wtorek, 14 grudnia 2021

Wpis austriacki podśmiechujkowy

Chyba ma się na przesilenie, takie tam austriackie  gadanie tak  rozśmieszyło mła że zapragnęła się z Wami podzielić odkryciem. Nasz zarzund nie jest jednak najbardziej kretyńskim w UE, stara się ze wszystkich sił ale od dziś mamy nowego lidera.  Austria krainą operetki. Cóś  jak "Zemsta Nietoperza", mła porykiwała kiedy czytała. Wg. polszmatowskiej Interii w  krainie walca i operetki  będo mieli takie obeszczenia że reszcie świata, nie tylko Europy, szczeny ( znaczy żuchwy ) opadno. Omicron u bram, zarzund bezkanclerski zareagował i podejrzanym o zaomicronowanie nakazał.  Otóż, uwaga, cytuję : "Ministerstwo nakazuje też dwa razy dziennie mierzyć temperaturę ciała do 10. dnia kwarantanny. Ponadto podejrzewani o zakażenie Omikronem mają nosić maseczki typu FFP2 w swoich domach, jeśli tylko opuszczą "prywatną strefę mieszkalną". Uściślono, że chodzi np. o sypialnię czy pokój dziecięcy - podaje dziennik "Der Standard"." Jak to szło? Ja się śmieję ahaha, oszaleję ahaha. Żeby było jeszcze śmieszniej zaczepieńcy i ozdrowieńcy podejrzani o Omicrona majo siedzieć doma. Jak to mawia Star - To na ch.. paszport srovidowy? Bo ładnie wygląda i ma takie fajne kody. Taki dynkst a jak  nowo czepionkę klepno to znaczek z wewiórko. Mła jak sobie o tym czyta to już wie dlaczego tak naprawdę  można było trafić do twierdzy za to że muchy obesrały portret Najjaśniejszego Pana, Austriacy są specyficzni he, he, he.  Ciekawe  czy powołajo  Covid Polizei ?

Sygnalistów to u nich pewnie wielu, mła już widzi te szczawie niezadowolnione z prezentów gwiazdkowych wypisujące "Szanowna CP.  Uprzejmie donoszę  że mój ojciec niezaczepiony uprawiał wczoraj o 23 seks z zaczepioną macochą. W kuchni, która nie jest pomieszczeniem przeznaczonym do  tego  rodzaju działalności i nie stanowi prywatnej sfery mieszkalnej. Obydwoje nie mieli maseczek i rękawiczek.  O innych wyrobach gumowych nic nie wiem bo się nie mogłem dopaczyć ( brak oświetlenia ).  Gdzie mogę odebrać gratyfikację za obywatelską czujność? ".  Taa... od wzniosłości do śmieszności jeden krok. Prezes i były dyrektor naczelny ( CEO ) międzynarodowej agencji informacyjnej Reuters i "weryfikator faktów" James C. Smith jest również głównym inwestorem i członkiem zarządu Pfizera... Wielka sława to żaaart,  Książę błazna  jest waaart ... To ten,  "Baran Cygański", albo tak jakoś.  W Poznaniu  instalujo kamerę mającą wyłapywać bezmaseczkowych  w urzędach. Ciekawe czy przyjmujo  już zakłady dotyczące trwałości sprzętu?  Nawiasem pisząc  to za robotę by się wzięli a nie  nowości zagramaniczne ściągali, nasze urzędy pracujo na pół gwizdka.  Może powinni zatrudniać w nich te mutanty pracujące w Lidlu i Pierdonkach,  jak z żelaza so. Widział kto zamkniętego Lidla czy Pierdonkę bo covid?  Nasza rada mendyczna  milczy i się zbiera w sobie.  Jak to któś ładnie w necie ujął -  Bardzo silne plecy są... Tyle, że bez kręgosłupa. Jest nie tyle coraz straszniej co robi się coraz śmieszniej, hym... śmiech  jest dla władzy zabójczy.

Dzisiejszy wpis ilustrują dwa portrety Najjaśniejszego Pana (  bez śladów trawienia muszysk ) a w muzyczniku kraina operetki. Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz, ptaszku mój...


poniedziałek, 13 grudnia 2021

Wpis optymistyczny

Mła postanowiła napisać Wam post prawdziwie optymistyczny. Tak sobie myślała jakie to  zdarzenia z jej życia są podobne  do dzisiejszej sytuejszyn i cóś podobnego  znalazła. Otóż ładnych parę lat temu mła już walczyła z postępem. Postęp się szerzył w jej własnej familii i mła poczuła że całą siłą swej skromnej ale za to reakcyjnej osobowości musi się postępu postawić. Przy kolacyjce dyskusja na temat żywności GMO, Tatuś i Magdzioł, moja średnia siostra, w jedną dudkę dmą o dobrociach onej. Jak to się świat wyżywi i wogle dobroć bo  ten modyfikowany zbóż czy ziemniak to tak sam z siebie na różne rzeczy odporny. Mła tak słucha i słucha i nagle do niej dociera - Tatuś i siostrzyca to i owszem, uprawiajo ziemniaczki w ogródku ale o tym co się dzieje na polach to mimo tego że niby wiejskie życie prowadzo, to cóś nie bardzo tego. No to mła rzuca słówko Roundup.  Nic,  rodzina nie łapie się na  błystkę, znaczy nieświadomi kumpletnie. Mła zapodaje że modyfikowane  zboża  i chyba  ziemnioczki tyż to so odporne głównie na działanie herbicydu co się Roundup nazywie. 

