warunków - tak  giną gatunki  którym natura nie pozwoliła  ewoluować, bardziej skomplikowane niż pantofelek czy tam inna euglena  zielona ).  Jeżeli warunków nie będzie to rośliny pozbawione korzeni zamrą. Mła jako człek ogrodowy twierdzi że dłuższe życie roślinków okazałych  bez korzonków jest możliwe ale ewolucja nie. Ciekawe że tzw. zwolennicy postępu od zawsze robią ten sam  błąd - zakładają że ignorując  korzenie, nie dbając o nie,  zbudują coś nowego. Po paru dziesiątkach lat wracajo do punktu wyjścia a to budowanie przez nich nowego wcale  się dobrze ludziom nie kojarzy. Mła nie jest istotą zawierzającą co nie znaczy że mła jest cinżko wyalienowana  z chrześcijaństwa obrządków różnych, że jest pozbawiona ciągot metafizycznych wypracowanych przez pochylanie się w sztiblach na świętymi tekstami czy jakoś tak niemal bezwysiłkowo nie rozumie czym jest uznanie ograniczeń ludzkiej woli w religii proroka. Dla mła to wszystko składa się na habitat w którym żyje, funkcjonuje społecznie bo gdzieś tam w odległej przeszłości słowiańskie wierzenia opisujące i determinujące  świat jej przodków napotkały insze religie ( i innych przodków ). A teraz mła ma zapomnieć o tym wszystkim co ją tworzy i nie ćwierkać o Bożym Narodzeniu żeby innych ( których? ) nie stresować. Zdawa się że jedyni których  to stresuje to ćmoki które nie przerobiły lekcji historii.


Mła nikomu nie narzuca sposobu spędzania świąt, podtrzymywania tradycji itd. ( jak  któś uwielbia łazić po  marketach coby się dać głuszyć jingobellsami  i być napastowanym  przez facetów w czerwonych ubrankach to jest jego prywatna sprawa, mła się może co najwyżej dziwić, czemu daje wyraz - niejeden ) ale państwo świeckie nie może ignorować historii ludzi którzy je tworzą, ich obyczaju. Czym innym jest krzyż w sali sądowej który jest po prostu nie na miejscu bo to mylenie porządków ( królestwo tego od  krzyża,   przypominam uczestnikom katechezy szkolnej  czyli cinżko  niedouczonym,  jest  nie z tego świata ), a czym innym jest powszechność obyczaju wywodzącego się z religii, który stał się zjawiskiem kulturowym, właściwie ponadreligijnym ( co dobrze widać a właściwie słychać - piosenki świąteczne to nie kolędy ale obrosły wokół  Bożego Narodzenia, nie inszych "zimowych świąt" ).  Czymś  co stanowi  o tożsamości. Wszystkie urzędowe, odgórnie narzucone próby  modyfikacji tożsamości kojarzą się mła źle - nowa, qurna, świecka tradycja! A próby wprowadzenia nowych świeckich tradycji dziwnym trafem  majo miejsce wtedy  kiedy polityczni  nie radzo sobie z ekonomio, wzmożenie ideowe ich wtedy naciska  czy co. Kiedy mła czyta o cudownych pomysłach nadpoprawnych to ma wrażenie że oto lustrzane odbicie katolopolo widzi, znaczy prawe jest lewym ale ryj ten sam. Mła tak sobie wtedy marzy żeby ten Mikołaj co w niego  wcale nie wierzy przyniósł niektórym nie tyle wiązkę  rózg co taki solidny bat,  tak nieświątecznie jej się robi. Dla mła mógłby ten Mikołaj, Gwiazdor czy też Aniołek tako mało paczuszkę z wolnością przywlec.  Taką w sam raz, coby mła  mogła ustawić  kole tego  worka ze zdrowiem co dostanie, he, he, he.  A dla Was Wszystkiego Najświąteczniejszego, takiego jak sobie sami wymyślicie, zarządzicie i lubicie obchodzić. Pokój Ludziom Dobrej Woli! W muzyczniku kolęda polonez ( na przekór nadpoprawnym ), tekst przepiękny,  Karpiński na pewno umiał pisać pieśni religijne, z resztą to mu różnie wychodziło.

środa, 22 grudnia 2021

Codziennik grudniowy

 

Na naszym osiedlu cóś mało przedświątecznie - puszki śmieciowe kradną.  Z tych mniejszych.  Mła tyż została opuszkowana co rzecz jasna nie wpływa na słodycz jej charakteru.  Puszki znikajo tuż przed  przyjazdem śmieciarzy co sugeruje że kradno nie tylko puszki ale i nasze śmieci. Do czego to doszło, he, he, he. Pasiak z buźko OK ale usposobienie cóś ucierpiało. Po  tym chodzeniu mła wokół najchorzejszego kota Pasiakowi zamarzyło się być władco stada.  Fajnie tylko że to miejsce jest od dawna zajęte i teraz mła się boi żeby Pasiak kolejnego ropnia nie podłapał bowiem są pewne  sprawy na  które Szpagetka ma tzw. pogląd jednoznaczny. Mimo tego że Szpagetka jest zaledwie  połową  Pasiaka to Pasiak już oberwał i to wcale nie lekko. Za próbę zagarnięcia najgłówniejszej poduszki, znaczy uwalenia na niej cielska. Było żalenie się , muam musiała dopieszczać i podrapki plus ugryzienie na wszelki wypadek rivanolować. Szpagutkowska wyszła bez szwanku, sama nie wiem jakim cudem. Może drobniaczka ciężej złapać i kła wbić. Muam pociesza Pasiaka ze wszystkich sił i obiecała mu stanowisko księcia. Pasiak do  się dochodzi przy wsparciu Carewicza wylizującego rany a Szpagetka zalega na poduszce. Sztaflik i Okularia ogłosiły désintéressement. Szpagetka w ogóle ostatnio imperatorowieje, każe do siebie ćwierkać Szpagetko  Lalkowna ( to po ociestwie, bo Szpagutkowska wbrew  faktom  - tym gorzej dla faktów - twierdzi że jest córcią Lalusia ), na prośbę mami coby ocalało "nóżkę" oszczędzała i nie popylała za gołębiami jak dzika odpyskowała mła że  "Jak czeba będzie to kupisz mami wózek i dobrej firmy ma być!", no i zajęła  cało poduszkę. Taa... mła teraz  nie ma na czym śnić o Szpagutkowskiej wyprzedającej dzięki lekstrycznemu wózku Mrutka w  biegu do gołębi. Rydwany miauczące. Ech...

Politycznych mła się stara nie słuchać  tylko uważać na to co robio. Trza mła  to robić  bo  oni sami cóś nie  uważajo. Ludziska obecnie zajmujo się obroną tzw.  wolności słowa ( w wykonaniu stacji o inszym profilu propagandy niż reszta, no ale cza jej bronić choćby dla zasady ) a tymczasem cena  kaszanki powolutku zmierza w stronę ceny kawioru. Będziemy  mieli podwyżki i tarczę  ochronną, mła nie bardzo pojmuje o co biega w tym spektaklu.  Jak zarzund ma jakieś piniądze to  może niech dokapitalizuje  swoje spółeczki energetyczne a podwyżek nie robi, po co to ondulowanie mgły jak jeszcze vat chco znieść? Zapętliły się nasze zarzundzające, koszty robio po całości, biurwokracja pracuje  sama na się, ekonomisty majo pomysły typu co jeden to lepszy. W EU cóś wcale  nie lepiej, tam tyż majo pomysły, mła z rozrzewnieniem wspomina  czasy kiedy  ich nie mieli.  Miotajo się z jednej skrajności w drugo a porządnych podatków korporacyjnych  nadal niet. W dodatku  covidzianstwo się szerzy  choć już bokami  robi. Omicron jest tak durnie dęty że macki opadajo, obeszczenia - czepienia, wyraźnie zmierzamy ku opcji granatem oderwać władzę od koryta a następnie tak starannie dać po łapach żeby na długo zapamiętała. Po raz enty teoria spiskowa stała się faktem - paszporty tylko za nowym  wyczepieniem ważne, kop w chuderlawy tyłas von der Leyen i towarzystwa powinien  być wykonany podkutym  butem. Mła zresztą od  dawien dawna ćwierka że zawód polityka jest zawodem upadłym, cóś z tym trzeba będzie prędzej niż później zrobić i spadnie to na pokolenie srajfona i kawy sojowej. To będzie niezłe przebudzenie.

W domu mła usiłuje sprzątać  a Małgoś  co i raz usiłuje  wysyłać  mła po cóś do  sklepu. Daję  odpór i to ostry, bowiem dwa razy w tyźniu mła robi większe zakupy i to jest czas na listę zakupową.  Małgoś wyraźnie się nudzi i za rozrywkę  majo robić zakupy w wykonaniu mła.  Po pierwsze primo mła ma insze zajęcia, po drugie secundo to mła nie widzi potrzeby kupowania takiej ilości żarła w celu  zapełniania  puszek  śmieciowych  ( tym bardziej że ich liczebność uległa zmniejszeniu ). No cóż, Małgoś spędzi święta bez towarzystwa kilograma szynki  ( nie do przejedzenia bo Małgoś ma na wędlinę długie zęby ), kilograma karpia ( je tylko jeden kawałek na rok i szlus "bo mnie już nie wchodzi" ), jakichś  straszliwych ilości kwaszonej kapuchy którą i tak jadamy przynajmniej dwa razy w tygodniu.  Pierniczki i makowca dostanie więc słodyczasto bandzie, zupa grzybowa tyż w planie i kompot z suszu. Małgosine dzieci przywiozą jabłecznik i piernik oraz pierwś indyczą  do pieczenia i ten kawałek karpia.  Starczy, ileż można jeść? Małgoś wkurzona bo święta  nie po jej myśli, nikt się nie zamierza się narabiać, po sklepach z wywieszonym ozorem latać i padać na ryjek tuż przed wigilią. Taa... mało tradycyjnie. Małgoś twierdzi że czas umierać, mła za to twierdzi że czas dożyć kolejnej rewaloryzacji ( u Małgoś siły witalne wzbierajo jak się jej przedstawi wizję uszczuplenia dochodów "złodziei" czyli państwa poprzez pobieranie przez Małgoś stosownych świadczeń ).

Kolęda z czasów  II Wojny Światowej dziś w muzyczniku, mła bardzo ją lubi. Smętna, mało pastuszkowa i kolędziasta.


