Mła teraz pokaże troszki rzeczy w stylu empire i biedermeier. Szczególnie temu ostatniemu mła poświęciła sporo uwagi. Biedermeier to styl wyposażenia wnętrz, który świat zawdzięcza monarchii Habsburgów. Mła dlatego postanowiła tak bardziej przyjrzeć się zbiorom biedermeierowskim, które są zdecydowanie bardziej kojarzone z naddunajskim państwem, niż powiedzmy to meble, porcelana, czy szkło powstałe w epoce Empire. Biedermeier, jako nurt w kulturze i sztuce użytkowej, rozwijał się w Europie Środkowej w latach 1815 - 1848. Powstał z myślą o wygodzie i potrzebach klasy średniej, był taki bardzo bourgeois, stanowiąc skromniejszą, bardziej przytulną alternatywę dla pompatycznego stylu empire, który nijak pasił do mieszczańskich wnętrz. Wnętrza wykonane w tym stylu miały być uporządkowane, przyjazne i służyć celebrowaniu życia rodzinnego w zaciszu domowym. Gemütlich moi Drodzy, gemütlich. Jak informuje Wikipedia.pl - styl "Był odpowiednikiem stylu regencji i wczesnowiktoriańskiego w Anglii, stylu federalnego w Stanach Zjednoczonych oraz stylu Restauracji i Ludwika Filipa we Francji." Naszym gustom biedermeier dość bliski, ponieważ rozwijał się też na ziemiach polskich, w zaborze austriackim i pruskim. Znaczy niejako braliśmy udział w rozwijaniu tego stylu. Tak po prawdzie to nikt dokładnie nie określił co jest tym biedermeierem, a co nie jest, ramy czasowe też się nieco rozłażą, jednakże nie sprawia straszliwych trudności rozpoznanie cech stylu.
Jak cóś mocno napakowane złoconym mosiądzem, to raczej inszy styl niż biedermeier. Motywy metalowe klasyczne w takich meblach ćwierkają nam że to styl Ludwika XVI lub empire, motywy muszli i kfiotków, pełne krzywizn, to styl rokoko. Biedermeier zaś to ograniczenie metalowych okuć mebli, bardziej ceniono wówczas urodę drewnianych oklein. Owszem, bardzo lubiano intarsję, ale nie taką, która dawała po oczach. Ceniono elegancję wzorów i pewną dyskrecję ich użycia. Formy biedermeierowskich mebli oparto na uproszczonym i oczyszczonym z nadmiaru wszelkich ozdóbstw mebli w stylu empire. Stąd ich pewna masywność. Meble cechowała funkcjonalność i wygoda, Bardzo lubiano ciepłe, rozjaśnione, pogodne barwy i zarówno w doborze gatunków oklein drewnianych ( głównie brzozowa czeczota, jesion, wiąz, topola, czereśnia i grusza, a z ciemniejszych odcieni to mahoń i orzech ), jak i ozdób, oraz obić. Czasem zdobiono meble snycerką, ale i w tym wypadku jej formy były bardzo oszczędne. Mła lubi meble z tego okresu, za prostotę i piękne kształty. Wicie rozumicie, niby masywne ale linie płynne, sama forma urzeka, nie trzeba złoceń, drewno broni się samo. Tapicerka też bez szaleństw, żadnych pikowanych chesterfieldów, materiał obiciowy prezentuje się godnie. Można podziwiać wzory. Jednocześnie te piękne meble są wygodne, jakby wymarzone do rozsiadania się i zalegania. No i jeszcze jedno typowe dla tego czasu, co rozpełzło się z Wiednia po całym świecie - gięte meble Thoneta. Tak po prawdzie powinno się rozpełznąć z niemieckiego Boppard, ale w Prusach nie doceniono, natomiast w Wiedniu nie tylko doceniono, ale wręcz rozpieszczono.