Tatuś oczywiście wygraża że on to zaraz sprawdzi, Magdzioł nie wygraża tylko pyta  o źródełko wiedzy. Po miesiącu mła w rozmowie telefonicznej wraca do tematu a Tatuś bystro że Roundup jest całkowicie nieszkodliwy bo on czytał  i w "Polityce" i w GazWybie i nawet chyba w Rzepie. Profesory pisały i inne eksperty a mła się nie  zna tylko złośliwie denerwuje  Tatusia. Mła postraszyła Tatusia że tak  z tymi nieszkodliwościami  to jest zazwyczaj do pierwszych procesów, na co Tatuś stwierdził że mła jest dzieckiem niewdzięcznym bo nie zgadza się z jedynie słusznym zdaniem Tatusia. Z Magdziołem było inaczej, ona  wyczuła że jest nie halo i zaczęła drążyć, w wyniku czego Tatuś stracił sojusznika. Parę lat później ruszyły pierwsze procesy  a Monsanto szczwanie sprzedał  się Bayerowi, bowiem przed hamerykańskim sądami nawet prezydent nie wyborni a przed europejskimi roszczeniami kanclerz niemniecki własną pierwsią osłoni ( vide Volkswagen ).  Nie tak dawno mła poinformowała Tatusia że   odpowiednia  komisja  w komisji EU wypieprza Roundup z listy środków które mogą być używane  w rolnictwie. A na to mój Tatuś "I wreszcie zlikwidują to chujostwo!". Jak widzicie mła ma jakieś tam swoje sukcesy  w walce z postępem o czym  Was zawiadamia optymistycznie się zapluwając, jak to karły reakcji majo w zwyczaju. W dniu w którym kiedyś tam zamordyści wprowadzali stan wojenny "coby nas uratować", he,he, he.

Omicronomikołaj zrobił 8 największych akcjonariuszy Pfizera i Moderny bogatszych o 10 miliardów dolarów. Po tym, jak wariant Omicron zdołał trafić na pierwsze strony gazet, prezesi i główni akcjonariusze Pfizer i Moderna odnotowali zysk w wysokości 10,31 miliarda dolarów , zgodnie z danymi zebranymi przez brytyjski Global Justice  Now. Mła już ma wytłumaczenie dlaczego Omicron wystąpił w grudniu - wszyscy lubią dostawać prezenty, he, he, he. Mła nadal słucha Wróbla rzecz o strachu  


Dzisiejszy wpis ilustrują obabrazki znanej już  Wam artystki z Korei S. Hee. Porządki przedświąteczne podobne  do tych  u mła, kupa ciuchów, jakieś włóczki, wyciągane  bombki porzucane są na rzecz spacerków w śnieżku. Taa... a chałupa odłogiem leży. Mła Wam  i przede wszystkim sobie motywująco piosenkę świąteczną zapodaje, może cóś wykona tak na 100% w dziedzinie sprzątalnictwa.

sobota, 11 grudnia 2021

Jakby troszki przedświątecznie


Miał  być wpis lekki , łatwy i przyjemny ale takiego prawdziwie lekkiego  to nie będzie. Przedwczoraj odeszła Niki Skrzeczkowska i mła  która  trzymała  kciuki oberwała po emocjach, mła jeszcze po Łazance czułej pamięci nie odetchnęła a tu bum. Choruje taki jeden dwunastoletni Filuś i kotka sąsiedzka, Fanta. Nieciekawie  chorują.  Mła nie ma skąd za bardzo czerpać optymizmu, choć bardzo  się stara.  Sytuacja  ogólna, że tak to określę, powoli zaczyna mła przerastać, choć mła nie jest z tych którzy się tak  łatwo dadzą zdołować. Nic to trza naprzód nam iść, nieczepieni  niech uważajo bo oprócz chorób zamordyści  krążo, zaczepieni niech też uważajo bo ostatnio cóś za dużo  danych  wskazuje że to o zaczepionych  trzeba szczególnie dbać.  Zatem niezaczepione mogo spiskować teoretycznie, a czepione tyż mogo ale lepiej w domu i bez latania gdzie  nie trza, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc  gdzie pojawiają się stada nieczepionych, czepionych a nawet czepniętych ( czepnięci to tacy którym  zapodano czepionkę i oni zamiast tego że ona antycovidowa miała być to sądzą że to jest zaszczyk antyśmiertelny ). Zamordyści niech spadajo, jak dla mła mogo tarzać się w zarazkach! Odszczepiam się od tego towarzystwa!

Mła się trochę miota, trochę po tym miotaniu w letarg zapada z którego wybudzajo mła kocie pretensje. No bo wiecie, mła się źle zajmuje.  Nie to że głodne i że biedne i że swobody nie majo. Robio co chco, żrą jak stado wygłodzonych słoni i zajęły całe wyrko ( mła nie ma żadnych szans na poduszce głowy złożyć bo tam ciałka leżą upozowane pokuśnie ale cóś mało zapraszająco  ).  Oczywiście mła się musi martwić ( Okularia całą noc balowała poza chałupą ), mła się musi pochylić nad futrem ( została zaczepiona łapą z pazureirą, Szpagetka  żądała układania fryzu na tzw. dece ), mła musi dopieścić osobowości ( Sztaflik i Mrutek mają mieć swoje  półgodzinne sesje na kolanach bez względu na okoliczności ), mła musi przywabić Pusia żeby Pasiak miał na kogo porykiwać ( jak  Pusiu na parapecie niewidziany to Pasiak który kocha nienawidzić Pusia cóś wyraźnie nieszczęśliwy ). Sami widzicie ile mła ma musów do wykonania. No i to są akurat musy przyjemne ale ile  z musów mła to musy nieprzyjemne, upierdliwe czy zwyczajnie nudne?! Ech... dobrze że młą postanowiła zostać w tym roku Mikołają bo inaczej ten mało wesoły przedświąteczny czas by ją potyrał.

 

Mła musi zaopatrzyć się w lek  na świerzbowca, nie żeby jakaś straszliwość kocyndry dopadła ale ostatnie czyszczenie uszu przyniosło niespodziewanki. Okularia, Szpagetka i przede wszystkim Pasiak,  zdaniem mła wymagają profilaktyki bo jeszcze się co rozbuja. Oczywiście w stadzie jest z tego powodu wielkie niezadowolnienie, jedni są wkurzeni bo im uszka czyszczę, inni są wkurzeni bo tego nie robię ( Mrutek brak czyszczenie codziennego uznaje za afront z takich po których wypowiada się wojnę - mła jest podgryzana a łepek jest podstawiany, oczka zapluszczane, czyszczone siostrzeństwo i braterstwo jest przez Mrutka  lane  - taka zazdrość ). Mła znów ma wstręt czytelniczy, a ostatnio dołączył do tego wstręt  filmowy. Cóś ją odrzuca zarówno od lektury jak i od oglądactwa. Zresztą coby niby miała oglądać -  kretyńskie filmy świąteczne? W jej prywatnym rankingu filmów nieoglądalnych one są tylko stopień wyżej od komedii romantycznych i dwa stopnie od filmów religijnych  oraz trzy od chińskich produkcji w których wszyscy latają z mieczami nosząc  przy tym cud stroje. Wieczorami mła co najwyżej zrobi sobie patrzanko   albo    oglądanko  pod te herbatki  co od Mikołajów dostała. Ze mła się straszna konserwa robi, może  nie taka jak Wróblewski ale zauważa  u się jakieś dziwne odchyły niemalże  libertariańskie. Co za groza! Czuję że muszę  dla odmiany jakie wywiady Sroczyńskiego poczytać. Dziś w muzyczniku George  Michael z czymś o wiele lepszym niż ta rąbanka "Last Christmas".

środa, 8 grudnia 2021

Jak stawiamy bańki

Żeby postawić bańki trza je mieć czyli stworzyć. Przepis wcale nie jest trudny do wykonania,  trza stworzyć model biznesowy a potem troszki zainwestować. W co? Może  w tako  fajno aplikacje pozwalającą studentom hamerykańskich collegów oglądać cooleżanki jak te koniki na padoku przed wyścigami ( czasem mam wrażenie że hamerykańscy studenci to  czas  na naukę muszą wyszarpywać pazurami bo tyle im życie w bractwach i siostrzaństwach zajmuje że bokami już robio ). Tak, tak, właśnie tak powstał Srajdzbuk, pierwszy ze społeczniaków o globalnym zasięgu.  Srajdzbuk nasz powszechny kreowany jest na pomysł wizjonera  w klasycznym hollywoodzkim stajlu - łod pucybuta  do  milionera, facio w sweterku w serek wymyślił FIRMĘ. Film nawet zrobili o tym jak Marc walczył z uprzywilejowanymi o własny biznes. Prawda jest cóś mniej taka american dream. Srajdzbuk jest wielki bo w Srajdzbuka zainwestowali poważni  ludzie z solidną kasą i otrzymał on  olbrzymie wsparcie od służb. Szpieg doskonały, ludziska sami się garną i opowieści na swój temat uskuteczniajo. Marzenie inwigilatora.  Czym różni się ten społeczniak od inszych? Ograniczeniem treści pisanej ( algorytmy muszą płynnie działać, krótkie raporty na temat działań są takie  jak pod wywiad skrojone ), praktycznie nieskończoną ilością miejsc na fotki i filmy ( hym... pomnik srajdzbukowym  powinny służby wystawić za taką ilość wklepanego materiału ), rozwinięciem z sukcesem pokrewnych serwisów zbierających  jeszcze większą ilość danych.  Kiedy  Srajdzbuk był już dużym serwisem pomyślano nad tym jak go efektywnie wykorzystać. Zbudowano model biznesowy polegający  na polaryzacji i antagonizowaniu ludzi.

Znaczy jest tak - im bardziej agresywne i ekstremalne treści są zapodawane tym więcej jest odsłon  i udostępnień. Kasa misie, kasa. Stworzono  algorytmy które celowo skupiają  ludzi wokół wybranego zagadnienia i tworzą bańki informacyjne,  dostarczając im tylko takich informacji z jakimi oni się utożsamiają. Wicie rozumicie, działa filtr  treści, który opiera się na zasadzie my cacy - oni be. Na tych banieczkach serwis zarabia aż niemiło a ludzie w nich tkwiący tracą poczucie rzeczywistości, bowiem  nie widzą jej złożoności. Jak  któś  w takiej banieczce sobie siedzi  to nabiera przekonania, że  świat wokół myśli zupełnie jak on. Skutkiem tego np. może być tak że uzna  iż zachowania które niegdyś uchodziły za skrajne  można uważać za normę. No a jak norma  to nie trza ukrywać tylko można sobie pozwolić. Stąd eskalacja agresji. Wiadomo agresja sprzyja  tworzeniu jeszcze większych podziałów.

Jasne jest że mimo zapewnień Srajdzbuk nic  z tym nie zrobi bo: na bańkach zarabia, za pomocą baniek można rządzić. Ech... klasyka, wyłudzenie danych czyli wywiedzenie się, napuszczenie  ludzisków na się i spijanie miodziku kiedy następuje naparzanie się napuszczonych.  Łobrzydliwość. Czy stawianie baniek pomaga. Podobno tak, wyciąga  "złą krew". Taa... tak naprawdę bańki powodują  szybsze krążenie krwi  i inszych płynów i wzmacniają działanie układu odpornościowego. Cóś mła się zdawa że jeszcze trochę i układ odpornościowy nam wszystkim zaproponuje bańki cięte. Dobra tyle o banieczkach, bańkach i bańczyskach, mła pozbyła się srajdzbuczych miazmatów, ohydnego fetoru siarkowodoru który czuła ile razy sobie o szpionie doskonałym pomyślała. Oby jeszcze  jej familia  przestała korzystać  z "ułatwień" i zobaczyła prawdziwą gębę  Twarzoka. Dziś  macie za ozdóbstwo zapodane  stare pocztóweczki  a w muzyczniku Manhattan Transfer.

wtorek, 7 grudnia 2021

Domowe teorie spisku

"Chlew. Przy korycie rozmawiają dwie świnie: - Ty, oni nas teraz karmią a jutro zabiją i zjedzą! - Jedz nie gadaj. Ty i te twoje teorie spiskowe..."