sobota, 18 grudnia 2021

Codziennik - coraz bardziej świątecznie

Mła miała ostatnio przeżycia związane z Pasiaczkiem. Otóż Pasiu wyhodował sobie chomiki.  Mła nie widziała w tym nic  szczególnego tym bardziej  że  Pasiak ma na karku potrójnego prezesa, zwisa mu bęcol, a kiedy szusował  przed mła po śnieżku to mu się tyłas przelewał na boczki. No wiecie chodził jak  Marilyn.  Mała  Julia z sąsiedztwa  jest święcie  przekonana że Pasiak  będzie miał małe kotki i usiłowała się na jednego zapisać.  Pasiak żyrty więc mła nie podejrzewała nić złego.  Zauważyłam jednak że cóś te poliki chomicze nierówne. Postanowiła mła  sobie Pasiaka bliżej  obejrzeć, on cały chętny.  Naciskam leciutko na policzek i czuję wilgoć. Odchylam włoski i już wiedziałam. Smród ropska się rozszedł taki że  myślałam że womitnę na biednego kota. Pasiak tylko westchnął.  Było w okolicach dwudziestej, pogoda paskudna więc mła pomyślała że  zanim pojedziemy do dohtora z oj boli,  to  ona  oblooka  bliżej paskudztwo. Rivanol na gazik i podchodzę  do Pasiaka a on spokojniutki czeka. Przykładałam gazikiem odkażacz i troszki naciskałam policzek. Ropska wyszło od cholery aż w końcu zobaczyłam  cóś co nazwałam rdzeniem. Bardzo delikatnie to to usunęłam, Pasiaczek tylko  troszki zapikulił. No i dalej przykładałam tym rivanolem. Została dziurwa po tym świństwie ale nieduża. Pasiaku należało się za grzeczność  podczas zabiegu więc  mła mu podała pod nos na wyrku dobrutki, łaskawie pożarł więc nie miał gorączki, z gorączko koty nie  jedzo. Postanowiłam obserwować i wstrzymać  się na razie z dohtorem. Rivanol nadal w użyciu, wygląda na to że goi się ładnie, chyba nawet obejdzie  się bez neomecyny. Pasiak w ogóle nie wygląda na chorego, je a właściwie to żre, bawi się z Mrutkiem w chowanki i prześladuje Pusia. Oczywiście jest poszkodowany na urodzie, w miejscu ropnia nie ma sierści ( i dobrze bo ta ropa zlepiła włoski ). Skąd  się  Pasiaku ropień wziął nie wiem, podejrzewam że się z kimś  lał i albo pazurem  dostał albo zębem. 

Pogoda fujowa, przez większość tygodnia szara zawiesina była w powietrzu, wszechogarniająca   wilgoć ( dopiero wczoraj u mła na krótko, paręnaście minut ledwie,  niebo nabrało coolorów zdechłego żółtawego różu i ostrej ultramaryny ).  Cóś mało nastrojowo, no chyba że takie smętarne klimaty. Mła się nie podobie ale co zrobić, przeca zawiesiny osobiście nie rozdmucha. Szczerze pisząc to mła zdecydowanie wolała ten lekki  mrozik i śnieżek  niż tę snującą  się jesienność w grudniu. Mła obejrzała prognozę na święta i zdawa się mła że pogodowo to będą śnięta, biało i rześko już było. Nie jest ta pogoda sprzyjająca świątecznieniu ( świątecznienie  to te wszystkie sprawy które człowiek  musi załatwić zanim zacznie świętować ), znaczy mła się nie chce sprzątać, piec a nawet ubierać chujinki. Mła zamyśla sobie w tym roku jeno  stroiki zrobić a może nawet tylko jeden stroik, bo po prostu mła jakoś nie ma melodii na ustrajanie całej chałupy. W tym roku za świąteczność robi cóś zupełnie inszego - mikołajizm. Mła uważa że tak naprawdę święta to nie zakupy szalone po marketach, bombki wypaśne, chujinki ustrojone, makowce pieczone czy nawet pasterka, święta to ludzie ( zaraz  po źwierzętach ). Rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, znajomi a nawet ci których nie znamy. Święta to schroniskowe skarbonki, zbiórkowe  kartony, dopytanie się kto i jak  je spędza bo to bardzo różnie jest, wielu ludzi jest zbyt dumnych ( nie pysznych, tylko pełnych godności ) żeby przyznać że nie zawsze tak jakby chcieli. To nawet nie o kasę na wyprawianie imprez świątecznych chodzi, czasem tylko o pogadanie z drugim człowiekiem który może nie mieć do kogo gęby w święta otworzyć. Takie czasy nam nastały że rozmowy z drugim człowiekiem są  na wagę złota. Wiem że się czasem nie chce, że człowiek by się zaszył w wyrze i pierdoły świąteczne oglądał w tevałce albo kompie, wicie rozumicie  opowiastki jak to wszyscy dla się są mili  a renifery  nie brudzo ulic sami wiecie czym. No ale trza się zebrać w sobie, zrobić sobie samej czy samemu opowiastkę na żywo, nawet  jak  kłopot z załatwieniem reniferów. Cinżko jest więc ho, ho, ho się przyda nam wszystkim. Koniec z dupandą, czas na święta!

Mła od dawna ma wylane na tradycyjne  obchody wszelkich świąt, obserwacje etnograficzne świąt po polsku jej  nie kręcą bo temat zna od podszewki. Mła ma nadzieję że  w tym roku jej rodacy się  nie pozabijają przy świątecznych stołach z okazji polityki czy czepionek. Mła by bardzo  chciała  żeby do ludziów jedno  dotarło - że jadą na  tym samym wózku.  Polityczni dają wszystkim do wiwatu niezależnie od tego  jako opcje reprezentujo a czepieni  za jakiś czas ( pół roku albo i trzy miesiące wg. projektów pfizerowych ) zostaną nieczepionymi więc o co kaman? Nie dość że karp, nie dość  że kapucha to jeszcze trza się dobijać przy stole tematami które źle  wpływajo na trawienie? Tak nam wszystkim dodpunie, mrą zaczepieni i niezaczepieni, ci co powinni nas leczyć leczyć nas nie chcą, czy jeszcze musimy sobie skakać  do oczu bo problemów mało?  Oby sobie ludziska odpuścili takie tematy bo nasza ochrona zdrowia to  i tak ledwie dyszy a jak jeszcze trza będzie rannych zszywać to kipnie na  amen i  nie będzie komu w sylwestra ratować kretynów  od petard. Przeca jest tyle ciekawszych spraw o których można pogadać. No, chyba jest?  Bo jak nie ma to cóś dziwnego, niespecjalnie mła radującego się z nami  dzieje.  Jak się mamy żreć albo  męczyć bo tematów wspólnych brak to może by tak przestać udawać i odpuścić sobie świętowanie jak z reklamy telewizyjnej. Bo to żadne świętowanie tylko skorupka składająca się z pustych obrzędów.  Nie lepiej poszukać w sobie magii ciepła, uczuć prostych a dobrych, nawet naiwności pełnej optymizmu wiary że będzie dobrze? To są przeca święta najprawdziwsze, ich istota, a nie te wszystkie komerchy czy obowiązkowe opłatki, karpie i reszta. Dzisiejszy wpis ozdabiajo  fotki Kocurrka z cyklu "Koty dostali chujinkę", jak widzicie zainteresowanie świętowaniem bardzo duże, mła nawet podejrzewa że kolędy byli śpiewane. W muzyczniku tyż w tym klimacie. 

wtorek, 14 grudnia 2021

Wpis austriacki podśmiechujkowy

Chyba ma się na przesilenie, takie tam austriackie  gadanie tak  rozśmieszyło mła że zapragnęła się z Wami podzielić odkryciem. Nasz zarzund nie jest jednak najbardziej kretyńskim w UE, stara się ze wszystkich sił ale od dziś mamy nowego lidera.  Austria krainą operetki. Cóś  jak "Zemsta Nietoperza", mła porykiwała kiedy czytała. Wg. polszmatowskiej Interii w  krainie walca i operetki  będo mieli takie obeszczenia że reszcie świata, nie tylko Europy, szczeny ( znaczy żuchwy ) opadno. Omicron u bram, zarzund bezkanclerski zareagował i podejrzanym o zaomicronowanie nakazał.  Otóż, uwaga, cytuję : "Ministerstwo nakazuje też dwa razy dziennie mierzyć temperaturę ciała do 10. dnia kwarantanny. Ponadto podejrzewani o zakażenie Omikronem mają nosić maseczki typu FFP2 w swoich domach, jeśli tylko opuszczą "prywatną strefę mieszkalną". Uściślono, że chodzi np. o sypialnię czy pokój dziecięcy - podaje dziennik "Der Standard"." Jak to szło? Ja się śmieję ahaha, oszaleję ahaha. Żeby było jeszcze śmieszniej zaczepieńcy i ozdrowieńcy podejrzani o Omicrona majo siedzieć doma. Jak to mawia Star - To na ch.. paszport srovidowy? Bo ładnie wygląda i ma takie fajne kody. Taki dynkst a jak  nowo czepionkę klepno to znaczek z wewiórko. Mła jak sobie o tym czyta to już wie dlaczego tak naprawdę  można było trafić do twierdzy za to że muchy obesrały portret Najjaśniejszego Pana, Austriacy są specyficzni he, he, he.  Ciekawe  czy powołajo  Covid Polizei ?

