wtorek, 27 sierpnia 2019

Ogrodowe rozkminy - ogrody starożytnego Egiptu - część trzecia


No to polecę tak w stylu  Monty Pythona -  "To co takiego właściwie dali nam Egipcjanie?"Oswoili dla nas całkiem sporo warzyw i ziółek i roślin które uznajemy  dziś wyłącznie za ozdobne. Dla Egipcjan mało było roślin wyłącznie ozdobnych, rośliny raczej były  piękne  bo były pożyteczne.  Uroda tylko  potwierdzała  tę pożyteczność.  My tu w XXI wieku w Europie Środkowej nie bardzo rozumiemy że na wszystko zielone można patrzeć z perspektywy możliwości zeżarcia albo wykorzystania w inszy sposób. Sadzimy wokół siebie rośliny dla ich urody, starożytni, nie tylko Egipcjanie, sadzili rośliny głównie dla urody wyrażającej się w ich użytkowej funkcji, inne podejście do świata. Inszy sposób patrzenia, biorący się z powszechnego strachu przed głodem. Jako przykład  podam Wam historię dwóch roślin, które zawędrowały do  egipskich ogrodów z natury po to by cieszyć oczy bogów i bogaczy a  zbierane ze swego naturalnego środowiska stanowiły pożywienie tych, których nie było stać na luksusowy chlebek z orkiszu. Przyjęło się mniemanie że papirusowe zarośla to niemal wyginęły w Egipcie z powodu manii  piśmienniczej jego starożytnych  mieszkańców.  No cóż, nie do końca tak się sprawa przedstawiała - korzonki cibory  papirusowej Cyperus papyrus po upieczeniu były w miarę pożywne, nie tylko w tzw. chude lata cibora znikała  z powodu potrzeb "wyższego rzędu". Podobnie było z inną rośliną pozyskaną z natury, w stawach w egipskich ogrodach królowały od czasów najdawniejszych,  czyli od początków Starego Państwa, grzybienie Nymphaea alba i Nymphaea lotus - zarówno ten pierwszy jaki  i drugi był z lubością zjadany ( pierwszy ponoć smaczniejszy ). Herodot opisuje praktykę zbiorów i kulinarną obróbkę:


"Skoro rzeka wzbierze i równiny zamieni w morze, wyrastają w wodzie liczne lilie, które Egipcjanie nazywają lotosem. Te zrywają i suszą na słońcu; następnie ziarna ze środka lotosu, podobne do maku, wyłuskują, tłuką i sporządzają z tego chleby, które wypiekają na ogniu. Także korzeń tego lotosu jest jadalny, dość słodki w smaku, okrągły i tak wielki jak jabłko. Istnieją jeszcze inne lilie , które są podobne do róż i również w rzece rosną; owoc ich znajduje się w kielichu innej łodygi, która z korzenia obok wyrasta, a ma on wygląd całkiem podobny do dzianki miodu ós. Tkwią w nim liczne jadalne ziarna, tak wielkie jak pestka oliwki, które gryzie się albo świeże, albo wysuszone. Dalej papirus, młodą, jednoroczną roślinę, wyciągają z bagien, odcinają górne jego części i używają ich do innego celu ; co zaś od dołu zostanie, mniej więcej na długość łokcia, bądź jedzą, bądź sprzedają. Tacy zaś, którzy chcą papirus smakowicie przyrządzić, pieką go w rozżarzonym piecu, a potem zjadają."
Taa... nenufary, nenufary a żołądek ma swoje potrzeby. Grzybień błękitny Nymphaea nouchali var. caerulea był chyba mniej smaczny, poza tym był hym...tego...Świętym Lotosem, być może za sprawą tego że zawiera  substancje psychoaktywne. Halucynacje, łagodne pobudzenie, te sprawy! Znaczy świętość.  W Okresie Hellenistycznym w stawach ogrodowych Egiptu pojawił się lotos Nelumbo nucifera lotos orzechodajny, import z Indii via Persja ( przymiotnik orzechodajny jest wiele mówiący ). Jak widzicie egipski ogrodnik nawet bajorko ogrodowe osadzać mógł nie tylko ku uciesze oczu bo co nie truło było jadalne. Do tego dochodziły jeszcze wspomniane w części pierwszej rozkmin, "dorobione" kwestie religijne. I sadzono ku chwale bożej, radości żołądka  i oczu!

Chyba największą karierę w egipskich ogrodach zrobił rodzaj Allium,  czosnki były znane od zarania egipskiej państwowości. Wspomina też o tym  Herodot przywołując w  swoim dziele  życia pod tytułem "Dzieje", olbrzymią sumę wydaną na warzywka w czasie wznoszenia piramid.
"Zaznaczone też jest w egipskim piśmie na piramidzie, ile wyłożono na rzodkiew, cebulę i czosnek dla robotników. I jak sobie dobrze przypominam to, co mi powiedział tłumacz, który odczytywał napis, suma ta wynosiła tysiąc sześćset talentów srebra."
Dobra,  Herodotowi nie zawsze można wierzyć ( numer z prostytuującą  się córką faraona , która  miała w ten sposób zarabiać na nagrobek tatusia cóś mało wiarygodny ) ale wiemy z egipskich źródeł ( ikonografia i przede wszystkim teksty ) że już w okresie Starego Państwa rośliny z rodzaju Allium były ni mniej  ni więcej - środkiem płatniczym. Areał ich upraw bywał nieraz na tyle  duży że można w tym wypadku pokusić się o twierdzenie że to już uprawa polna a nie ogrodniczenie.  Teraz dojdziemy do pewnego problemu semantyczno - gatunkowego - w zapisie  hieroglificznym słowo oznaczające czosnek określa ogólnie rośliny rodzaju  Allium -  czosnek, cebulę, pora  ( to takie trzy mini szczypioropodobne ), jest też inna  forma zapisu, bardziej skomplikowana która najprawdopodobniej określa  wyłącznie jeden gatunek z rodzaju. Zagłębiając się nieco w opracowania dotyczące egipskiej  historii nie da się nie  zauważyć że tłumaczenia tego  bardziej skomplikowanego zapisu nie są jednoznaczne - cebula i czosnek  podstawiane są wymiennie. Albo to tak było ze Egipcjanom wsio rybka  i zapis rzeczywiście dotyczył obu tych roślin, albo (  i to mła rozkminiła jako bardziej prawdopodobne ) zapis "bogatszy" określa roślinę która  dla starożytnych Egipcjan miał większe znaczenie.


Mła sądzi podobnie jak  część egiptologów że bardziej skomplikowany napis określa cebulę, co sobie też tak samodzielnie wydedukowała po tym że cebula była tak  najbliżej zmarłego Egipcjanina jak się  tylko da - w mumiach cebulę znajdowano  w obszarze  miednicy , w klatce piersiowej, wciśniętą do uszu i  w okolicach oczodołów ( Ramzes IV, który zmarł w 1160 roku p.n.e. został pochowany z cebulami umieszczonymi w oczodołach ).  I była to cebula w różnym stopniu rozwoju - kwitnąca, cebulki przybyszowe. Nie przemawiają do mła tłumaczenia niektórych egiptologów że cebula  to była taka antyseptyczna i przez to rozumiana  jako roślina  magiczna że jej zapach odstraszać miał  czyhające w zaświatach niebezpieczeństwa i tych  którzy  chcieliby nadgryźć mumię.  Także nie przemawia do mła tłumaczenie że cebula mogła zostać użyta, ponieważ uważano, że jej silny zapach i magiczne moce skłoniłyby zmarłych do ponownego oddychania. Zdaniem mła ci co  tak twierdzą to chyba nigdy czosnku nie wąchali, ten  jest dopiero pachnący i antyseptyczny! Zapachem poraża nawet oddech jedzącego czosnek   i  to w stopniu nieporównywalnym do tego  jakim się zionie po spożyciu cebuli. Siarkowodór rządzi! Zdaniem mła cebula była po prostu rośliną uprzywilejowaną przez to że stanowiła oprócz  zbożowych placków podstawę  wyżywienia (  już widzę tę siłę jaką ma się po spożyciu świeżej  główki czosnku, jego działanie hipotensyjne nie pozwoliłoby ani rączką , ani nóżką ruszyć, po obróbce cieplnej jest mniej smaczny niż cebula ). Poza tym częściej   w grobowej i papirusowej ikonografii spotyka się rośliny z rodzaju Allium bardziej  przypominające cebulę niż czosnek, co prowadzi do wniosku  że to ta pierwsza roślina  była tą ważniejszą  ( choć  spór czy powtarzające się bunty robotników budujących  grobowiec któregoś tam  Ramzesa dotyczył braku cebuli czy czosnku nadal  jest nierozwiązany ).  Cebula na pewno była uprawiana w Starożytnym Egipcie przynajmniej od  około roku 3200 lat p.n.e.

Czosnek i pory cieszyły się niemal taką samą  atencją jak cebula, uprawiano je powszechnie.  Do Egiptu trafiły podobnie jak cebula już w okresie predynastycznym ( via Azja Zachodnia ), z zachowanej ikonografii  można wysnuć wniosek że wygląd roślin nie  uległ jakiejś znaczącej zmianie na przestrzeni tysiącleci ( to nie zawsze  jest oczywiste - taka egipska pszenica na ten  przykład , nie uznawano jej zresztą aż do epoki późnego Nowego Państwa za królową zbóż, miała całkiem inszy wygląd  niż jej współczesne nam potomstwo -  to była płaskurka o  małej  ilości ziaren w kłosie ). Kolejnymi warzywkami które wypełzały z ogrodów  na pola były warzywa strączkowe - groch Pisum, ciecierzyca pospolita Cicer arietinum , najpopularniejsza z warzyw strączkowych uprawianych w starożytnym Egipcie soczewica Lens culinaris ( nie występuje w stanie dzikim, uprawiano ją na terenach dzisiejszego Iraku już około roku 9100 p.n.e. - nie zachował się w naturze ten gatunek ), bób vel wyka bób  Vicia faba i bobik Vica faba var. equina. Najstarsze bobowe znaleziska w starożytnym Egipcie pochodzą z okresu 2500-2300 lat p.n.e. . Już w czasach Starego Państwa  bób odgrywał rolę kultową, wiązano go z kultem zmarłych ( jako  "pokarm umarłych" był jedzonkiem zakazanym dla kasty kapłańskiej, tak przynajmniej  twierdził  Herodot ). Insze warzywa pozostały trwale związane z uprawą ogrodową, nie miały zakusów by stać się "prawdziwymi" uprawami rolnymi. Te insze warzywa najczęściej każdy uprawiał dla siebie. Zdarzało się że pracownikom większych posiadłości przydzielano działki na których  mogli uprawiać warzywa w ramach wynagrodzenia ( czego  sami uprawiacze ogrodu nie zjedli  zawsze mogli wymienić na cóś innego na targu ).  Uprawa czosnków  i strączkowych rzecz jasna zajmowała najwięcej miejsca w ogrodach ale i warzywa dyniowate Cucurbitaceae  zajmowały spory areał upraw.

Ogórek  siewny Cucumis sativus do starożytnego Egiptu przywędrował spod  Himalajów, najstarsze ślady uprawy pochodzą z czasów Średniego  Państwa, z około 2000 roku p.n.e. . To najprawdopodobniej z Egiptu,w którym "nabrał ciała", rozprzestrzenił się w czasie wojen  grecko - perskich na kraje wschodnio - północnej  części basenu  Morza Śródziemnego. Melon zwany prawidłowo ogórkiem melon Cucumis melo ,  roślina o nieznanym rodowodzie, trafił do  Egiptu w tym samym czasie co  mniej słodki krewniak ogórek siewny.  Melonowe  ślady znajdowane znajdowane są w licznych wykopaliskach z okresu Średniego Państwa. Oczywiście melon  nie jedno  ma imię, zdaje  się że  starożytni  Egipcjanie znali więcej niż jedną  odmianę melona. Arbuzy  vel  kawony Citrullus lanatus trafiły do Egiptu nieco  później, chyba via Nubia ( bo  pochodzą z południowej Afryki ).  Pierwsze arbuzowe ślady można znaleźć w  egipskich wykopaliskach grobowych  i świątynnych datowanych  na rok 1330 p.n.e. , w czasach  Nowego Państwa. Na terenie  dzisiejszego  północnego Sudanu czyli starożytnej  Nubii ślady uprawy arbuzów  datowane są na około 1500 rok p.n.e. . Są co prawda  egiptolodzy twierdzący że arbuzy  do starożytnego  Egiptu przybyły z terenów  Libii, gdzie znaleziono ich pestki liczące prawie  5000 lat ale mła się cóś wydawa że  Egipcjanie byli  bardziej rolniczo - ogrodniczo zaawansowani niż ludy chamito - berberyjskie  i prędzej stawiałaby na przybycie  arbuzów z Nubii.  No, ale to jest zdanie mła a jak wiadomo mła egiptologiem  nie jest  tylko się wymądrza.

Do rodziny dyniowatych należała też roślina którą uprawiano nie  w celach spożywczych a jednak  użytkowych - tykwa Lagenaria siceraria dostarczała owoców które sprawdzały się jako  pojemniki. Znano ją przynajmniej  od czasów wczesnego  Średniego Państwa. Inna roślina z rodziny dyniowatych  trukwa zwana też ogórkiem  egipskim Luffa aegyptiaca nie była spotykana w Egipcie faraonów, dopiero w czasach rzymskich zawędrowała do egipskich  ogrodów.  Tak właściwie to pod  koniec ery starożytnej. Dość zagadkowo przedstawia się w starożytnym  Egipcie uprawa roślin z rodziny kapustowatych Brassicaceae, z jednej strony wiemy  że uprawiali czarną rzepę już od czasów  Starego Państwa ( tak przynajmniej  twierdził  Herodot ) z drugiej strony uważa się że starożytni Egipcjanie aż do  późnych czasów ptolemejskich nie uprawiali kapusty (  i tu mamy  kolejny archeologiczny spór, ponieważ w tzw. Papirusie Harrisa pochodzącym z czasów Ramzesa III jest słówko  które zdaniem wielu  egiptologów powinno być interpretowane jako określenie  kapusty ). Tak naprawdę pewni możemy być jedynie tego że kapusta pojawiła się w Egipcie wraz z greckim osadnictwem i że nie była to raczej roślina wiążąca  ścisłe główki. Najprawdopodobniej wraz z Grekami mógł trafić  do  Egiptu chrzan Armoracia rusticana, choć są i  tacy którzy twierdzą że chrzan znany był w Egipcie znacznie wcześniej. Za to pewni być możemy że  gorczyca czarna Brassica nigra i  gorczyca  biała Brassica alba uprawiane były przynajmniej od czasów wczesnego Średniego  Państwa ( a mła się wydaje że mogły być uprawiane wcześniej  bo to jedne z tych roślin które miały szanse trafić z natury do egipskich ogrodów ). Starożytni Egipcjanie uprawiali też namiętnie rośliny z rodziny selerowatych Apiaceae, były one bardzo cenione.  Selery zwyczajne Apium graveolens dostąpiły zaszczytu i znalazły się w grobie Tutenchamona ( zmarło się biedaczkowi koło roku 1332 p,n.e. ) gdzie ich liście i kwiatostany robiły za pogrzebową girlandę.

Pasternak Pastinaca sativa  przybył do Egiptu znacznie później  bo dopiero pod koniec okresu ptolemejskiego i tak naprawdę  to nie do końca jest pewne czy to był on a nie  marchew Daucus carota  ( starożytni Rzymianie, główni zjadacze korzeni marchewki i pasternaku nie dali jasnych wskazówek co za warzywko zjadali, a ponieważ marchew jeszcze XVII wieku miała przeważnie biały korzeń ciężko  jest się zorientować na podstawie ikonografii co tak właściwie uprawiano i zjadano ). Znacznie wcześniej uprawiano  kolendrę Coriandrum sativum, pochodzącą tak jak i marchewka gdzieś tam z terenów dzisiejszego Iranu.Na jej ślady natrafiono w grobowcu  Tutenchamona i stąd  wiemy że na pewno była znana już w czasach Nowego Państwa. Jeszcze wcześniej uprawiano w Egipcie anyż Pimpinella anisum, znany był już w czasach wczesnego Średniego Państwa. Podobnie wiekowa jest uprawa kopru Anethum graveolens,za to koper włoski Foeniculum vulgare pojawił się w egipskich ogrodach później, najprawdopodobniej w schyłkowym  Nowym Państwie  lub Epoce Późnej ( choć oczywiście są tacy co mają swoje zdanie w tym temacie, w końcu nie tylko Zohary and Hopf zajmują się roślinną starożytnością).

Od dawien dawna znaczy od czasów  Starego  Państwa uprawiano w Egipcie sałatę Lactuca sativa.  Była jednym z tych warzyw które dostąpiło świętości, na reliefach sprzed ponad  czterech tysięcy lat możemy prześledzić jak ją uprawiano i w jaki sposób wykorzystywano. Starożytna sałata miała gorzkawy  smak, wspomnienie  po dzikim przodku czyli sałacie kompasowej ( przypomina nieco mniszka lekarskiego, zresztą to  krewni ). Sałata była poświęcona Minowi i często  w ikonografii grobowej możemy  zobaczyć chroniącą jej uprawy małą figurkę boga. Jej liście były spożywane na surowo, w całości, maczane w oleju i soli, często stanowiły część wotywnych darów mających usatysfakcjonować bóstwo.  Uważano je za   afrodyzjak  i środek zwiększający płodność. Buraki Beta pojawiły się w Egipcie  w czasach Starego Państwa,  ponoć  znaleziono jakieś  buraczane  ślady w wykopaliskach na płaskowyżu Sakkara,  jednak nie do końca wiadomo czy spożywano włóknisty  korzeń czy mięsiste  liście. Zdaje się ich bulwy nie były czerwone tylko białe, starożytność warzywna nie była przesadnie kolorowa.  Mła się jednak wydawa że  buraki  stały się bardziej powszechne dopiero w okresach poźniejszych, ale to może się tylko mła wydawa.  Od czasów  Starego Państwa uprawiali też Egipcjanie szparag lekarski  Asparagus officinalis, nie do końca jestem pewna czy jako warzywo czy też jako roślinę leczniczą. A może jedno  i drugie? W każdym razie  zachował się obraz na jednym ze staroegipskich fryzów.  Wszystkiego zielonego  nie przedstawiłam ale z grubsza już  wiecie co tam nadającego się do zjedzenia uprawiano w ogrodach starożytnego Egiptu. Nie zawsze jasne są dla  badaczy ścieżki którymi rośliny docierały w to miejsce, czasem tych ścieżek było wiele. Na pewno długoletnia uprawa z rośliny półdzikiej przybyłej z odległego zakątka świata tworzyła zasiedziałego ogrodowca.  Żyzna gleba nanoszona przez rzekę, nasłonecznienie i odpowiednia  ilość wody zmieniła w prawdziwe warzywo niejedną roślinę która trafiła do Egiptu via Azja  Mniejsza czy Afryka. Wiele warzyw wcześniej uprawianych w innych rejonach starożytnego  Starego Świata dopiero w Egipcie "nabrało ciała". Dobra koniec z tym warzywnikiem, przejdźmy do wznioślejszych upraw, znaczy takich które  "podnosiły ducha", he, he, he.


Winorośl Vitis vinifera - w Egipcie uprawa winorośli poświadczona jest w dokumentach pisanych datowanych na 2400 lat p.n.e. ( najstarsze rysunki winorośli opartej o budowle, a więc na pewno sadzonej przez człowieka pochodzą z Egiptu z ok. 1500 p.n.e. ). Zatem już w czasach Starego Państwa winorośl rosła w Egipcie, najprawdopodobniej jako roślina sadzona w winnicach i w ogrodach. Uprawiano ją wszędzie ale najlepiej udawała się w rejonie jeziora zwanego Mewer a po grecku Moeris ( dziś ma arabską nazwę Karun, to wielkie jezioro w tzw. Oazie Fajum - zagospodarowane, znaczy połączone z Nilem kanałem powstałym w czasie Średniego Państwa ale w Fajum ludzie mieszkali od dawien dawna, znaleziono tam najstarszą osadę miejską w Egipcie datowaną na ok. 7000 r p.n.e. ). Klimat tej części Egiptu jest bardzo zbliżony do śródziemnomorskiego, to miejsce upraw oliwek i inszych roślin pochodzących ze strefy tego klimatu. Jednak pierwsze winnice znajdowały się w delcie  Nilu, to tam w czasach III Dynastii posadzono pozyskane z regionu dzisiejszego  Izraela i Syrii sadzonki winorośli ( najstarsze "winne" zapisy hieroglificzne to nazwy winnic na zatyczkach do dzbanów ).  Uprawiano  głównie odmiany o ciemnych owocach z których uzyskiwano czerwone  wino. Wiemy jednak że w czasach  Nowego Państwa (  nieocenione wykopki Tutenchamonowe )  dostępne było w Egipcie wino białe czyli  uzyskiwane z owoców o jasnym kolorze ( słynne pięć amfor z wyposażenia grobu  Tutenchamona ). Nie ma pewności  czy było to  wino  importowane czy też powstałe z egipskich owoców.  Zdaniem  mła można zakładać że  w czasach Nowego Państwa Egipcjanie  uprawiali odmiany winorośli  dających  owoce ciemne i jasne, z tym że odmiany o owocach ciemnych były bardziej popularne.  Mogło to się wiązać ze sprawami  natury religijnej - pięć  świętych trunków czyli pięć odmian wina wykorzystywanego od czasów  Starego  Państwa  w ceremoniach religijnych i oferowanych zmarłym na  nową drogę "życia wiecznego"  miało barwę krwi - bądź ze sprawami natury praktycznej, białe wino z powodu  braku garbników nie przechowuje się tak dobrze  jak wino czerwone.

No i jeszcze jedna ważna przyczyna  mniejszej  popularności jasnego  trunku - odmiany  o jasnych owocach wymagają nieco chłodniejszego  klimatu  niż te  których owoce są ciemne.  Oczywiście w miarę upływu czasu pojawiało się coraz więcej odmian winorośli z których  produkowano coraz to nowe gatunki win. Czy starożytne egipskie wino nam by smakowało?  Śmiem wątpić bowiem uciekano się do różnych zdziwnych sztuczek mających na celu przedłużenie jego trwałości. A to żywicą je zaprawiano, a to ziółkami, o dojrzewaniu wina we współczesnym rozumieniu tego słowa  mowy nie było.  Napój który  uzyskiwano nie był klarowny, pachniał kadzidłem albo innym anyżkiem ( wino z grobowca faraona Skorpiona pochodzące z około 3150 roku p.n.e. miało w składzie oprócz żywicy sosnowej sporą ilość kolendry, melisy, szałwii, mięty, tymianku - klasyczny wermucik ) i miał tendencję do  szybkiego zamieniania się w ocet.  Nad Nilem opiekun winnic to był ktoś, winiarstwo uważano za sztukę którą opiekowała się bogini Renenutet. Winorośl przypisana była jako atrybut Ozyrysowi, panu wszelkiej roślinnej wegetacji, oraz bogini Hathor, opiekunce rodziny , pani miłości i wszelkich inszych upojeń. Było takie podanie które mówiło o tym że gniew wściekłej Hathor - Tefnut musiano złagodzić alkoholem  i na pamiątkę tego wydarzenia odbywało się Święto Upojenia które corocznie obchodzono w jej świątyni w Denderze. To taki jeden z egipskich festiwali, starożytni Egipcjanie co i raz urządzali święto jakiegoś warzywka ( to były obchody ściśle religijne ale zazwyczaj kończyło się ucztą i popijawą ). Proces produkcji wina znamy z przedstawień w grobowcach, poszczególne fazy uprawy winorośli i produkcji wina, których było aż 12 jest zazwyczaj dokładnie rozrysowany. Wino służyło w celach medycznych ( ekstrakcja niektórych substancji w alkoholu była znana przynajmniej w czasach Średniego Państwa ) i rozrywkowych. Z użytkowaniem rozrywkowym wiązał się rzecz jasna problem kaca, za to cień rzucany w  altanach przez  winorośl był pozbawiony niemal wszelkich wad - niezależnie od tego jakiego koloru owoce wydawało pnącze i jak mocny z nich uzyskiwano trunek zapewniał  miły chłodek.


Hym... post sie tak rozrósł że zdaje się będę musiała  dopisać czwartą część.  Nie wiem  jak to zdzierżycie, ten staroegipski  napad na blog w zasadzie  ogrodowy.

