poniedziałek, 25 lipca 2016

Sauna lipcowa

No i zapowiadają upały ale takie mokre, coś à la Amazonia, Małgoś - Sąsiadka udała się profilaktycznie do  apteki w celu nabycia nasercowców,  Ciotka Elka zaopatrzyła się w olejki mentolowe do  kąpieli,  Dżizaas kręci nosem bo jako stwór surykatko - jaszczurczy woli  upały suche. Mamelon i ja mamy tajny  gryplan którego głównym celem  jest schowanie się w czterech ścianach.  No w końcu mamy lipiec, najcieplejszy i najbardziej  burzowy miesiąc w roku, nie ma co narzekać.
Ogród szczęśliwie nie wysycha, mimo gorąca, rośliny czują się w tych tropikach nawet znośnie ( choć część liści na irysach bródkowych zagrzybiona ), przede mną  słodkie oczekiwanie na paczkę od Roberta. Jeszcze mi się plany wizytowo - podróżowe, przyjmowalno  - gościowe fajnie rysują, więc tak  bardziej optymistycznie ten ostatni lipcowy tydzień i początki sierpniowe się zapowiadają. Niestety nie wszystko jest cool, Mamelonowe lilie jednak  dopadł wirus! Cholera, szlag trafił akurat ulubione jasne różyki - no nie ma sprawiedliwości na tym świecie! Co prawda pomyłkowe malinowce  też zaczynają wyglądać podejrzanie, ale to żadne pocieszenie. Z rzeczy miłych na pocieszkę to powolutku zaczynają się rozwijać  moje anemonopsisy i rozrastają się bergenie orzęsione, a u Mamelona odbił połamany przez wichurę judaszowiec  'Forest Pansy'.

Całkiem fajnie ( tfu, tfu, tfu! ) wygląda w Alcatrazie poletko doświadczalne z odmianowymi języcznikami ( prawdziwie doświadczalne a nie pituliten jakiś, jak to w niektórych szkółkach, które po sezonie w glebie  wywalają odmiany roślin jako sprawdzone ). Może nie jest to jeszcze powalające na plecki, zjawiskowe nasadzenie ale coś tam  się zaczyna paprotnie porządnie robić. Myślę że taki gorąc  wilgotny rozrostowi paprociumów będzie sprzyjał. Bardzo cieszę  się z tego że języczniki tak dobrze ruszają , bo otwiera się przede mną możliwość  ich  bezstresowej  uprawy, a jest parę ciekawych odmian tej paproci, które chętnie zaprosiłabym do Alcatrazu. Kto wie, może sama się udam do Berlina na paprociowe zakupy, a może po prostu bezczelnie poproszę zapaproconych o  przysługę. W każdym razie  Asplenium scolopendrium 'Laceratum Kay', widziane kiedyś w dorosłej postaci w Garden  House dobrze wyglądałoby na mojej języcznikowej rabacie, he, he. Skoro języczniki dobrze rosną to i taki bardziej rarytetny, czyli rzadziej spotykany, mógłby sobie porastać w morzu pospolitości ( ostatnio tzw. pospolitość roślinna bardziej mnie kręci, rarytety to tak raczej  w charakterze wisienki na torcie i jako pretekst do podróży  lub miłych kontaktów towarzyskich ). Dziś na fotkach rośliny  z sauny, należycie nawilżone, lśniące od wilgoci ( sorrky za tę mgiełkę, parowało ). Co prawda miałam  sfocić zmokłe koty, ale one wyczuły że dziś prezentują się niewyjściowo i myknęły jak tylko zobaczyły obiektyw skierowany w ich stronę.





9 komentarzy:

  1. Hymmm... widzę, że do Ciebie doszedł ten wspomniany deszcz. U nas też ma padać... śpieszymy się aby zebrać nasze śmieszne ilości siana po koszeniu trawy w sadzie, niby nic, a z 6 taczek poszło do blaszaka. Najdłużej schodzi się z czekaniem aż wyschnie :D
    Piękna ta twoja roślinność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja przylało to pół miasta podtopiło, w Odzi tak jedna trzecia wód opadowych z tego wczorajszego lańska miała jakieś tam szanse na odprowadzenie, reszta radośnie zaczęła nam pluskać w piwnicach i na korytarzach. My są w ogóle położeni w rzekowisku vel dorzeczu Warty, rzeczek, strug i strużek u nas mnóstwo ( sama mieszkam w międzyrzeczu, "Mezopotamii" znaczy, pomiędzy Olechówką a Nerem, niedaleko mam trzecią rzeczkę, bardzo dla Odzi zasłużoną - Jasień ). Większość z nich przykryta w centrum betonem. i to z betonem mamy teraz problem ( woda nie wsiąka jak powinna tylko leci tymi betonowymi rynnami a potem podtapia miejscowo ).

