piątek, 8 maja 2026

Weekendownik - wytchnielnik z widokami na przyszłość

Fiołek motylkowy Viola sororia jest rośliną pochodzącą z Ameryki Północnej, konkretnie to z jej wschodniej części. Dobra, wytrzymała roślina na miejsca w cieniu i półcieniu, choć jeżeli w glebie jest wystarczająco wilgoci to radzi sobie nieźle na stanowiskach słonecznych. Dorasta do 15 cm wysokości, ładnie się rozrasta. Raz na parę lat dzielimy kępy i mamy materiał na fiołkowisko. Podsypiemy trochę kompostu i od razu mamy zjawiskowe kwitnienie. Sami widzicie  że to nie jest jakaś niebywale trudna uprawa, to bardzo wdzięczna i mało wymagająca bylina. W dodatku wysoce odporna na mróz. Mła do tej pory tylko raz poległa uprawiając tego fiołka, ale to była wyłącznie jej wina. Odmiana 'Rubra' po prostu nie zniosła tej gliny, na której ją posadziłam, bo coolorek kfiotów akurat w tym miejscu pasił. Mła była wówczas nieświadoma że rośliny dają się czasem odratować z kłączy, które pozornie wydają się zaschnięte. Dziś by już tak głupia nie była. Jeżeli letnie upały dają się fiolkom motylkowym we znaki, liście giną i zostają kłącza, to postępujemy jak z ludźmi zmęczonymi upałem - ładujemy do cienia i obficie nawadniamy. Po okresie upałów, czasem wczesną jesienią, z kłączy wyrosną nowe liście. Z tą wodą jednak nie przesadzajmy, zdarza się bowiem że fiołki motylkowe na wilgotnych stanowiskach przy ciepłej pogodzie potrafią podłapać choroby grzybowe. Zdarza się rzadko, ale się zdarza. W handlu możemy znaleźć obecnie takie odmiany jak: 'Albiflora' o czysto białych kwiatach, 'Rubra' o kwiatach w tzw. kolorze biskupim, 'Priceana' o białych kwiatach z ciemnoniebieskim żyłkowaniem, 'Freckles' o białych kwiatach cętkowanych na niebiesko i 'Dark Freckles' o kwiatach niebieskich z ciemniejszymi cętkami w tym samym kolorze. 

Mła oddycha nieco lepiej i mniej chyrcha. Jakieś wytchnienie jest. Słabizna z niej jednak po całości. Ubabrana odpowiednio wychynęłam raz i drugi na dwór, wracałam zlana potem i zasypiałam po tych niby wyjściach jak dziecko.  Jednakże widzę poprawę, co mnie podnosi na duchu, dziś zmęczyłam się mniej niż przedwczoraj, znaczy idzie wyraźnie ku lepszemu. Szczęśliwie nie zaraziłam naszej geriatrii, będzie dobrze. Dżizaasa i Jądrzeja nawiedzę za jakiś czas, na razie z transmiterami zarazy kontakty będą utrzymywane telefonicznie. Do Mamelona i Sławencjusza polezę dopiero wówczas, kiedy będę pewna że nic nie sieję, takoż i do Cio Mary. Dla mła teraz najważniejsze jest by w przyszłym tyźniu zabrać Mrucia do veta od uszka, już mamy lekki obsuw z powodu chyrchania mła. Najpierw wizyta konsultacyjna i badanie krwi, potem umówienie zabiegu. Nie wiem czy Mruciu świadomy co madka knuje, uszko czyszczone i płukane, kot zabezpieczony i rozbestwiony, może mu się wydaje że już OK? Będzie OK dopiero jak będzie OK, mła czuje że Mruciu wyciągnie z tego jakieś konsekwencję wobec mła. No i to by było na teraz na tyle.

Zdjątka ogrodowo - domowe, w tym łupów ze znaleziska Magdy i Cio Mary,  a w Muzyczniku muzyczka, której teraz słucham. Jakoś optymistycznie mła nastraja to śpiewanie młodszych o dekady ode mła ludzików.


27 komentarzy:

  1. Zdrowiej, to podstawowa wytyczna. Dasz radę, tylko się nastaw że słabizna będzie taka, no taka niechętnie się oddalająca, tegoroczne zarazy tak mają.
    Tabi, a te kolczyki z zielonym czymś? Wyglądają na kwarcowe te oczka. Może to nawet chryzopraz? Ta zielen trochę jabłkową. Metal kolczyków w kazdym kwarcowym wariancie może być srebrem. A skoro tak, to te prawie granatowe kamolki, to może lapis lazuli? Pomacaj porządnie.
    Fiołek jest cacuś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba o piwnicznych skarbach zrobię osobny wpis, bo one są po prostu uratowane. Miały zostać wywalone na śmietnik, ale Cio Mary i jej kumpela Magda postanowiły uratować dobro. W to uratowanie włożyły sporo pracy, zwłaszcza Cio Mary. Kiedy mła przytargała dobro do Mamelona odbyła się bardzo długa sesja i rozdzielania na kolejne parę osób. Mła Wam pokaże to co Mamelon mła przydzieliła, niektóre są fajne, inne śmieszne, a jeszcze inne odjazdowe.
      Fiołek po tej podziałce się podniósł, wygląda na to że się przyjął.

      Usuń
  2. No naprawdę - fiołki co mi uciekły i taaaakie ! kolczyki to już za wiele na mój wątły (nóżka w istocie okazała się być wredna) system nerwowy ……. :(
    Idę płakać w poduszkę ……..
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rabarbaro, te uciekajace fiolki smiesza mnie do lez , nie placz, one wroca, tylko obniz im czynsz 😂 A z kolczykami to Taba faktycznie dala pozazdroscic, wezdech wielki, ale mam nadzieje, ze ustrojna we w nie , pojdzie we fijolki i nastrzela mega fotek 😍 Slicznego majowego wikendu ci zycze Kitty 🌷🌷🌷

      Usuń
    2. O qurcze, Ty swojej nóżce to wykład zrób na temat tego, co może grozić krnąbrnym kończynom! Spokój ma być! Czy nóżka Rabarbarowa mła czyta?! Zrozumiała?! Rabarbaro fiołków u mła dostatek, mła ma listę zaległości do paczkowania ( dobrze że spisaną, Bo Cio Mary ostatnio mówi do mła Ginko! - ta a sama to jest Biloba ), może dofiołczyć. Kolczyki so śmietnikowe, nie do uwierzenia ale wszystkie je chciano wywalić. Teraz dopiero możesz mieć ten szok systemu nerwowego, ludzie w naszej Cebulandii naprawdę bogate.

      Usuń
    3. Viola spitolientis czyli fiołek uciekający. ;-D Na razie się w nic nie stroję, zaczynam podjadać, bo cóś jakbym smak zaczęła odzyskiwać. :-D

      Usuń
  3. Bizuteryjnie mamy podobne gusta, u mnie tez duzo niebieskich zielonosci, kolczyki cudne , bez kolczykow czuje sie nieubrana i nie wychodze z domu. Musi w uszach cus polyskiwac i juz:) Dzis natrafilam na zbiorek moich bursztynow w srebrze i teraz dylemat, co najpierw w te uszy pakowac:)) Dobrze, ze slabosc cie opuszcza, znaczy sily wracaja💪 Moja zasada to robic tylko do momentu ustania. Nigdy ponad to. Jak cialo mowi stop, to ja robie stop i ani mru mru. Widze cie odstrzelona w nowych kolczykach i bizutkach na spacerze wsrod fijolkow i z nowym duchem w nowy tydzien👌🪻🪻🪻Kitty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ciało to jest bardzo niewychowane. Nie dość że sybaryta, to jeszcze leniwiec. Hym... niby powinnam wychować, ale siły nie mam. ;-D Mła jest sroka, nic na to nie poradzę, tak mam i już. Mój boszsz... ani ciała nie wychowałam i jeszcze charakter zdziwnie ukształtowany. Wychodzi na to że niezły ze mła monstrum.

