wtorek, 17 lutego 2026

Dzień Kota

Nie mam siły dziś pisać, oczekujemy na wyniki Kasiuleńki. Onkologicznie czysto, ale wnętrze Kasiuleńki jak ten stary samochód, wymaga mocnego tunningu. Dodatkowo Helenka przyniosła do domu świerzbowca, Kasiuleńka już dziś wypryskana, jutro pryskana jest reszta towarzystwa. Wszystkim kotom znajomym i nieznajomym życzę z okazji ich święta zdrówka a potem całej reszty, czyli tego wszystkiego, czego tam koty chcą. A teraz idę spać, bo mi zaraz łeb odpadnie.

poniedziałek, 16 lutego 2026

Covid 19 - sześć lat po imprezie

Mła może wyglądać teraz na klasycznego szura, ale ponieważ zbliża się szósta rocznica jej pierwszego i hym... krytycznego wpisu dotyczącego medialnych reakcji na nowe choróbsko, mła wraca do tematu. No bo wicie rozumicie - "It ain't over till it's over", czyli "Nic nie jest skończone, dopóki się nie skończy". Covidoza się nie skończyła, w przeciwieństwie do covidomanii, na którą swego czasu zapadło wielu rozsądnych ludzi, którym nagle rozum ze strachu przestał pracować. Covidoza nadal na nas oddziałuje, dlatego tak ważne jest uświadomienie sobie z czym mieliśmy do czynienia. Z medycznego punktu widzenia mieliśmy do czynienia z chorobą, której nie pozwalano leczyć, wycofując z procedur skuteczne w działaniu leki i stosując terapie o, nazwijmy to, dyskusyjnym stopniu skuteczności. Wielu ludzi, którzy mogli przeżyć, zmarło, dodatkowymi ofiarami w naszym kraju  byli nieleczeni z powodu kretyńskich działań władzy pacjenci cierpiący na inne schorzenia. Z perspektywy społecznej Covid - 19 był wielkim skokiem na kasę, transferem bogactwa na niesamowitą skalę z kieszeni podatników do kieszeni korporacyjnych elit, z politykami w roli transmiterów dobra. To próba zagarnięcia władzy przez korporacje, szczęśliwie nieudana. Niestety przygotowująca grunt pod kolejne próby. Narracja w żaden sposób nie poparta naukowymi dowodami że szczepionka uratowała miliony ludzi ma się świetnie, co nie dziwi, zważywszy na to ile osób tę szczepionkę przyjęło i jak bardzo nie chcą sobie one uświadomić prawdziwej przyczyny własnych decyzji. W końcu nikt nie chce wychodzić na zastraszonego matoła, mła to akurat świetnie rozumie, bo nie raz jej się w życiu podobne historyje zdarzały. To że mła była taka covidoodporna, zawdzięcza wcześniejszemu byciu zastraszonym matołem, mła po prostu pobrała wcześniej szczepionkę na matołectwo zastraszone.

Społeczeństwa  Zachodu zatem nie bardzo chcą zobaczyć covidomanii trzeźwym wzrokiem. Proces może być bolesny, niestety jest niezbędny. Wytłumaczę dlaczego. Mła bardzo dziwi że ludzie nie dostrzegają związku wzrostu autorytarnych tendencji wśród politycznych z covidomanią. Nie chcą widzieć w dzisiejszej rzeczywistości rezultatów w wielkim stopniu wygenerowanego sztucznie kryzysu, zdarza się to nawet tym bystrym, którzy ze wspomnianej wyżej przyczyny bagatelizują znaczenie covidomanii  dla rozwoju agresywnego korpofaszyzmu, co najwyżej zgadzając się z tym że covidomania to zaczyn na którym rosną teorie spiskowe, wokół których grupują się ruchy mające potencjał przekształcenia się w poważniejsze formacje, czasem są to ruchy bardzo destrukcyjne. To trochę tak, jak z tą aferą Pizzagate, w której to elity Demokratów niby uprawiały pedofilię w nieistniejącej piwnicy pewnej pizzerii.  Wielu bystrych nie rozpoznało klasycznego czynnika przekierowania uwagi, wielu mniej bystrych uwierzyło w narrację a prawdą okazuje się wszechelitarne używanie wszystkiego zakazanego na wyspie faceta, który miał cóś pół miliarda w postaci gotówki i tak właściwie nie wiadomo kim był. Epstein nie żyje od siedmiu lat, ale to co robił wywiera wpływ na to jak zaczynamy postrzegać elity. Kiedy otworzymy oczy na to czym naprawdę był covid, elitaryzm oparty na zasobach posiadanych przez elity, może zrobić się jeszcze mniej przyjemny, być może nawet groźny dla elit. Oni chyba to czują, bo zachowują się jak Madame de Pompadour, wicie rozumicie - "Après nous, le déluge" czyli "Po nas choćby potop". Może w końcu przejdzie niektórym liberałom przez gardło że takie skręcenie w patoprawicę całkiem rozsądnego niegdyś AfD,  to pokłosie polityki covidowej uprawianej przez Makrelę. No dodadzą dwa do dwóch, pokumają kto  i w jakim celu opłacał cały ten cyrk i wreszcie zaczną  naciskać na wprowadzenie takiego podatku od  kapitału jak za Eisenhowera, albo za szwedzkich socjalistów. Przytną ekstremum do rozsądnych rozmiarów. Skoro amerykański konserwatysta i socjalne Szwedy miały cóś podobny pomysł na funkcjonowanie społeczeństwa, to może nie był taki głupi.

UE z racji rozwoju zabezpieczeń socjalnych, w tym istnienia państwowej opieki medycznej, okazała się być w czasie  covidomanii mniej odporna wobec działań korpofaszyzmu niż ówczesne US. One zapłaciły swoją cenę później, my płaciliśmy ją w trakcie trwania covidu, bardzo bezpośrednio, bo stopień obostrzeń w Europie, Kanadzie czy Australii, które mają podobne zabezpieczenia socjalne, był o wiele wyższy niż w US. Nas w Europie uratowało to że Wujek Wowa dobrze zdiagnozował moment osłabienia Zachodu w skutek próby zmiany systemu, ale bardzo kiepsko nastroje Ukraińców.  W US nastąpiło wówczas dalsze wewnętrzne gnicie i przekierowanie uwagi na zewnątrz. W Polszcze natychmiastowe otrzeźwienie a na zachodzie Europy za to długo nie chciano się obudzić z covidowego snu, dla polityków był użyteczny i bardzo przyjemny. Strach przed rozliczeniami covidowymi nadal jest wśród nich obecny, gdyby nie on nie obawiano by się tak mocno w Europie w sferze info ingerencji rosyjsko - chińskiej propagandy, która sporo może ugrać zadając niewygodne pytania i pokazując wręcz przestępcze działania europejskich polityków. Pan Radek nam tak ładnie wykładał w tym Monachium, jak to Europa musi walczyć z pamięcią totalitaryzmów, blokując wolność słowa. Było o odpowiedzialności i wogle. Kiedy za  odpowiedzialność słowa  odpowiada władza wykonawcza a nie sądownicza, to źle się kończy. Pan Radek powinien to sobie sto razy przepisać a potem wysłać to Ursuli, w charakterze listu od tajemniczego szantażysty.  Aż miałam ochotę zaćwierkać - "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi", o czym prawie  dwieście pięćdziesiąt lat temu pisał biskup warmiński. Gdyby polityczni nie dawali pretekstu do budowania na ich działaniu narracji, propaganda rosyjsko - chińska nie byłaby tak skuteczna, nieprawdaż? Brak wolności słowa, daje pretekst kretynom z MAGA, będącymi politycznym ramieniem korpofaszystów, do ingerencji w Europie.  Oczywiście MAGA wcale u siebie w US wolności słowa nie podtrzymują, vide korporacyjne mendia, naciski  i ciemnienie Muska. Nie będą  też podtrzymywali wolności słowa  Demokraci kiedy dojdą do władzy, są opłacani przez te same korpo. Żadna władza za ludzi tego rozliczenia covidowego  nie zrobi, trzeba zatem przypominać o tej konieczności. Demokracja nie dzieje się sama z siebie, jakby kto nie wiedział. Albo ją w pocie czółka uprawiasz, albo ona zdycha.

