niedziela, 23 stycznia 2022

Wieści ze świata - mła paczy i słucha żebyście Wy nie musieli.

Cytacik - " Gorsze od samej epidemii okazały się dla mieszkańców getta zarządzenia przeciwepidemiczne narzucane przez okupanta. Nie przynosiły one żadnych pozytywnych rezultatów, doprowadzały wręcz do rozprzestrzeniania się choroby. Szczególnie niebezpieczne były paradoksalnie wymuszane odgórnie dezynfekcje, podczas których używano siarki, która nie zabijała wszy. Podczas takich akcji wyrzucano ludzi z mieszkania i dokonywano rabunku, po czym niszczono nie tylko cały dobytek rodzin, ale także zabierano im dach nad głową. Inną zmorą Żydów były obowiązkowe, zbiorowe kąpiele odbywające się w pięciu kąpieliskach getta. W ich trakcie dochodziło także do perfidnego rabunku prywatnego dobytku.(...) Bardzo często, zarówno w przypadku dezynfekcji, jak i przymusowych kąpieli dochodziło do wymuszania pieniędzy od bogatych za zwolnienie ich mieszkań od tego typu "działań sanitarnych" albo do wręczania pracownikom kolumn dezynfekujących lub zakładów kąpielowych łapówek, byle tylko wydali odpowiednie zaświadczenia. Zazwyczaj kończyło się na tym, że ci, co mieli się kąpać, niestety nie robili tego, a insekty roznoszące chorobę dalej panoszyły się na każdym kroku." Tego typu  porównań cóś cinżko uniknąć, nie są popularne i mile widziane w państwach, których obywatele z racji historii swojego kraju  mogą być  śmiało posądzani o totalitarne ciągoty. Wyhodowanie "dobrego Niemca", który ruszył nieść płomień cywilizacji zajęło niecałe sześć lat. Obecnie w Niemczech jak i Austrii trwa masowe pranie mózgów i choć  idzie ono w niektórych rejonach opornie  to jednakże pranie trwa. Co śmieszniejsze bardziej niemieccy czyli podatni na pranie niż rodowici Niemcy są imigranci starszej daty. Cóż, znana to sprawa, neofici wierzo najmocniej.

 W Austrii, Francji, Grecji zarzundy muszo mieć bardzo  dużo za uszami bo jednak decydują się na  "obowiązek" szczepień. Cholera wie  czy to wejdzie i z jakimi skutkami ale mła  przypuszcza że w tle są bardzo niefajne sprawy, które nie mogo ujrzeć światła. Mła ma nadzieję na jedno - że  proporcjonalnie do nacisków obecnie wywieranych na ludzi,  łamiących prawo spotka kara.  Oby nie taka jaką wymierza ulica, mła się wydawa że ta granica za którą "już nikt nie rządzi"  jest bardzo bliska, kiedy cierpliwość  społeczna się wyczerpie to nie będzie co zbierać bo w ludziach się gotuje i to tak  że nawet hojnie opłacane sondażownie nie są w stanie przykryć  rozczarowania  ludzi postawą władz podczas pandemii. Żadnych obróżek  jak dla exprezydenta Francji, normalne pierdlowanie się należy. Kocnernowi zdawa się przestraszyli się działań politycznych  bo hamujo ich jak  mogo - zarówno  the Bill jak i ostatnio pan od  Pfizera, ale polityczne oślepły - oni nie majo zaplecza jak pieniężni,  skompromitujo się i wylatujo a coraz wincyj głosów jest za tym żeby za pewne decyzje po prostu zapłacili sami. Mła myśli tak sobie że  po radzie mendycznej zaraz będzie  ucieczka szczurów z mynisterstwa. ...To mła pisała w piątek a tu boom i wieczorno poro dowiedziała się że z mynisterstwa odszedł był pan wicemynister odpowiedzialny za onkologię. Taa... Edna odnotowuje  rekordy jeśli chodzi o sprawdzalność wróżb, jeszcze nie zdążyła opublikować a tu spodziewana niespodziewanka. Ludek nasz prosty łączy odejście rady  mend ycznej ze  zniknięciem tele - porady, bardziej znanej  jako  tele - zagłada,  dla grupy 60+, którą co rozsądniejsi medyczni  uznają za przyczynę 80% zgonów na covid - 19. Ciekawe kiedy jednak zarzundowe   dojdo do bezcelowości szczepienia ludzi 60+, których system immunologiczny jest "sprawny inaczej". 

Teraz mła napisze co sądzi o sprawie  ukraińsko - rosyjskiej.  Mła dojrzała wzór po wczorajszej rozmowie z Tatusiem.  Pojawiajo się nowe badania na temat czepień i choć tak jak w przypadku pierwszych doniesień na temat powikłań poczepiennych dających  kopa w serce usiłuje się wszelkimi sposobami opóźnić recenzje, publikacje i dyskusje to i tak to wylezie. Kto mieczem wojuje od miecza ginie, internet jest bronio obosieczną. Faza wyparcia się u ludziów kończy. W związku z tym kluczowo sprawo jest niedopuszczenie do zbyt wczesnego wylewu info, czy nie daj boszsz... jakichś dyskusji i istnieje pilna poczeba zajęcia myśli ludzi inszym tematem, najlepszym jest bezpieczeństwo bo tylko ono może konkurować ze zdrówkiem własnym i obawą o nie. Mła łączy kropki i jest dla niej jasne że tzw. kryzys ukraiński a zaraz potem najprawdopodobniej kryzys tajwański będzie miał za zadanie przykryć "wychodzenie z pandemii" ze statystykami które tak napawajo grozą osoby poddane potrójnej wakcynacji, takie jak mój Tatuś ( zaczął  śledzić statystyki, czego przedtem nie robił ). Kryzys ekologiczny nie wypalił, to już było widać w Glasgow - ludzie zaczęli odróżniać akwizytorów koncernów ubranych na zielono od Zielonych ( mła ma wrażenie że zarzundy zielonych w Reichu nieco otrzeźwio zwolenników tego ruchu ucharakteryzowanego na proekologiczny ). Wojna ma nas teraz w Europie zająć i uniemożliwić zadawanie pytań, zero dyskusji covidowych. Wicie rozumicie, kryzys goni kryzys. Wujek Wowa dostanie Donbas i jeszcze mu łba w domu nie urżno a my unikniemy kłopotów i będziemy z nim walczyli o samostijno Ukrainę, którą i tak wszyscy majo w dupie, nie wyłączając sporej części Ukraińców. Rozmówko wstępno i dogadaniem były akcje kazachstańskie, przy czym to Erdogan którego powoli ma dość zarówno Zachód jak i Rosjanie obszedł się smakiem. Niemieckie kłopoty muszo być naprawdę poważne ( znacznie poważniejsze niż te w innych totalitaryzujących się krajach ), znikąd się nie wzięła paniczna ucieczka do przodu i pomysł na jak najszybszą federalizację Europy w stylu, którego nie chcą nawet najwięksi zwolennicy takowej. Po za tym z ONZ wyciągnęli pomocną dłoń do Makreli co wskazuje na nieziemski wręcz smród, który grozi całej klasie politycznych, a może i nie tylko ich klasie.


Fotki ozdabiające dzisiejszy wpis ( mła się bezczelnie przyznawa że nie dotarła, ba, nawet nie próbowała dotrzeć bo sprzęt się zbiesił, do autorów tych świetnych, oddających istotę babcizmu fot ) to  zdjątka Babć z ich Kotami. W muzyczniku mła oddaje co cza zmarłej dziś Barbarze Kraftównie ( "Panie Gustlik, ja mam w sobie dalej gorąc" ). Głos drżący jak cytra i to coś, co sprawiało że w człowieka wstępowała nadzieja, humor mu się polepszał.

piątek, 21 stycznia 2022

Dwie Różanki - ogród RHS w Rosemoor

Ogród RHS w Rosemoore słynie z dwóch  ogrodów różanych - Ogrodu Różanego Królowej Matki, w którym znajdują się nowoczesne róże, oraz Ogrodu Różanych Krzewów, który jest obsadzony starymi odmianami róż,  nazywanymi różami historycznymi ( kto chce o różach   poczytać odsyłam do wpisów różankowych znajdujących się w katalogu Zielenina ). Ogrody Różane były pierwszymi nasadzeniami w Ogrodzie Formalnym i początkowo były postrzegane jako poligon doświadczalny  dla ogrodników z West Country, którzy chcieli uprawiać różane krzewy. Bo tak po prawdzie to klimat południowo - zachodniej Anglii nie  uchodził za najlepszy do uprawy  róż.  Przez długi czas uważano  że róże się tu nie sprawdzają , gdyż błyskawicznie podłapują choroby  grzybowe. Jednakże  z czasem zauważono że sporo róż radzi sobie  dobrze w tych warunkach, ba, niektóre odmiany są jakby stworzone  dla ciepłego, wilgotnego klimatowi Devon. Różanym krzewom sprzyja też brak  zanieczyszczenia powietrza wiejskich okolic. Oczywiście nie należy tu sadzić odmian podatnych   na choroby takie jak czarna plamistość ale sporo różanych  hardcorów daje sobie tu świetnie radę, osiągając niespotykane  gdzie indziej  rozmiary i produkując  kwiaty bardzo wysokiej jakości. W obu różankach w Rosemoor  rosną takie właśnie hardcorowe  odmiany,  odporne na choroby, wzrostu silnego  i kwitnące długo a wytrwale.

Mła się od razu do czegóś przyzna, mła wcale nie zachwycił ogród Ogród Różany Królowej Matki z kolekcją mieszańców herbatnich i floribund. Bardzo sztywny, z małą ilością roślin towarzyszących. Niby jest poprawnie ale za serce nie chwyta i oczu nie ciągnie. Co gorsza - prawie nie pachnie. Róże same w sobie i owszem,  urodne, ale tą typowo wazonową urodą  róż powstałych w drugiej połowie XX wieku. Wicie rozumicie to nie było nic na czym mła chciałaby zawiesić oko. Tak po prawdzie to rzeczywiście bardziej przypominało ogródek  doświadczalny, czyli poletka testowe dla róż nowoczesnych mających rosnąć w Devon i pobliskich hrabstwach niż prawdziwy, różany ogród. Zdjęć z tego Różanego Ogrodu Królowej Matki mła ma niewiele i  cóś one nie zachwycajo. Natomiast ogród Różanych Krzewów to jest całkiem inna bajka, prawdziwa różanka  obsadzona starymi różami, takimi  jak róże z grup  Alba, Damasceńskich, Mchowych  i Gallicyjskich.  Wspierane są te stare odmiany nowoczesnymi różami krzewiastymi, szczególnie  różami Austina, zwanymi różami angielskimi. No i rosną te urocze krzewy w niemniej uroczym towarzystwie, takim podkreślającym ich urodę i stanowiącym w czasie przerwy w kwitnieniach tło  którym można się nacieszyć. W sezonie wiosennym kwitną tu szafirki Muscari, narcyzy Narcissus i kamasje Camassia.


Latem szczególnie uroczym tłem dla różanych krzewów  są powojniki sadzone wśród róż pnących, przedłużające sezon wystawowy odmian raz kwitnących. Inne nasadzenia to jarzmianka Astrantia, całe łany czyśćca bizantyńskiego Stachys byzantina, przywrotnik miękki z angielska zwany lady's mantle Alchemilla mollis  po całości, różniste  bodziszki Geranium i  kocimiętka Nepeta. Z roślin dwuletnich uprawiają tam na masową skalę śliczną firletkę kwiecistą vel wieńcową Lychnis coronaria w odmianie 'Alba' kwitnącej biało różowymi kwiatami. U nas przeważnie można firletkę wieńcową  dostać kwitnącą w kolorze ostrego różu, znaczy typowy gatunek. Ta biało kwitnąca zrobiła na mła olbrzymie wrażenie, świetnie  pasowała do pastelowych róż i do czyśćców. Firletka to od dawna uprawiana roślina  ( w Polsce przynajmniej  od  500 lat ). Dawniej przypisywano jej magiczne właściwości, szczególnie  miała chronić przed pajęczymi jadami - "Gdyby się jej niedźwiadek ... ( znaczy skorpion )... dotknął wszystek jad w nim umartwia, tak że nigdy żadnemu szkodzić nie może" tak o tej roślinie pisał w "Zielniku" Szymon Syreński żyjący w latach 1540-1611, słynny polski lekarz i botanik. Mła sobie  obiecała zakup nasionków ale z paczki co miała zawierać nasionka biało kwitnącej  firletki wylazły roślinki kwitnące wściekle różowymi kwiatami i zdawa  się  że  bardziej pewne jest zakupienie kwitnącej rośliny i poczekanie na to aż się wysieje.  Mła tak sobie od lat obiecuje ale zawsze cóś. Żywcem jeszcze firletki kwiecistej 'Alba' nie spotkała a jak policzyć zakup netowy z transportem to wcale tak tanio nie wychodzi. 

 

Jak widzicie na tzw. załączonych obrazkach czasem trudno się zorientować czy byliny i rośliny dwuletnie towarzyszą różom  czy też to róże  towarzyszą bylinom i roślinom dwuletnim. Mła ten sposób sadzenia bardzo się podoba, ogród jest bujny, pełen roślin różnych pokrojów  a więc i kontrastów. W tych nasadzeniach nie ma nudy i sztywności "poprawnych" różanek w których róże, róże  i tylko róże a nuda wyziera z każdego kąta. Takie nasadzenia z różami w roli przewodniej ale w licznym towarzystwie wydają się mła najciekawszą formą różanki.  Jest to uroczo przetworzone założenie różanego ogrodu w Sissinghurst Castle,  gdzie Vita Sackville-West stworzyła to co dziś nazywamy english rose garden. Taki ogród oczywiście  wymaga "prawdziwych" różanych krzewów, jeżeli ktoś chce sadzić w takiej różance nowoczesne mieszańce herbatnie to naprawdę musi umieć je przycinać i formować oraz starannie wybierać odmiany które dobrze się krzewią. 

W przeciwieństwie do Ogrodu Różanego Królowej Matki różanka obsadzona starymi odmianami wonieje z daleka.  Mamelon i mła najsampierw różankę wyczuły a to za sprawą niby delikatnej ale jednak przenikliwej woni  róż Alba, cudnej urody odmiana 'Félicité Parmentier'  tak dawała czadu. Nie było specjalnie ciepło, w powietrzu mnóstwo wilgoci a zapach się niósł  taki że nie sposób było ominąć różanki, szło się do niej na czuja. Oczywiście jeden krzoczek takiego zapachu by  nie wyprodukował ale solidna grupa krzewów zasnuła zapachem cały różany ogród. Mła postanowiła sobie wówczas że nie ma zmiłuj, we własnym ogrodzie też tę odmianę róż posadzi. No i mła posadziła, niestety moim krzewom cóś daleko do monstrualnych krzoków z Devon, nie to że moje egzemplarze 'Félicité Parmentier'  absolutna słabizna i oka nie ma na czym zawiesić. Jednakże mła ma ciągle przed oczami tamte wypasione róże obsypane kwiatami, obłędnie pachnące.

No i to by było na tyle jeśli chodzi o wspominki z różanych ogrodów w Rosemoor.  Mam nadzieję że troszki  Was w ten śnieżny czas dopieściłam  coolorami. Co prawda zapachu nie mogę Wam przez ekran przesłać ale wyobraźcie sobie różne wonie różanych kwiatów ( każda grupa róż nieco inaczej pachnie ) zmieszane z łąkowa wonią  bodziszków i przywrotnika, czy dziwną nutą zapachową kocimiętki. Mła sobie ściągnęła z ogródka Różanych  Krzewów pomysł na łączenie róż z czyśćcem bizantyńskim, od siebie dodała troszki szałwii omszonej  bo niestety kocimiętka w jej wypadku ze względów oczywistych odpada ( czułej pamięci Laluś wygrzebywał nawet korzonki coby się w nich tarzać i nie miały znaczenia wszelkie zapewnienia szkółkarzy że ta  kocimiętka to na pewno nie wabi bo olejków w niej mało ). Młowe  sadzenie róż wiele zyskało dzięki tym odwiedzinom w Rosemoor.

środa, 19 stycznia 2022

Newsownia

Mimo tego że pogoda taka że łeb odpada mła się wzięła i poświęciła, znaczy wczoraj wieczorem  usiadła do kompa coby poczytać troszki o tym jako wersje świata nam  fundujo informacyjni. Taa... wersję świata  bo z realem to ma  cóś mało wspólnego. Szczerze pisząc  zawsze tak było  choć zdarzały się okresy że bardziej ten szum  mendialny był  zbliżony do rzeczywistości. Teraz mamy raczej   kolejno odsłonę prawdy czasu i prawdy ekranu. Patrząc z perspektywy połykaczy info mamy podział  na wierzących i niewierzących, znaczy jedni namiętnie weryfikujo w miarę swoich możliwości ( taka mła na ten przykład ) a inni  po prostu chcą wierzyć.  Czasem  mła się wydawa że ten podział jest o wiele bardziej przystający do realu niż ten  wykreowany podział na zaczepionych i  nieczepionych, czy bardziej  realny podział  na tych co za wolnościami obywatelskimi a tych  co za zamordyzmem.  Po prostu są ludzie którzy uważają że zaufanie dobra rzecz ale kontrola  jeszcze lepsza a są tacy którzy potrzebują zawierzeń w prawdę mendialną, troskliwość rządu i tym podobne nieistniejące głupoty.  To się nazywa lęk egzystencjalny albo tak jakoś, niektórzy majo tego w nadmiarze i lubio się dzielić z innymi bo w kupie  raźniej a potem tworzo razem jakieś nieistniejące  rzeczywistości, które, co jest  naprawdę bardzo ale to bardzo zdziwne, są jeszcze bardziej przesycone strachem  niż zwykły real. Mła się zastanawiała skąd to i dlaczego, nawet w zdziwne lektury ją rzuciło kiedy usiłowała sobie na to pytanie odpowiedzieć ale o tym potem bo tera czas na info - info.

Dzieje się w sprawie rosyjsko - zachodniej. Rosja namiętnie, wzorem inszych mocarstw, swoje wewnętrzne problemy załatwia "wylaniem się" w politykę międzynarodową. Od zawsze tak ma, od czasu ekspansji w XVIII wieku i pierwszych  prób tworzenia z jakiegoś tam "carstwa" prawdziwego imperium.  Mła  ciągle sądzi że mamy zbyt mało danych aby  pokumać o co naprawdę kaman w tym rosyjskim tupaniu kozaczkiem a wszystko co się  teraz  wokół Rosji dzieje  ma w sobie spory ładunek  absurdu. Mnóstwo tu niespójnych narracji, chaosu, nie tylko tego informacyjnego. Nasze prawicowe bijo w tarabany ale jak wiadomo nasze prawicowe jeśli chodzi o Rosję to tak w połowie zafascynowani w połowie przestraszeni, rzadko niestety realnie oceniający. Z kolei nasi lewicowi to ze względu  na skażone pochodzenie, he, he, he, wolo niczego  nie widzieć od wschodu. No,  z wyjątkiem wrednej  Białorusi. Tak à propos postrzegania realu polityki zagranicznej przez naszych hym... tego... polityków,  mła ma dla Was  pogadankę historyczną w wykonie Jana  Pińskiego. Zapoznajcie się, łatwiej łykniecie  naszo durnotę polityki wschodniej,  mamy w końcu tradycje  które  do czegóś tam zobowiązujo, he, he, he.  Zatem podsumowując sprawę "groźnej Moskwy" mła napisze tak - ja nic nie wiem bo wszyscy tu cóś ukręcajo dla się! 

Jedyne co mła w miarę wyczuwa, znaczy   tak że uważa to za właściwe do publikacji,  jest to że właśnie przykręca się śrubę  Niemcom. I bardzo dobrze  bo kara musi być. Nadmierne  ambicje zawsze Niemcom szkodziły w dłuższej perspektywie czasowej, lepiej  teraz im pokazać właściwe miejsce w szeregu  niż później bombardować. No bo nie da się ukryć że za obecną hucpę Wujka Wowy w dużej części odpowiadają niemieccy politycy, zarówno starej koalicji  rzundzącej jak też tej obecnej. Chęć robienia interesów z Rosją niemal od zawsze wpędzała Niemcy w kłopoty  a jednak z zapałem oddajo się temu zajęciu. Cóż każden naród ma jakąś durno idee fix. Przykład robienia koło pióra  Niemcom a właściwie to ichnim politykom,   da do myślenia inszym dziewczątkom i chłopcom z zarzundów Francji, Austrii i okolic, które i którzy  nadzwyczaj chętnie zasiadajo na emeryturze w Gazpromach i Rosnieftach ( że też te Niemce i reszta  nie wpadli na pomysł zakazania swoim byłym najwyższym urzędnikom zasiadania w radach nadzorczych nie tylko własnych firm ale firm mających siedzibę poza EU ). Trzeba sobie tyż uświadomić  że przesięście się świata  z gazu, ropy na energię pozyskiwano inaczej jest dla Rosji kataklizmem  porównywalnym z piendrolnięciem komety. Rosja gospodarczo to surowce,  nic więcej!

Polski Wał - no przewala  się przez nas, co i raz wzbudzając ochy i achy. Zarzund wszystko wszystkim obiecuje i ćwierka jak to lepiej  będzie i że  się uda i wogle a naród  nagle zaczął groźnie zamilkiwać,  robiąc  przy tym co uważa. Oczywiście wzięto się natentychmiast  za odwracacze uwagi  typu obowiązki czepień i obeszczenia srandemiczne  ale ludek w ciszy kalkuluje na co go będzie stać i co jeszcze może się uda resztko sił wydoić "od państwa" zanim ono kipnie i jakoś srandemia nam się toczy utartymi ścieżkami, znaczy zarzund usiłuje cóś tam, cóś tam a opór rośnie proporcjonalnie do nacisków. Wszyscy obserwujemy z niepokojem wzrost cen, mając nadzieję że inflacja wyhamuje. Bo tak po prawdzie to ona jest niby kole tych dziesięciu procent ale w portfelach odczuwamy to inaczej gdyż energia, gaz, a w związku z tym i czynsze poszły w górę o kilkadziesiąt procent a żywność drożeje z zakupów na zakupy.  Afera z Pegasusem jest jako przykrywa dla zarzundu zbyt niebezpieczna, mła  ćwierkała już Wam że nikogo tak nie podsłuchiwali jak swoich. Serwery w Izraelu, firma powiązana z rosyjskimi oligarchami i Mosadem, no pachnie to coraz smakowiciej.  A jak któś jeszcze wpadnie na pomysł i złoży do sądu pozew kwestionujący wyniki wyborów to w ogóle będzie galimatias. Bo tak naprawdę jak by OBWE się nagle zainteresowało,  sąd mało przychylnie by tym zajął to właściwie żadnej  komisji sejmowej nie cza. To jest oczywiście pierdu - pierdu i gdybactwo ( choć nasi nawiedzeni polityczni uwielbiajo takie  gry towarzyskie w gronie własnym, głównie  się przeca tym zajmujo  ) bo nikt się na rok  przed wyborami w takie zabawy nie będzie  bawił, ale kwestia legitymizacji tej władzy jest cieniutka i będzie co  i raz wypływała z nowymi kawałkami z podsłuchów. To może być naprawdę ciekawe, bo będzie dotyczyć nie tylko  ludzi z opozycji.

Covidzianki - hym... stan gry  raczej taki "no coment" jak pisze na murach nasz lud i na pewno nie "rulez". W Australii mamy igrzyska zaczepionych i w związku z tym organizatorzy troszki niespokojni o wpływy. Może być różnie  bo  jak się okazało  jest całkiem sporo miejsc chętnych na przyjmowanie turniejów  rozgrywanych przez czepionych i nieczepionych, wszystko będzie zależało od tego jaka będzie oglądalność turniejów.  Jak będzie żadna to nikt  na tym nie zarobi. Mła to akurat snu z powiek nie spędza, ale ludziom którzy z tego  żyją, z takowych imprezek znaczy,  to już tak.  Zdaniem mła Australia postąpiła durnie ale tyż nie jej problem. Jak się okazało wraży Serb na kwarantannie tak pozarażał tych biednych  kangurów  że teraz chorujo na potęgę i  zaczęli umierać. A wszyscy Panie tego  wyczepieni w związku z czym te zgony to wszystkie zaczepionych. Najpierw mieli rygorystyczny lockdown o długości nigdzie indziej niespotykanej, potem kwarantanny jak więzienie, przymus pośredni jeśli chodzi o czepienia a teraz majo falę zachorowań nie do opanowania i ilość zgonów taką jakiej nigdy u nich nie było. A wszystkiemu winien jeden Serb. Taa... U nas  ulubieniec Tatusia, profesor Simon znalazł winnych tego że mamy nadumieralność i  wogle jest dupanda. Mła się zdawa  że przez  dwa lata to profesor Simon miał wystarczająco dużo czasu żeby zorientować  się że jest  cóś nie halo i  zarzund  go nie słucha. Teraz to się szuka winnych a może trzeba było się zastanowić nad tym czy strategia walki z covidem oparta na czepieniach jest strategią właściwą.

A tak w ogóle  to co za różnica na co schodzisz - czy na nieleczony covid   czy  na nieleczony nowotwór. Jak się podczas pandemii likwiduje miejsca szpitalne  to jak może być lepiej?  Profesur o tym nie wiedział?  Obudził się po dwóch latach? Wzrost zachorowań na nowotwory podczas pandemii i związanej z nim polityki zdrowotnej jest 80%.  A to jest dopiero początek jazdy, liczba  zgonów niecovidowych  w porównaniu z covidowymi  i z tymi pod covid podpiętymi i przypisanymi, jest o wiele wyższa. Panu profesoru jednemu i drugiemu którzy bzdury rekomendowali pozbawiając ludzi opieki medycznej to snu z powiek nie spędza?  To jest tak obrzydliwe, to  różnicowanie  chorych ze względu na schorzenia na które cierpią, brak leczenia, pożyteczny idiotyzm  oczadzonych "straszliwo zarazo", fałszowanie statystyk, pośredni przymus szczepień w  wykonaniu oportunistycznych  urzędników czy właścicieli firm, którzy czym prędzej powinni wylądować w sądzie oskarżeni o przymuszanie do wstrzyknięcia sobie substancji w III fazie badań  klinicznych ( powinno się w  wypadku prywaciarzy włazić na majątek w ramach zabezpieczeń sądowych, od razu zmądrzeją ) że mła się na womity zbiera. Do sądów z nimi wszystkimi covidowymi, niech zaczną od odpierania zarzutów na temat fałszowania statystyk,  dalej samo  pójdzie.  Co do rady mendycznej to większość rodaków  odetchnęła z ulgą   - gdzie ta rada była jak wprowadzano  teleporady jako leczniczy standard? Krzyż na drogę i oby okazał się ciężki!

A teraz co do lektur o których mła wspomniała wyżej, mła trafiła na cóś co jest baaardzo niepoprawne.  Mianowicie na manifest Unabombera. Mła nie jest  z tych którzy się tak strasznie oburzajo na postawy moralne twórców, filozofów, naukowców że nie ogląda "skażonych" filmów, nie czyta  "skażonych" lektur, nie uznaje teorii względności bo Einstein był paskudny dla żony i nie przeczyta nawet kawałka Rousseau bo oddał dzieci do przytułku coby właściwych doświadczeń nabyły.  Mła jest wszystkożerna i szczęśliwie nauczono  ją oddzielania  dzieła od mistrza, więc może ze spokojem sumienia czytać to co miał do powiedzenia facet tak wkarwiony na real że paczki z bombami zaczął wysyłać i ludzi  mordować. Mła nie rozumie  morderczych ciągot, aberracja  dla niej straszliwa w imię  idei powodować krzywdę ale to nie oznacza że Ted Kaczynski nie miał w ogóle  racji opisując rzeczywistość. Jego przemyślenia są  różnej  jakości, niewątpliwie jest typem depresyjnym stąd niekiedy  zachwianie proporcji w sposobie odczuwania świata i przekładania tego na diagnozę społeczną, nie bez  znaczenia jest też  jego pochodzenie, impregnujące go  w pewnym stopniu na real "zdobywania kawałka  chleba". Jednakże  niekiedy pisał rzeczy tak prawdziwe że dziś  aż bolą ( pisał je od lat 70 ubiegłego wieku ). Mła zapoda troszki kawałków, Ted na pewno nie miał by nic  przeciwko temu, chciał żeby jego przemyślenie dotarły do ludzi. 

Do tego stopnia chciał że  zaczął paczki z bombami wysyłać. Taa... mła ma wyraźnie anarchistyczne  ciągoty bo z wieloma poglądami Teda jej po drodze. Na szczęście dla bliźnich jej zapał rewolucyjny jest z tych nikłych, mła jakoś funkcjonuje w systemie choć bardzo wyraźnie widzi jego wady. Próbka Teda:  "Konserwatyści to głupcy: Narzekają na upadek tradycyjnych wartości, jednocześnie zaś ochoczo wspierają postęp technologiczny i rozwój gospodarczy. Najwyraźniej nigdy nie przyszło im do głowy, że nie możesz dokonać gwałtownych, daleko idących zmian w technologii i gospodarce społeczeństwa bez jednoczesnego powodowania gwałtownych zmian we wszystkich innych aspektach społeczeństwa. A to właśnie takie gwałtowne zmiany nieuchronnie prowadzą do upadku tradycyjnych wartości."  Niezłe, co?  Teraz o fotkach ilustrujących ten newsowy wpis. Mła by sobie chciała tak odsapnąć  jak te panie na fotach, kotki pogłaskać i ciasteczka podeżreć. A wszystko to w uroczych kapelusikach. W wyrku z baldachimem ( nierealne ze względu na kotostwo, baldachim nie miałby prawa istnieć jako pokusicielstwo zbyt wielkie jak na kocią zdolność odmawiania sobie włażenia w miejsca do tego celu niestworzone ) pobyczyć się i przez telefoon pogadać odziana w jaki peniuar. A najbardziej to się wysiedzieć  przed toaletko ( tyż nierealne bo mła się nie dorobiła toaletki do wysiadywania ). Ech... znów damulkowanie mła sie marzy.  W muzyczniku dziś Kiri Te Kanawa i Montserrat Cabale, obie  w partii Mimi z "La Boheme".


niedziela, 16 stycznia 2022

Codziennik - domowizna i ostry atak zakupoholizmu

Mła udała się do osiedlowego centrum coby w Józku poszukać poszewek paszących do  nowej narzuty. W Józku teraz przeceny ale mła nie wie czy to w każdym Józku czy tylko u niej. Kupiła przecenione o 70% poszeweczki  sarkając na inflację na której my tracimy a zarzund  do tej pory nieźle korzystał ( jeszcze w lipcu poszeweczki przecenione kosztowały 5 złociszy, dziś już  7 peelenów trza płacić ). Poszeweczki so w coolorach i  odcieniach  stosownych: miętowym, zmierzchowym i  landrynkowym. Tak po prawdzie to tylko poduszeczki w coolorze zmierzchowym  mła dostała w Józku, po prostu mła jak ten stary myśliwy wymyśliła sobie że jak  jest przecena w Józku to  innym się na pewno udzieliło. Znaczy mła wylądowała w inszych sklepach "domowych" w których wystawiono  kosze z przecenionymi tekstyliami świątecznymi i nie tylko świątecznymi i tak mła dopadła te mięty paszące do wcześniejszych  zakupów letnich i landrynkowce. Mła rzuciło też do H&M gdzie jest drogo ale zawsze so jakieś przeceny. Co prawda przecenione w H&M tyż są droższe niż przecenione w innych sklepach ale mła wylazła z wygrzebkiem który będzie pasował do inszej, oliwkowej narzuty (  mła zawsze się podobały  wzory toile de jouy, wzorki wymyślone przez farbiarza Christophe - Phililppe Oberkampfa w 1760 roku a  inspirowane pasterskimi zabawami  Marie - Antoinette ).

Teraz  będzie o grzechach cinżkich. Mła polazła gdzie  nie trzeba, niby miała ominąć miejsce niebezpieczne ale rafa ostra, czyli wysepka kwiaciarska  w  osiedlowym centrumie,  mła  przyciągała. Mła niby poszła bilet kupić i zobaczyć czy jej szampon nie podrożał w pobliskiej drogerii ale co tu  udawać, kręciła się koło zakazanego jak mucha koło tego...ten... Instynkt  łowiecki mła nie zawiódł, stała tam sobie w zieleni niebieszcząc się kusząco taka w sam raz dla mła osłonka doniczkowa. Mła poczuła taki przypływ chciejstwa że jej mało silna z pyska nie poszła. A ona cudowna osłonka się do mła uśmiechała. Teraz będzie o bohaterstwie. Mła zobaczyła trzy sztuki tych osłonek, potem zobaczyła ich cenę a jeszcze później zaczęła  myśleć o zakupoholizmie  własnym. I wiecie co?  Nie do wiary ale mła wyszła z centruma bez  osłonko - doniczki, jeno z tymi poszewkami zdobycznymi. Mła dostała nagrodę od losu za to wstrzemięźliwość, na drugi dzień wpadło jej odrobinkę grosza i ona zaraz wiedziała że to znak i Najwyższy Doniczkowy zezwolił na akt zakupowy. Mła pognała jak  dzika i dobrze, bo z trzech osłonko - doniczek  ostała się jedna i tę niebiewskościo i brązami się do mła wdzięczącą mła zakupiła i przywlekła. Mła rozgrzeszona ( dawała piniądze na schroniska ) może  się cieszyć nowo  niebiewskościo. Jeszcze nie wiem co w niej posadzę, na razie mam pomysł na roślinę  do bąbelkowej ( kaktus w bieli włosia albo inszy sukinkulent  w bardzo  jasnej  szarości ). Teraz  mła zrobiła mało roszadę z hiacyntami i  irysami a w doniczkach posadziła eszewerie. Mła ma tyż całkiem nowego alojza z tej wyprawy doniczkowej. Spokojnie, z Pierdonki, cena  do zniesienia całe  7 siedem złotych z groszami. W  Pierdonce  to on figurował jak suculent mix ale mła wydawa się że jest to odmiana 'Pink Blush'. Gdyby to był ten aloes to mła będzie zadowolniona, ładne rozety tworzy, takie do  20cm średnicy.

Na dopieszczaniu sukinkulentowa doniczuszkami mła się  nie zatrzymawszy. Wicie rozumicie, kiedy so świąteczne przeceny to przeceniajo wszystko jak leci. Mła sobie upatrzyła wczesną jesienią pojemniczek na miód  jak raz paszący jej do filiżanek z pszczółkami. Niestety pojemniczek wcale nie miał ceny  pojemniczkowej tylko kosztował jak porządna salaterka, co mła odstręczało jako łobrzydliwość handlowa. Mła jednakże szczwanie wydekukukowała że pojemniczki nie będą cieszyły się powodzeniem ponieważ ludzie nie upadli  jeszcze na tyle na głowę  żeby pojemniczki ceramiczne niewielkich rozmiarów kupować w cenie kosmicznego promu. Znajomość obyczajów handlowych  rodaków mła się opłaciła, pojemniczek został przeceniony o 70% i mła w takiej cenie poniżej dziesięciu złociszy z czystym sumieniem go nabyła. W chałupie czym prędzej wymyła i napełniła tą resztką prawdziwego miodu ze znajomej  pasieki. Oczywiście koty  się kręciły  i na pojemniczku mła już znalazła przyklejone włoski. Taa... sprytność nad sprytnościami.

Mła zrobiła sobie bal z chińskiej  herbaty z darów doprawionej  miodem i migdałów w czekoladzie zakupionych w Pierdonce. Tak przy okazji to mła zamieszcza fotki tych poszewek  co je w listopadowej depresji zamówiła razem z Mamelonem ( poszewki w  motylki z pierwszej fotki z tego samego źródełka ). Teraz mła poszukiwać  będzie ładnych   poszewek  gobelinowych w kotki, ale  tu się bardziej nastawia na lumperionki. To jest dobre łowisko na  gobelinkowe tkaniny. Mła niestety zauważyła  u się kolekcjonerstwo poszewkowo - narzutowe. Z jednej strony nie ma się co dziwić, mła mieszka z kotami wychodzącymi, musi często prać narzuty i poszewki. Z drugiej strony  nie ma co ukrywać - mła ma kolekcjonersko żyłkę. Niewiele jej trzeba że się w niej koncepcje zalęgły co jest niebezpieczne ponieważ szafy  mła nie są z gumy. Poza tym nie należy się zabublać. Mła zatem ma jeszcze gryplan na najwyżej 10, no może 20 poszewek. A potem to już absolutna asceza! No chyba żeby cóś takiego mła zoczy że mła wytrzeszcz się zrobi.

Teraz o kwestiach najważniejszych. Pasiak w normie ( tym niemniej dohtore kazali bardzo obserwować bo z błędnikiem sprawa  nie jest prosta ) i po ostatniej wizycie, podczas której mła dostała pochwałę za leczenie a Pasiak opiendrol za szlajanie się w niesprzyjających warunkach atmosferycznych i zapuszczenie sobie świerzbowca ( Okularia nie miała odświerzbowcowego zapalenia uszka ale u Pasiaka cóś  starego głęboko w  uchu  się uaktywniło, tak mła  to dohtor tłumaczył, dobrze że mła jeszcze został ten Oridermyl po Okulariowych przejściach,  to Pasiak miał zaraz wieczorem, jeszcze przed  dohtorem,  po czyszczeniu zapodany ). Pasiaku jak tylko dupka odżyła to poszedł w długą. Wczoraj raczył wrócić o zmierzchu, nażarł się i usiłował znów wyleźć "bo może zorza będzie świecić". Muam musiała zagnać do wyra. Cinżko obrażony przechrapał jednak prawie cało noc. O trzeciej nad ranem już nie zdzierżył bo słyszał insze koty za oknem, w związku z czym razem z Mrutkiem postanowili zrobić mła pobudkę. Szpagetka pozazdrościła bo wiadomo - rekonwalescentka to w domu jest jedna, z prawem dożywotniej rekonwalescencji  i rento chorobowo, no i  wykrzywiła sobie  dolnego kiełka. Dziąsło nie jest  spuchnięte ale kiełek  krzywy, wystaje z pyszczka,  jak  sam nie wylezie to trza mu będzie pomóc.
 
Mła usiłowała dawać  Szpagetce paszteciki do jedzenia ale została szurnięta, mła ma drobić to co  dostajo insze koty i tym skarmiać. Hym... wątróbka może być zapodawana w całości, żeby mła się nie męczyła to Szpagutek częstuje się sama. Mła rozczulił  Mrutuś, on bardzo pchał się na kolana, przytulango i w ogóle "zwróć na mnie uwagę". Wyraźnie nadstawiał łepek tak żeby pokazać uszka. No to mła zajrzała, nawet wacik do czyszczenia przygotowała. A tam nic! No ale żeby Mruciu nie czuł się poszkodowany mła zapuściła po kropelce olejku geraniowego z oliwko dla dzieci. Mruczenie  to było takie jakby kto starego ursusa zapuścił - Mruti "leczony", leżał koło innych rekonwalescentów  wyraźnie usatysfakcjonowany. Sztaflik  i Okularia jak Pasiak - w nocy byle z domu. Stare numery, Okularia wabi kawalerów a Sztaflik im wpieprza. Obie bardzo zadowolnione ze swojego nocnego życia. Rano chrapio po balangach, budzo się na żarcie i zasypiajo szybciutko coby siły mieć na wieczór. Mła ma nie przeszkadzać i nie wpiendralać im się w życiorysy. Od czasu do czasu Sztaflik  przyjdzie się przytulić i trochę mła podeptać,  Okularia mła ma w grubej doopie, liczą się tylko  kocie chłopy! Dobrze że Mrutuś i Szpagetka są czułych serduszek. Co prawda większe czułe serduszko został przez to najmniejsze nauczony wywalania książek z półki nad biurkiem coby mła obudzić ( Szpagetka tego nigdy nie robiła ale mła ją złapała  jak wraz  ze Sztaflikiem   przekazywała  Mrutkowi   felicjanizmy ).
 
 
Dzisiejszy wpis   jest z fotkami domowymi, ze światłem było różnie więc  wybaczcie jakość. W muzyczniku  bardzo ciepło, ta muzyczka  od paru dni łazi za mła - Angelique i Sting.