piątek, 5 sierpnia 2022

Codziennik - domowo - ogrodowo

 

To wpis o wszystkim i o niczym, takie sobie życiowanko. Refleksja wzięła i mła naszła.  Mła mimo że stara nie może wyjść nadal ze zdziwka jak  to historia przyspieszyła w ostatnich trzech latach. W zeszłym roku mła myślała  że my w Polszcze sobie  będziemy dreptać w stronę Chin, ale nie drepczemy bo się zmieniło i wiatr wieje dla nas z  Zachodu, zupełnie inaczej  niż  na Węgrzech. Tak że drepczemy do modelu chińskiego ale nie  do Chin. Mła myślała że się będzie Europa federalizować a jak na razie to się federalizują głównie  Niemcy, tak się odwrotnie federalizują że jeszcze trochę to kanclerz niemiecki  będzie   pytał czy landom się podobie że urząd kanclerski  istnieje. Wiem,  mła przesadza, ale cóś  się autorytet kanclerzy rozmienia  na drobne.  Mało  z tego co mła sobie myśliwała przed wojną na tematy polityczne się nie zmieniło, nic  tak nami nie zatrzęsło jak cudowny pomysł  Wujka Wowy o zrobieniu ruskiego miru i odepchnięciu NATO. Srandemia u nas przestała żreć bo pojawiło się prawdziwe zagrożenie, miły papież Franek okazał się być mało wytrawnym politykiem i natentychmiast wypomniano mu  grzech nieskuteczności, nasze zarzundowe bijo rekordy głupoty, opozycja dzielnie zarzundowych goni i tylko my, tak samo jak w zeszłym roku,  usiłujemy mimo wszystko w tym całym bajzlu robionym przez  politycznych, koncernowych i jeszcze paru gości,  jakoś żyć. Jakby było mało tych zmian  to od paru dni znowu jazgot, tym razem na temat chiński. Ech... do przodu, zamknąć oczy, uszy zatkać i do przodu. 

W sprawach domowych jakby troszki lepiej, znaczy u mła zdrowie wraca do normy, choć zapowiedziano mła że będzie miała spadki formy ze względu na starorurowatość. No ale  z tym się trzeba liczyć, to nie żadna zdziwność tylko normalna kolej rzeczy. Mła pobolewa tu, mła pobolewa tam, to noga i ścięgno, to kręgosłup, no mła wyraźnie czuje że żyje. Wiecie jakby nie bolało to człowiek mógłby się zastanawiać co taka lightowa ta egzystencja, czy aby prawdziwa? A jak pobolewa to człek  czuje że organ posiada, ponarzekać może i poskrzypieć, dewiancką  przyjemność niejaką nawet w tym narzekaniu znaleźć. Małgoś  jak  jej np. nogi otęchną to szuka innych dolegliwości, rączka  się trzęsie czy cóś i od razu Małgoś triumfalnie może zacząć swoje "Jak mnie się zrobiło".  Od   narzekania jej lepiej.  Koty wdzięcznie słuchają, mła tyle o ile, znaczy tak żeby nie przeoczyć jakichś poważnych problemów zdrowotnych. Małgoś niestety zajmuje się nie tylko swoimi problemami zdrowotnymi, ostatnio stwierdziła że jednemu z jej synków mózg się zmniejszył po covidzie.   Diagnozę oparła na tym że nie została odwiedzona przez  syna przed jego wyjazdem do sanatorium. Postawiłam diagnozę różnicową - jak syn nie chce budzić  chrapiącej mamusi i delikatnie  całuje w czółko i cichutko wychodzi,  tak że  chrapiąca nie czuje się odwiedzana, to raczej to nie jest zmniejszenie pocovidowe  mózgu synusia tylko wspierany nadmierną ilością cukru  sen starej niedźwiedzicy. Taa... Małgoś teraz twierdzi że  nie wie po czym ale jest pewna że  mózg mła też  się zmniejszył. Noo...  ktoś tu mła podskakuje. Rozłąka wakacyjna dobrze Małgoś  zrobi, zatęskni za mła, doceni młową kłótliwość i pilnowanie cukierniczki.

