wtorek, 23 lipca 2024

Odmóżdżenie

Pogoda jest z nadal z tych dla mła dodupnych, dlatego mła przedstawia Wam dzisiaj wpis odmóżdżający. Czy pamiętacie taki filmik z Meryl Streep i Goldie Hawn o dwóch starszych aktorkach goniących za wieczną młodością?  Hym... gonitwa weszła na wyższy poziom. Jak wiecie marzeniem wielu sześćdziesięciolatek jest tak sobie naciągnąć skórę na twarzy by wyglądać na trzydziestolatkę. Do tego wypchać policzki i nasączyć usta no i mamy już dwudziestolatkę. Taa... rzeczywistość jednak skrzeczy i człowiek po zabiegach medycy zwanej nie wiadomo dlaczego estetyczną, wygląda jak naciągnięta sześćdziesięciolatka z wypchanymi chomiczo polikami i tym czymś  jak u glonojada. Real ma pewne ograniczenia i tu w sukurs przychodzą nam społeczniaki i tzw. filtry do obróbki fot. To są takie programy filtrujące rzeczywistość. Sprawa tylko z pozoru jest komiczna, jak się nad tym zastanowić filtry to jest coś  wykraczającego  poza zabawę. Do mła to dotarło kiedy zorientowała się że sporo osób jednak wierzy że Madonna  wygląda tak jak na fotach z Instagrama. Sorry ale zaburzenie percepcji to groźna rzecz. Ludzie martwią  się o sztuczną inteligencję i jej zabawy a jednocześnie nie chcą powszechnie dostrzegać zagrożeń, które cóś mało inteligentnie sami na siebie sprowadzają. Mła wie że granice starości szczęśliwie się przesuwają z korzyścią dla nas i to jest OK. Jednak zafałszowany obraz świata  to już nie jest OK, to wpychanie ludziom do głowy bujd. Nie jestem pewna czy zabawy z filtrami powinny być kontynuowane.  Mła cóś jest ciekawa  jak wygląda niezafiltrowana staruszka  z  "now" . No i  to by było na tyle.

niedziela, 21 lipca 2024

Codziennik - zdychalnik

Mła na wszystkie komentarze pod poprzednim wpisem odpowie kiedy tylko będzie w stanie cóś z siebie wykrzesać. Czuję nadciągającą  irytację z waszej strony bo mła tu nie odpisuje a powinna. Wybaczcie ale mł obecnie jest w fazie zdechnięcia, literki jej się mylą na klawiaturze i cholera wie  ile będzie trwało napisanie tego postu. Mła tu nie chce narzekać, bo same wiecie jak upalna pogoda daje się we znaki paniom starszym. Zawsze się dawała ale mła od niedawna jest panią w zaprzeszłym wieku balzakowskim więc jakby nie była do tej pory pewnych rzeczy świadoma. Mła przyłazi z miasta i pada.  Jestem w stanie pisać  tylko w te dni kiedy nigdzie nie wyłażę, znaczy nigdzie dalej niż do ogrodu. Gdybym mogla cóś wymyślić to bym kombinowała jak tu przenośną jednoosobową klimę dla pieszych zrobić, no ale cóż - nie jestem w stanie rozwiązywać  prostych problemów. Obejrzałam dwa odcinki "My Lady Jane", podobało mła się, choć echa po "Wielkiej" mła wysłuchiwała. Obejrzałam kolejny odcinek "Uznany za niewinnego" i pierwszy odcinek francuskiego "Vortex". Mimo że to wszystko rozłożone w czasie mła dość szybko męczyła się oglądaniem, czyżby już nadciągało otępienie starcze? Na razie optymistycznie zwalam na skutki aury tę niechęć do zainteresowania  się losami serialowych bohaterów. Hym... jestem tak odmóżdżona przez pogodę i moją na nią nieodporność że nawet własny los mnie jakoś słabiej interesuje.