No dobra, dziś za ozdobniki robią XVIII wieczne rysunki opowiadające o tym, jak słodkie i piękne jest lenistwo i czym się kończą zaniechania względem elit dla nich samych i dla sporej rzeszy  Bogu ducha winnych osób. W Muzyczniku menuecik.

sobota, 14 lutego 2026

Prasówka lutowa - żeby z głowy było

Idzie nowe, choć wolno lezie. Tak bym to opisała, nieliberalni liberałowie usiłują w UE ocalić twarz, choć jest oczywiste że ich wyborcy pokumali że to maski, w dodatku takie, które nie bardzo im się podobają. Tymczasem przepis na ocalenie z Zielonego Ładu, tego, co nie było w nim wałem,  jest dość oczywisty. Tylko jaja do tego trzeba mieć drodzy europarlamentarzyści. Do tej pory w UE było tak; pokażemy całemu światu jacy my ekologiczni a zanieczyszczenia wraz z przemysłem delegujemy do hym... kolonii. A może by tak odwrotnie; owszem będziemy może troszki śrubować normy dla naszego przemysłu ale nie wpuścimy na teren UE żadnego towaru, który nie trzyma ekologicznych norm, śladów węglowych i wogle. Wicie rozumicie, ciężar oczyszczania świata przerzućmy na największych trucicieli. Niestety, jaj europosłom starcza tylko do przykrócenia działań Ursuli i wywalczenia właściwej ochrony europejskiego rolnictwa. W Polsce wśród liberalnych jest kręcenie nosem na rolnicze utyskiwania, bo mało kasy rolniki dorzucajo, a same jak pączki w maśle i takie tam. No cóż, jak mawiała moja Mamusia - "Żeby myśleć trzeba mieć czym". Produkcja żywności jest produkcją strategiczną i musi być chroniona, żadnych długich łańcuchów dostaw jeśli chodzi o produkty strategicznie ważne, wyżywienie 450 milionów ludzi nie może zależeć od umów międzynarodowych. Kto tego nie rozumie jest idiotą. Normy żywności trza śrubować, skoro mamy państwową opiekę zdrowotną.

Nie możemy wykładać wspólnej kasy na leczenie, bo ktoś sobie na niskich normach żywności zarabia. Popatrzcie co się dzieje w US. Żywność najczęściej kupowana jest tam tak niskiej jakości że spadła średnia długość życia, ok. 60% społeczeństwa ma poważne problemy z wagą, choroby cywilizacyjne szaleją. Yankees nie mają obecnie prawie żadnych medycznych ubezpieczeń państwowych dla osób dorosłych a korporacje od spożywki się tuczą - to się nazywa prywatyzacja zysków, uspołecznienie strat. Zatem ochrona naszego rynku rolnego jest kwestią palącą, tym bardziej że integrujemy się z Ukrainą, na terenie której holdingi rolne produkują żywność nie trzymając norm. Wiem, że po tym co mła napisała będziecie zdziwieni że się integrujemy i wogle, bo na pewno nic na ten temat nie słyszeliście, czy nie czytaliście. Mła jednakże Was o tym zawiadamia, klamka w UE zapadła i sprawa jest po prostu klepana w coraz większej ilości resortów. Mła wyjaśni rzecz krótko - nie po to wydajemy tyle kasy na Ukrainę żeby to były Dzikie Pola, niebezpieczne dla nas. Co do stosunku europejskich do amerykańskich, to kanclerz  Reichu wygłosił przemówienie. Niby słuszne, z tym że dość głupie. Jak dla mła pobrzękiwanie szabelką i wciskanie europejskim jedynie słusznych, niemieckich rozwiązań. Niemcy cierpią na samozachwyt, podobnie jak Amerykanie. Niech oni zajmą się lepiej gospodarką, a politykę zostawią cwańszym. Nie znoszę Makarona ale przyznawam niechętnie - przy obecnym kanclerzu Niemiec to szczyt charyzmy. Jeżeli chadecy nie chcą ulec AfD, powinni czym prędzej odświeżyć kadry. Słuchając przemówienia Merza miałam wrażenie że słucham covera. 