 

Mła wciąż zbiera do Rominkowej paczki, mam takie różne cósie co nie wiem czy się spodobią,  pogląda sobie na ogrodowe różności coby i inszych obdzielić, lata w chwilach wolnych  po straszliwie zarośniętym Alcatrazie, snuje plany jak to popoluje na różne takie zielone a potem z innej mańki - jak to ruszy za źwierzyną  po tych zagramanicznych  brocantach. Mła poza tym kombinuje jakby tu w godzinach bardzo rannych do ogrodu wypełzać, samą mła zaskoczyła  ta chęć do działania, bo w maju i czerwcu nawet kwitnące irysy jej do bardzo wczesnego wyłażenia do ogrodu nie były w stanie skłonić.  W lipcu było dołowanie ze względu na skwar, neuralgie i ogólno starość. No a teraz to może nie młoda bogini ale jakby te... no ... tego... prawie 60 to nowe  50, które jak wiadomo są nową 40,  czy cóś w tym guście. I po zielonym mimo duchoty.  Do mła przyszły iryski,  na rabacie zagoszczą takie esdebięta: 'Absolem', 'Colargol', 'Prego', 'Ważniak', 'Smerfetka'. Nowe irysy TB to: 'Ballet Master', 'Dragonborn', 'Ninja Warrior' i odtwarzany 'Stop Flirting'. Mła się musi mocno  nagłowić  co i jak sadzić, żeby to się prezentowało. Szczerze pisząc to mła  ma pomysł na nową  Suchą - Żwirową, o przemeblirowce solidnej tej rabaty myśli. Nie żeby mła miała zmieniać jej  charakter, nic  z tych rzeczy, ale chcę pewne jej fragmenty inaczej zaaranżować. Niestety nie wszystko uda się mła zrobić bez zakupów, mam nadzieję jednak że zmieszczę się w budżecie jaki sobie wyznaczyłam. Alcatraz  żyje swoim życiem i mła się będzie musiała w to życie jesienią wtrącić ale tak bez przesadyzmu. Przyjechała  do nas Sylwik i poużalałyśmy się nad stanem naszych ogrodów ale też wykazałyśmy sporo zrozumienia dla ich własnego życia. Powspominałyśmy nieco  roślin z którymi naszym ogrodom nie było po drodze, eksperymentów nasadzeniowych zakończonych smętnym rezultatem, koncepcji przeszłych, które to miały zmienić oblicze naszych ogrodów. No cóż, my sobie, ogrody sobie, mają osobowość i to silną, he, he, he. 

Tydzień był narastająco upalny, jakby było mało  koło nas rozgościła się tzw.  parodniowa impreza plenerowa, Mamelon i Sławencjusz po nocach nie śpią. Rozważałyśmy nawet udział w imprezie, na zasadzie jak nie zwalczysz to się przyłącz,  ale byśmy się cóś zbyt  mocno odróżniały od jej uczestników. Wiek nie ten, dziar  żadnych, tuneli w uszach, kondycji pozwalającej na  parodniową balangę. Hym... znaczy odpada, zostaje nam starczo narzekać. Na przykład że to  ymc ymc  basowe nie na nasze nerwy, po dwóch  nockach ymcowania techno Mamelon doszła do wniosku że disco  polo to coś jakby forma sztuki jest.  Ludowej.  W trans rytmy Mamelona nie wprowadzajo, raczej we wkarw bo nie ma to jak o trzeciej w nocy we własnym szczelnie pozamykanym domu się bujać przy łomocie. O imprezce nic wcześniej  nie wiedziałyśmy, tak jak i reszta sąsiadów. Takie to są radości z imprezki dla nas że się integrowałyśmy z sąsiadami, którzy razem z nami  poszukiwali miejsca skąd ten łomot dobiega. Wszystko OK, niech się ludzie bawią ale mogliby się zlitować i nie napiendralać przez całą noc niemal, niektórzy to jeszcze pracują żeby nie pracować mógł któś.  Mła zamiast  imprezować to wydzwonić  musi do Pana Dohtora kotowego, bowiem mła przyuważyła trzepanie łepkiem u Okularii, drapanie uszka przez Pasiaka. Cóś mła się zdawa że pogoda upalna pogodą upalną ale w kocich uszkach cóś się chyba lęgnie. Na razie towarzystwo żyrte jak rzadko, nie wygląda na zachorzałe  ale mła musi  być czujna, tym bardziej że mła się udawa na ekskursję. Chorego  towarzycha przeca nie zostawię. Lepiej szybko wyłapać i zdusić zanim się rozbuja. 

Dobra, to by było na tyle tej sprawozdawczości. Fotki z cyklu presja sukinkulentowa,  Pasiak rezydujący i pierwsze papierówki. Muzycznik dziś jest z tych, które na mła swego czasu zrobiły olbrzymie wrażenie. Dla ciekawych zajawka.  Jeżeli ktoś ma ochotę na teksty i obrazy rodem ze starożytnej egipskiej Księgi Umarłych i muzykę Preisenera to mła  jako drugi filmik zamieściła cały spektakl.



23 komentarze:

  1. Pasiak śliczny!
    Moje koty mi sukulenty podgryzaly... No i zrzucały. Yh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje czasem próbują sił w uprawach domowych ale mła za to trzepie tyłki więc wyżywają się na rzeczach mła bo za to są tylko pretensje cinżkie. W ogóle stado uważa że cóś niszczyć musi bo kotom nie wypada nie niszczyć. Ech... żeby one tak chwasty w ogrodzie niszczyły. ;-D

      Usuń
  2. Bardzo interesujące teksty i muzyka oraz cała reszta.

    U nas po nocy deszczu nastał miły chłodek i dzięki temu w ogrodzie sobie plewię, doświadczając nowych wrażeń, bo ściółkowane owczym runem grządki rzeczywiście dobrze trzymają wilgoć, ale chwasty którym udało się, lub nie, przebić przez wełnę, beznadziejnie się wyciąga. A i że ślimaki tego runa unikają, to następna bajka dla naiwnych ( patrz Agniecha ), one miło i przytulnie sobie siedzą pod oraz pomiędzy.

    Przyjemności w planowaniu i wykonaniu nasadzeń irysowych, oraz w przygotowaniach do wojaży. Nie zapomnij kostiumu wziąć, do kąpiółki we falach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas padało pół dnia i kto wie czy jeszcze nie popada. Zrobiło się chłodniej ale bez przesadyzmu. Mła sobie jutro zrobi niedzielną rozrywkę ogrodową, polezie sadzić iryski. Na razie to mla nie o kostiumie myśli tylko o inszych radościach czyli brocatceniu, ściubolimy z Mamelonem euroski coby grzesznie się rzucić w zakupowe belgijskie odmęty, ponoć głębokie i pełne niespodziewanek. Mła tak sobie cichutko przy tym myśli czy jakiego miłego gospodarstwa z cebulkami nie najechać, znów ją w śnieżyczki trzepie. No i te koronki, mła się właśnie przypomniały koronki brugijskie. No mła przeca jedzie do stolicy brabanckich koronek. Kąpiółki w Morzu Północnym cóś się oddalają w szybkim tempie.

      Usuń
    2. Kąpiółki w tym wszystkim mają jedną zaletę - są darmowe. :-)

      Usuń
    3. Cebulkowanie po belgijsku, no no. Tabi najeźca. Wiesz co? Raczej podejrzewam że znacząco wzbogacisz kolekcję poszewek na poduszki, tak obstawiam. Piękności-drogości w necie, ale przecież macie zamiar popolować😀😀😀😀

      Usuń
    4. Mła jest właśnie po uświadamianiu że czas jest pojęciem względnym ale nie aż tak żeby w jeden dzień całą Belgię oblookać. Mła tupnęła rapetką i naskrzeczała że kaowiec jest jeden i to jest mła i że nie ma że nie ma bo jest jak jest. Na co bezczelna Dżizaas odpowiedziała że w takim razie to ona jedzie na tę naszą kolejną wyprawę do Rzymu, której jeszcze nie zdążyłyśmy nawet zaplanować i wogle się zorientować że my tam jedziemy. Dżizaas robi się harda, mła to przykróci przy tym chudym tyłku. Znaczy jak tylko Dżizaasowi nóżkę zoperują to mła przykróci. Tak nawiasem pisząc to martwi mła to jej kopytko, czuję już że będą jazdy z rehabem. Co wcale nie znaczy że teraz gnojkowi całkowicie popuszczę i na ekstremalne zwiedzanie z padnięciem na twarz pozwolę, siostry należy czymać krótko. ;-D Poszeweczki to wdzięczny temat Rominku, mła się rozejrzy bo poszukiwa podobnych do tej, którą w zeszłym roku od Mariolki dostała. Mamelon zamierza szukać starej ceramicznej deski do krojenia w kolorze kremowych, Dżizaas cóś bredzi o foremkach ciastkowych tylko Jądrzej twierdzi że będzie oszczędzał. Oszczędzanie Jądrzeja zazwyczaj kończy się w pierwszym sklepie lub stoisku targowym, znaczy wówczas przestawia się z trybu jak oszczędzam na tryb to się jednak opłaca, he, he, he. Zazwyczaj wszystko się opłaca. Jądrzeja będziemy musiały pilnować, Brugia miasto kanałów a Jądrzej już cieszy się sławą tego, który utopił komórkę w okolicy wyspy Burano. Dżizaas jest pełna niepokoju odkąd Jądrzej zapewnił ją że nie mógłby nas wypuścić tak same, bez męskiej opieki do Wenecji flandryjskiej. ;-D

      Usuń
    5. 🤣z Jądrzeja. Podobny w tym topieniu komórek do Bobusia, i bardzo męski w tej opiece, taki nie-chcem-ale-trzeba. Bohater🤣

      Usuń
    6. No prawdziwy bohater, jak sobie rączyny na szkarłupniu nie rozwali to polezie tam gdzie człowiek sto razy powtarzał - nie leź. Mąszczyzna znaczy. Hym... Dżizaas twierdzi że mam z Jądrzejem sporo wspólnego. Mła zawsze udawa z lekka ślepawą w tym temacie i ćwierka że oprócz mniłości ekstremalnej do źwierzyny i do Dżizaasa to mła cech wspólnych nie zauważa. A cholercia są ale co tam gnojkowi Dżizaasowi rację przyznawać. ;-D

      Usuń
  3. Jak tak człowiek pobędzie chwile w tym nieznośnym, medialnym harmidrze politycznym to tym bardziej łaknie i docenia domowy spokój oraz swojskie nicniedzianie. I tym bardziej wkurza go, jak mu nad uchem hałasują jakąs upiorna muzyczka bądź czymkolwiek bądź, czego słuchać hadko. U nas czasem samochodziki przejeżdżają na cały regulator mają włączoną tego typu rytmiczną muzyczkę. Ostatnio (od czasu asfaltu) cos wiecej takich przejazdów. Dom sie trzęsie od tego, psy szczekają piskliwie albo wyją tubalnie. Ach, jak miło potem, gdy znowu błoga cisza...
    Preisnera lubię za jego kolędy i piosenki z Piwnicy pod baranami, więc chętnie posłucham zapodanych przez Tła powyższych propozycji muzycznych!:-)):D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mła się stara bardzo mocno mendialny harmider ograniczyć, szczerz pisząc włażę tylko tam gdzie się geopolityka zajmują bo to ona będzie miała wpływ na to co się w naszym Pcimiu dzieje a nie nasze sprawki wewnętrzne. Mła zauważa to zresztą nie tylko u nas, nawet polityka wewnętrzna w Stanach przestaje przekładać się na to co na zewnątrz jak niegdyś bywało. Teraz impulsy przechodzą odwrotnie. Zdziwne zjawisko ale realnie istniejące. A poza tym mła się nie przejmuje, trza swoje robić mimo niesprzyjających okoliczności. Ymcowanie dałoby się przeżyć gdyby nie te nocki upojne. Trzeba wybić organizatorom z głowy chęć corocznych parodniowych a właściwie paronocnych imprez z nagłaśnianiem w terenie zabudowanym. Myślę że solidna rozpierducha w UMŁ wydającym zgody na imprezy sprawę załatwi, przeca są inne tereny w granicach miasta, mniej zurbanizowane, gdzie można takie impry urządzać. Tylko ten konkretny właściciel gruntu nie zarobi, ale to mu snu z powiek nie powinno spędzać bo kontynuacja imprez mogłaby spowodować że zarobi od sąsiadów, czego zapewne by nie chciał. Mła zresztą uważa że jak już cierpieliśmy przez ymcowanie to mógłby się zyskami podzielić, he, he, he. Nic tak ludzi nie naprostowuje jak piniądze.

      Usuń
  4. Deszczu unas niet. Czyste niebo i słońce. Ale 22 stopnie maksimum
    Pewnie i tak duchota i upał na dworze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A unas i owszem popadało i odpowiednia 22 za oknem. W sam raz. :-D

      Usuń
  5. PaniT, chcesz szukać skarbów na brocantach i pchlich targach? No czasami można coś upolować za grosze,jakieś dzieło flamandzkiego mistrza czy inny tzw.złoty strzał;)
    U nas jest cudnie,posiedziałam na tarasie na słoneczku, ale mi dogrzało i z podziwem patrzę na sąsiadkę,ona cały dzień plażuje.
    Odkryłam kanał rosyjskiego youtubera,który uciekł z tego raju.Polecam obejrzeć jego filmiki wszystkim narzekającym na inflację,politykę,zaopatrzenie,ceny i przysłowiowego sąsiada, bardzo otrzeźwiają i wyostrzają spojrzenie na świat.
    https://www.youtube.com/watch?v=99x-YqZnXw0


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na flamandzkich mistrzów to mła nie liczy, mła raczej jako szmatkę poduszeczkowo wypatrzy albo łabądka szklanego czy cóś. Mła po geopolitykach łazi, raczej z umiarem,żeby sobie zwojów nie przegrzać. Jaka jest Rosja mła wie, mła ma tzw. szerokie grono znajomych. Rosjanie też w nim są, mła zresztą tak samo jak chyba większość młowych rodaków lubi Rosjan, czuje z nimi pewną więź, tylko tego ich cholernego państwa, które sobie tak a nie inaczej urządzili, nie znosi. To jest w ogóle zdziwne, Niemców lubimy jako ludzi znacznie mniej a ich państwo od zawsze podziwiamy. Taa... te sympatie takie pokręcone. :-D

      Usuń
  6. Obejrzałam i posłuchałam. Aegypto. Rzeczywiście robi wrażenie, choć chwilami jest tak, jakby realizowano film w latach siedemdziesiątych. Ale strona wizualna i muzyczna przepiękna.
    Ale na litość, co za wstrząsający kontrast z linkiem od Hanny. Z miejsca nastrój szlag trafił. Może i dobrze🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A oba widowiska kontrast z ymcy ymcy. A co to było? Przecież chyba nie juwenalia?

      Usuń
    2. To była imprezka namiotowa, bez koncertów, jeno taka dyskotek na powietrzu. Pomysł od czapy bo to nie teren na takie impry, w dodatku robione w tygodniu a nie w weekend. Któś chciał zarobić i se wymyślił. Pytanie tylko kto na to zgodę wydał i za ile?

      Usuń
  7. Zrobiłam se przerwę na kawę przed smażeniem naleśników.
    To popraw sobie nastrój Romana.Mój ulubiony ostatnio song Melanii, bardzo lubię jej głos.
    https://www.youtube.com/watch?v=O9Tub28Xo1k

    A ja obejrzałam wczoraj kilkanaście tych filmików o Rosji i rzuciło mi się w oczy,że te stare kobiety żyjące w zimnym klimacie mają bardzo ładną cerę, nie wiem czy to dieta czy powietrze dobrze im robią.Bloger miał pradziadka Polaka,mieszka w Gdańsku teraz uczy się polskiego i nagrywa filmiki o Polsce,pokazuje jaki ostry kontrast jest między krajami.
    A PaniT to już wyjechała czy pakuje czemadany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to tylko klimat tak na cerę wpływa, czy może mniejsza ilość chemii w jedzeniu i w ogóle mniej dóbr cywilizacji w obiegu. Z drugie strony w kraju takim jak Rosja przeżywają najsilniejsi, więc materiał genetyczny musi być dobry. Gdyby nie wóda i nieokiełznane choroby społeczne, to mimo tej bidy nie byłoby tak z Rosjanami źle. Tylko tu się wszystko nałożyło na raz, poza Afryką demografia wszędzie zaczyna lecieć w dół, Rosja za Wujka Wowy przestała niemal w ogóle produkować cóś inszego niż broń, jadą na surowcach i rolnictwie, z tym że to ostatnie to na oparach, więc kto wykształcony i bezukładowy to albo w zagramanicznych korpo robi albo myka zagramanicę. Drenaż mózgów jest potężny. Dobijają się gruźlicą i AIDS, którymi się nikt nie przejmuje, wódka robi za kalorie i Prozac. Jak dochodzi do momentu w którym ciężko to dalej ciągnąć to Wujek Wowa urządza imprezkę pod tytułem wojna, z której kibel i laptop można przywieźć. Problemem jest to że Wujek Wowa zamiast napaść na kraj będący w granicach możliwości sił jego armii, czyli jako Osetię czy inną popierdółkę, postanowił napaść na największy kraj w Europie, który jest co prawda bidny, targany problemami wewnętrznymi ale dla Rosji nie do łyknięcia. Rosjanie po 2014 roku kontrolowali w porywach cóś kole 10% ukraińskiego terytorium, po pół wojny roku kontrolujo cóś kole 20%. Gdyby nie broń atomowa w rosyjskich silosach to już dawno byłoby po zabawie. Amerykanom ta sytuacja pełzającej wojny tak się opłaca że pozwolili sobie na cóś takiego jak prowokacja wobec Chin, wyraźna tak że bardziej nie można. Zachodowi Europy się nie opłaca ale już wiedzą że słodko nie będzie i trza będzie kasę walić w zbrojenia a nie w socjal, co oznacza koniec błogiej drzemki dla zarzundzających, bo ludzie im fikną o ile nie dostaną jakiejś idei w imię której zniosą przemeblirowkę społeczną. Wujek Sam określił się dość wyraźnie, pokazał ostatnio co jest priorytetem i mła czuje że zaraz mendia na Zachodzie zaczną przypominać te nasze. Te nasze to już w ogóle odlecą i hurra okaże się że zwyciężyliśmy jeszcze przed 24 lutego. A tu quźwa Wietnam i wojna z Zachodem na przetrwanie. Ech... :-/