Jak mła już się przemoże i chce zainteresować żeby  powiązać ten swój własny z tym zbiorowym, to tyż ma cinżko. Mendia  radośnie zniekształcają obraz świata, bo ograniczają się do kilku wybranych dziedzin: ciężkiej depresji z fazą maniakalną która objawia się u mendialnych z powodu tego że nie są politykami a wyraźnie by chcieli, LGBT + jeszcze parę liter i ich ciężkiej walki z rzeczywistością ( jakby kto nie wiedział transom udało się wnerwić gejów i lesbijki do tego stopnia że nie wiadomo czy ruch się w tym kształcie nie rozwali ), jedzenia robaków ( jakbyśmy w życiu ich nie jedli ), tego jak bardzo mendia są potrzebne a media to może niekoniecznie. To wszystko jest tak interesujące jak solidna porcja flaków z olejem! Jeżu, zamiast rzetelnej informacji jakieś łzawe wynurzenia, komentarze tam gdzie powinny być wiadomości. Mła tu seriale w większej ilości męczą  a co dopiero obrazek świata odbity w krzywym zwierciadle.

Mła w związku z tą ogólną męczliwością światem wirtualnym postanowiła sobie zapodawać go w nieco mniejszej ilości. Mła przeczytała wpisy ludziów swoich o Poznaniu i mieście Odzi, o sianokosach w tym roku  mniej obfitych, mła przeprasza za brak komentów ale mła obecnie nie ma siły walczyć z tym kretynem bloggerem, który nie rozumie słowa "zezwalaj". W związku z mniejszym zapodawaniem sobie wirtuala, mła znalazła czas na wykonanie  elementów wyposażenia wnętrza do tej miniaturowej chałupy, co to ma być pod kloszem. W wyrku pojawił się materac, dwie poduchy, pierzynka i miś przytulanka. Dziecinnieję na całego! Mła dopieszcza tyż sukinkulenty i trzeba przyznać że roślinki w dużej części się mła odwdzięczają. Niewdzięczne są za to kociszony, praktycznie 24 godziny są poza chałupą. Tylko wpad na krótki posiłek i jakbym madką kotów nie była. Towarzystwo podwórkuje i ogroduje non stop. Dobra, dziś nie ma żadnych fotek starych przepisów, nie mam na to siły. Dodam tylko Muzycznik z Wróbelkiem i Marleną i polezę oglądać lady Jane.


P.S. Mła dołącza kolejne fotki: łóżeczko z mininarzutką.

środa, 17 lipca 2024

Codziennik - grzych obżarstwa

Cóś dla mła ciekawszego od wieści zza Atlantyku i na pewno mniej dołujące niż strzelanie do ludzi. Mła  była na kamienicznym ślubie. Ze stadem gości, kfiotami, toastem i jedną męczennicą w kapeluszu. Nie było  nie iść, mimo upału, bo stara gwardia miała nakaz siedzenia w chałupie a tu przeca impreza do obejrzenia, suknia, bukiet i wogle. Geriatria by mła zagryzła gdyby mła się nie udała ( państwo młodzi byliby w stanie zrozumieć i wybaczyć niebytność mła ), więc mła zjeździła pół miasta ze stosowną wiąchą kwiecia by złożyć  życzenia Oli i Michałowi na  nową drogę życia. Ich zwierzyniec posypiał razem z geriatrią w kamienicy a mła się z sąsiedztwem obściskiwała, uśmiechała i wogle. No i notowała co  i jak odszyte, szmaragdowy coolor sukni, umalowany pazurek pod tę suknię, bukiecik  i  maqulliage, fryzurę, buciki nude, wszystko to czego panie starsze były ciekawe. Nawet ten bukiecik z różowo - biało - łososiowych różyczek musiał być starannie   obfocony, bo wicie rozumicie, geriatria przez te upały  odcięta troszki od świata. Czymś przeca trza  umysł zająć, ileż  można katować tureckie seriale i żreć się o to czy  Republika czy TVN ma rację. Geriatria wyraźnie była spragniona choćby  ilości śladowych normalnego życia. Mła się nie dziwi. W związku ze  ślubem mła niestety nie uczestniczyła w imprezie Gosinej, ominęła ją  przerwa w diecie i chlanie winka w miłym towarzystwie ( na imprezce była też Ela ze swoim pieskiem Rudzikiem, któren jest szpicem śpiewającym uratowanym z pseudohodowli - mła jest zafascynowana tą psią osobowością ).

Mamelon jadła  i popijała w moim imieniu! Z działki Gosi i Piotrusia zostały przywiezione ogórki i mła się tyż trochę trafiło w ramach rekompensaty za niebytność. Mła w ponierdziałek odebrała tę rekompensatę i przy okazji zjadła rekompensacyjny obiad u Mamelona. Jakby to ująć? - na czas jedzenia obiadu dieta została zawieszona. Na solidnym kołku, bo deser też był. To drugie odstępstwo, bo w niedzierlę  usmażyłam geriatrii racuchy i sama jednego zjadłam. W końcu nie byłam na imprezie, należała się mła pocieszka. Wiem, bardzo nielegalnie to chlanie. Ukarałam się rozmyślaniem o tym jak walcząc sama ze sobą przeżynam.  Hym... cóś mało budująco mła wyszło że dobrze że ze sobą a nie z kimś innym. Może jednak nie powinnam więcej myśleć na ten temat, bo jeszcze to całe żarcie kapuścianki pójdzie na marne. Ech... pracuję nad dokończeniem postu o włoskiej wyprawie wiosennej, ciężko mła idzie, senność ją morzy. Tak że sorry, macie króciutki codziennik z domowymi fotkami. W Muzyczniku nadal polskie country z lat 80 - tym razem Marylka. No i stary przepisik sprzed prawie stu lat z tygodnika filmowego "As". Mła nie mogła się oprzeć czarowi mleka kanarczego.


poniedziałek, 15 lipca 2024

Dzień wyleniałego szakala - z łobowiązku kronikarskiego

Dzieje się, dzieje, aż się mła poczuła. Mendia wyją, mła ziewa. Strzelali do Ryżego i śmierdzi.  Śmierdzi  z daleka, Secret Service jest podzielona politycznie jak wszystko inne w Stanach. Komu miało służyć "niedowidzenie" służb dowiemy się później, moim zdaniem nie mamy wystarczających danych żeby teraz bez wątpliwości uznać is fecit, cui prodest. Szczerze pisząc jest to mało dla mła interesujące z powodu zasadniczego. Poczucie braku sprawczości dobija Amerykanów, po cholerę mła się ma dobijać? Kiedy wychodzi się poza  mendialne plemienne bańki, te mendia zagrzewające do boju jak cheerleaderki,  to okazuje się że Amerykanie mają  świadomość że obydwaj kandydaci to tak bardziej do kandydowania na głównego obsługującego pilota telewizyjnego w salonie domu "Spokojna Jesień". Odniosłam niemiłe wrażenie że shoot them both może być życzeniem przerażająco dużej części elektoratu. Obie partie są zakładnikami własnych wyborów, obydwaj kandydaci tak rajcują społeczeństwo, że równie dobrze można by się pokusić o takie tłumaczenie zamachu że trzeba było fajerwerków żeby ktoś się kampanią zainteresował. W miastach olewają Sleepy Joe a Trump przekonuje wieśniaków w swingujących stanach - większość społeczeństwa ma w doopie  obydwu kandydatów, co akurat mnie nie dziwi, bo wieczorna demencja czy mitomania z odjazdami w stronę kompleksu Boga, to nic zachęcającego do głosowania. Ludzie będą głosować przeciw któremuś ze starców, nie na nich. O ile Demsy się zorientowały,  bo po występach Joe trudno było się nie zorientować że reelekcja jest nierealna, to Republikanie marzą że 2016 się powtórzy. Nie powtórzy się, nawet gdyby Ryży wygrał, to prezydentura będzie czymś innym a ponieważ polaryzacja była niemiłosiernie nakręcana, to rządzenie będzie jak orka na ugorze i  będzie buksowanie a nie powrót do stanu sprzed ośmiu lat a co dopiero mówić o powrocie do starej, dobrej Ameryki doby Reagana.

Co z tym zamachem? W tym terminie to zamach nie służy na pierwszy rzut oka nikomu, w listopadzie będzie pieśnią przeszłości i obrośnie w taką ilość teorii spiskowych, że przedmiotem sporu może być nawet to kto do kogo strzelał.  Pewnie będą i tacy, którzy uznają że to Ryży wywalił do zamachowcy  z polecenia Joe, który działał na rozkaz Deep State. Dla ludzi fakty są mało istotne, takie się we mła zalęgło przekonanie, kiedy zobaczyłam w jakim tempie narastają wokół tego wydarzenia teorie spiskowe. Czysta rozrywka. "Cudowny gest" byłego prezydenta wciśnięty między info o orędziu Bidena, przeczytać tytuł i olać. Istotne są: sprawozdanie z któregoś tam koncertu Taylor Swift, prognoza cen galona benzyny, co akurat ludzi najbardziej interesuje, narzekania na koszty opieki medycznej, narzekania migrantów na innych migrantów, wakacyjne premiery, haule, reakcje i tym podobne pierdoły. Zainteresowani polityką żrą się miło i wymieniają teoriami spiskowymi dla rozrywki ale ogólnie to jest wow, straszne to było, idziemy żreć dalej trawę w necie naszym powszednim.  W necie widać że większość Amerykanów chciałaby innych kandydatów, to się nie przebija do mainstreamu, tylko dlatego że jest, a w przypadku Bidena było, celowo blokowane. Nie jestem przekonana że Trump zostanie prezydentem USA, za dużo czarnych łabędzi. Chłodno patrząc to ten zamach, wbrew temu co się wieszczy,  nie będzie miał wielkiego wpływu na wybory. Co najsmutniejsze, w tej strzelaninie zginęły przypadkowe osoby.  To jest tragedia, idziesz na publiczne zebranie i nie wiesz czy wrócisz do domu. Jak znam życie zaraz będzie jazda że to broń zabija a nie człowiek. Jak się żyje w kulturze wyrosłej na partyzanckiej historii sprzeciwu wobec  władz kolonii to trudno żeby dostępu do broni nie było. Hym... w takiej Skandynawii też pełno broni, w Kanadzie, w Szwajcarii ale zdecydowanie rzadziej sięga się tam po broń, żeby do kogoś wywalić. Nie że się nie zdarza, rzadsze jest.

Co dalej? Nic. Cóś w stylu zabawy celebrytów. Niby ważne przemowy, niby ważne oświadczenia, nic  co ludzie uznają za istotne. Przerażające jak wielu ludzi ma w doopie strzelanie do polityków, którzy też są w końcu ludźmi. Mła uważa że ta dehumanizacja to przez te mendialne cheerleaderki, dodajcie do tego  cholerną obłudę i spoko można wymiotować. Szczyty z okazji strzelania do kandydata na prezydenta  osiągnęło CNN,  ale FOX też ma za uszami jeśli chodzi o kampanijną twórczość. Ludzie w średnim wieku i młodzi raczej siedzą na społeczniakach  niż w telewizji, tam  mają zapodawaną paszę, mimo tego dość trzeźwo widzą ten światek amerykańskiej polityki. Traktują  obecną sytuację jak wojnę gangów, stojąc z boku.  Dobra, teraz do ozdóbstw tego wpisu, ponieważ Amerykanie tuż przed konsumpcją żaby to mła wciapała  motywy z żabich pocztówek. W Muzyczniku cóś country w wydaniu polskim, Krysia Prońko w starym teledysku z lat 80. Wizja radośnie kuriozalna ale fonia jak to u Krysi - świetna. 

piątek, 12 lipca 2024

Codziennik - międzyburzownik

Upalność wielka między burzami, oddychać ciężko, zasypiać ciężko, budzić się jeszcze ciężej. Generalnie mła jest nieco zduźdana, no bo trudno przy takiej aurze nie być. Pocimy się wszyscy wyczynowo, geriatria ma zakaz wychodzenia, w związku z czym przemyka się  bladym świtem nielegalnie na ledwie otwierający się rynek. Jeszcze troszki a będą o ciemoku wypełzać, muszę postraszyć wilkami i huhuństwem, coby ukrócić tę niesubordynację. Jeżeli wydaje się Wam to wszystko dręczeniem staruszek to macie rację,  wydaje Wam się. Przykład  krnąbrnej Wandzi, mamy Ewy, naszej padrugi, która to krnąbrna Wandzia wylazła z chałupy  ranną porą,  bo "No przecież Z.  przychodzi, musiałam mieć  lepsze ciasto!", następnie po tak zwanym zakręcie głowowym zaliczyła w dół wszystkie schody naszego przejścia podziemnego i  tylko cudem niczego nie złamała ( 23 szwy to drobny szczegół ), upewnia mła że ma rację powrzaskując na geriatrię i stosując szantaż  typu zadzwonię do rodziny. Mła wskazując na cały  bezsens Wandzinego przedsięwzięcia ( Z. nie przyszła bo Wandzia bujała się z medykami na SORze )  chroni naszą geriatrię przed powielaniem cudzych błędów.  Hym... geriatria niby to wie, niby wdzięczna... ale kombinuje na całego! W związku z tym  mła od piątej rano rześka i  z oczami jak talary.

Z frontu odchudzeniowego  - mła zżera chłodniki, nie jestem w stanie przełknąć  gorących zupek. W chłodnikach nie ma żadnej kapusty, bowiem stało się - nie mogę patrzeć na moje ulubione warzywko.

Mła się zaczyna obsesyjnie  myśleć o słodyczkach. Kocie miziania nie zawsze wystarczają, tym bardziej że w upały koty wcale nie są skłonne do miziań. Opalają się w ogródku, co widać po futerkach.

Fotki domowe, troszki przepisów z tygodnika filmowego "AS", lata 1931 - 32  a w Muzyczniku Marlena, tyż tak mniej więcej z tych czasów.

środa, 10 lipca 2024

Upał mało senny

Oczekujemy na burzę, bo nas od rana nią straszą. Tak po prawdzie to mła jej nie czuje, na dworze gorąc straszny, koty się pochowali i śpią, staruszki się pochowali i śpią a mła cóś  mało sennie ogląda  kaktusy. Miałam w planach wyjście po wiśnie na rynek ale doszłam do wniosku że to nie jest najlepszy pomysł.  Robienie dżemiku do zimowych naleśniczków poczeka a mła zmniejszy własne szanse na zdechniecie z gorąca. Na obiad dziś sałata z jogurtem, chyba dam radę przełknąć. Może, bo tak po prawdzie to mam  mrożoną kawę. Pycha! Mła maluje części do kompozycji pod  szklany klosz, Mamelon ma rację - mła jest infantylna  do bólu, tylko zabaweczki jej w głowie. Taa... No a kto kupił  ceramicznego ptoszka z pot pourri?! Gajowy Marucha?! Mła nie tyle czuje  niesłuszność  tych twierdzeń na temat swojej osoby,  mła odczuwa że wszystkie so w jakimś  tam stopniu infantylne tylko mła jest szczera wobec siebie istota i  tak, mła przyznawa z dumą - jestem przedszkolakiem z prawie sześcioma dychami na karku! Dlatego teraz jest upaprana zieloną farbą a dokumenty pracowe odłogiem leżo. Wczoraj nad nimi ślęczałam, teraz czas na upaprunek.

Gibon miał drugą operację, tym razem wydostał się cwanie z kojca i zeżarł swoją puszkę wraz z opakowaniem. Dohtory wyciągnęły, całe zdumione bo numer z tych rzadkich. Jutro do Gibona przychodzi umówiona behawiorystka, będzie rozmowa o lęku separacyjnym. Dziś Gibon zdjął sobie szew, na szczęście pod szwem już wygojone. Kołnierz miał ściągnięty ledwie minutkę. Mrutek miał ropnia na uszku, to po tej awanturze z Lucasem o wyganianie do domu. Mimo upału wygoiło się ładnie, Mrutek teraz uzupełnia siły, które stracił  na zwalczenie infekcji. Znaczy żre jak SUV paliwo.  Mła Wam teraz zapoda stare przepisy w sam raz na upał, to z "Bluszczu", w latach 30 XX wieku tak lody kręcili.

P.S. Pan Krzysiu się przyznał - mieszka z Malwinką. Malwinka jest szara, pręgowana i ma trzy miesiące. Zdążyła olać Pana  Krzysia, bo na czas nie wymienił żwirku. Jeszcze wczoraj Pan Krzysiu, który w życiu kota nie miał, nie chcial i wogle, deklarował hodowanie kocicy twardą ręką.  Dziś mimo upału karnie jechał po żwirek delikatniejszy dla  łapek i wędkę. Po powrocie bredził o matach wodnych dla kota, chyba upał mu zaszkodził. Spodziewam się "wyścigu zbrojeń", Pan Macenty przeca może poczuć się sprowokowany  do zakupu najnowszego wynalazku w dziedzinie rozrywka dla kota. W końcu Czarna z ABBY jest tego warta.

P.S. W kamienicy pojawił się kolejny mały, szary ze zrzutu. Odebrany takim co nie powinni mieć nic żywego. Ola z Michałem przynieśli, wiadomo już że gnojek zostanie bo Fanta, dama kapryśna, zaakceptowała. Na pięterku zakocone po kokardę, Gienia tęsknie ogląda nowe foty Coco. Ech... U Psicy nadal trwają konkursy na koci personel.

W Muzyczniku "Les roses blanches" śpiewa Berthe Sylva. Miła melodyjka ale  smutne słowa, prawdziwa chanson française,  śpiewany valse  - musette, zwany inaczej java. Gra dla Was też Django Reinhardt. Do 1945 roku valse  - musette + jazz manouche czyli cygański jazz, to była najbardziej popularna muzyka we Francji, cóś na kształt ichniego disco - polo, takie disco - franco, he, he, he.
 


wtorek, 9 lipca 2024

Kraina uśmiechu

Mła poczuła się w  łobowiązku czym prędzej donieść że nasza kraina uśmiechu to tak jakby kraina grymasu. Znaczy jest jak wszędzie, bujamy się z naszymi politycznymi, którzy bujają nas. Mamy obecnie nadal sezon powyborczy, zaraz będziemy mieli sezon przedwyborczy i generalnie jesteśmy lekko tymi sezonami zmęczeni i cóś troszki wkarwieni. Każdy o cóś inszego się nerwuje ale jak ludków podpytać to wychodzi na to że denerwuje ich brak zmian. No bo nie o take Polskie itd. 

Jak obecnie jest? Jest nijak, so opowieści o rozliczeniu ale coraz bardziej te rozliczenia iluzoryczne. Niby  Fundusz Sprawiedliwości się wysypał, niby prokuratura działa ale jak przychodzi co do czego to dość powszechne jest odczucie że nic nie działa a tu jakieś markowanie działań  odchodzi. Nie że ludzie aż tak msty spragnieni  ale był obiecany porządek i rozliczanie z nadużyć, to ludzie oczekiwali zrobienia porządku i rozliczenia z nadużyć. A tymczasem mieliśmy przedstawienia pod tytułem komisje śledcze, akty oskarżenia wobec co najwyżej drugorzędnych polityków i... No i co? Mła wie że młyny sprawiedliwości mielą powoli ale tu może zaraz nie być czego mielić. Mój boszsz... jedyne czego oczekuje wyborca to skuteczności i spójności a tu słabo z jednym jak i drugim.  Dopiero teraz majo być jakoweś ciekawe przesłuchania, jak mła zna życie wyjdzie kapiszon. No dobra, nie ma prawdziwych igrzysk to co z chlebkiem? Ano tak sobie, wszystkie czekajo na kasę, która niby jest,  z tym że jej nie ma. Na chwilę obecną widzimy zamilczenia i  uniki,  kpiny z obywateli,  pokazy niekompetencji kolejnych przygłupów oraz nadal trwające  ograbianie i dokręcenie śruby społeczeństwu ( od eko idiotyzmów zaczynając, poprzez niezrealizowaną obietnicę  kwoty wolnej od  podatku i usunięcia tej nieszczęsnej, wprowadzonej  przez PISdniętych składki zdrowotnej, będącej w istocie kolejnym podatkiem,  potem kolejne podwyżki cen energii, udawanie że NFZ działa,  na  planach budowy CPK, co to ma nie być CPK  kończąc ). Kasy ni ma.

Powoli, powoli, kończy się miesiąc miodowy rzundzących i ludu. Rzeczywistość skrzeczy a ludzie ten skrzek słyszo.  Przykład z podwórka ódzkiego z cyklu  "Co robio  korpo w naszym kraju?". Tera będzie o tym co robio  z prawami pracowniczymi. Polski pracownik jest za drogi, zatrudnia się Ukraińców i wykorzystując polskie prawo  niemiłosiernie się ich eksploatuje. Zero urlopów, płacy za nadgodziny i tym podobnych socjalistycznych głupot.  Koncerny rodem z Reichu tak lubiejo. Nie mam nic przeciwko sile roboczej z Ukrainy ale za to mam dużo przeciwko różnemu traktowaniu pracowników, bo  to jest po pierwsze niesprawiedliwe, po drugie szkodliwe dla rodzimej siły roboczej. Już się robi  problem ze znalezieniem pracy przez Polaków, choć ciągle słychać narzekania jak to pracowników mało. Sorry, bardzo tanich pracowników jest mało.  Takich, których praca jest nisko opłacana więc zysk dla korpo większy. Słabo opłacony i przeszkolony pracownik to niższa jakość produktu Made in Poland, co zdawa się nie mieć dla rzundzących znaczenia.  Hym... jedyne czym Europa może konkurować jeszcze ze światem to jakością. No bo te korpo tak inwestujo. Taa... a jak tam ze zwolnieniami podatkowymi? Gdyby Ukraińcy podlegali od A do Z pod polski kodeks pracy firmy płaciłyby wincyj. Wszystkim. No chyba żeby w imię pretekstu konkurencyjności chciały wynieść produkcje poza Europę i prędzej niż  później płacić solidne cła za badziew, którego nikt by tu nie kupił. Mła bardzo nie podobie się polityka rzundu wobec korpo, nie tylko Big Techu. Jest znacznie bardziej dupowłaźna niż polityka Brukseli.