Do Rosjan dotarło że militarnie przerżnęli, usiłują teraz załatwić co tam jeszcze można, przez działania polityczne. Chcą robić stary numer, czyli uświadomić Yankees że Rosja jest US niezbędna. Parę razy w historii się udało ale do trzech razy sztuka. Obecnie US mają własne problemy i to takie z tych ciężkich, bo strukturalne, więc będą raczej musiały skoncentrować się na sobie i naprawie systemu a nie na podnoszeniu Rosji ze smuty, w którą wpędziła ją jej elita. Bo to już niemal smuta i niech Was nie zwiodą obrazki z bazarów Pitra, czy Moskwy. Gospodarka rosyjska szoruje po dnie, obecnie odbierane są majątki oligarchom średniego szczebla. Oczywiście żadne upaństwawianie, za oficjałką kryje się nowe rozdanie, zabrane majątki rozdawane są tym, którzy są bliżej tronu, że tak to określę. Dla mła jest jasne że następuje obecnie początek kanibalizacji systemu, po czymś takim jak kanibalizacja następuje zapaść państwa. No wiecie, macie państwo w granicach ale nie rządzi nim władza centralna tylko lokalne administracje. Klasyka. Oczywiście na Kremlu usiłują przeciwdziałać takiemu obrotowi sprawy, wszelkimi dostępnymi metodami z wyjątkiem tych najbardziej racjonalnych, stąd teraz solidniejsze przykręcenie śruby. Np. Rosjanie dostaną teraz jedynie słuszną aplikację Max, podłączoną bezpośrednio do czynowników z FSB a wszelki inny wolny internet, z Telegramem na czele, przestanie istnieć.

No takie Chiny, tylko że na poziomie technicznym Korei Północnej. Ciekawe że Ryży z Hameryki nie grzmi w obronie wolności słowa, podobnie jak nie grzmi o tej wolności wobec Chińczyków, ciekawe czy za parę miesięcy odważy się grzmieć wobec Europy, której się nieco  brzydko zapatrzyło na zamordystyczne wzorce? No dobra, wracajmy do Rosji. Postępująca kontrola nad mediami, reorganizacja armii i wynikłe z niej dziwności na styku armia i resorty siłowe, padająca na pysk gospodarka surowcowa i rozpadająca się infrastruktura,  to są główne zmartwienia Kremla. Odpuszczono sobie obecnie zabawy w światowego gracza, Rosja dała ciała w Syrii, Wenezueli, obecnie daje w Iranie i na Kubie, powoli traci też wagnerowców w Afryce. Wujek Wowa przelicytował i teraz będzie chronił stan posiadania w Rosji, od czasu do czasu gryząc Europę po kostkach. Rosjanie zaczynają nieco głośniej mówić że to nie tak miało być, więc zdaniem mła wojna potrwa, mimo tzw. rozmów pokojowych. Wujek Wowa nie może sobie pozwolić na powrót żołnierzy z frontu, myślę że chce ich wytracić na słonecznikowych polach w takim stopniu, by zdemobilizowani nie zagrażali jego władzy. Smutne to strasznie,  ale w Rosji już raz przerabiano problemy z powracającymi z frontu żołnierzami, w 1917 to było, Wujek Wowa zainteresowany historią zdawa się wyciągnął wnioski z tej lekcji. Dlatego operację specjalną podtrzymuje ale stara się budować nowe garnizony przy granicach z NATO.  Póki się da będzie chronił swoją władzę nowymi wojenkami i unikał zadania przez Rosjan pytania - Na wuj nam to było?

W US mamy karnawał, nieustający. Akta Epsteina pogrążają elity bez względu na ich polityczne barwy. W Europie publikacja ma reperkusje, może nawet Starmer rażony pośrednio wyleci, w US w zasadzie żadnych reperkusji nie ma. Ryży usiłuje się bronić ale albo kiepskich obrońców sobie wybrał, albo sprawa jest nie do obrony i rację mają ci, którzy twierdzą że to pliki pogrzebią karierę Ryżego. Przed Kongresem będą zeznawać Clintonowie i zdawa się że do Republikanów dotarł sens powiedzenia  - "Uważaj o czym marzysz", bo Clintonowie chcą jawnych przesłuchań. Wspólniczka Epsteina  mało elegancko zażądała ułaskawienia w zamian za korzystne zeznania a prokurator naczelna Pam Bondi, posypała się tak przed komisją Kongresu że praktycznie nie ma co zbierać. Zamiast Ryżemu pomóc, jej występ kabaretowy przekonał wątpiących że koło Ryżego śmierdzi tak, że nawet FOX nie poradzi. Tak nawiasem pisząc ta ćwierkająca o rzetelności stacja jest takim samym ściekiem jak CNN, wyciszyli reakcję publiczności olimpijskiej na wice prezydenta US, znaczy gwizdy i buczenie. Po porażce z ICE w roli regulatora migracji, Ryżego czeka konfrontacja z realem. Wicie rozumicie, Biden i Obama wywalali migrantów w nie mniejszych ilościach niż Ryży, na co są dowody, ale nie mordowali przy tym obywateli amerykańskich.  W ogóle Ryży żyje w swojej własnej rzeczywistości, wygląda to tak: inflacja została  opanowana, dolar mocno w dół, więc eksport poszedł w górę, inwestycje sprowadzone do USA są bez precedensu, wydobycie ropy i gazu bez precedensu, kraje NATO podniosły nakłady do 5%,  część z tego na zakupy w USA, giełdy - wzorcowo, PKB rośnie najsilniej w tym dziesięcioleciu, została przywrócona sprawczość w polityce zagranicznej: w Syrii, Iranie, na Kaukazie, Kanał Panamski odzyskany, w 70 największych miastach US  w ciągu roku zabójstwa spadły o ponad 20%.  No a potem sprawdzamy dane: inflacja po raz kolejny w USA jest powyżej założeń i wyniosła 3,2% rok do roku,  dane z rynku pracy są kiepskie, przy tym nisko stojącym dolarze deficyt handlowy USA w listopadzie 2025 ( raportowany w 2026 ) wyniósł 56,8 mld USD, przewyższając oczekiwania i znacząco wzrastając z poziomu 29,2 mld USD w październiku, zadłużenie USA w 2025 roku przekroczyło 38 bilionów dolarów, bijąc kolejne rekordy, wydatki militarne krajów NATO rosną, ale jednocześnie spada popyt wśród sojuszników na kupowanie broni od US.

Słynne inwestycje w US są na etapie projektów, o niektórych już wiadomo że nic z nich nie wyjdzie, amerykańska giełda jedzie na siedmiu spółkach i zaczyna robić się na niej nerwowo, ponieważ widać że będzie pękać bańka AI a że była solidna to pęknie z hukiem, Kanał Panamski należy do Panamy, sprzedaż chińskich inwestycji Black Rock nie traktowałabym jako sprzedaż  ich US, poza tym tam nic się nie dzieje bez udziału MAERSK z malutkiej Danii, reżim Wenezueli sprzedał dyktatora, którego chciał się pozbyć, Syrią rządzi Turcja, nie US, sprawy Iranu dogadują między sobą Izrael, Arabia Saudyjska, Katar i ZEA, te ostatnie trzy potraktowały Yankees z buta nie godząc się na żadne awantury i zamykając przed nimi przestrzeń powietrzną. Tak, nawet w Zatoce Perskiej olewają US.  Jeśli chodzi o pokój armeńsko - azerski to Azerowie wygrali wojnę a US robią tam za sygnatariusza i to słabego, skoro w Armenii jest nadal rosyjska baza wojskowa. O Grenlandii zmilczę. Może małemu Rubio uda się coś zrobić dla Kuby, oby tylko tego Ryży nie spieprzył, jak to ma w zwyczaju.  Co do spadku morderstw w miastach US to tam spada sukcesywnie od paru lat i trudno ten spadek przypisać cudownym właściwościom trumpizmu. Niestety przestępstwa seksualne nie spadają, a te narkotykowe idą w górę. Jak widzicie szału nie ma a Yankees właśnie się połapali że za drożyzną stoją także cła Ryżego.