Sygnalistów to u nich pewnie wielu, mła już widzi te szczawie niezadowolnione z prezentów gwiazdkowych wypisujące "Szanowna CP.  Uprzejmie donoszę  że mój ojciec niezaczepiony uprawiał wczoraj o 23 seks z zaczepioną macochą. W kuchni, która nie jest pomieszczeniem przeznaczonym do  tego  rodzaju działalności i nie stanowi prywatnej sfery mieszkalnej. Obydwoje nie mieli maseczek i rękawiczek.  O innych wyrobach gumowych nic nie wiem bo się nie mogłem dopaczyć ( brak oświetlenia ).  Gdzie mogę odebrać gratyfikację za obywatelską czujność? ".  Taa... od wzniosłości do śmieszności jeden krok. Prezes i były dyrektor naczelny ( CEO ) międzynarodowej agencji informacyjnej Reuters i "weryfikator faktów" James C. Smith jest również głównym inwestorem i członkiem zarządu Pfizera... Wielka sława to żaaart,  Książę błazna  jest waaart ... To ten,  "Baran Cygański", albo tak jakoś.  W Poznaniu  instalujo kamerę mającą wyłapywać bezmaseczkowych  w urzędach. Ciekawe czy przyjmujo  już zakłady dotyczące trwałości sprzętu?  Nawiasem pisząc  to za robotę by się wzięli a nie  nowości zagramaniczne ściągali, nasze urzędy pracujo na pół gwizdka.  Może powinni zatrudniać w nich te mutanty pracujące w Lidlu i Pierdonkach,  jak z żelaza so. Widział kto zamkniętego Lidla czy Pierdonkę bo covid?  Nasza rada mendyczna  milczy i się zbiera w sobie.  Jak to któś ładnie w necie ujął -  Bardzo silne plecy są... Tyle, że bez kręgosłupa. Jest nie tyle coraz straszniej co robi się coraz śmieszniej, hym... śmiech  jest dla władzy zabójczy.

Dzisiejszy wpis ilustrują dwa portrety Najjaśniejszego Pana (  bez śladów trawienia muszysk ) a w muzyczniku kraina operetki. Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz, ptaszku mój...


poniedziałek, 13 grudnia 2021

Wpis optymistyczny

Mła postanowiła napisać Wam post prawdziwie optymistyczny. Tak sobie myślała jakie to  zdarzenia z jej życia są podobne  do dzisiejszej sytuejszyn i cóś podobnego  znalazła. Otóż ładnych parę lat temu mła już walczyła z postępem. Postęp się szerzył w jej własnej familii i mła poczuła że całą siłą swej skromnej ale za to reakcyjnej osobowości musi się postępu postawić. Przy kolacyjce dyskusja na temat żywności GMO, Tatuś i Magdzioł, moja średnia siostra, w jedną dudkę dmą o dobrociach onej. Jak to się świat wyżywi i wogle dobroć bo  ten modyfikowany zbóż czy ziemniak to tak sam z siebie na różne rzeczy odporny. Mła tak słucha i słucha i nagle do niej dociera - Tatuś i siostrzyca to i owszem, uprawiajo ziemniaczki w ogródku ale o tym co się dzieje na polach to mimo tego że niby wiejskie życie prowadzo, to cóś nie bardzo tego. No to mła rzuca słówko Roundup.  Nic,  rodzina nie łapie się na  błystkę, znaczy nieświadomi kumpletnie. Mła zapodaje że modyfikowane  zboża  i chyba  ziemnioczki tyż to so odporne głównie na działanie herbicydu co się Roundup nazywie. 