żarcik z netu

Dobra, nie samym covidem człek żyje, w domu mamy własne najwłaśniejsze teorie spiskowe. Spisek wg. oficjalnej wersji zawiązali  tacy co chcieli paniom starszym podprowadzić krzesła ogrodowe i w tym celu  schowali ( uprowadzili ) klucz do drzwi wejściowych kamienicy ( nie jest ważne że panie starsze zabunkrowały krzesła w pralni mła, dostęp do korytarza zrobiono poprzez uprowadzenie klucza "dla wszystkich" ). Moje trzy geriatryczne gwiazdy naszczekały, oplwały kamieniczną młodzież i zadowolnione uznały że mła się dała napuścić. No ale mła nie z tych paniom mocno starszym bezkrytycznie zawierzających, zrobiłam przesłuch i mła z tego przesłuchu wyszło że spisek to i owszem został zawiązany ale przez moje trzy gracie i Ciotkę Elkę i ma on na celu wymuszenie zakupu jeszcze jednego zamka do drzwi wejściowych. Hym... Mła jednakże twarda bo nie zamierza zamieniać kamienicy w Fort Knox. Znam te numery,  kluczyska  gubią  wyczynowo więc dorabianie podwójnych będzie kosztowało że ho, ho. Mła postanowiła załatwić nasze damy  podstępnie - dorobiła klucze, zawsze ma taki dodatkowy klucz na wzór, schowany przed wszystkimi. Teraz   panie starsze argumentu nie majo bo kamienica może być na głucho zamknięta w godzinach wieczornych (  w końcu o domofony towarzystwo  się pokłóciło i na kluczach się  skończyło  - ku żalowi pań starszych  bo one miały wizję wielu kamer i samych siebie śledzących telewizję przemysłową ).  Czas na asertywność, nie ma i już. Drugi zamek odpada bo mła z powodu pierwszego wykrywa zawiązywane spiski. Panie starsze skonfundowane a Małgoś obrażona ( wiem bo  na obiad ryżanka ) ale mła nieugięta.

Wczoraj mła rozmawiała z Dorotą, dłuuugo. Doro zdawała sprawę z kociego zdrówka  i cudu weterynaryjnego. Niemalże umierająca Iśka błyskawicznie doszła do się w wyniku zapodawania surowego miąska i przytuleń mamusi. L. się zaklinał że podczas nieobecności Doro karmił, dbał i ma stosowne zaświadczenia od dohtora że kot był cinżko chory, L sumiennie leczył, poprawa była ale rekonwalescencja przebiegała  jak po grudzie. I że on kotę głaskał i wogle!!! Doro podejrzewała że w jej chałupie spisek zawiązany został między Iśką i L. , którzy po prostu za nią tęsknili i już się nie mogli doczekać "właściwego podania obiadu". Iśka odrobiła błyskawicznie straty wagi i znów jest niemal tak gruba jak czułej pamięci Łazanka. L. podobno tyż strasznie żyrty, przeszukiwał ze zwierzakami torby z żarciuszkiem z Cebulandii. Doro zjadliwie dodała że nie wiadomo z czyjego przyjazdu  ucieszył się  bardziej - Doro czy  suchej krakowskiej. Zupełnie duchowo nieświątecznie Doro  grozi  rodzinie że wszystkich odchudzi a zacznie od spiskowców. Rodzina  na to że duch świąt wymaga podżerania  dobrutek, Doro że już ona z nim przetrenuje duchowość wzmaganą ascezą. Adwent klasyczny czyli oczekiwanie. Mła  musi teraz pilnować  coby u niej spiski adwentowe w wykonaniu kotostwa nie odchodziły, Mrutek to sam wygląda jak Jeden Wielki Spisek. Bardzo wielki!

Podumałyśmy też z Doro nad wielkim spiskiem o kryptonimie Zielony Ład. Zaczęłyśmy od starej sprawy czyli śmieciorów. Ni cholery nie rozumiemy dlaczego my  dzielnie segregujemy a niesegregowanych śmieciorów przybywa. Może to ma jednak  cóś wspólnego z tym że bata nad producentami opakowań nie ma. Doszłyśmy razem do wniosku że powoli docieramy  do granic absurdu i zaraz w ramach protestu zaczniemy wywalać śmieci jak popadnie. No bo drogie czytelniki same wiecie jak jest - człek stoi i duma gdzie wywalić opakowanie składające się po trosze z kartonu, plastiku ( w tym celofan ) i upieprzone organicznym nie do zmycia. Rozum podpowiada rozbierz na czynniki pierwsze ale zaraz potem dodaje - Po cholerę  one to tak pakujo? Przy którymś z kolei opakowaniu tego typu rodzi się w człeku bunt, nie ja to wymyśliłam  i nie ja będę marnować czas i środki  na rozbrajanie i domywanie tego gówna, niech się martwią ci którzy dopuszczają takie pakowanie i nic zdziwnego w tym nie widzą. Ja nie jestem zawodową segregatorką śmieci, nikt mi za to nie płaci. Przeciwnie to ja płacę coraz  większe piniądze  za wywóz posegregowanych odpadów i coraz drożej kosztuje mnie kupowanie żarła i inszych  rzeczy w  wymyślnych opakowaniach. W takich momentach to jak się okazało mamy z Doro podobną reakcję - I ch...tralala! Odpad ląduje w tzw. zmieszanych. Zmieszanych okazuje się być najwięcej, wiem bo widzę  jak segregują moi sąsiedzi ( no bo gdzie to wrzucić? ) i tak po prawdzie to dopiero na kamienicznych śmieciach widać skalę problemu. I nich mła tera kto napisze że to nie jest spisek producentów opakowań i tych od pisania ustaw śmieciowych i dyrektyw unijnych! Jest najprawdziwszy i najbardziej spiskowy jak może być!

Potem  to sobie pogadałyśmy o tak ciekawych odpadach jak skrzydełka  turbin wiatrowych czy  zużyte panele słoneczne i wyszło nam że wraz z rozwojem zielonej energii będziemy produkować masowo śmieci o  wysokim stopniu skomplikowania, że tak to nazwę.  My tak sobie  raz któryś z kolei  gadamy a ludzie nadal nie mają świadomości że  panele czy turbiny wiatrowe nie są wieczne, nikt jakoś o tym nie pieje  choć naszym zdaniem to powinien. Te kompozyty które są używane  do urządzeń pozyskujących energię  trzeba  będzie przeca utylizować. Hym... żeby się nie okazało że ten ślad węglowy jest cóś większy niż chamskie opalanie wunglem. Doro i mła to by chciały wiedzieć jak producenci  onych urządzeń zamierzajo rozwiązać problem  bo jeszcze się okaże  że one jak te sieroty będą stać nad zużytymi panelami i się zastanawiać jak to cholerstwo posegregować  i wywieźć ( mła ma przedsmak problemu i nazywa się on wywóz papy dekarskiej ). Cóż, to że  one firmy ku chwale zielonej energii produkujące chronią puszczyka  plamistego ( kocham "Wall Street", he, he, he ) nie zwalnia ich wcale z obowiązku produkowania czegóś  co da się łatwo utylizować, znaczy z jak najmniejszym obciążanie środowiska. A tych dupków od Zielonego Ładu od określania  wymagań dla "zielonego sprzętu". No, to byłoby o jeden spisek  za dużo jak  dla mła!

Dzisiejszy spiskowy wpis ozdabiają prace Vanessy Cooper,  brytyjskiej "malarki naiwnej" ( mła ma słabość  do "nikiforów" ). W muzyczniku ciepły głos Nat King Cole'a.

niedziela, 5 grudnia 2021

Covidiotyzmy nasze powszechne - prasówka czyli karuzela z absurdami

"Przed hospitalizacją najlepiej chroni brak wolnych miejsc."

 Komentarz z netu 

Zacznę od tego co mła powaliło. Wstyd się przyznać ale mła rżała jak koń ze sprawy wcale nieśmiesznej. Mam  nadal nadzieję że to tylko  rechotliwy fejk. W Reichu eutanazja dostępna tylko dla zaczepionych!  Umieraj odpowiedzialnie!  I to mimo jasnego stanowiska mendycznych ( nie mogło być inne ) że czepienie nie chroni przed transmisją wirusa. Nie ważne że zdychasz z bólu bo glejak, daj zarobić Pfizerowi  i Modernie! He, he, he, Najwyższy daj  żeby to nie była prawda!  W krajach Beneluksu trza  będzie na tempo wymyślać cóś fajnego i mendialnie nośnego dla zajęcia publiki, wyszło bowiem na to że te staruszki które miały być chronione przed covidem złym czepionkami cudownymi, to jakoś chronione nie są ( znaczy wynik taki  marnawy cóś okole 13% szansy na to że się nie zakażą jeżeli się zaczepią - w czepionkarstwie takie wyniki traktuje się  jak wyniki w graniach błędu statystycznego ). Oczywizda niesie się grzmienie "ale szczepionki w 91% chronią przed hospitalizacją i w 96 %przed skierowaniem na oddział intensywnej terapii" tylko że złośliwe foliarze radośnie informujo że te procenty szpitalno  - OIOM owe to takie same jak u nieczepów. A w ogóle to te testy  i te procenty to tak na oko, może sprawdzimy jakoś inaczej, tak bardziej naukowo itp. To samo co zawsze  - walka na procenty, mła przytacza choć dla niej to już bezsensowne. Taa... a polityczne dalej usiłujo brnąć w temat, znaczy w jakieś  łobowiązki. Moim zdaniem ryzykujo w tej chwili powstaniem w politycznych organizmach kolca, może niekoniecznie z białkiem,  któren uniemożliwi dalsze kontynuowanie karier. 

Przeca za ten cały czepionkarski syf, opowieści dziwnej treści, zakłamanie, cenzurę, niczym nieuzasadniony sanitarny przymus pośredni i próby wprowadzenia przymusu bezpośredniego trzeba  będzie odpowiedzieć. To nie tak  że tylko wierchuszka unijna, wielu premierów powinno dostać takiego  kopa w dupę żeby na słowo polityka budzili się w nocy zlani  zimnym potem ( kanclerz Austrii, pierwszy od łobowiązku czepionkowego,  wyleciał na kopach, u nas cóś cisza w temacie a mła czuje że kulisy wylotu są ciekawe ).  Nie z woli wyborców, z urzędu, za ciągoty autorytarne. Bo tłumaczenia  nie ma.  Przywództwo jest nie po to żeby poddawać  się medialnej  histerii i dawać zarabiać koncernom, wprowadzać gryplany jajogłowcze przy okazji tłamsząc wolności   łobywatelskie na podstawie modeli komputerowych,  tylko po to by lepiej niż  inni przewidywać  możliwość przyszłego rozwoju wypadków.  Bez modeli, z większym naciskiem położonym na prawidłową  pracę synaps i dendrytów własnych. Kiedy mła słyszy że  KE to naprawdę do dupy ale ten premier Niderlandów czy ten premier Włoch to tacy cacani, to natentychmiast klasyfikuje piejących  jako cinżko chorych na jełopstwo, znaczy cierpiących na  nieodróżnianie tzw. public relations  od rzeczywistych skutków działań.