      Usuń
  4. Masz śliczne kwiatki w ogrodzie, te narcyzy białe, takie strzępiaste, cudne są!, A te w domowych bukietach uwielbiam, moja mama bardzo je lubiła. Przepięknie pachną, muszę się wybrać na targ, może będą. I te tulipany śliczne!
    Mama lubiła stokrotki, fiołki, narcyzy, tulipany (takie jak w Twoim bukiecie, drobniejsze, ogrodowe), goździki, te wczesne, niskie, takie postrzępione, i goździki brodate, lubiła nagietki, mieczyki, astry, a ze szklarniowych frezje - mam do tych wszystkich kwiatów ogromy sentyment i najczęściej je kupuję, albo i narwać mi się zdarza. U nas stokrotek na trawniku mnóstwo i jak tylko zobaczę, że zaczynają kosić, to idę i rwę bez skrupułów, bo i tak je kosiarki przemielą.
    A Ty zdrowiej! I Mrucio niech Ci odpuści, w końcu to dla jego dobra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mła lubi pachnące ogrodowe kfioty w domu. Lubię wazonować, za oknem zapach, w chałupie zapach. Tylko lilie są dla mła duszące, w tym wypadku wolę żeby pachniały za oknem. Wazonowanie też mam po swojej Mamie, pięknie układała bukiety. Nieraz bardzo wymyślne, interesowała się ikebaną.
      Mruciu postanowił mła odpuścić jeżeli tylko zapomnę vetowe zalecenie - odchudzić kota. ;-D

      Usuń
  5. To chyba zaraza, bo mnię też pochwycił glut i cos mnie za gardło chwyciło. A z tych uchwytów wyszło kleiste coś z nosa i poty przy żwawszych ruchach.
    Ogród Twój zacnym się zdaje bardzo, a fiołki to niestety nie rozróżniam. Uważam za ładne i cieszę się, że mrówki je po Nowym rozwlekają. Uścikowywuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj, bo jeżeli od gardzioła się zaczyna, to wyjątkowe świństwo. Mła sądziła że swoją porcję sezonowego chorowania ma już w tym roku za sobą a tu taki siurprajz! U Dżizaasa tyż wychodzi nosem, u mła szczęśliwie nie poszło w tym kierunku. Dochtory mówio że trzeba przy tym świństwie uważać na nadkażenia, bo lubi zaropieć.
      Co do ogrodu to mła powoli uczy się koegzystować z mrówkami, ja się im nie wtrącam do ich baz a one w zamian pracują na Ciemiernikowszczyźnie. Przestały być złośliwe i robić mrowiska gdzie nie trzeba, właściwie to nie wiem dlaczego. Może im się znudziło? Nadal potrafią urąbać, ale udało mi się przekonać samą siebie że coś trzeba zrobić z tym artretyzmem. ;-D

      Usuń
  6. Ralf Kamiński trafił do mnie tym utworem. Dzięki. Ci mlodzi, jak już dadzą głos, to okazuje się niekiedy że przepaść pokoleniowa to iluzja. Często, o ile nie szczekają techno-rapem treści poniżej poziomu disco polo. Co ogólnie jest dobrze robiące, daję nadzieję.

    Co to za krzaczek co ma żółto-kremowe kwiatuszki? Narcyzy to Talia, to wiem. Jeszcze ich osobiście nie dopadłam, a to przez Ciebie jest jedno ze chciejstw.
    Idę na targi ogrodnicze, są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dwie piosenki mają niegłupie teksty, są fajnie zaśpiewane, przez ludzi, którzy potrafią śpiewać i w dodatku są na tyle proste ( ale nie prostackie! ) że mła je sobie może nucić pod nosem. Jestem w stanie zapamiętać nie tylko tekst, ale i melodię, o co w młowym wieku już nie jest łatwo.
      Żółtokremowy to jest Berberys Julianny czyli Berberis julianae, bardzo dobra roślina o zimozielonych liściach. Wycieczki na targi zazdraszczam, co prawda kasy na zakup nie mam, ale bym sobie pooglądała. Na razie jednak moje wyjścia są ograniczone, nawet krótkie wyprawy odsypiam. 8-O

      Usuń
  7. Zanim zdążyłam zapytać, to już Romana odpowiedziała, co to za narcyzowe duszki, śliczne. Zieloności w kolczykach to mogą być też jadeity, podobne mam w bransolecie, com ją sobie zakupiła za pierwsze stypendium :-) A naszyjnik w niebieskościach cudny! Zdrowia Tobie i Mruciowi życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co to, raczej nie szkło i na pewno nie plastik. Cała jestem zdumiona tymi skarbami Mariolko, bo to wszystko miało pójść na śmietnik. Ktoś to wszystko postanowił wywalić, na szczęście Magda i Cio Mary były przytomne i dobro zostało uratowane! Mruciu jest rozbestwiony, napada na dziefczynki. Przy Kasiuleńce się hamował a jak nie ma kto na niego złym oczkiem patrzyć to zamiast hamowania jest chamowanie!

