Dzisiaj wpis okolicznościowy, mało słów, dużo zdjątek. Na początek egzemplarz Konstytucji z 3 maja 1791 roku spisany 5 maja w roku 1794. A teraz mła zapodawa Łazienki Królewskie w Warszawie, jej zdaniem najpiękniejszy klasycystyczny obiekt w Polsce i z piękną historią. Król Staś, co by o nim nie mówić, w kwestii Łazienek Królewskich zachował się bez zarzutu. Udostępnił ogrody dla publiczności, bardzo egalitarnie, bowiem wymagany był jedynie odpowiedni strój. O ile było stać na buty i czysty, w miarę elegancki strój, to mogłaś lub mogłeś się udać do Łazienek na imprezkę, albo koncert. Kto chce o Łazienkach przeczytać więcej to niech zajrzy do wiadomej strony.
Wyprawa mła do Łazienek Królewskich miała być wyłącznie spacerowo - parkowa, ale okazało się że z okazji majówki jest wstęp wolny do Łazienkowych budynków. No żal nie skorzystać. Mła nie wlazła wszędzie, ale trochę zobaczyła.
Mła była pierwszy raz w Starej Pomarańczarni od czasu jej renowacji, znaczy lata nie była a to się przez ten czas jej niebytności pozmieniało.
W Białym Domku mła była po raz pierwszy, wcześniej oglądała go jedynie z zewnątrz. Jest uroczy, choć pochłaniacze wilgoci pracują na pełnych obrotach.
W Sali Jadalnej ozdobionej malowidłami groteskowymi mła naszła okazy porcelany, wszystkie cud urody, zrobione w roku 1750 wg. modeli czołowych twórców miśnieńskiej manufaktury: Eberleina i Kändlera. Były też modne za czasów króla Stasia wazoniki japońskiej manufaktury Arita.
Najbardziej do mła w Białym Domku przemówiła sypialnia, motylki, ptoszki - wszystko to subtelne i delikatne.
Po oblookaniu Białego Domku mła potupała do Pałacu na wodzie, po drodze napotkała lisicę, która wydawała się wracać do młodych. Bardzo spokojnie i bez najmniejszego skrępowania przemknęła koło piknikujących i spacerujących ludzi.
Wlazłam do pałacu po odstaniu w kolejce, tym razem do obejrzenia były udostępnione jedynie oficjalne apartamenty, żadnych wejść na pięterko.
Mła była bardzo zmęczona po tym zwiedzaniu, uznałam że polezę do Teatru na wodzie i starczy zwiedzania Łazienek Królewskich , bo padnę. Na scenie prezentował się paw, a wdzięczna publisia trwała w oczekiwaniu, licząc na to że osoba aktorska rozłoży ogon. Osoba aktorska złośliwie zeszła do orikestrschronu i tam pióra rozłożyła. Ledwie było widać, za to skrzek pełen jadowitej satysfakcji niosło daleko, bo po wodzie.
Rozglądałam się za łabędziami ale w stawie przed Pałacem na wodzie ich nie zauważyłam. Może gniazdują. Naszłam za to parę malutkich kaczuszek mandarynek.
No i to by było na tyle tej niepełnej wycieczki po Łazienkach Królewskich. Sorry że dziś bez rozpisanek, ale mła wymęczona po wczorajszej jeździe do Wawki. Zamiast pisania mła, jest parę trzeźwych słów od Kamila Janickiego na temat naszej majowej Konstytucji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz