czwartek, 14 sierpnia 2014

'Dr. Hermann Schulze Delitztsch' - moja ukochana floribunda

"Henia" wypatrzyłam w jednej z niemieckich szkółek i natychmiast poczułam  że bezwzględnie musi znaleźć  się w podokiennej różance. To była taka miłość od pierwszego wejrzenia. prawie wszystko mi w tej róży  pasowało. Prawie  bo nazwa coś ciężkawa dla słowiańskiego ucha. Hermann Schulze  Delitzsch wielkim człowiekiem był, zasłużonym działaczem poprawiającym  ciężki los XIX wiecznych ludzi pracy ale imię Hermann wskutek  oglądania przygód kapitana Klossa we wczesnym moim dziedzięctwie, na zawsze zostało związane z niejakim Brunnerem. Nie ma rady, jak słyszę czy czytam Hermann to kapitan Kloss odzywa się nieproszony z okolicy  hipokampu "Achtung, Sturmbannführer Brunner"! Coś trzeba było z tym Hermannem zrobić, nie będę  przecież hodowała gestapowskiej gadziny na rabatach (  i nie ma tu nic do rzeczy że  to ponoć  nie  Gestapo  miało być tylko Sicherheitsdienst - też było to wraże  )! Róża już na etapie zakupów została przemianowana  na  "Henia", mięciutkie i czułe zdrobnienie znacznie lepiej oddaje charakter tej róży niż twardo brzmiące  Hermann, że o podwójnym  nazwisku ledwie napomknę ( bardziej po germańsku już się chyba nie da, choć pewnie językoznawcy przyczepiliby się do drugiego członu ). Róże sprowadziłam z pomocą  cooleżanek różanek z forum Rosa.net

Odmiana została wyhodowana w Niemczech przez Liebig'a, zarejestrowana w 1999 roku, wprowadzona na rynek przez firmę My Garden w 2000 roku. Typ floribunda ( róża wielokwiatowa ). Dorasta do 120 cm wysokości i 90 cm szerokości. Kwiaty o średnicy 8 cm delikatnie pachną. Strefa 6b czyli należy okrywać krzoczek na zimę ( czego  bezczelnie nie robię ). Róża nie ma certyfikatu ADR i może to sprawia  że nie jest tak popularna jak inne niemieckie odmiany. U mnie rośnie bardzo dobrze ( czego o niektórych odmianach posiadających certyfikat ADR powiedzieć nie mogę, taka złośliwość losu ) i u Mamelona  zachowuje się też bardzo ale to bardzo  przyzwoicie. Parokrotnie w sezonie jest wprost obsypana kwiatami. Dla miłośników różanych kremowo - brzoskwiniowo - morelowych tonów balsam na serce strapione mszycami  czy tam innymi skoczkami. Jak do tej pory liście  zdrowe i nie zaobserwowałam  strasznych problemów z grzybami ( ot, jak to  przy wilgotnej  pogodzie ale bez ekscesów ). Kombinuję jakby tu  "Henia" jeszcze do różanki w większej ilości dołożyć, "Henio" w masie jest powalający.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz