"Kot"
"Jest cały czarny, lecz ogon ma elektryczny.
Gdy śpi
na słońcu, jest najczarniejszą rzeczą, jaką sobie można
wyobrazić.
Nawet we śnie łapie przerażone myszki. Poznać
to po pazurkach, które wyrastają mu z łapek.
Jest strasznie
miły i niedobry. Zrywa z drzew ptaszki, zanim dojrzeją."
Zbigniew Herbert
Mła postanowiła zacząć od wiersza Herberta z powodu nowych lokatorów na naszej posesji
- zamieszkały u nas słowiki
. Wszystko wskazuje na to że będziemy mieli troszki niedojrzałych ptoszków do zerwania. Mła
bardzo obawiała się kocich ekscesów, no bo wicie rozumicie, te kląskania, śpiewy poranne i późno wieczorne. No a tu zaskoczka, koty całą familię słowików mają gdzieś. Ptoszki pitulą a koty słodko przy tym pituleniu śpią. Wszystkie, choć najdziwniejsza jest reakcja Mrutiego. Ptoszek milknie, Mrutek podmiaukuje przez sen, słowik znów zaczyna pitulić a Mrutek w chrapanie. Zdawa się że z naszego kocurego to taki miłośnik słowiczych treli jak z Władysława Jagiełły. Mła będzie musiała pilnować żeby Mrutku to zamiłowanie nie zaszkodziło tak jak Władysławu. Nasz król ponoć wykorkował wskutek przeziębienia nabytego podczas słuchania śpiewu słowika nocą, tak przynajmniej twierdził Jan Długosz. Pewnie prawda, bo mła jakoś nie wierzy żeby facet pod 80 wymykał się z zamku pod Medyką nocą w celach lubieżnych, czy coś. Władysław jak się w kwietniu nocnych pituleń słowiczych nasłuchał, to już go w czerwcu nie było, madka musi ustalić z Mrutkiem że słuchanie słowika ma się odbywać z wyrka. Dupka przed zimnem chroniona a przez uchylone okno dźwięk się niesie i mój meloman może sobie wysłuchiwać bezpiecznie słowiczych arii.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz