niedziela, 1 marca 2026

Przedwiośnie czy pozimie?

Mła wczoraj wychynęła do ogrodu, zwabiona ciepełkiem. Na oko to w ogrodzie przedwiośnie, mła jednakże taka cóś mniej sprawna, znaczy mła w fazie pozimia. Jednakże tak było miło że nawet słabująca Kasiuleńka raczyła wyjść na słoneczko, po czym z tego szczęścia nastąpiło rzyganie. No bo Kasiuleńka porządnie wody się napiwszy. Tak średnio jest z naszą Kasiuleńką, co się polepszy, to się popieprzy, obecnie brak apetytu ale w kocinie życie się telepie i uszka popuchnięte Aestinem smarowane jakby ciut, ciut lepsze. Mamy nadzieję że przetrwa marzec ten starzec, staramy się bardzo. Mła ustępuje jej we wszystkim, jest na każde miauknięcie,  kota nasza odziedziczyła niemal cały majątek łóżeczkowy po Sissi, nikt nie śmiał zająć spanek, bo Kasiuleńka łypała oczkami. Jedzenie jest na żądanie i mła czyma kciuki za to by apetyt znów się pojawił, całowanie tako samo na życzenie, miejsca priorytetowe na parapecie zajmowane na chama to święte prawo a wszelkie pretensje stada wobec zajmującej są natentychmiast uciszane przez mła. Nie wiem jak długo Kasiuleńce uda się z nami zostać, widzę że to zdrówko to naprawdę problematyczne, nie jest z nią dobrze, ale mła sobie postanowiła że teraz to ma być luksus, a nie takie zwykłe, kocie życie i robię wszystko by Kasiuleńce stworzyć warunki dla królewny. Jutro jedziemy na płukankę i kontrolę uszek. Z ludźmi kole mła tyż nie jest najlepiej. Geriatria w naszej kamienicy niby trzyma się jako tako, jednakże martwi mnie brak apetytu też u Gieni i pozimowa forma Irenki. Nie da się ukryć że tegoroczna zima nie była dla nich łaskawa. O Panu Dzidku nawet nie chce mła się pisać, za smutne to jego bytowanie na pół gwizdka. Starość, ta kocia i ludzka, daje nam w kość.

Mła stara się tyż cóś w chałupie robić, choć tak po prawdzie to zdaję sobie sprawę że to próba ogarnięcia stajen Augiasza. Potrzeba rozwiązania problemu dostosowania powierzchni życiowej do możliwości sprzątalniczej mła robi się coraz bardziej paląca. Mła zamierza w tym miesiącu ruszyć do przodu ze sprawami najważniejszymi, Kitty ma rację twierdząc że trzeba to robić, kiedy ma się jeszcze siły. W ramach sprzątań i układań, mła ponachodziła różne rzeczy. Na przykład znalazła starą lampkę Małgoś - Sąsiadki, wewiórkę wykonaną przez zakład w Katowicach, z dumnym napisem "Wykonano ręcznie", choć jest to odlew, co dla mła jest oczywiste. Rzecz stara ale nie na tyle żeby mła czuła szaconek dla zabytku. Czym prędzej wyjęłam farby do porcelany i wkurzająca mła biel pieńka zniknęła. Teraz cza wyjąć jeszcze z środka wewiórki żarówkę i farby wypalić w niezbyt wysokiej temperaturze. Wyjmowanie ustrojstwa przekracza zdolności mła, więc chyba udam się do Sławencjusza, któren jest geniuszem dłubactwa wszelkiego.  Mła zaczęła też wiosenny przegląd roślin domowych, głównie sukinkulentów ale nie tylko, bo przeca mła się dorobiła stadka asparagusów i kliwii. Ponieważ w tym roku wielkich strat nie było, mimo tych cholernych mrozów i dość oszczędnego grzania przez mła, kupiłam sobie w nagrodę przeceniony po kwitnieniu storczyk. Nie jest to ulubiony sabotek, tylko chyba jakieś dendrobium. Chyba, bo market ograniczył się do info - "Storczyk mix".  Nie powinnam narzekać, bo cena była "biletowo - miejska". No i to by było na tyle. Fotki ogrodowo - domowe,  z  olbrzymią przewagą tych ostatnich  a w Muzyczniku muzyczka z czasów  młodości mła. Pamiętacie lata 80 i to odjechane brzmienie?  Jak nie pamiętacie to sobie posłuchajcie Tears For Fears.