      Usuń
  2. Tabiczku kochany, na ostrą (podostrą? przewlekłą?) postać aspleniozy zapadły, jak będziesz planować jakąś aktywność w kierunku powiększenia kolekcji, to daj znać, dołączę (fizycznie albo wirtualnie-finansowo, zależnie od ustaleń).

    Jako co najmniej tak samo ciężko zarażona, pozwolę sobie wnieść maleńką poprawkę: 'Laceratum Steele'. 'Kay' jest w ofercie szkółki, która niestety do naszego pięknego kraju nie wysyła, a jak tam byłam, to akurat nie mieli w sprzedaży :(
    Ale uszy w górę - dwuletnie sieweczki 'Crispum Cristatum' rosną w siłę i wykazują się bardzo interesującą zmiennością, roślince matecznej niecierpliwie zaglądam pod listki i planuję drugi rzut.
    Co do reszty, to gryzę palce i nie chcę zapeszyć, bo już raz witałam się z gąską i onaż zdechła była ;-)

    I wcale nie jestem tak do końca pewna, czy ta wilgoć służy języcznikom, niestety. W ogóle to one się u mnie jakoś mało podręcznikowo zachowują, dziwolągi jedne ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę planować a plany mam śmiałe ( normalnie strach się bać, ale dam Ci znać jak ugadam paprotnych ), przyznam się że widzę u się pierwsze objawy niepokojące, zapowiadające aspleniozę o ciężkim przebiegu, z zieloną gorączką i tym podobnymi objawami, czule nazywanymi przez Cio Mary "roślinną biegunką". Z tym 'Laceratum Steel' jest rzeczywiście problematycznie, bo on mi się tak zbił w pamięci z 'Laceratum Kay' i teraz mi wyszło że ja chcę mieć dwie odmiany. No jest problem, nie? Zważywszy na cenę roślinek to problem jest z tych zaprawdę problemiastych, wymagających oszczędności w dziale "Obuwie i odzież" ( znaczy będę łazić w trepkach do pierwszych mrozów ). U mnie też języczniki jakoś dziwnie rosną, mało książkowo. W ogóle to moje to były z in vitro więc jeszcze doszło do tego czekanie na prawdziwy dorosły pokrój. No ale teraz wie że lezą i są fajne więc nie będę się ograniczać - hulaj dusza, piekła nie ma!

      Usuń
    2. Sęk w tym, że o ile 'Kay' jest odmianą jako-tako namierzalną (w konkretnej szkółce i z zastrzeżeniem jak wyżej) o tyle na 'Steel'-a się nie natknęłam (poza Twoimi westchnieniami pożądania i fotkami Przemka. I wobec powyższego zastanawiam się, czy ona w ogóle istnieje, poza wiadomym egzemplarzem w The Garden House ;-)
      W związku z tym mam ostatnio idee-fixe wysiewania zarodników do upadłego, aż w końcu któraś siewka wykaże podobieństwo do obiektu westchnień. Nie wiem, jak te plany zniesie mój mikroogródek (już widzę w wyobraźni te setki doniczek zapychające wszystkie przyszopia i przypłocia), ale grunt to mieć cel dalekosiężny, choćby absurdalny, he he he ;-)

      Usuń
    3. Mała errata: nie natknęłam się w necie, rzecz jasna. O realu nawet nie śmiem marzyć.

      Usuń
    4. 'Laceratum Steel' pamiętam jako języcznika o szerokich liściach, myślę że ona gdzieś tam istnieje i czeka jak ta kolorow "boltonka", którą w końcu naszłam ( też do nas nie wysyłają ). A swoją drogą to Ty Zając siej, nigdy nie wiadomo co się nowego urodnego w siewkach trafi ( właśnie jestem po sadzeniu wyczynowym - sauna - nowych, świeżutkich odmian SDB - podobałyby Ci się, piękny kształt kwiatów, jasne delikatne kolory ).

      Usuń
    5. Dla przypomnienia - tak wyglądał w The G.H. rok po naszej wizycie. Jeśli nie widziałaś tej fotki, niech Cię nie zwiedzie zakładka "sprzedaż roślin": http://zieloneprogi.pl/galeria/sprzedazroslin16/Asplenium_scolopendrium_Laceratum_Steele.jpg
      Wcale się nie śmieję - w siewkach trafił mi się jeden bardzo ciekawy dziwoląg, ale rośnie bardzo powoli i opornie, wygląda jak siewka o rok młodsza. Ale będę cierpliwa. Jak jest jeden, to kiedyś będzie szansa na więcej. Stąd też moje plany dalekosiężne :)

      Usuń
    6. W końcu wszystkie odmiany języczników zaczynały jako siewki dziwolągi, może dochowasz się własnej. Oby jak najbardziej interesującej ( i "szybkopodzielnej", he, he ). U nas znowu leje!

      Usuń