W naszej Cebulandii niektórzy ciągle żyją w tej rzeczywistości Ryżego. Najśmieszniejsze jest w tym to, że mniema się że jest to rzeczywistość amerykańska a nie tylko ryża. Mła zauważa u niektórych naszych elitarnych, że ichni matrix polega na tym że przyjdzie nowy prezydent i będzie cudownie. No, tak, cudownie już było. Ryży nie jest powodem choroby US, on jest jej objawem. Wyborcy Ryżego nie znikną za pomocą czarodziejskiej różdżki, wielu z nich chciało po prostu zmiany ale byli na tyle słabo przewidujący że nie orientowali się, jaka to zmiana. Tak jak zawierzyli walniętym prawakom, mogą zawierzyć rąbniętym lewakom. Nadal kiepsko im idzie ocena punktu, w którym się znajdują. Wiedzą że dziadek nie dowozi obietnic, ale nadal wydaje się sporej części z nich że można być jednocześnie krajem izolacjonistycznym i mocarstwem, znaczy żyjąc w XXI wieku, mają XIX wieczną świadomość. Na tym nie można budować, bo jest ten sam problem co z Rosją. Musiało mocno u nas wybrzmieć żeby dotarło że pewna epoka dobiegła końca i ambasador US ma się zachowywać.  Ma się zachowywać niezależnie jaki amerykański rząd reprezentuje, bo to nie dotyczy tak naprawdę Ryżego i jego stosunku do nas, tylko stosunku US do nas. Yankees nie są taką potęgą jaką zakładają że są, tak naprawdę są podtrzymywani przez Europę i sporą część Azji, oraz kraje takie jak Australia czy Kanada. Izolacjonizm amerykański jest zubożeniem Zachodu ale nie jego końcem i byłoby miło, gdyby więcej naszych elit miało tę świadomość. 

Co do naszego prezydęta to chyba nadejszła wiekopomna chwila żeby sobie parę spraw przemyślał, bo jak tak dalej pójdzie, to ten cały swój potencjał zmarnuje jak  ten Ryży. PiSdnięte straciły na tej grandzie z ambasadorem, zyskała Konfa i Lewica, może prezydęt powinien sobie poszukać nowych doradców? Jeżeli Nałroky chce jednoczyć prawicę nie może to być prawica skrajna, nie liczyłabym na braunistów, ale też nie liczyłabym w tak dużym stopniu na  żrących się o sukcesję po prezesie PiSdniętych. Na pewno nie liczyłabym na Ryżego, amerykańskie wahadełko może z hukiem odbić w lewą stronę i co wtedy?  Szybkie przeliczenie głosów bez Hołowni? Jeżeli prezydęt sądzi że stary SBek jest o bicie serca od prezydentury, to powinien chyba sobie zadać pytanie dlaczego tak jest i dlaczego ten stary SBek zyskał tak duże poparcie społeczne, mimo zabaw komuszych i umoczenia w Rywingate? Polacy sporo się po świecie ruszają, wiedzą jak ten świat obecnie wygląda, skoro przestali śnić amerykański sen, to może nasze elity też raczyłyby się obudzić. Czarzasty przebudzony i jeszcze ugrywający poparcie dla swojej formacji na tym przebudzeniu. Nie można wszystkiego ładować w jednego strategicznego partnera, PiSdnięte uzależnione od US, gotowe zrobić nam z Cebulandii bantustan, teraz razem z Konfą pewnie będą blokować Safe, bo przeca najważniejsze żeby we Francji czy Reichu przemysł zbrojeniowy się nie rozwijał. Taa... bardzo dbały PiSdnięte o ten nasz przemysł kiedy kupowały z półek broń z Korei Południowej i US. O Konfianych zmilczę, bo konserwatyści prorynkowi wybierający droższy kredyt - a taki weźmiemy jeżeli nie będzie SAFE - to trochę za dużo jak na mła. Nasze prawicowe zdrowo odlatują. A tak w ogóle to chyba czas na zmiany w okręgach wyborczych. Ludności na ścianie wschodniej ubywa, czy tam w świętokrzyskim , przybywa jej w dużych miastach. Jeżeli wybory mają być reprezentatywne to czas zmienić liczbę mandatów z poszczególnych okręgów. Pewnie prezydęt nie będzie chciał podpisać, bo prawicowe na tym sporo stracą, ciekawe jak to uzasadni, bo przeca z matematyką ciężko walczyć?

Jak widzicie dzieje się, my powinniśmy być teraz bardzo cwani, nie wisieć na jednym sojuszniku i  balansować póki się da pomiędzy US i UE, wszyscy liczyć kasę i pilnować swojego w UE. Z balansowaniem może się uda, bo po występach Ryżego, Amerykanie na konferencję w  Monachium wysłali Rubio z przesłaniem "Źle nas zrozumieliście drodzy Europejczycy", w które rzecz jasna nikt nie wierzy. Nie wychylać się za bardzo w sprawie dojeżdżania Rosji, oficjalnie rzecz jasna, nieoficjalnie swoje robić, ćwierkać z całych sił żeby Ukraina została pełnoprawnym członkiem UE dopiero po spełnieniu wszystkich warunków, bo inaczej zrobimy sobie w UE wielki problem. Przede wszystkim nie możemy liczyć na cuda, nie że z synowcem na koń siędziem i jakoś to będzie. Nasza prawica powinna nieco ochłonąć z tymi wyrazami poparcia dla Ryżego, lewica dać na wstrzymanie a centryści wreszcie wziąć się do roboty.

piątek, 13 lutego 2026

Żeby nie zapeszyć w ten piątek 13

Antybiotyk i płukanki, duży apetyt, absolutna niechęć do Urinary i Rentala, zły humor i rosnące z dnia na dzień wymagania. Sikanie częste i takie w miarę, kupy jak od dużego kocura. We wtorek dopiero USG i kontrolna krew. Daję obabrazek stosowny dla ozdóbstwa, leciutko we mła się nadzieja jeszcze kołacze.

niedziela, 8 lutego 2026

Meldunek o bardzo mocnym przestraszeniu

Nie chcę pisać o chorobie Kasiuleńki, wystarczy że jeździmy na płukanki i boimy się wyników kolejnych badań. Najważniejsze że mała  nieco lepiej się czuje i posypia ze mła. No i że ładnie je. Z sikaniem kiepsko ale jest wyduszane. W czwartek mamy USG z tych decydujących. Co do całej reszty,  to co ma być to będzie, mła robi wszystko żeby Kasiuleńce podarować jak najwyższy standard życia i żeby to życie przedłużyć o ile się tylko da.  Kasiuleńka ze swojej strony obdarowuje mła słodyczą i od czasu do czasu kaprysami gwiazdy, bo Mrutek  pamiętający Szpagetkkowe numery, Kasiuleńce wymruczał że madka to tak lubi jak  się nią pomiata. No i to tyle. Nie wiem o czym więcej pisać, szczerze pisząc to mła głównie teraz kota zajmuje i mało co więcej. Świat mła zaczął się kręcić koło Kasiuleńki.

czwartek, 5 lutego 2026

Codziennik - wieści złe i dobre

Kręci się ta nasza rzeczywistość w zawrotnym tempie i w jakichś dziwnych kierunkach. Zimno, bo zima, to akurat rozumiem, kot choruje, co jest średnio zrozumiałe i pretensję o to do świata mam, bo trudno mła je mieć do kota.  Nasze rzundzące mówio dwoma głosami, przy czym jeden z tych głosów jest fałszywy ( komuś pomyliły się kraje, w których jest się prezydentem - Polska ma swoje strategiczne interesy, które są w dużej mierze sprzeczne z interesem obecnej administracji USA a także niektórymi amerykańskimi interesami w ogóle, konieczność lizania amerykańskiej dupy obecnie nie zachodzi i prezydent naszego kraju nie powinien uprawiać tego lizania, kiedy nie musi, za to powinien mieć na względzie polskie i głównie polskie interesy! ). Rzundzące na świecie już po nowym rozdaniu, papiery rozwodowe złożone w sprawie  tzw. więzi transatlantyckiej, idziemy z Europą na swoje osłaniając się byłym holenderskim premierem i obecnym szefem NATO, robiącym za środek znieczulający. Za dwa tyźnie niecałe czwarta rocznica wybuchu wojny na Ukrainie, wojny, która wykończyła rosyjską gospodarkę i Rosję jako globalne mocarstwo. Ech... idzie nowe, paskudnie że idzie po trupach. Kierunek za to zaczyna być dobry, bo mniej czasu i środków na wysrywy typu zielony wał, dużo więcej wymagań wobec polityków.