piątek, 27 lutego 2026

Cztery lata po

To był szok, przede wszystkim dlatego że Rosjanie postawili wszystko na jedną kartę. Rozsądni politycy, dbający o państwo, tak nie robią. Dla nas najbardziej istotna była skala oporu Ukraińców, kiedy zorientowaliśmy się że naprawdę walczą, zaczęliśmy pracować nad logistyką, żeby ich wspomóc. Po miesiącu było pozamiatane, wiem że to dziwne, bo przecież wojna nadal trwa, ale ona została militarnie przegrana przez Rosjan wraz z wycofaniem się z okolic Kijowa. Cały czas o tym piałam i nadal pieję, coby tam propaganda nie usiłowała nam wmówić i to nie tylko ta rosyjska. O polityczne wygranie konfliktu jeszcze walczą ale  moim zdaniem tak naprawdę jest już po zawodach, za dużo kasy włożono ze strony Zachodu żeby odpuścić. No i ta analogia, III Rzesza przerżnęła wojnę w 1942 roku, kiedy ruszyła produkcja broni u aliantów, wojna trwała jeszcze trzy lata, choć była przegrana. Dla mnie nie ten pierwszy szok był tak istotny, jak uświadomienie sobie po miesiącu wojny, jaki scenariusz będzie najprawdopodobniej realizowany. Kiedy ludzie się ekscytowali walkami na froncie, mła przyglądała się nakładaniu sankcji "które nie działają", co do których podejrzewałam że jeżeli będą rozłożone na lata i dokręcane, prędzej czy później wykończą gospodarkę, nie powodując eskalacji działań zbrojnych.  Stereotypowy obraz Rosjan, to obraz narodu cierpliwych niewolników z manią wielkości, odpornych na sankcję. Na sankcje to odporny może być reżim, żadne państwo i żaden naród nie są odporne na sankcje. Wychowana w komunie, w czasach Reagana,  coś na ten temat wiem. Rosjanie podjęli jakieś próby ogarnięcia sytuacji, ale to jest klasyka upadających państw - ładuj w siły zbrojne jeżeli nie jesteś w stanie podnieść gospodarki. To nic nie daje na dłuższą metę, dla dobra Rosji Wujek Wowa powinien przy takim kierowaniu państwem udać się na wieczne ajciu, system i tak padnie, bo jest nie do utrzymania. Jest dla mła jasne że w pierwszym roku trwania wojny postanowiono że państwo tak agresywne jak Rosja musi się wykrwawić żeby przestało zagrażać innym i że Ukraińcy zostaną dozbrojeni i otrzymają gwarancję odbudowy gospodarki. Do Wujka Wowy to jakby nie dotarło, polityka amoku, coś jak przymus hazardzisty, który nie pozwala odejść od zielonego stolika. Taka nadzieja że zaraz się odwróci.  Jakby nie zdawał sobie sprawy z różnic potencjału gospodarek i skali poparcia, to nie była jedna z amerykańskich wojenek kolonialnych, w których poparcie dla polityki amerykańskiej będzie malało - od początku źle czytał Europę, jakby nie widział skali nacisków na Niemcy. Ślepota u dobrego szachisty? Starość i odcięcie od rzetelnych info. Wynik paskudny. To jest taka wojna, w której Rosjanie pokonali Rosję, krach na własne życzenie.Wygrywanie w wojnie informacyjnej a Rosji udało się niewątpliwie narzucić części społeczeństwa Zachodu swoją narrację,  niczego nie zmieni, przedłuży tylko agonię. Bo Rosjanie dla trwania w tym konflikcie kolejny rok, czy dwa, przegrywają przyszłość za lat pięć i dalej.

Wchodzimy w piąty rok tlącego się konfliktu, Chińczycy budują swoje miasto pod Władywostokiem, Rosja traci wpływy w Azji Centralnej, na Kaukazie dzieją się dziwne rzeczy, nawet to Gruzińskie Marzenie robi się bardziej klanowe niż prorosyjskie, Europa się zbroi, a granica z NATO jest dłuższa niż kiedykolwiek, granie na Trumpa spowodowało powstanie ruchu MEGA - Make Europa Great Again, bardziej spójnego niż Rosjanie by chcieli. Rosja pogrzebała swoje perspektywy jako mocarstwo globalne, co jest na rękę US, teraz grzebie perspektywy mocarstwa regionalnego, co nie jest na rękę US a absolutnie  jest mile widziane w Europie.  Rosjanie nie są w stanie nic z tym zrobić. Wspierają jak mogą europejską skrajną prawicę i równie skrajną lewicę, w nadziei że uda się powstrzymać sankcje, które powodują że Rosja zapada się cywilizacyjnie. No bo wygląda na to że czeka nas  zapaść Rosji, pytanie tylko jaka będzie jej skala i przebieg?  No i jaki termin? Powolne tracenia znaczenia rozłożone w czasie, czy gwałtowne podziały? Co będzie dalej? Tego nie wie nikt,  ale jest faktem że zarówno US jak i Chiny mierzą się z problemami gospodarczymi i to wcale nie lekkimi, znaczy koncert mocarstw mocno wątpliwy i z tej strony nie ma co liczyć na pomoc dla gasnącego imperium. Rosyjska gospodarka jest już na krawędzi i nie chodzi o to ile kosztują ogórki, tylko o to że poza zbrojeniówką ledwie dychającą, produkcja upada a rynek surowcowy właśnie się wyłożył, Elwira Nabiulina, szefowa Banku Centralnego Rosji, może jedynie zarządzać katastrofą, bo  pudrowanie finansów nie zapobiega kanibalizacji gospodarki. Rosja może w takim stanie trwać i powoli się zapadać, coś jak Korea Północna, co nie jest dobrą perspektywą zważywszy na to że Koreańczycy z Północy drą japy na tematy nuklearne z okazji cyklicznie nawiedzających ich klęsk głodu.  Może też dojść do typowo rosyjskiego rozwiązania, czyli przewrotu pałacowego z możliwą acz niekonieczną rewolucją w tle. Z Rosją nigdy nie wiadomo jaką receptę sobie zafunduje na kryzys. Jedno pewne, po tej wojnie Rosjanie będą mieli kaca giganta, może zaczną doceniać zalety trzeźwości?

