czwartek, 30 kwietnia 2026

Kwietniowy przedmajownik


Ach dlaczego, ach dlaczego, na stałym miejscu nie widzę fiołka mojego? Ano dlatego że się wzięło i cóś wyczerpało temu fiołku na starym stanowisku. Viola odorata czyli fiołek pachnący to roślinka wieloletnia, rozmnażająca się za pomocą rozłogów, jak i nasion. Wieloletnia nie oznacza wieczna, przynajmniej nie na jednym i tym samym stanowisku. Fiołki wonne trzeba raz na jakiś czas odmłodzić, z młowego doświadczenia wynika że najlepiej to robić w trzecim roku uprawy, a jak stanowisko wyjątkowo paszące fiołkom to w czwartym roku. Jeżeli  liczymy na to że dziczyzna sobie poradzi to i owszem, poradzi sobie, z tym że w innym miejscu. Mróweczki rozniosą nasionka i nasze fiołki zobaczymy nie tam, gdzie się ich spodziewaliśmy. Dlatego raz na te parę lat, ewakuujemy rośliny ze starego stanowiska, dzielimy i robimy rozsady tam, gdzie nam to pasi. Jeżeli chcemy zachować je na starym stanowisku, to musimy przygotować na nim nową glebę. Fiołki kochają dobrze przerobiony kompost, najlepsza dla nich jest taka próchnicza gleba, dobrze podsypana kompostem. Operację podziału fiołków możemy robić  po kwitnieniu, kiedy pojawią się nowe rozłogi, albo w sierpniu i wrześniu. Trzeba uważać żeby każda z sadzonek miała odpowiednio rozwinięty system korzeniowy. Dla lepszego kwitnienia możemy baaardzo delikatnie wczesną wiosną podsypać nawozem mineralnym do roślin kwitnących. No i to właściwie tyle, bo fiołki odoratki to nie są jakoś bardzo wymagające rośliny. 

Teraz o Mrutku i Tatusiu. Mrutek ma przedłużony antybiotyk  i dostał płukankę, jest umawiany na usunięcie polipa z ucha. Czeka go pełna morfologia, bo zabieg w sedacji. Mrutku jest na madkę zły, ponoć mu zasadziłam w uchu polipa na śpiku. Niech mu będzie. Rozpieszczam go, żeby nie rozmiaukiwał tych głupot na okolicę. Tatusiowi się upiekło, dzięki bojowemu duchowi i determinacji. Mój osiemdziesięcioparoletni Tatuś złośliwie z pełnym samozaparciem  odsiedział na SORze godzin 18 ( słownie osiemnaście! ), został zdiagnozowany przez konsylium i okazało się że ten niby zerwany mięsień jest potężnym krwiakiem, powstałym na skutek uszkodzonego przez skurcz naczynia. Krwiak już się zaczął powoli wchłaniać, szczęśliwie bez ropska. Tatuś dostał zalecenie oszczędzania nogi, jednakże ma się nie zasiedzieć.  Rozkminił to w ten sposób że chyba będzie musiał nauczyć się fruwać. No i to by było na tyle. Fotki są ogrodowe i mła zdjęła kocich siostrzeńców. Tytusek  pięknie pozował na kanapie. W Muzyczniku dziś wiosenna piosenka.

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Kwietniowy Alcatraz - ulubiona pora w ogrodzie

Od pewnego czasu mła obserwuje u się następująco zjawisko: bardziej mła się podobie wczesna wiosna, niż ta późniejsza. Wicie rozumicie, szaleństwo kwietne majowych łąk mniej mła chwyta za serce niż te pierwsze, często nader nieśmiałe próby kwitnień. No dobra, może marzec to jeszcze przedwiośnie, zdarza się że bywa zimowy aż do połowy, ale kwiecień to już inna sprawa. Kwiecień jest dla mła najbardziej wiosenny ze wszystkich miesięcy. To czas pękania pąków, młodziutkich listków, olśniewających kwitnień drzew i krzewów. Pod drzewami trwa szaleństwo cebulaczków, niebiesko od cebulicy syberyjskiej i śnieżników.

Powietrze pachnie ziemią zroszoną pierwszymi, wiosennymi deszczami i delikatnym zapachem wczesnowiosennych kwitnień. To nie są oszałamiające zapachy lata, to taka świeża, ala zapadająca w pamięć woń przebudzenia, dla mła najbardziej przyjemny jest zapach kwitnącej topoli chińskiej i fiołków odoratek. Topola u mła w ogrodzie nie rośnie, coby powąchać jeżdżę na stare osiedla budowane w latach 60 - 70,  w których to latach namiętnie takie osiedla tymi topolami obsadzano, jako szybko rosnącymi drzewami. Fiołki odoratki rosną u mła w Alcatrazie i na Podwórku, w odmianach wielu. Kwiaty wszystkich odmian pachną, ale najmocniej pachną te fioletowo - niebieskie. Przecudnie.