Dla mła oczywiście najważniejsze to co doma, czyli choroba Kasiuleńki. Nie jest dobrze, zapalenie z tych paskudnych bo krwiomocz, terapia cinżka bo wiek, bo delikatność wrodzona przejawiająca się trzecimi powieczkami. Leczymy, w domu cała apteka na potrzeby Kasiuleńki. Mała na szczęście ma apetyt, nie ma gorączki, do przytulań chętna i myje się też chętnie. Jutro idziemy na badanie krwi i na dalsze ustawienie leków, zdaje się mła że to będą częste wizyty. Jejku, żeby nam tylko kota zdrowa była! Mła i tak w lepszej sytuacji niż Mamelon i Sławencjusz. W zeszłym tygodniu na szybciora biegli do weta bo Sisśka zaczęła ciężko oddychać, zrobili sercowe badania a tu straszna niedomykalność zastawek. Miała być zwiększona dawka leków kardio ale Sissi nie doczekała, odeszła we wtorek ku ciężkiemu żalowi familii. Szansa skuteczności terapii była nikła, ze względu na zaawansowany wiek lat 16 Sissi nie nadawała się do operacji, mła pociesza Mamelona i Sławencjusza tym że Sissi czuła się bardzo źle stosunkowo krótko, parę dni ledwie. Owszem w ostatnim miesiącu osłabła ale złe samopoczucie było naprawdę krótkie. Trzeba się choć tym pocieszać. Jak widzicie dobrych info z domu nie mam.  

Macie japońskie obrazki na osłodę tego gorzkawego wpisu, Muzycznika dziś nie będzie.

niedziela, 1 lutego 2026

Starość

Mam już tyle lat że mogę  pisać z tzw. autopsji  o tym co mnie wkurza w starości. Otóż najbardziej wkurza mnie niemoc. Ludzie reagują na zawsze nagłą,  choć przecież przewidywalną niemoc, w dwojaki sposób - poddają się jej całkowicie albo nie przyjmują jej do wiadomości. Oba te podejścia angażują otoczenie, ponieważ niemoc sprawia że w jakiejś części stajemy się niesamodzielni. Nie ma dobrego wyjścia, trzeba balansować pomiędzy realnymi możliwościami własnego organizmu a tym czego byśmy chcieli. Niestety zawsze przesadzamy, w jedną albo drugą stronę, nic nie robiąc albo robiąc zbyt wiele, stając się obciążeniem dla bliskich, choć przecież tego wcale nie chcemy. Przed mła urządzanie własnej starości, mła rozważa różne za i przeciw wobec zmian, które zamierza przeprowadzić, kombinuje jak ten konik pod górę,  bo nadejszła wiekopomna chwila na to by rozpocząć nowy etap. Mła jest z tych, którzy nie poddają się łatwo, co nie oznacza że nie będzie z nią kłopotu. Nadaktywność staruszków jest równie upierdliwa, jak brak ich aktywności, mła świetnie wie o czym piszę.

Idzie nowe dla mła, decyzje w sprawach życiowych mła czekają. Mła musi wykrzesać z siebie siły, żeby ruszyć do przodu, ale jak na razie to jakaś  zdziwnie bezsilna jest. Zmęczona taka, jakby niemoc już się w niej zagnieździła. Hym... mła zaczynają wkarwiać starsze osoby, które angażują jej czas, Cóż,  mła podejrzewa że rozrasta się w niej taki egoizm, charakterystyczny dla starszych osób i dzieci. Mła widzi w staruszkach swoją przyszłość i całą sobą czuję że kontakt z nimi zamienia się w coś dla niej nieprzyjemnego. Wiem że to dziwne, do niedawna byłam w stanie znosić staruszkowe ekscesy, rozumiałam, pocieszałam i wogle. Teraz denerwują mnie sprawy nad którymi kiedyś przeszłabym do porządku bez mrugnięcia powieki. Odbieram starych ludzi jak wampiry żerujące na mojej energii, co jest o tyle dziwne że sama jestem stara. A może to właśnie nie jest dziwne, może to po prostu pora na Telesfora? Hym... no to kiepsko, bo zamieniam się w kogoś, na kogo źle reaguję, w starą kobietę obrażoną na własną starość. No i jak tu się nie czuć dodupnie? Dobra, dzisiejszy wpis ilustrują stosowne fotki, czuję że dziełka sztucznej yntelygencji. W Muzyczniku coś egzotycznego, mam dość zimowego otoczenia, baaardzo dla mła kosztownego, dlatego zapodawam orientalne tańce.