Temat ciężki to choć obrazki z Palechy będą pocieszką dla oczu.

P.S. Na Kremlu, w Białym Domu i w Zhongnanhai rządzi geriatria, dla której, jak to ktoś ładnie określił, przyszłość to termin ważności tabletek na prostatę. Ciekawe jacy będą następcy? Jak na razie to Wujek Wowa chce pisać własny nekrolog krwią sąsiadów, trzeba uważać na pomysły innych dziadków.

poniedziałek, 23 lutego 2026

Codziennik - "garb uroczy" się toczy, jakoś żyjemy

Życie nam jakoś się ustabilizowało z tą chorobą starczą Kasiuleńki, raz na pięć - sześć dni nawadnianie, codziennie leki i suplementy, koniec z antybiotykiem. Kupione nowe łóżeczko w ramach korupcji, która guzik dała - Kasiuleńka wzór grzeczności w gabinecie weterynaryjnym, w domu pokazuje rogi.  Pojęcie kroplówka jest pojęciem wrażym, w związku ze związkiem mła ma mocno pod górkę i musiała przejść na strzykawkę i podskórną iniekcję z płukanki. Poza tym  był tylko jeden incydent z przysiadaniem i napinaniem, tfu, tfu, tfu, tak jest normalne lanie i apetyt dopisuje. Oczywiście jest zarzundzanie mła i próby pokazywania Mrutku, kto tu jest główną i najważniejszą kerowniczką. Mrutku rzecz jasna nie pozostaje wobec takich pokazów obojętny, całe stado i mła oglądamy go w roli dyrechtora, bardzo srogiego i wymagającego. Finansowo jesteśmy pod kreską ale przynajmniej  najokrutniejszy rachunek zapłacony.  Tak wogle to jeżeli możecie wejdźcie na bazarek u Kocurrka, u której jest masowy wysyp kocich wizyt wetowych. Jakby było mało to jeszcze Kocurrka przyłóżkowało srovido - grypsko.  Jeśli chodzi o mła to jakoś się trzymam, choć szału nie ma. Po prawdzie to mła dobija pogoda, moje ciśnienie zalicza jakieś zapaściowe doły. Pijam wodę z solą i sokiem z cytryny, kawy, jak mogę sobie pozwolić to alkohol. Pomaga tak se. Nie powinnam narzekać, Mamelonowi i Sławencjuszowi, oraz Dżizaasowi i Jądrzejowi ciśnienie podskoczyło do dużych wartości w momencie odwilży - rurwy poszły i nastąpiło zalanie o rozmiarach potopu. Sławencjuszowi zalało warsztat pracy, Jądrzejowi mieszkanie, działo się. No nie chciałabym takiego lekarstwa na podniesienie ciśnienia. Obejrzałam pokrzepiający film ze zmarłym na dniach Robertem Duvalem, "Aż po grób" się to nazywa.  Nie że dzieło wiekopomne, nic z tych rzeczy, bardzo prosta historia ale świetnie zagrana. Tyłka nie urwało ale przyjemnie mła się oglądało, z kotami uwalonymi obok.

Fotki zdziśki, ogród i domowizna z promocyjnymi żonkilami. Zamiast Muzycznika opowieści o życiu w czasach Tudorów, mła urzekła opowiadająca. Ruth Goodman wymiata!


wtorek, 17 lutego 2026

Dzień Kota

Nie mam siły dziś pisać, oczekujemy na wyniki Kasiuleńki. Onkologicznie czysto, ale wnętrze Kasiuleńki jak ten stary samochód, wymaga mocnego tunningu. Dodatkowo Helenka przyniosła do domu świerzbowca, Kasiuleńka już dziś wypryskana, jutro pryskana jest reszta towarzystwa. Wszystkim kotom znajomym i nieznajomym życzę z okazji ich święta zdrówka a potem całej reszty, czyli tego wszystkiego, czego tam koty chcą. A teraz idę spać, bo mi zaraz łeb odpadnie.

poniedziałek, 16 lutego 2026

Covid 19 - sześć lat po imprezie

Mła może wyglądać teraz na klasycznego szura, ale ponieważ zbliża się szósta rocznica jej pierwszego i hym... krytycznego wpisu dotyczącego medialnych reakcji na nowe choróbsko, mła wraca do tematu. No bo wicie rozumicie - "It ain't over till it's over", czyli "Nic nie jest skończone, dopóki się nie skończy". Covidoza się nie skończyła, w przeciwieństwie do covidomanii, na którą swego czasu zapadło wielu rozsądnych ludzi, którym nagle rozum ze strachu przestał pracować. Covidoza nadal na nas oddziałuje, dlatego tak ważne jest uświadomienie sobie z czym mieliśmy do czynienia. Z medycznego punktu widzenia mieliśmy do czynienia z chorobą, której nie pozwalano leczyć, wycofując z procedur skuteczne w działaniu leki i stosując terapie o, nazwijmy to, dyskusyjnym stopniu skuteczności. Wielu ludzi, którzy mogli przeżyć, zmarło, dodatkowymi ofiarami w naszym kraju  byli nieleczeni z powodu kretyńskich działań władzy pacjenci cierpiący na inne schorzenia. Z perspektywy społecznej Covid - 19 był wielkim skokiem na kasę, transferem bogactwa na niesamowitą skalę z kieszeni podatników do kieszeni korporacyjnych elit, z politykami w roli transmiterów dobra. To próba zagarnięcia władzy przez korporacje, szczęśliwie nieudana. Niestety przygotowująca grunt pod kolejne próby. Narracja w żaden sposób nie poparta naukowymi dowodami że szczepionka uratowała miliony ludzi ma się świetnie, co nie dziwi, zważywszy na to ile osób tę szczepionkę przyjęło i jak bardzo nie chcą sobie one uświadomić prawdziwej przyczyny własnych decyzji. W końcu nikt nie chce wychodzić na zastraszonego matoła, mła to akurat świetnie rozumie, bo nie raz jej się w życiu podobne historyje zdarzały. To że mła była taka covidoodporna, zawdzięcza wcześniejszemu byciu zastraszonym matołem, mła po prostu pobrała wcześniej szczepionkę na matołectwo zastraszone.

Społeczeństwa  Zachodu zatem nie bardzo chcą zobaczyć covidomanii trzeźwym wzrokiem. Proces może być bolesny, niestety jest niezbędny. Wytłumaczę dlaczego. Mła bardzo dziwi że ludzie nie dostrzegają związku wzrostu autorytarnych tendencji wśród politycznych z covidomanią. Nie chcą widzieć w dzisiejszej rzeczywistości rezultatów w wielkim stopniu wygenerowanego sztucznie kryzysu, zdarza się to nawet tym bystrym, którzy ze wspomnianej wyżej przyczyny bagatelizują znaczenie covidomanii  dla rozwoju agresywnego korpofaszyzmu, co najwyżej zgadzając się z tym że covidomania to zaczyn na którym rosną teorie spiskowe, wokół których grupują się ruchy mające potencjał przekształcenia się w poważniejsze formacje, czasem są to ruchy bardzo destrukcyjne. To trochę tak, jak z tą aferą Pizzagate, w której to elity Demokratów niby uprawiały pedofilię w nieistniejącej piwnicy pewnej pizzerii.  Wielu bystrych nie rozpoznało klasycznego czynnika przekierowania uwagi, wielu mniej bystrych uwierzyło w narrację a prawdą okazuje się wszechelitarne używanie wszystkiego zakazanego na wyspie faceta, który miał cóś pół miliarda w postaci gotówki i tak właściwie nie wiadomo kim był. Epstein nie żyje od siedmiu lat, ale to co robił wywiera wpływ na to jak zaczynamy postrzegać elity. Kiedy otworzymy oczy na to czym naprawdę był covid, elitaryzm oparty na zasobach posiadanych przez elity, może zrobić się jeszcze mniej przyjemny, być może nawet groźny dla elit. Oni chyba to czują, bo zachowują się jak Madame de Pompadour, wicie rozumicie - "Après nous, le déluge" czyli "Po nas choćby potop". Może w końcu przejdzie niektórym liberałom przez gardło że takie skręcenie w patoprawicę całkiem rozsądnego niegdyś AfD,  to pokłosie polityki covidowej uprawianej przez Makrelę. No dodadzą dwa do dwóch, pokumają kto  i w jakim celu opłacał cały ten cyrk i wreszcie zaczną  naciskać na wprowadzenie takiego podatku od  kapitału jak za Eisenhowera, albo za szwedzkich socjalistów. Przytną ekstremum do rozsądnych rozmiarów. Skoro amerykański konserwatysta i socjalne Szwedy miały cóś podobny pomysł na funkcjonowanie społeczeństwa, to może nie był taki głupi.