9 komentarzy:

  1. Niesamowite, ile już wiemy o tamtych czasach, no niesamowite... Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genetyka ruszyła badania nad tym co tam uprawiano w starożytności. W egipskich grobowcach oprócz ikonografii znajduje się dary dla zmarłych, jest co badać. :-)

      Usuń
  2. we żyłach mego małżonka krąży chyba jakaś staroegipska cząstka bo co kupie chabazia to się pyta czy to się ji. a przez długi czas z roślin warzywnych rozpoznawał jedynie pory.
    Ty, tła skąd ty bierzesz te wszystkie info, no bo chyba nie z wiki ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest staroegipskie, to atawizm. Mój Tatuś też tak ma! :-)
      Wszystkiego info nie da się z wiki bo wiki trza sprawdzać i korygować ( na ten przykład w wersji polskiej wiki hasło persea przekierowywała do hasła smaczliwka - no sorry ). Jest tak zwana "bajbel" dla miłośników botanicznej historii, dzieło Daniela Zohary i Marii Hopf "Domestication of plants in the Old World". No i mła ma w domu parę książek na temat starożytnego Egiptu, jego historii, badań archeologicznych, sztuki. W kolejnych wydaniach "bajbel" ( pierwsze wydanie to było tak pod koniec lat osiemdziesiątych )są zawarte zmiany związane z rozwojem badań. Mła w oparciu o te źródełka stara się cóś napisać ( oczywiście połowę wywala bo nagle się okazuje że zaczyna pisać o triadach bóstw a to nie na temat, albo jakoweś szczegóły jej się przyplątują typu uroczystości i festiwale w cyklu Sokara co niby jest związane z uprawą cebuli ale wytłumaczenie na czym rzecz polegała zajęłoby ze dwa wpisy i utrzymało czytelników w napięciu podobnym do tego jakie wywołuje oglądanie filmu pod tytułem "Zeszłego lata w Marienbadzie" ). Mła jest pisatliwa ( utworzyłam od słowa gadatliwa ) i musi się pilnować z tym paplopisaniem. :-)

      Usuń
    2. dziękuję za bibliografie, szkoda, ze w języku lengłydż, leniwa jezde :/
      tego wtrętu o smaczliwce nie za bardzo pojęłam ale nie szkodzi :P

      Usuń
    3. Bo o smaczliwce było poprzednią razą, persea starożytna nie jest tym samym co persea współczesna. Zresztą z tym drzewem zwanym z egipska iszed problem mieli już Grecy którym się wzięło i objawiło że ona persea jest dlatego persea bo do Egiptu sprowadzili ją Persowie. Zaraz po tym doszli do wniosku że to wcale nie było tak i ze drzewko przywieziono z Etiopii a potem że z Rodos. A tymczasem nazwę persea najprawdopodobniej wymyślił ich rodak Teofrast z Eresos. A potem one Greki zrobiły jeszcze większe zamieszanie bo wprowadziły na zupełnie insze drzewko nazwę persica, he, he, he. ;-) No właśnie jest problem tego rodzaju że w języku rodzimym to te info o roślinach takie jakieś porozrzucane.

      Usuń
    4. acha, tregrandmersi, jestem taka zakręcona w tym tygodniu, ze nie kojarzę prostych rzeczy. a w dyskontowym barze dawali dziś raki ;)

      Usuń
  3. Bardzo interesujący tekst. Ilustracje pochodzą ze wspomnianej przez Ciebie pracy Zohary i Hopf? Czyżbym przeoczyła inne, podobne posty u Ciebie? A może zaczynasz serię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noł, noł, noł, ilustracje to zdjęcia muzealne. Sporo z nich przedstawia stele, jest też troszki malowideł z grobowców Nowego Państwa. U mła rzeczywiście pojawiły się posty egipskie bo jakiś czas temu ( rok z okładem ) postanowiłam napisać językiem swojskim teksty dotyczące historii ogrodów. Idzie mi ciężko bo materiał jest spory a ja jestem kiepskim selekcjonerem. Dłuuugo się zastanawiam co zostawić a co wyrzucić ( nad cytatami z Herodota to tak z tydzień mła zeszło ). Chciałabym żeby te teksty były taki troszki obszerniejsze i więcej wnoszące niż to co można znaleźć pod hasłem ogrody starożytnego Egiptu w Wikipedii. Z drugiej strony nie mam ambicji robić jakichś opracowań naukowych na ten temat, ani ze mła egiptolog ani botanik. Rozkminiam sobie. :-)

      Usuń