      Usuń
  8. Okropny kraj, a ludzie zmanipulowani propagandą wygadują bzdury i żyją wspomnieniami wojny ojczyźnianej.Teraz obejrzałam odcinek jak zakłady zatruwają środowisko, w pale się nie mieści w jakich warunkach żyją emeryci i jak się męczą.
    Jak będą podskakiwać Twoi seniorzy to puść im ten filmik
    https://www.youtube.com/watch?v=O9Tub28Xo1k

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego miałby napaść na Osetię?

      Usuń
    2. Nie ma kraju w tej chwili w którym propaganda by nie szalała. No może Urugwaj. ;-D W Rosji jest wojna ojczyźniana, u nas wyklęci, którzy byli promilem promila w społeczeństwie powojennym bo społeczeństwo było na tyle rozsądne że postanowiło przeżyć, w UK śnią się byłe perły w koronie, w Turcji marzą się czasy sułtanów, skrzyżowane dla niektórych z zielonym sztandarem proroka. Nawet na Węgrzech się ludziom roi Wielka Panonia i świat Madziarów. Im słabsze państwo, tym większe rojenia. Tak to po mojemu wygląda. Na Osetię Południową, należącą do Gruzji Rosja to już napadła , zdawa się że w 2008. Rosjanie w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat napadali jedynie na bardzo, bardzo małe państewka, które nie były wspierane przez sojuszników. To są akcje w stylu zabierę to województwo. Teraz jak się okazuje jest problem z najbiedniejszym krajem Europy. Mimo opowiastek że już zaraz III Wojna Światowa, to Zachód ładuje bo musi broń na Ukrainę i teraz jak darują F - 16 to też się nic nie stanie, bo tam już i wyrzutnie rakietowe i helikoptery i zwiad całkiem oficjalnie. Kiedy państwo jest wspierane, tak na średnio, bez dawania broni która może razić na terytorium Rosji, to Rosjanie kombinują politycznie bo militarnie jest mniej niż średnio, na pewno nie jest to druga armia świata. Co nie znaczy że Rosja się nie posuwa na Ukrainie, posuwa się, pytanie na ile będzie miała sił na takie prowadzenie wojny. Za komuny, kiedy było w ZSRR lepiej, w kraju który był mniej wspierany przez Amerykanów czyli w Afganistanie Rosjanie zrozumieli pewną oczywistość dopiero po 8 latach. Rosjanie zajęli cały Afganistan, tak jak Amerykanie. Ugryźć można ale pożreć się nie da. Im dłużej gryziesz tym mniej do żołądka trafia. To jest sposób słabszych krajów na pokonanie tych większych, szukanie sojuszników i gra na czas. Mła od początku konfliktu sądzi że Rosja się po prostu zadławi, tak jak w przypadku Afganistanu. Ługanda, Donbabwe i Krym to było dla Rosji dobre bo tyle mogli łyknąć i destabilizować Ukrainę. Może nawet by to wchłonęli i jakoś by im uszło, natomiast mieli zbyt duży apetyt w stosunku do możliwości i teraz ich działania służą za pretekst do porządków w Europie i nie tylko w Europie. A wszystko przez to że im się roiło że w świecie nowych technologii da się radę po staremu, jak za Sowietów. Mnie jest Rosjan żal, dla nich ta wojna będzie czymś gorszym niż dla Ukraińców. Nie wiem czy to będzie klęska militarna ale politycznie wygląda to nieciekawie, cholera wie w co Rosja może się przepoczwarzyć.

      Usuń