UE z racji rozwoju zabezpieczeń socjalnych, w tym istnienia państwowej opieki medycznej, okazała się być w czasie  covidomanii mniej odporna wobec działań korpofaszyzmu niż ówczesne US. One zapłaciły swoją cenę później, my płaciliśmy ją w trakcie trwania covidu, bardzo bezpośrednio, bo stopień obostrzeń w Europie, Kanadzie czy Australii, które mają podobne zabezpieczenia socjalne, był o wiele wyższy niż w US. Nas w Europie uratowało to że Wujek Wowa dobrze zdiagnozował moment osłabienia Zachodu w skutek próby zmiany systemu, ale bardzo kiepsko nastroje Ukraińców.  W US nastąpiło wówczas dalsze wewnętrzne gnicie i przekierowanie uwagi na zewnątrz. W Polszcze natychmiastowe otrzeźwienie a na zachodzie Europy za to długo nie chciano się obudzić z covidowego snu, dla polityków był użyteczny i bardzo przyjemny. Strach przed rozliczeniami covidowymi nadal jest wśród nich obecny, gdyby nie on nie obawiano by się tak mocno w Europie w sferze info ingerencji rosyjsko - chińskiej propagandy, która sporo może ugrać zadając niewygodne pytania i pokazując wręcz przestępcze działania europejskich polityków. Pan Radek nam tak ładnie wykładał w tym Monachium, jak to Europa musi walczyć z pamięcią totalitaryzmów, blokując wolność słowa. Było o odpowiedzialności i wogle. Kiedy za  odpowiedzialność słowa  odpowiada władza wykonawcza a nie sądownicza, to źle się kończy. Pan Radek powinien to sobie sto razy przepisać a potem wysłać to Ursuli, w charakterze listu od tajemniczego szantażysty.  Aż miałam ochotę zaćwierkać - "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi", o czym prawie  dwieście pięćdziesiąt lat temu pisał biskup warmiński. Gdyby polityczni nie dawali pretekstu do budowania na ich działaniu narracji, propaganda rosyjsko - chińska nie byłaby tak skuteczna, nieprawdaż? Brak wolności słowa, daje pretekst kretynom z MAGA, będącymi politycznym ramieniem korpofaszystów, do ingerencji w Europie.  Oczywiście MAGA wcale u siebie w US wolności słowa nie podtrzymują, vide korporacyjne mendia, naciski  i ciemnienie Muska. Nie będą  też podtrzymywali wolności słowa  Demokraci kiedy dojdą do władzy, są opłacani przez te same korpo. Żadna władza za ludzi tego rozliczenia covidowego  nie zrobi, trzeba zatem przypominać o tej konieczności. Demokracja nie dzieje się sama z siebie, jakby kto nie wiedział. Albo ją w pocie czółka uprawiasz, albo ona zdycha.

No dobra, dziś za ozdobniki robią XVIII wieczne rysunki opowiadające o tym, jak słodkie i piękne jest lenistwo i czym się kończą zaniechania względem elit dla nich samych i dla sporej rzeszy  Bogu ducha winnych osób. W Muzyczniku menuecik.

sobota, 14 lutego 2026

Prasówka lutowa - żeby z głowy było

Idzie nowe, choć wolno lezie. Tak bym to opisała, nieliberalni liberałowie usiłują w UE ocalić twarz, choć jest oczywiste że ich wyborcy pokumali że to maski, w dodatku takie, które nie bardzo im się podobają. Tymczasem przepis na ocalenie z Zielonego Ładu, tego, co nie było w nim wałem,  jest dość oczywisty. Tylko jaja do tego trzeba mieć drodzy europarlamentarzyści. Do tej pory w UE było tak; pokażemy całemu światu jacy my ekologiczni a zanieczyszczenia wraz z przemysłem delegujemy do hym... kolonii. A może by tak odwrotnie; owszem będziemy może troszki śrubować normy dla naszego przemysłu ale nie wpuścimy na teren UE żadnego towaru, który nie trzyma ekologicznych norm, śladów węglowych i wogle. Wicie rozumicie, ciężar oczyszczania świata przerzućmy na największych trucicieli. Niestety, jaj europosłom starcza tylko do przykrócenia działań Ursuli i wywalczenia właściwej ochrony europejskiego rolnictwa. W Polsce wśród liberalnych jest kręcenie nosem na rolnicze utyskiwania, bo mało kasy rolniki dorzucajo, a same jak pączki w maśle i takie tam. No cóż, jak mawiała moja Mamusia - "Żeby myśleć trzeba mieć czym". Produkcja żywności jest produkcją strategiczną i musi być chroniona, żadnych długich łańcuchów dostaw jeśli chodzi o produkty strategicznie ważne, wyżywienie 450 milionów ludzi nie może zależeć od umów międzynarodowych. Kto tego nie rozumie jest idiotą. Normy żywności trza śrubować, skoro mamy państwową opiekę zdrowotną.

Nie możemy wykładać wspólnej kasy na leczenie, bo ktoś sobie na niskich normach żywności zarabia. Popatrzcie co się dzieje w US. Żywność najczęściej kupowana jest tam tak niskiej jakości że spadła średnia długość życia, ok. 60% społeczeństwa ma poważne problemy z wagą, choroby cywilizacyjne szaleją. Yankees nie mają obecnie prawie żadnych medycznych ubezpieczeń państwowych dla osób dorosłych a korporacje od spożywki się tuczą - to się nazywa prywatyzacja zysków, uspołecznienie strat. Zatem ochrona naszego rynku rolnego jest kwestią palącą, tym bardziej że integrujemy się z Ukrainą, na terenie której holdingi rolne produkują żywność nie trzymając norm. Wiem, że po tym co mła napisała będziecie zdziwieni że się integrujemy i wogle, bo na pewno nic na ten temat nie słyszeliście, czy nie czytaliście. Mła jednakże Was o tym zawiadamia, klamka w UE zapadła i sprawa jest po prostu klepana w coraz większej ilości resortów. Mła wyjaśni rzecz krótko - nie po to wydajemy tyle kasy na Ukrainę żeby to były Dzikie Pola, niebezpieczne dla nas. Co do stosunku europejskich do amerykańskich, to kanclerz  Reichu wygłosił przemówienie. Niby słuszne, z tym że dość głupie. Jak dla mła pobrzękiwanie szabelką i wciskanie europejskim jedynie słusznych, niemieckich rozwiązań. Niemcy cierpią na samozachwyt, podobnie jak Amerykanie. Niech oni zajmą się lepiej gospodarką, a politykę zostawią cwańszym. Nie znoszę Makarona ale przyznawam niechętnie - przy obecnym kanclerzu Niemiec to szczyt charyzmy. Jeżeli chadecy nie chcą ulec AfD, powinni czym prędzej odświeżyć kadry. Słuchając przemówienia Merza miałam wrażenie że słucham covera. 

Do Rosjan dotarło że militarnie przerżnęli, usiłują teraz załatwić co tam jeszcze można, przez działania polityczne. Chcą robić stary numer, czyli uświadomić Yankees że Rosja jest US niezbędna. Parę razy w historii się udało ale do trzech razy sztuka. Obecnie US mają własne problemy i to takie z tych ciężkich, bo strukturalne, więc będą raczej musiały skoncentrować się na sobie i naprawie systemu a nie na podnoszeniu Rosji ze smuty, w którą wpędziła ją jej elita. Bo to już niemal smuta i niech Was nie zwiodą obrazki z bazarów Pitra, czy Moskwy. Gospodarka rosyjska szoruje po dnie, obecnie odbierane są majątki oligarchom średniego szczebla. Oczywiście żadne upaństwawianie, za oficjałką kryje się nowe rozdanie, zabrane majątki rozdawane są tym, którzy są bliżej tronu, że tak to określę. Dla mła jest jasne że następuje obecnie początek kanibalizacji systemu, po czymś takim jak kanibalizacja następuje zapaść państwa. No wiecie, macie państwo w granicach ale nie rządzi nim władza centralna tylko lokalne administracje. Klasyka. Oczywiście na Kremlu usiłują przeciwdziałać takiemu obrotowi sprawy, wszelkimi dostępnymi metodami z wyjątkiem tych najbardziej racjonalnych, stąd teraz solidniejsze przykręcenie śruby. Np. Rosjanie dostaną teraz jedynie słuszną aplikację Max, podłączoną bezpośrednio do czynowników z FSB a wszelki inny wolny internet, z Telegramem na czele, przestanie istnieć.

No takie Chiny, tylko że na poziomie technicznym Korei Północnej. Ciekawe że Ryży z Hameryki nie grzmi w obronie wolności słowa, podobnie jak nie grzmi o tej wolności wobec Chińczyków, ciekawe czy za parę miesięcy odważy się grzmieć wobec Europy, której się nieco  brzydko zapatrzyło na zamordystyczne wzorce? No dobra, wracajmy do Rosji. Postępująca kontrola nad mediami, reorganizacja armii i wynikłe z niej dziwności na styku armia i resorty siłowe, padająca na pysk gospodarka surowcowa i rozpadająca się infrastruktura,  to są główne zmartwienia Kremla. Odpuszczono sobie obecnie zabawy w światowego gracza, Rosja dała ciała w Syrii, Wenezueli, obecnie daje w Iranie i na Kubie, powoli traci też wagnerowców w Afryce. Wujek Wowa przelicytował i teraz będzie chronił stan posiadania w Rosji, od czasu do czasu gryząc Europę po kostkach. Rosjanie zaczynają nieco głośniej mówić że to nie tak miało być, więc zdaniem mła wojna potrwa, mimo tzw. rozmów pokojowych. Wujek Wowa nie może sobie pozwolić na powrót żołnierzy z frontu, myślę że chce ich wytracić na słonecznikowych polach w takim stopniu, by zdemobilizowani nie zagrażali jego władzy. Smutne to strasznie,  ale w Rosji już raz przerabiano problemy z powracającymi z frontu żołnierzami, w 1917 to było, Wujek Wowa zainteresowany historią zdawa się wyciągnął wnioski z tej lekcji. Dlatego operację specjalną podtrzymuje ale stara się budować nowe garnizony przy granicach z NATO.  Póki się da będzie chronił swoją władzę nowymi wojenkami i unikał zadania przez Rosjan pytania - Na wuj nam to było?