      Usuń
    2. No to ja Ci powiem, że powiększyłam sobie na maksa fotę biżutów i tak, naszyjnik JEST z lapiz lazuli inaczej zwanego lazurytem. Natomiast co do oczek w kolczykach, to moja miła wygląda mi jednak na kwarc, a konkretnie to na awenturyn. Nie jadeit czy chryzopraz. Tak na 80%. Przez te nierówno w środku ułożone jakby mini płaszczyzny, te takie pod różnymi kątami, po nich się odróżnia awenturyn od innych zielonych. Chyba że to zmyła optyczna przy focie, dlatego tylko 80% a nie 100. I nie bądź w szoku. Jak myślisz, dlaczego zaglądam w wystawki przy śmieciach Po nowiutkich nigdy nie użytych cud miód malina cholernie drogich stalowych patelniach (poszły dwie garazowki temu), nic mie już nie zdziwi. Ktoś wywalił jako nieużyteczny badziew patelnie klasy naprawdę super. Tym bardziej wywali ozdoby co to ich nie nosi. Wszystko co mu się nie przyda i nie podoba.

      Targi były be. I odaypiaj. To tak naprawdę jedyny sposób by odzyskać jakie takie sily po zarazie..

      Usuń
    3. Lapis. Lapis lazuli, lazuryt. Odsypiaj.

      Usuń
    4. Romana, ja stawiam, ze kolczyki to opal , etiopski, bo bardziej kolorowy od australijskiego ... Mam podobne w innym ksztalcie , wlasnie opale .. Kitty

      Usuń
    5. Mła się dziś poświęciła i poszukała trochę info o tym co posiada. Mniejszy sznureczek na 100% lazuryt, większy to albo lazuryt, albo sodalit - cinżko mła szła ta identyfikacja. W zielone oczka się wgapiałam, mnie tak żywcem to bardziej na chryzopraz, ale to Ty możesz mieć rację że jednak awenturyn. Grunt że miłe dla oka. ;-D Nadal jestem w szoku, znalazłam na wielu rzeczach próbę srebra 925. Zaczynam przymierzać się do przejścia podczas gabarytowania - ludzie niesamowitych rzeczy się pozbywają, najczęściej dlatego że kupili nowy badziew.
      Wczoraj chrapałam chyba za głośno, tak sądzę, Mruciu obudził mła i miał pretensję, jeść nie chciał, tylko mla dodusił. Pewnie dlatego żebym nie chrapała.

      Usuń
    6. Kitty macica perłowa, nie opale.

      Usuń
  8. Bym się nie chciała tu mądrzyć ale te kolczyki nie zielonkawe tylko z układanych kwadracików to bardzo mi przypominają klipsy mojej Mamy (lata 60) które ponoć były z masy perłowej. Ciotki też miały wówczas biżuterię różną (np. bransoletki) z takimi elementami i zabarwieniem.
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rabarbaro, Ty masz racje ! To nie opale , ale masa perlowa, alez ze mnie ciemna masa 😂mam podobne i zupelnie zapomnialam , sprawdzilam w zamowieniu : " mother of pearl" . Sa one , te masy, biale perliste , ale sa tez takie zielonkawo mieniace...Kitty

      Usuń
    2. ;)) Sporo rzeczy po Mamie wciąż mam, chociaż nie wszystkie noszę ale jako sroka ;)) wszystkie pamiętam.
      A dziś mija 17 lat od śmierci mojej Mamy , jest mi smutno bo wciąż mi Jej brak ale dobrze jest przypomnieć Ją sobie taką ładną, uśmiechniętą, w klipsach........
      Rabarbara

      Usuń
    3. Wlasnie mija 3.5 tygodnia od smierci mojej😢 Kitty

      Usuń
    4. O qurczę, tak mła przykro Kitty. No dodupnie. Wiem Rabarbaro, lata niby swoje robią, ale jak czasem człowieka smutek złapie...

      Usuń