 
Mła bardziej  niż polityczne skutki czepionkowej porażki interesuje cóś inszego - jak ludzie którzy uwierzyli w narrację "czepionka lekiem na całe zło" a wszystkiemu winni "niezaczepieni roznoszący zarazę" poradzą sobie z tym co ich spotka? Mnóstwo ludzi zaczepiło się i nadal się czepi z musu, mając taki średni stosunek do czepień ale wyjścia nie było  bo przeca funkcjonować musieli. Sporo miało na początku nadzieje że może rzeczywiście  czepionki cóś zmienią, duża grupa czepi się ze strachu podsycanego  nieustannie przez mendia. Mła sądzi  że oni problemów z powrotem do siebie mieć nie będą, gdyż tak po prawdzie to nigdy siebie i nas inaczej wybierających do końca nie opuścili. Jednakże z okazji zarazy ujawniła  się całkiem spora grupa tzw.  "wierzących nauce" czyli zwolenników zamordyzmu szukających  tylko pretekstu do ustawianie życia innym. Co to teraz będzie  kiedy dogmaty przestaną  obowiązywać  a znajomi okażą się byłymi znajomymi? Kac gigant?  Hym... mła sobie myśli  że raczej wyparcie a na sam koniec rola biednej ofiary oszukanej  przez świat. No i to nawet prawdziwe będzie bo rzeczywiście tych ludzi oszukano. Mła ma tylko takie  nieprzyjemnie uczucie z tyłu łba jak wtedy kiedy przy okazji własnego pochylenia się nad  sprawą pogromu kieleckiego, który jak wiadomo  był ubecką prowokacją, przeczytała zdanko "Wina leży zarówno  po stronie prowokatorów jak i tych którzy pozwolili się sprowokować.".  Znów nas podzieliło w sprawach bardzo podstawowych, nie czuję się z tym  dobrze. Myślę że tak naprawdę to mało kto będzie się czuł dobrze ale jakoś nam razem trza  przecież żyć  będzie.

U nas wszystko w powijakach, znaczy jesteśmy w fazie wyparcia i zaprzeczenia. Głównie  mendialnego bo zarzund od dłuższego czasu grzmi ale za bardzo boi się ludzi ( nie antyczepionkowców jak nam  to usiłujo sprzedać ale tych wkarwiennych skokiem cen wszystkiego i nagle wytrzeźwiałych  ) żeby jakieś akcje prawdziwie zamordystyczne wprowadzać. No bo jak tu sprzedać bajki  o greenpass kiedy wszystkie liczące się agencje zajmujące się zdrowiem publicznym musiały w końcu przyznać że  czepionki gówno dają jeśli chodzi o transmisje wirusa. Makarony i inne, przy wsparciu głównie akwizytorów  z wykształceniem mendycznym,   teraz jado na tym  że czepionki hamować  nie hamujo ale służbę zdrowia  odciążajo. Real jednakże znów zaczyna skrzeczeć więc Pambuk zajęty bo polityczne  modły  ślo coby któś  z nich tę odpowiedzialność zdjął. Słabo idzie bo zabawa w Omicron  się nie przyjęła mimo  mendialnego piania, Afryka rozwaliła narrację i tylko najwięksi wyznawcy grzejo temat. Ci polityczni  którzy mogą się ratować bo rozwiązania zamordystyczne  małpowali od inszych zaczynajo się  troszczyć o to co po, apel pani Ursuli w sprawie  obowiązku czepień jakoś  nie wywołał entuzjazmu w EU ( Ursula jest jak  Józef z Hameryki, powtórki z rozrywki raczej nie będzie  bo szykuje się skandal z udziałem polityków Partii Ludowej, wierchuszki sędziów TSUE i członków KE oraz rzecz jasna lobbystów ). 

Sytuacji politycznych nie poprawia fakt że włączenie do leczenia  covid leków takich jak: chloropromazyna,  iwermektyna czy amantadyna,  daje statystycznie lepsze efekty  niż masowe czepienia.  No, naszemu mynistru od ciężkiej  cholery  któren zakazał w październiku  roku 2020 stosowania w leczeniu covid amantadyny raczej to zaszkodzi. Amantadyna miała być niesprawdzona a czepionki w III fazie badań  klinicznych były? Nie do obrony, nawet nasze dupki z zarzundu to czujo i w końcu zaczęły na serio pracować nad  ustawą odszkodowawczą za NOP.  Czepta się czepta, tylko się potem nie czepiajcie -  teraz zmiana gadki czyli witaj  ustawo  o NOP.  Jednak praca nad taką ustawą może zwiastować kłopoty, jak się zacznie  zarzundowi opłacać to z ich chęcią do brania za twarz wszystkiego,  mogą nam  tutaj usiłować  jakoweś łobowiązki wprowadzać. To są ludzie którzy dla  utrzymania władzy  i  za kasę zrobią wszystko. Ech... Nasi zarzundowi się na razie  odpieprzyli i pozorujo działania, jednakże mendialni i lobby mendyczno - farmacetyczne  nie odpuszczają łatwo ( a i durna łopozycja się podpina, jakby nie widziała że ludzie wiedzo że one się maskujo na pokaz a potem razem imprezujo w najlepsze, w dupie mając to czego wymagają od innych - ostatnio mła widziała zamaskowaną łopozycyjną kretynkę na sejmowej mównicy podejrzewającą mikrofon o chęć  sprzedania jej covida ). W końcu  walczo  o życie. 

Manipulacje info  odchodzą takie że człowiek się zastanawia dla posiadaczy jakiej ilości komórek mózgowych są one  tworzone. Szpital specjalistyczny w Poznaniu się zmaga z nawałem nieszczepionych chorych korzystających z aparatury ECMO. Wszystkie aparaty so zajęte przez nieczepionych! Wszystkie znaczy  trzy! Ten wykwit intelektu  to na portalu Gazeta Pl, własności spółki Agora toczącej obecnie boje o kasę z Gazetą Wyborczą.  Pojechali po kursku, czyli tzw. metodą na Jacka Kurskiego - załóż  że  odbiorca jest debilem. Na innych popularnych portalach wcale  lepiej nie jest, popularne ostatnio nam się stabloidyzowały do niemożności i przypominajo skrzyżowanie bulwarówek z aptecznymi gazetkami promocyjnymi. Ludzie czytają  je głównie dla komentarzy pod info, żenada. Podobnie jest z wiarygodnością informacyjnych z  rozgłośni radiowych, mła przestała dziwić spadająca słuchalność. Gdybyśmy byli tak zinformatyzowani jak hamerykańskie społeczeństwo nasz "radiokomitet" mógłby się bujać bo i spadki  oglądalności telewizji mielibyśmy podobne jak  w Hameryce ( tam wszyscy telewizyjni tracą,   od CNN do Foxa ). Tzw. eksperci mendyczni zużywajo się nam ostatnio szybciej niż papier toaletowy przy sraczce.
 
Doktora Grześkowskiego  oficjalnie spuszczono, towarzystwa wzajemnej adoracji zwane dla niepoznaki towarzystwami medycznymi za to równie oficjalne noty  do zarzundu ślo,  bo ich rekomendacje zarzund ma obecnie w dupie, w pamięci posiadając  czym skończyły się poprzednie ( lockdowny, dystansowanie, kwarantanny, maseczki i masowe czepienia dwudawkowym preparatem wielokrotnego użytku ) i jak przełożyły się na gospodarkę i  na ich notowania. Żal bo tak fajnie żarło, byle reumatolog  czy pediatra mógł być ekspertem od wirusologii i immunologi i twierdzić że niezależni od koncernów medycznych  utytułowani badacze ( włącznie z laureatami nagrody  Nobla w dziedzinie medycyny i biologii )  to się nie znajo na temacie. Tak nawiasem pisząc to jest najwyższa pora aby zreformować  ciała doradcze przy rządzie jak i  instytucje kontrolujące medycznych i farmacje. Pierwsza rzecz  do zrobienia żeby się cyrki pandemiczne nie działy. Mła marzeniem  to jest instytucja medyczna niezależna  od politycznych  i pieniężnych i utrzymywana  tylko z pieniędzy łobywateli. Premie pracownicy dostaną wówczas olbrzymią  kiedy farmację  czy  mendycznych na przekręcie złapią, taka skarbówkowa zachęta zależna od wysokości kar  nałożonych na producentów leków czy orędowników terapii. A najbardziej to mła by chciała  uspołecznienia niektórych gałązek przemysłu, ot komusze marzonko.

A jak jest naprawdę? Naprawdę jest lepiej, znaczy widać że mimo sezonu grypowego  i czepień  ( zdaniem mła tyż mimo ) jakoś się trzymamy. Zachorowań jest mniej niż w ubiegłym roku, nie umieramy na covid srowid  tysiącami. Hym... co prawda nigdy wieloma  tysiącami na sam covid nie umieraliśmy ale cinżkich zachorowań i śmierci  jest mniej niż w zeszłym roku ( ten...tego... nas też jest mniej ). Niestety umieramy na wszystko inne, to tzw. dług zdrowotny. Mła to  od początku tej covidozy spędzało sen z powiek, samą ją boleśnie dotknęło - znała osoby które odeszły z powodu takiego długu, który zaciągnięto w ich imieniu. O to ma największy żal do tych którzy poddali się panice i w imię ochrony przed rozdmuchanym niebezpieczeństwem lekceważyli prawdziwe problemy zdrowotne gnębiące innych ludzi. Ta panika zabiła więcej osób niż covid. To nawet nie wypływało z głupoty tylko ze strachu.  Dla mła odryciem jest że tchórzostwo może przyczynić  się do masowych zejść,  do tej pory sądziła raczej  że taktyka "na tchórza"  chroni. Chyba znów pomyliła taktykę ze strategią, zawsze miała ten problem. Mnóstwo ludzi może mieć stwierdzoną obecność patogenu lipnym testem ale prawda jest taka że zgony nadmiarowe to my  mamy z powodu braku leczenia zwykłych chorób a nie z powodu zapuszczenia nam egzotycznego "nowego" wirusa opatentowanego do roku 2019 siedemdziesiąt siedem razy.
 
I ludzie zaczynają to widzieć!  Przynajmniej połowa naszego stada kojarzy fakty. No bo trudno nie widzieć i nie kojarzyć kiedy oficjalną pacjentkę  covidową bez tzw. kontaktu wywala się do domu by sobie w nim umarła.  W dodatku  fałszując wypis szpitalny. To jest jeden nagłośniony przypadek, ciekawe ile jest  tych o których nie wiemy? Może z tego całego bajzlu wyjdzie co dobrego, może w końcu ludzie przestaną się tak opychać tabletkami na wszystko a zamiast tego choć troszki zmienią styl życia, głównego winowajcę jeśli chodzi o tzw. choroby cywilizacyjne? Oby, bo szukanie zdrowia w pigule powinno być ostatecznością a nie normą.  Nadal mam nadzieję  na to że  rzeczywistość pandemiczna zacznie nas trzeźwić nie tylko z pandemicznych opowiastek. Mła strasznie wkarwia to podporządkowanie mendycznych tym od farmacji, mendyczne z uporem maniaka piłują gałąź na której siedzo ( nie wszystkie rzecz jasna, przeca kupa normalsów jest w tych zawodach  ). Żreć statyny, regulować nadciśnienie u wszystkich a nie tylko  u tych  cierpiących na nadciśnienie złośliwe, opychać  się suplementami do niemożliwości i broń  Najwyższy Mendyczno - Apteczyny zadawać pytania czy to aby dobrze  tak sobie  robić!
 
 
P.S. Srajdzbuk podobno znów zawiódł. Wieść gminna niesie że służby czyszczo dane. No jak tu szpiegować, Panie Premierze, no jak szpiegować?!    Są u nas tacy którzy sądzą że to  z msty za numer z Pegasusem, który Izraelczycy wycięli służbom inszych  krajów. Prawilne i  polskopełnokrwiste  lobby w Konfie pewnie tego pewne.  Mła tak sobie myśli że niektórzy skonfederowani to się zapluwajo ze szczęścia, jak mogą Żyda obrzydzić. Mła tam naszła takich którzy biednemu Jezusowi  by wklepali "żydowski spisek" i "antypolskie działania". Jak to szło? Najwyższy wszystko widzi? No pewnie, Pegasusa ma na wyłączność! Dzisiejszy wpis, niemal że surrealistyczny, ozdabiajo prace Vanessy Stockard, kiedyś już były na blogim pokazywane dziełka jej autorstwa.  W muzyczniku świąteczna piosenka, taka w sam  raz do obabrazka powyżej pasząca.