Tatuś oczywiście wygraża że on to zaraz sprawdzi, Magdzioł nie wygraża tylko pyta  o źródełko wiedzy. Po miesiącu mła w rozmowie telefonicznej wraca do tematu a Tatuś bystro że Roundup jest całkowicie nieszkodliwy bo on czytał  i w "Polityce" i w GazWybie i nawet chyba w Rzepie. Profesory pisały i inne eksperty a mła się nie  zna tylko złośliwie denerwuje  Tatusia. Mła postraszyła Tatusia że tak  z tymi nieszkodliwościami  to jest zazwyczaj do pierwszych procesów, na co Tatuś stwierdził że mła jest dzieckiem niewdzięcznym bo nie zgadza się z jedynie słusznym zdaniem Tatusia. Z Magdziołem było inaczej, ona  wyczuła że jest nie halo i zaczęła drążyć, w wyniku czego Tatuś stracił sojusznika. Parę lat później ruszyły pierwsze procesy  a Monsanto szczwanie sprzedał  się Bayerowi, bowiem przed hamerykańskim sądami nawet prezydent nie wyborni a przed europejskimi roszczeniami kanclerz niemniecki własną pierwsią osłoni ( vide Volkswagen ).  Nie tak dawno mła poinformowała Tatusia że   odpowiednia  komisja  w komisji EU wypieprza Roundup z listy środków które mogą być używane  w rolnictwie. A na to mój Tatuś "I wreszcie zlikwidują to chujostwo!". Jak widzicie mła ma jakieś tam swoje sukcesy  w walce z postępem o czym  Was zawiadamia optymistycznie się zapluwając, jak to karły reakcji majo w zwyczaju. W dniu w którym kiedyś tam zamordyści wprowadzali stan wojenny "coby nas uratować", he,he, he.

Omicronomikołaj zrobił 8 największych akcjonariuszy Pfizera i Moderny bogatszych o 10 miliardów dolarów. Po tym, jak wariant Omicron zdołał trafić na pierwsze strony gazet, prezesi i główni akcjonariusze Pfizer i Moderna odnotowali zysk w wysokości 10,31 miliarda dolarów , zgodnie z danymi zebranymi przez brytyjski Global Justice  Now. Mła już ma wytłumaczenie dlaczego Omicron wystąpił w grudniu - wszyscy lubią dostawać prezenty, he, he, he. Mła nadal słucha Wróbla rzecz o strachu  


Dzisiejszy wpis ilustrują obabrazki znanej już  Wam artystki z Korei S. Hee. Porządki przedświąteczne podobne  do tych  u mła, kupa ciuchów, jakieś włóczki, wyciągane  bombki porzucane są na rzecz spacerków w śnieżku. Taa... a chałupa odłogiem leży. Mła Wam  i przede wszystkim sobie motywująco piosenkę świąteczną zapodaje, może cóś wykona tak na 100% w dziedzinie sprzątalnictwa.

sobota, 11 grudnia 2021

Jakby troszki przedświątecznie


Miał  być wpis lekki , łatwy i przyjemny ale takiego prawdziwie lekkiego  to nie będzie. Przedwczoraj odeszła Niki Skrzeczkowska i mła  która  trzymała  kciuki oberwała po emocjach, mła jeszcze po Łazance czułej pamięci nie odetchnęła a tu bum. Choruje taki jeden dwunastoletni Filuś i kotka sąsiedzka, Fanta. Nieciekawie  chorują.  Mła nie ma skąd za bardzo czerpać optymizmu, choć bardzo  się stara.  Sytuacja  ogólna, że tak to określę, powoli zaczyna mła przerastać, choć mła nie jest z tych którzy się tak  łatwo dadzą zdołować. Nic to trza naprzód nam iść, nieczepieni  niech uważajo bo oprócz chorób zamordyści  krążo, zaczepieni niech też uważajo bo ostatnio cóś za dużo  danych  wskazuje że to o zaczepionych  trzeba szczególnie dbać.  Zatem niezaczepione mogo spiskować teoretycznie, a czepione tyż mogo ale lepiej w domu i bez latania gdzie  nie trza, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc  gdzie pojawiają się stada nieczepionych, czepionych a nawet czepniętych ( czepnięci to tacy którym  zapodano czepionkę i oni zamiast tego że ona antycovidowa miała być to sądzą że to jest zaszczyk antyśmiertelny ). Zamordyści niech spadajo, jak dla mła mogo tarzać się w zarazkach! Odszczepiam się od tego towarzystwa!

Mła się trochę miota, trochę po tym miotaniu w letarg zapada z którego wybudzajo mła kocie pretensje. No bo wiecie, mła się źle zajmuje.  Nie to że głodne i że biedne i że swobody nie majo. Robio co chco, żrą jak stado wygłodzonych słoni i zajęły całe wyrko ( mła nie ma żadnych szans na poduszce głowy złożyć bo tam ciałka leżą upozowane pokuśnie ale cóś mało zapraszająco  ).  Oczywiście mła się musi martwić ( Okularia całą noc balowała poza chałupą ), mła się musi pochylić nad futrem ( została zaczepiona łapą z pazureirą, Szpagetka  żądała układania fryzu na tzw. dece ), mła musi dopieścić osobowości ( Sztaflik i Mrutek mają mieć swoje  półgodzinne sesje na kolanach bez względu na okoliczności ), mła musi przywabić Pusia żeby Pasiak miał na kogo porykiwać ( jak  Pusiu na parapecie niewidziany to Pasiak który kocha nienawidzić Pusia cóś wyraźnie nieszczęśliwy ). Sami widzicie ile mła ma musów do wykonania. No i to są akurat musy przyjemne ale ile  z musów mła to musy nieprzyjemne, upierdliwe czy zwyczajnie nudne?! Ech... dobrze że młą postanowiła zostać w tym roku Mikołają bo inaczej ten mało wesoły przedświąteczny czas by ją potyrał.

 

Mła musi zaopatrzyć się w lek  na świerzbowca, nie żeby jakaś straszliwość kocyndry dopadła ale ostatnie czyszczenie uszu przyniosło niespodziewanki. Okularia, Szpagetka i przede wszystkim Pasiak,  zdaniem mła wymagają profilaktyki bo jeszcze się co rozbuja. Oczywiście w stadzie jest z tego powodu wielkie niezadowolnienie, jedni są wkurzeni bo im uszka czyszczę, inni są wkurzeni bo tego nie robię ( Mrutek brak czyszczenie codziennego uznaje za afront z takich po których wypowiada się wojnę - mła jest podgryzana a łepek jest podstawiany, oczka zapluszczane, czyszczone siostrzeństwo i braterstwo jest przez Mrutka  lane  - taka zazdrość ). Mła znów ma wstręt czytelniczy, a ostatnio dołączył do tego wstręt  filmowy. Cóś ją odrzuca zarówno od lektury jak i od oglądactwa. Zresztą coby niby miała oglądać -  kretyńskie filmy świąteczne? W jej prywatnym rankingu filmów nieoglądalnych one są tylko stopień wyżej od komedii romantycznych i dwa stopnie od filmów religijnych  oraz trzy od chińskich produkcji w których wszyscy latają z mieczami nosząc  przy tym cud stroje. Wieczorami mła co najwyżej zrobi sobie patrzanko   albo    oglądanko  pod te herbatki  co od Mikołajów dostała. Ze mła się straszna konserwa robi, może  nie taka jak Wróblewski ale zauważa  u się jakieś dziwne odchyły niemalże  libertariańskie. Co za groza! Czuję że muszę  dla odmiany jakie wywiady Sroczyńskiego poczytać. Dziś w muzyczniku George  Michael z czymś o wiele lepszym niż ta rąbanka "Last Christmas".