Zdaniem mła zapach fiołków bije na głowę ciężką woń hiacyntów.  Nie że mła nie lubi zapachu hiacyntów, tyle że niekoniecznie kojarzy się on mła z wiosną. U mła w zimowych miesiącach odbywa się tzw. pędzenie roślin cebulowych i często, gęsto tymi pędzonymi są właśnie hiacynty. W związku ze związkiem, zapach ich kwiatów jest dla mła taki zimowo - wiosenny, kojarzy się nie tylko z rozkwitającym w kwietniu ogrodem. Poza hiacyntami kwitnienia kwietniowe w ogrodzie mła serwują subtelniejsze doznania, orzeźwiająco świeże. No i pieścidełko dla oczu, kolory nasycone, ale jaśniejące. Nawet ciemne barwy wibrują światłem, taki cud natury w tym kwietniu ma miejsce.

sobota, 25 kwietnia 2026

Moje nosorożce

Nie kijem to pałką. U mła, jak u Romi,  zalęgły się nosorożce. Hym... wyglądają na afrykańskie, czarne i wściekłe. Czarne jak Mruciu, wściekłe jak mła. Mrutku odnowiło się zapalenie w uszku i dostał skierowanie na endoskopię, bo podejrzewany polip. Cała jestem w nerwach i gorączkowo liczę kasę. Na razie suszymy ucho z ropska, Mruciu bierze antybiotyk, steryd oraz pocałunkowanie od mła, żeby się nie obrażał za kłucie. Okularia zniknęła na całą dobę, żeby mła pokazać, co też ona sądzi na temat tego że Kasiuleńka mieszka teraz gdzieś indziej. Sztaflik i Helenka przyniosły kleszcze, każda po jednym. Mła zajęta po cycki, Dżizaas i Jądrzej są na krótkim urlaubie i mła chadza do kocich  siostrzeńców. Siostrzeńce są odchudzane i biorą leki, w związku z wynikami, które wylazły w czasie przeglądu technicznego kotostwa. Nie jest źle, nie ma grymaszenia, ładnie medykamenty jedzą. Gorzej z ograniczaniem żarełka, usiłują wyłudzać. Tatuś mła niespodziewanie musi iść do szpitala, wygląda na to że zerwał jeden z mięśni w łydce. Twierdzi że to silny skurcz tak go załatwił, mła jednakże podejrzewa jakąś nielegalną działalność Tatusia, do której on za cholerę się nie przyzna. Utwierdza mła w tych podejrzeniach to, że Tatuś coś mocno na siebie zły. Pierwsza próba dostania się ze skierowaniem do szpitala skończyła się niepowodzeniem, bo szpital nie ma specjalistów. Tatuś w związku ze związkiem atakuje w poniedziałek drugi szpital, jest 46 w kolejce. Ponieważ nie może się ruszać za bardzo, to oczekując na leczenie szpitalne zionie miłością do świata. Tylko Rattusek jest nietknięty tym zianiem, no ale wiadomo - nie będziesz miał innych kotów, ani dzieci przede mną. Rattuskiem, bóstwem twoim. Mła opadły macki. Cóż, przydeptałam je na wieść że Ciotka Iśka w szpitalu oczekuje na operację, przed którą czeka ją jeszcze zabieg wyjęcia rozrusznika. Na wszelki wypadek odebrałam od Cio Mary przysięgę że nie będzie chorować, niczego nie złamie, a jak jej wypadnie ząb, to do czasu ogarnięcia Mrutka, Tatusia i Ciotki Iśki, będzie chodziła szczerbata. W sprawie zamiany był pierwszy odzew, ale nie jestem pewna czy właściwy. 

środa, 22 kwietnia 2026

Kasiuleńka

Nie ma już z nami Kasiuleńki, odeszła uciekając przed cierpieniem. Udało się jej podarować prawie trzy miesiące, w tym ten najważniejszy  ostatni miesiąc, ten z ogrodowaniem i cieszeniem się wiosną. Było nawet zainteresowanie motylkiem z jej strony, czyli ten miesiąc się należał. Teraz jest nam pusto. Kasiuleńka była ze mła razem niecały rok, ale się mocno zżyłyśmy. Bardzo mi przypominała Szpagetkę, mimo że Kasiuleńka to w zasadzie tricolorka a Szpagutek klasyczna czarnulka ( no dobra, na rudym od słońca podkładzie! ). Kasiuleńka podobnie jak Szpagetka była damą, słodką, choć w rzadkich chwilach zniecierpliwienia potrafiła tym swoim konkretnym,  piskliwym głosikiem odezwać się do mła po nazwisku, jak prawdziwa angielska lady do pokojówki ( po zapadnięciu pokrwiaczkowym małżowinek Kasiuleńka twierdziła że wyszła z niej brytyjska rasa ). Mła prześledziła za pomocą znajomych życiorys Kasiuleńki, poprzednią służbę Kasiuleńka zatrudniła w 2010 roku. Do swojego domu trafiła jako około  roczna kotka. Znaczy Kasiuleńce szło na siedemnasty. Wiek piękny i dający prawo do bycia kocią matroną, choć słowo matrona nijak do Kasiuleńki nie pasuje. Taki z niej mały, subtelny wróżek, ktoś na kształt kociego elfa. Cieszę się że miałam możliwość należeć do Kasiuleńki. Zawsze to pociecha w tych ciężkich dla mła dniach, że Kasiuleńka była kochana przez mła i że chyba raczyła troszki odwzajemniać uczucie, że było mruczenie, zaufanie i rzundzenie mła.  Było nam razem bardzo dobrze.

sobota, 18 kwietnia 2026

Weekendownik - pięknie a smętnie

Nie chce mła się pisać, bo z Kasiuleńką źle. Przytulać się przytula, ale na leki nie reaguje i nie chce jeść. Chce ogrodować, wraca tylko na noc, mła jej ustępuje we wszystkim - co ma być, to będzie. Boleć jej nic boli, po prostu słabnie. Mrutek znów ma problem uszny. Z ucha się leje śmierdząco. Ech... U Kocurrka została podjęta walka o Myszkę, ciężki to bój, bo lek drogi jak cholera. Mła podawa link do zbiórki na leczenie Myszki. No i to tyle.

Zbiórka na Myszkę

Bazarek 

Ryneczek