Porcelana wiedeńska w okresie biedermeieru przeżywała szczególny rozkwit. Cesarska Manufaktura Porcelany w Wiedniu w tzw. okres Niedermayera, łączyła typową dla ducha epoki funkcjonalność z niebywałym kunsztem malarskim, tworząc obiekty o unikalnym charakterze użytkowym a także kolekcjonerskim. Charakterystycznym motywem była tzw. Wiener Rose - subtelny motyw pojedynczej, rozkwitłej różowej róży ( często z pąkiem ), malowany bardzo miękko i naturalistycznie, zdobił serwisy. Modne też były weduty, czyli widoki miejskie, lub pejzaże, oraz przedstawienia scenek rodzajowych. Kochano też złocenia wszelkiego rodzaju, matowe i błyszczące. Dodajcie do tego jeszcze reliefy i już wiecie że było na bogato. Mła ujmie to tak - jak dla niej to czasem nawet zbyt bogato. Porcelana wiedeńska, zarówno ta empirowa, jak i ta z czasów kiedy królował biedermeier, to nie zawsze jest to, co pewien wyliniały, gruby tygrys lubi najbardziej. Typowe dla biedermeieru były serwisy, szczególnie się wyżywano na tych herbaciano - kawowych. Pojawiły się też tzw. Kabinetteller, za którymi mła nie przepada - talerze z których się nie je, nie są w guście mła.
Jakoś bardziej do mła przemówiły szkiełka, mła zawsze miała słabość do szkieł. Austria a zwłaszcza Wiedeń, była w czasie gdy królował styl biedermeier jednym z najważniejszych ośrodków wytwórczości szklarskiej w Europie. W tym okresie rozwinięto produkcję szkła o głębokich, nasyconych barwach i efektach wizualnych imitujących kamienie półszlachetne. Mła widziała to już w weneckim muzeum szkiełek w Murano. Wielką popularnością cieszyło się szkło hialitowe, czarne lub czerwone, litialinowe, czyli marmurkowe, opalinowe oraz agatynowe. Opalinowe leciutko iryzowało, agatynowe przypominało ułozenie warstw w agatach. Mla jednak najbardziej przypadło do gustu szkło emaliowane. Mistrzowie tacy jak Anton Kothgasser czy Samuel Mohn wsławili się miniaturowymi, niezwykle precyzyjnymi malowidłami emaliowanymi na szkle ( wicie rozumicie, widoczki miast, motywy architektoniczne, kwiatowe oraz sentencje ). Mła urzekły szklanki z rybkami i mopsem. Szczególnie ta ostatnia zrobiła wrażenie, pewnikiem przez motyw. Obok tradycyjnych karafek, szklanic, kielichów i bombonier tworzono miniaturowe flakony na wodę kolońską o fantazyjnych kształtach: ryb, rogów czy instrumentów
Złotnictwo i "srebrnictwo" tej epoki tyż ciekawe. W modzie oprócz tzw. garniturów biżuteryjnych, czyli parure, były skromne pierścionki. Perełki i turkusy, to chyba ulubiony zestaw. Biżuteria zrobiła się w pierwszej polowie XIX wieku cóś mnie elitarna. Wytwarzano srebrne naczynia i sztućce, które miały służyć przede wszystkim wygodzie domowników podczas kameralnych spotkań rodzinnych. Zrezygnowano z nadmiernej pompatycznej ozdobności naczyń empirowych, na rzecz łagodnych, często obłych linii. Cukiernice, dzbanki, mleczniki, tace miały często gładkie powierzchnie, podkreślające piękno i połysk samego metalu. Albo były rokokowo pofałdowane i nieco przysadziste. Ozdoby ograniczano do minimum, co najwyżej jakieś delikatne grawerunki, tłoczenia o motywach roślinnych ( lubiano liście akantu, albo girlandy ). Zdarzały się subtelne akcenty architektoniczne lub użycie emalii. To był świetny czas dla kawiarek, imbryków i cukiernic. Ech... pojawiły się też koszyczki na owoce i bombonierki. Wytwarzano zarówno pojedyncze sztuki jak i zestawy obiadowe i deserowe, które nierzadko ozdobiono grawerunkiem inicjałów właściciela lub herbem. To też czas, kiedy pojawiają się papierośnice.
Teraz troszki o nazwie epoki. Powstała od połączonych nazwisk Biedermann i Bummelmeier, bohaterów z tomu wierszy Biedermaiers Liederlust (1869), których autorami byli Adolf Kussmaul, S.F. Sauter i Ludwig Eichrodt. Hym... to nie były miłe wierszyki, szczerze pisząc to autorzy kpili z Biedermanna i Bummelmeiera, ich ograniczeń i ciasnoty umysłowej. Niektórzy nazwę stylu wywodzą z kolei od satyrycznej postaci Gottlieba Biedermaiera, rzekomego autora wierszy Kussmaula i Eichrodta publikowanych wcześniej w Monachium. No dobra, to by było na tyle. Fotki muzealne a w Muzyczniku "Wiener Blut". Co prawda walc jest późniejszy niż biedermeier, powstał w 1873 roku, ale jest za to tak wiedeński że bardziej nie można.