Ludzie widzą że to nie uśmiechnięta Polska a szyderczy rechot zarzundzających więc jeszcze troszki a dojdziemy do ośmiu gwiazdek  z taką uśmiechniętą. No bo  nie na to się umawialiśmy. Nie na dopieszczanie korpo, to jest 2024 a nie 2004. Taką metodą to z boomersa można zrobić zetkę. W końcu padnie pytanie "Po co mamy tak robić padając na twarz, skoro na koniec miesiąca większość zysków z tej pracy rozpływa się gdzieś tam, my otrzymujemy grosze a protest w sprawie tej paskudności to sobie możemy włożyć, bo Ukraińcy czy Hindusi będą robić za marne  rupie, nie dlatego że bardzo chcą tylko dlatego że innego wyjścia nie majo?" Jak jeszcze sobie doliczymy  zrujnowane zdrowie i kiepściznę NFZ, brak czasu dla rodziny i  dla siebie, zdewastowane środowisko, bo korpo przepisy środowiskowe naginajo namiętnie a na koniec uświadomimy sobie że to my jesteśmy głównym płatnikiem podatków w tym kraju, bo korpo jest dopieszczane,  to rzundzące mogo się zdziwić że po miesiącu miodowym będą mieli zaraz do czynienia z pozwem rozwodowym i oświadczeniem że nigdzie nie jest  przyrzeczone że prezydentem Polski  zostanie któś z koalicji 15 października. Po doświadczeniach z kapitalizmem na maxa i oligopolami, ludzie bardzo lubio słuchać opowieści o protekcjonizmie, radościach socjalu i końcu globalizacji.  Nie można ich za to winić, mła w końcu też  chce dobrych zarobków, silnego i sprawczego państwa, dobrych usług publicznych, wysokiej jakości żywność i produktów oraz work -  life balance.

Mła chce, inni tyż chcą. A co do tej pory dostaliśmy? TVP której niemal nikt nie ogląda, bo zarzundolubni  oglądają nadal  TVN a  sierotki po PISie przeniosły się do Republiki, promil obywateli będzie mógł korzystać z opłacanej przez  państwo procedury in vitro, niższy jest VAT dla kosmetyczek, kretyńskie naciski na kredyt 0%, co jest tak gupie że od razu wiadomo że chodzi o przekręt, 100 urzędników działających w randze ministra, przelewy z budżetu państwa na  nader liczne NGOsy, stowarzyszenia i fundacje przyjaciół obecnej władzy,  programy idiotycznych dopłat do elektromoblilności - ostatnio rowerki lekstryczne,  pushbacki co to były złe teraz są dobre, 800 na plusie, program edukacyjny "Na złość Czarnkowi". Czy tylko mła ma wrażenie że średnio z tymi zmianami?  Dobra,  rozdawnictwo PISdniętych  było z pożyczek, które musimy spłacić  - 950 miliardów peelenów w 8 lat. Zaprawdę sporo, mła zawsze martwiło rozdawanie pożyczonej kasy na prawo i lewo, jednego Gierka już w swoim życiu przeżyła i odsetki od odsetek spłacała. Hym... to może zaczniemy cóś robić żeby obywatele godziwie zarabiali. No wicie rozumicie, mniej socjali za to większe zarobki. Większe zarobki to większe podatki, więcej kasy z podatków to   ten dług można zacząć spłacać i jeszcze na polepszenie jakości usług publicznych by się cóś uszczknęło. Biznes się kręci, te klimaty. Taa... zarzundowe cóś głuche, sprawy ważniejsze majo. Wszak zaraz następna kampania wyborcza. "Ridi, Paglliacio, sul tuo amore infranto..."

Dziś za ozdóbstwo robią prace postimpresjonisty z kręgu nabistów,  Édouarda Vuillarda, malarza codzienności a w Muzyczniku boski Luciano śpiewa Leoncavalla.

Ridi Pagliaccio, sul tuo amore infranto!

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,luciano_pavarotti,vesti_la_giubba.html
Ridi Pagliaccio, sul tuo amore infranto!

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,luciano_pavarotti,vesti_la_giubba.html