sobota, 30 sierpnia 2014

Cebulowe zakupy - " 'Thalia' to jest narcyz " czyli wdzięk, gracja i elegancja na wiosennej rabacie!

Zakupy cebul roślin kwitnących wiosną to w naszym kraju Kwitnącego Ziemniaka sport ekstremalny. Wymaga przede wszystkim nerwów ze stali i straszliwej cierpliwości, przy której benedyktyńskie ślęczenia nad manuskryptami to właściwie prycho! Nerwy z odpowiedniego tworzywa są wymagane bo dość powszechnie wiosną  na rabatach zakwita nam nie to co kupowaliśmy jesienią, a cierpliwość jest niezbędna przy waleniu w klawiaturę  nastej, estej czy ątej reklamacji i oczekiwaniu aż nam ktoś z działu "rozmów  trudnych" raczy odpowiedzieć.  Zakupy internetowe mało się różnią od tych żywcowych na  straganach jesiennych działkowych kiermaszy czy sklepikowo - ogrodniczych i marketowych. Ryzyko jak w rosyjskiej ruletce, nie wiesz czy przyszłoroczną wiosną nie ubije cię widok narcyzy o  żarówiastym, pomarańczowym przykoronku i wściekle żółtych płatkach wśród twoich starannie wybieranych przecudnej urody pastelowo - różowych tulipanach i niemniej starannie dobieranej blado ametystowej odmianie hiacyntów. Oczywiście delikatny kremowy kolor płatków i przykoronka wczesnej odmiany narcyzka, który miał tak  pięknie wyglądać przy tulipanku i hiacyncie odfrunął z królikami  ( choć w moim wypadku to planowane narcyzki odfrunęły raczej z jednym Królikiem ). Zdaję się że za tym cebulowym zamieszaniem stoi ŚSH czyli Światowy Spisek Holendrów, którzy wciskają co popadnie w myśl popularnego jeszcze niedawno hasła "Ciemny  lud to kupi". Tak przynajmniej tłumaczą się polscy hurtownicy którzy zdaje się uwielbiają rolę "Ciemnego Luda"  bo grają ją z upodobaniem, wciągając do grania  swoich klientów ( choć ci ostatni coraz częściej  wolą grać Ostatnich Uświadomionych i zaczynają głośno pultać się o zwrot kasy za "niespodziewanki"  ).

Ogrodnik to jednak wieczny optymista, pełen nieuleczalnej nadziei że tym razem  się uda  i nie  zostanie w kolejnym sezonie kolejną ofiarą ŚSH . Mamiony obrazkiem na kapersie, mimo pełnej świadomości czyhającego na jego  uciułaną kasę ŚSH ,  radośnie wlezie w grząskie bagienko cebulowych zakupów, a potem będzie paciorki do św. Dorofieji zanosił o zgodność odmianową. No, ja jestem właśnie takim typowym okazem ogrodniczki co to mimo tego że od dawna może grać rolę Ostatniej Uświadomionej  z lubością występuje  jako Pierwsza Naiwna. Znaczy znowu kupiłam w markecie budowlanym kapersowe cebule.  Nie mogłam się powstrzymać bo na fotce sprzedażnej widniała moja ukochana  'Thalia'. Mam tego narcyzka w sporej ilości w Alcatrazie, byłoby go  jeszcze więcej gdyby nie luty dwa lata temu. Jestem na razie na etapie odbudowywania nasadzeń z tej odmiany, która jest "wiodącym" narcyzem Alcatrazu (  największe narcyzowe kępy to właśnie 'Thalia' ). W ogóle to wydaje mi się że przy wyborze roślin cebulowych kwitnących wiosną ( i nie tylko tych kwitnących w tej porze roku  ) dobrze jest sobie znaleźć jakiegoś ulubieńca i zaprowadzić go w większej ilości w ogrodzie. Taka sama zasada jak przy sadzeniu bylin - mniej czasem znaczy więcej. Zbyt duża ilość gatunków czy odmian  nie służy wyglądowi rabat. Robi się  misz - masz z tych mało strawnych. Co prawda wiosną można pozwolić sobie na znacznie większą swobodę w komponowaniu nasadzeń ( wiosna jest "naturalnie wielobarwna" ) ale co za dużo to niezdrowo i nawet dobrze rozżarta świnka nie da rady!

'Thalia' to narcyz z grupy mieszańców triandrus, wyhodowany został przez pana  van Waaverena i wprowadzony w świat w  1916 roku ( niedługo odmianie stuknie setka ). Nie jest z tych bardzo wysokich, osiąga koło 40 cm wzrostu. Mieszańce triadndrus są  jak dla mnie genialne z powodu większej ilości kwiatów na pędzie - mniej cebul ( czytaj kasy na nie wydanej ) więcej kwiatów ( czytaj optymalizacja wyglądu nasadzeń ). Znaczy sadzę po  łódzku, he, he (  tzw. wywierane wrażenie  przy starannym zwracaniu  uwagi na koszty są w sadzeniu po łódzku rzeczą podstawową  ). W ogóle to gdzieś tam w zakamarkach mojego wyhodowanego w Łodzi  mózgu siedzi  zachwyt  tego typu jak  u Moryca Welta, będącego pod  wrażeniem wspaniałej teatralności  obrządku katolickiego -  "Papież to jest firma". Trawestując klasyka napiszę że  "Thalia to jest narcyz". Nie jakaś tam odmiana z  jednym kfiotem na pędzie, nie  nowość  czyli potworek kwiatowy składający się głównie ze straszliwie rozdętego  przykoronka w kolorze uniformów robotników drogowych, dość szybko żegnający  się ze światem. 'Thalia' to narcyz długo kwitnący, dzięki średniej wielkości  trąbkowemu przykoronkowi o pięknym prawdziwie "narcyzowym" wyglądzie. Odgięte leciutko w tył płatki nadają mu motyli wdzięk. No i do tego ta kremowa biel płatków i przykoronka - jednobarwne narcyze wydają mi się zawsze bardziej eleganckie od  tych wielokolorowych  ( no może z wyjątkiem grupy mieszańców poeticus, ale co tam one mają za rozmiary przykoronka - to jest niemal czysta biel płatków i jakieś ciepławe  zaznaczenie środka  kwiatu  ). Elegancki, długo kwitnący i robiący świetne wrażenie narcyz! I do tego jeszcze z odpowiednią nazwą - Thalia była muzą komedii, jej imię pasuje jak ulał do wdzięcznej i "leciutkiej" w wyglądzie odmiany.
No i jak tu się było oprzeć zakupowi. Jedyne co mi teraz spędza sen z powiek to przypominanie sobie numeru sprzed dwóch lat, kiedy 'Thalia' okazała się żółto - pomarańczowym potworem kwitnącym na tyle późno że za tło robią mu kwiaty magnolki 'Susan' ( zgroza i ból zęba )!


2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. To popularna odmiana, wcale nie jest trudna do zdobycia. Ubiegłej jesieni był "wysyp" w marketach budowlanych. Cena przeciętna, dechu nie zapiera. Za to kwitnienie tego narcyzka tak, he, he.

      Usuń