W US mamy karnawał, nieustający. Akta Epsteina pogrążają elity bez względu na ich polityczne barwy. W Europie publikacja ma reperkusje, może nawet Starmer rażony pośrednio wyleci, w US w zasadzie żadnych reperkusji nie ma. Ryży usiłuje się bronić ale albo kiepskich obrońców sobie wybrał, albo sprawa jest nie do obrony i rację mają ci, którzy twierdzą że to pliki pogrzebią karierę Ryżego. Przed Kongresem będą zeznawać Clintonowie i zdawa się że do Republikanów dotarł sens powiedzenia  - "Uważaj o czym marzysz", bo Clintonowie chcą jawnych przesłuchań. Wspólniczka Epsteina  mało elegancko zażądała ułaskawienia w zamian za korzystne zeznania a prokurator naczelna Pam Bondi, posypała się tak przed komisją Kongresu że praktycznie nie ma co zbierać. Zamiast Ryżemu pomóc, jej występ kabaretowy przekonał wątpiących że koło Ryżego śmierdzi tak, że nawet FOX nie poradzi. Tak nawiasem pisząc ta ćwierkająca o rzetelności stacja jest takim samym ściekiem jak CNN, wyciszyli reakcję publiczności olimpijskiej na wice prezydenta US, znaczy gwizdy i buczenie. Po porażce z ICE w roli regulatora migracji, Ryżego czeka konfrontacja z realem. Wicie rozumicie, Biden i Obama wywalali migrantów w nie mniejszych ilościach niż Ryży, na co są dowody, ale nie mordowali przy tym obywateli amerykańskich.  W ogóle Ryży żyje w swojej własnej rzeczywistości, wygląda to tak: inflacja została  opanowana, dolar mocno w dół, więc eksport poszedł w górę, inwestycje sprowadzone do USA są bez precedensu, wydobycie ropy i gazu bez precedensu, kraje NATO podniosły nakłady do 5%,  część z tego na zakupy w USA, giełdy - wzorcowo, PKB rośnie najsilniej w tym dziesięcioleciu, została przywrócona sprawczość w polityce zagranicznej: w Syrii, Iranie, na Kaukazie, Kanał Panamski odzyskany, w 70 największych miastach US  w ciągu roku zabójstwa spadły o ponad 20%.  No a potem sprawdzamy dane: inflacja po raz kolejny w USA jest powyżej założeń i wyniosła 3,2% rok do roku,  dane z rynku pracy są kiepskie, przy tym nisko stojącym dolarze deficyt handlowy USA w listopadzie 2025 ( raportowany w 2026 ) wyniósł 56,8 mld USD, przewyższając oczekiwania i znacząco wzrastając z poziomu 29,2 mld USD w październiku, zadłużenie USA w 2025 roku przekroczyło 38 bilionów dolarów, bijąc kolejne rekordy, wydatki militarne krajów NATO rosną, ale jednocześnie spada popyt wśród sojuszników na kupowanie broni od US.

Słynne inwestycje w US są na etapie projektów, o niektórych już wiadomo że nic z nich nie wyjdzie, amerykańska giełda jedzie na siedmiu spółkach i zaczyna robić się na niej nerwowo, ponieważ widać że będzie pękać bańka AI a że była solidna to pęknie z hukiem, Kanał Panamski należy do Panamy, sprzedaż chińskich inwestycji Black Rock nie traktowałabym jako sprzedaż  ich US, poza tym tam nic się nie dzieje bez udziału MAERSK z malutkiej Danii, reżim Wenezueli sprzedał dyktatora, którego chciał się pozbyć, Syrią rządzi Turcja, nie US, sprawy Iranu dogadują między sobą Izrael, Arabia Saudyjska, Katar i ZEA, te ostatnie trzy potraktowały Yankees z buta nie godząc się na żadne awantury i zamykając przed nimi przestrzeń powietrzną. Tak, nawet w Zatoce Perskiej olewają US.  Jeśli chodzi o pokój armeńsko - azerski to Azerowie wygrali wojnę a US robią tam za sygnatariusza i to słabego, skoro w Armenii jest nadal rosyjska baza wojskowa. O Grenlandii zmilczę. Może małemu Rubio uda się coś zrobić dla Kuby, oby tylko tego Ryży nie spieprzył, jak to ma w zwyczaju.  Co do spadku morderstw w miastach US to tam spada sukcesywnie od paru lat i trudno ten spadek przypisać cudownym właściwościom trumpizmu. Niestety przestępstwa seksualne nie spadają, a te narkotykowe idą w górę. Jak widzicie szału nie ma a Yankees właśnie się połapali że za drożyzną stoją także cła Ryżego.

W naszej Cebulandii niektórzy ciągle żyją w tej rzeczywistości Ryżego. Najśmieszniejsze jest w tym to, że mniema się że jest to rzeczywistość amerykańska a nie tylko ryża. Mła zauważa u niektórych naszych elitarnych, że ichni matrix polega na tym że przyjdzie nowy prezydent i będzie cudownie. No, tak, cudownie już było. Ryży nie jest powodem choroby US, on jest jej objawem. Wyborcy Ryżego nie znikną za pomocą czarodziejskiej różdżki, wielu z nich chciało po prostu zmiany ale byli na tyle słabo przewidujący że nie orientowali się, jaka to zmiana. Tak jak zawierzyli walniętym prawakom, mogą zawierzyć rąbniętym lewakom. Nadal kiepsko im idzie ocena punktu, w którym się znajdują. Wiedzą że dziadek nie dowozi obietnic, ale nadal wydaje się sporej części z nich że można być jednocześnie krajem izolacjonistycznym i mocarstwem, znaczy żyjąc w XXI wieku, mają XIX wieczną świadomość. Na tym nie można budować, bo jest ten sam problem co z Rosją. Musiało mocno u nas wybrzmieć żeby dotarło że pewna epoka dobiegła końca i ambasador US ma się zachowywać.  Ma się zachowywać niezależnie jaki amerykański rząd reprezentuje, bo to nie dotyczy tak naprawdę Ryżego i jego stosunku do nas, tylko stosunku US do nas. Yankees nie są taką potęgą jaką zakładają że są, tak naprawdę są podtrzymywani przez Europę i sporą część Azji, oraz kraje takie jak Australia czy Kanada. Izolacjonizm amerykański jest zubożeniem Zachodu ale nie jego końcem i byłoby miło, gdyby więcej naszych elit miało tę świadomość. 

Co do naszego prezydęta to chyba nadejszła wiekopomna chwila żeby sobie parę spraw przemyślał, bo jak tak dalej pójdzie, to ten cały swój potencjał zmarnuje jak  ten Ryży. PiSdnięte straciły na tej grandzie z ambasadorem, zyskała Konfa i Lewica, może prezydęt powinien sobie poszukać nowych doradców? Jeżeli Nałroky chce jednoczyć prawicę nie może to być prawica skrajna, nie liczyłabym na braunistów, ale też nie liczyłabym w tak dużym stopniu na  żrących się o sukcesję po prezesie PiSdniętych. Na pewno nie liczyłabym na Ryżego, amerykańskie wahadełko może z hukiem odbić w lewą stronę i co wtedy?  Szybkie przeliczenie głosów bez Hołowni? Jeżeli prezydęt sądzi że stary SBek jest o bicie serca od prezydentury, to powinien chyba sobie zadać pytanie dlaczego tak jest i dlaczego ten stary SBek zyskał tak duże poparcie społeczne, mimo zabaw komuszych i umoczenia w Rywingate? Polacy sporo się po świecie ruszają, wiedzą jak ten świat obecnie wygląda, skoro przestali śnić amerykański sen, to może nasze elity też raczyłyby się obudzić. Czarzasty przebudzony i jeszcze ugrywający poparcie dla swojej formacji na tym przebudzeniu. Nie można wszystkiego ładować w jednego strategicznego partnera, PiSdnięte uzależnione od US, gotowe zrobić nam z Cebulandii bantustan, teraz razem z Konfą pewnie będą blokować Safe, bo przeca najważniejsze żeby we Francji czy Reichu przemysł zbrojeniowy się nie rozwijał. Taa... bardzo dbały PiSdnięte o ten nasz przemysł kiedy kupowały z półek broń z Korei Południowej i US. O Konfianych zmilczę, bo konserwatyści prorynkowi wybierający droższy kredyt - a taki weźmiemy jeżeli nie będzie SAFE - to trochę za dużo jak na mła. Nasze prawicowe zdrowo odlatują. A tak w ogóle to chyba czas na zmiany w okręgach wyborczych. Ludności na ścianie wschodniej ubywa, czy tam w świętokrzyskim , przybywa jej w dużych miastach. Jeżeli wybory mają być reprezentatywne to czas zmienić liczbę mandatów z poszczególnych okręgów. Pewnie prezydęt nie będzie chciał podpisać, bo prawicowe na tym sporo stracą, ciekawe jak to uzasadni, bo przeca z matematyką ciężko walczyć?

Jak widzicie dzieje się, my powinniśmy być teraz bardzo cwani, nie wisieć na jednym sojuszniku i  balansować póki się da pomiędzy US i UE, wszyscy liczyć kasę i pilnować swojego w UE. Z balansowaniem może się uda, bo po występach Ryżego, Amerykanie na konferencję w  Monachium wysłali Rubio z przesłaniem "Źle nas zrozumieliście drodzy Europejczycy", w które rzecz jasna nikt nie wierzy. Nie wychylać się za bardzo w sprawie dojeżdżania Rosji, oficjalnie rzecz jasna, nieoficjalnie swoje robić, ćwierkać z całych sił żeby Ukraina została pełnoprawnym członkiem UE dopiero po spełnieniu wszystkich warunków, bo inaczej zrobimy sobie w UE wielki problem. Przede wszystkim nie możemy liczyć na cuda, nie że z synowcem na koń siędziem i jakoś to będzie. Nasza prawica powinna nieco ochłonąć z tymi wyrazami poparcia dla Ryżego, lewica dać na wstrzymanie a centryści wreszcie wziąć się do roboty.

piątek, 13 lutego 2026

Żeby nie zapeszyć w ten piątek 13

Antybiotyk i płukanki, duży apetyt, absolutna niechęć do Urinary i Rentala, zły humor i rosnące z dnia na dzień wymagania. Sikanie częste i takie w miarę, kupy jak od dużego kocura. We wtorek dopiero USG i kontrolna krew. Daję obabrazek stosowny dla ozdóbstwa, leciutko we mła się nadzieja jeszcze kołacze.