piątek, 3 grudnia 2021

Codziennik - cóś jakby zima

 
No i mamy zimę, nieważne  że nie jest  to zima kalendarzowa czyli astronomiczna, zima jest  bo jest grudzień i meteorologia twierdzi że u nas jest zima. Przez okno wygląda że cóś w tym jest  bo nawet jakby białego przybyło. Mła się rusza, co prawda jak mucha w smole  ale się rusza, koty w dzień  śpio za to w nocy urządzajo brewerie. Sztaflik przyniosła do domu żywą myszkę, o drugiej w nocy mła musiała ścigać koty i ich zwierzynę coby mysie życie ratować.  Sztaflik ma zapowiedziane że  jeszcze jeden  taki numer a zostanie nadana paczką świąteczną do Agniechy ( mysz nie  w jej zagrodzie, ona   jej nie zna,  to się nie będzie tak sumitować  jak Pi ). Mła postanowiła mieć z nadejściem grudnia lepszy humor i jej chciejstwo zostało spełnione. Wicie rozumicie  wirus na O straszny bardzo i wszystkie państwa  odwołujo odloty  do Afryki Południowej i przyloty z onej. No zakaz jest. My też zakazaliśmy i nie ważne że od nas nic tam  nie latało już od  dłuższego czasu. Serio, zakazaliśmy  lotów których nie było. Mła  po raz enty się przypomniał film Mela Brooksa pod  tytułem "Blazing Saddles", tam jest taka scena kiedy sznur wozów jadących go west napadają Indianie. Rodzina czarnych łobywateli,  którzy musieli jechać swoim wozem w odpowiedniej  odległości za wozami białych obywateli bo segregacja i te sprawy,  nie może stworzyć kręgu z wozów zza którego by się mogła ostrzeliwać, więc kręcą się tym swoim wózkiem w kółko. Indianie stają zdumieni, po czym wódz rozeznawszy sytuację ryczy "Schwarze!". Cóż, sztuka  czasem wincyj  mówi  o życiu  niż byśmy byli w stanie założyć.


Mimo że grudzień i wielkie chujinkowe oczekiwanie  Małgoś cóś gorzej się czuje. Nie że przeziębiona czy zacovidowana, pogoda ją dobija. Mła musiała dziś z rana  wysłuchać kolejnych  dyspozycji pogrzebowych - jest cóś nowego, po poprzedniej "najświeższej" zmianie garsonki na kostiumik,  tym razem to biała  bluzka wylatuje z trumny, ma być ta popielata. Reszta zostaje, włos ma być naprawdę porządnie nalakierowany. Mła zmierzyła Małgoś  ciśnienie i cukier, zrobiła mocnej kawy i zapodała biszkopty lady fingers, pomogło o tyle że miałam przypiąć skórzano - pierzastą broszkę i dopilnować żeby najmłodsze pokolenie spadkobierców Małgoś nie pobiło się o ceramiczne pieski grające na instrumentach ( znaczy zostałam spadkobierczynią ). Po południu troszki lepiej, Małgoś nawet do lektury zasiadła.  W okolicach podwieczorkowych wywaliła z trumiennej kreacji broszkę "bo niepoważna".  Potem były narzekania że do kremacji ( Małgoś preferuje spopielanie  ) okularów nie można wziąć. Mła miała na końcu języka pytanie po co? Ugryzła się w ten jęzor bo Małgoś miała po prostu ochotę ponarzekać. Jest nadzieja że wieczorem będzie oglądając polityków w telewizorni  wyzywać ich od złodziei i krwiopijców. Hym... po tym wszystkim mła wie jedno - we własnej trumnie mła wystąpi nago!
 

Koty w związku  z nastaniem zimy robio się namolne. Mruciu żąda co najmniej półgodzinnych sesji głaskomasaży , najlepiej to ze trzy razy dziennie powinny się odbywać, Pasiak ma ochotę na pogaduchy ( nadaje i trąca  mła nosem ) a dziefczynki po prostu na mła zalegajo. Pokotem zalegajo tak że mła się we własnym wyrku ruszyć  nie może bo oburzenie jest okazywane. Takie zalegania odbywajo się nad ranem, mła ma utrudnione wstawanie bo koty zmęczone  nocnym życiem ani myślą wstawać w porze kiedy mła się musi  ruszyć. Mła w zasadzie  nie powinna się dziwić swojej  chęci przyspania w dzień, w nocy polowania a potem jeszcze przyduszenia. Mła jutro pakuje łozdobnie ( bardzo  to lubię robić ) nagromadzone prezenty i nadawa  w poniedziałek, nie że jakieś wymyślności czy cóś, drobiezgi i takie tam. Przyszły tyzień mła ma  cinżki bo musi ogarnąć współwłaściciela, któren najsampierw  starannie rozpierniczył budynek którym zarządzał ( ruina taka że nasza starsza o 70 lat i ledwie  stojąca kamienica to  przy tym dramacie Ritz ) a teraz kombinuje co by tu. Mła przytnie jadowicie i krótko przy tyłku, no niestety, czasem tak  trzeba. Najgorsze że to tzw. przedsiębiorca unijny, wicie rozumicie , dojenie dotacji i pieprzenie o wolnym  rynku. Dżizuuu, kocham takie klimaty jak salowa pełne baseny i kaczki ale co robić, jak nie dopiendrole z grubej  rury to będzie mendzenie a mła nie ma ani czasu ani ochoty  na takowe zabawy.

W niedzierle mła miała zrobić babkę ziemniaczaną z grzybowym nadzieniem  ale za Małgoś strasznie chodzi groch z kapustą, znaczy  jutro nastawiamy gar.  Przy okazji Panu Dzidkowi cóś tam  skapnie. Szczerze pisząc w weekend zamierzam się byczyć, chyba że coś z Fantą wypadnie ( kotka sąsiadki, słabuje ostatnio ). Dzisiejszy wpis ozdabiają prace Vladimira  Dunjicia, serbskiego  malarza, tak bardzo elegancko malowane damy ze źwierzętami. W muzyczniku piosenka którą podśpiewywała Mama mła.