czwartek, 26 stycznia 2017

Bodziszki kłopotliwe czyli mieszańce Geranium wallichianum

Geranium wallichianum czyli bodziszek Wallicha jest jednym z ładniej kwitnących bodziszków.  Ładniej w tym wypadku oznacza  że ma dość duże kwiaty ( około  trzech i  pół cm  średnicy w kolorze lila - róż,  z białawą plamą u nasady płatków ). Kwiaty są delikatne i robią wrażenie, przynajmniej na mnie robią. Niestety roślina jest z tych wrażliwych i ciężko znoszących zimy w naszym klimacie. Pochodzi z okolic  Himalajów - północne Indie, Nepal,  Pakistan, Afganistan. Niby górskie klimaty więc bodziszek powinien być bardziej odporny  i zalicza się go do  roślin mogących rosnąć w strefie piątej, ale tak po prawdzie  to cóś hardcorowy nie jest. Po naszych zimach najczęściej zostaje po nim puste stanowisko i miłe wspomnienia letnich dni chwały. Bodziszek Wallicha jest bodziszkiem późno kwitnącym, jego kwiaty pojawiają się w sierpniu a kwitnienie przez cały wrzesień a jak  jesień ciepła  to jeszcze w połowie października potrafią pojawić się na tej roślinie kwiaty, znaczy byłby rośliną mile widzianą na rabatach w sezonie marcinkowo - dąbkowym. No ale się nie da oswoić, egzot jeden. Mój pierwszy kontakt z bodziszkiem Wallicha miał miejsce w ogrodzie Beth Chatto, przyuroczyła mnie odmiana 'Buxton's Variety', znaleziona w walijskim ogrodzie na początku XX wieku forma różniąca się od gatunku kolorem kwiatów ( cud niebiewskość ). W Alcatrazie zakupiony w Albionie bodziszek okazał się być grymaśny jak podstawowa forma gatunku, odpłynął nim zdążyłam się nim nacieszyć ( no bo co to jest jedno kwitnienie w przypadku byliny ).

Ponieważ nie udało się mi z gatunkiem postanowiłam poszukać mieszańców, licząc na to że mieszańcowe  bodziszki mogą być bardziej odporne. Zaczęłam od odmiany 'Rozanne' ( ostatnia fotka ), mieszańca Geranium himalayense z Geranium wallichianum 'Buxton's Variety'. Roślina kwitnie kwiatami podobnymi do odmiany 'Buxton's Variety' a geny bodziszka himalajskiego powinny sprawić że będzie bardziej odporna. Powinny ale w przypadku  Alcatrazu jakoś się to nie sprawdziło, wielokrotnie pełna nadziei sadziłam 'Rozanne' i wielokrotnie przeżywałam wiosną rozczarowanie wgapiając się w puste stanowisko. U Mamelona było podobnie, żadne miejsce w którym Mamelon sadził  'Rozanne' nie okazało się dla tej odmiany odpowiednim stanowiskiem, takim na którym  roślina jest w stanie przeżyć.

Nie dało rady z 'Rozanne' postanowiłam spróbować z innymi mieszańcami Geranium wallichianum. Padło na przepięknego 'Lilac Ice', bodziszka wyczajonego w brytyjskiej szkółce Blooms of Bressingham i na 'Sweet Heidi' z holenderskiej szkółki Marco van Noorta. Oba bodzichy urodne choć w różny sposób - 'Lilac Ice' ( pierwsza fotka ) nie ma charakterystycznej białawej plamy w centrum kwiatu za to jedyny w swoim rodzaju odcień płatków kwiatów, niewystępujący wśród znanych mi bodziszków, 'Sweet Heidi' ( fotki  druga i trzecia ) jest bardziej podobna do Geranium wallichianum, charakterystyczna  dla gatunku plama jest bardzo mocno widoczna,  kwiaty tej odmiany są wręcz kontrastowo wybarwione. Niestety oba mieszańce okazały się być delikatesami. 'Lilac Ice' odpłynął pierwszy mimo starannego okrycia późną jesienią,  'Sweet Heidi' wytrzymała niemal trzy sezony ale  budziła się późno i nie dochodziła do siebie do końca sezonu. Zeszłego roku tak zaspała  że już nie wstała. Postanowiłam pogodzić  się z tym że z bodziszków kwitnących w drugiej połowie lata w Alcatrazie będzie rosła 'Salome' i 'Ann Folkard' ( obie odmiany kwitną w Alcatrazie w drugiej połowie sierpnia - 'Salome' wypuszcza wtedy pierwsze kwiaty, 'Ann Folkard' po przycięciu pędów kontynuuje kwitnienie ). Bodziszków spokrewnionych z  Geranium wallichianum już nie chcę.

2 komentarze:

  1. Śliczne. Zwłaszcza ten na pierwszym zdjęciu. Masz taką pamięć do nazw odmian i miejsca zakupu, czy robisz notatki?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam "święty zeszycik", muszę mieć przy takiej ilości bylin.;-)

    OdpowiedzUsuń