wtorek, 24 stycznia 2023

Odpowiadalnik komentarzowy

U nas powolutku  do przodu, choć tak po prawdzie to jest dwa kroki w przód, jeden w bok i jeden do tyłu i da capo al fine. O ile tylko ciśnienie w jakiej takiej  normie to Małgoś ćwiczy. Ostatnio co prawda kombinuje sobie zwolnionka "na demencję" ale jak się pamięta w jakich porach się ćwiczy i uskutecznia "zapominanie" o określonej  godzinie, to numer z demencją  nie przechodzi. Mła ma twardy argument; jak ktoś jest w stanie ocenić że ma demencję to co to za demencja? Małgoś z lekka obrażona, bo z demencją się świetnie zaleguje przed telewizorem, bardzo przytomnie komentując formę naszych skoczków narciarskich i durnotę polityków. Otępienie wspaniale służy wówczas kiedy się chrupie wafelki, natomiast uniemożliwia połykanie kotleta mielonego.  Szczęśliwie walka z otępieniem prowadzona groźbą skończenia z wafelkami raz na zawsze o ile nie będą zjadane proteiny działa cuda. Otępiały mózg Małgosiny rejestruje groźby i ocenia gdzie się da fiknąć a gdzie lepiej nie próbować. Małgoś się nadziała  bo mła nie pozwoliła  na numery z lekami, Małgoś pięknie łyka od kiedy raz miała zapodany proszek z tabletek. Niezapomniane przeżycie. Mła powiedziała Małgoś że wie że z  łykaniem była kombinacja pod miękkie serca synusiów a Małgoś na to do mła bezczelnie - "Myślałam że się uda, po tym leku wcale  mi nie jest dobrze. Ale żeby tak do mnie z tą goryczą. No, no, ty to wredna jesteś, prawie jak ja.".  Macki mła opadli. Fakt, antybiotyk dali jak dla konia ale cóż robić było? Ech... dobrze że to  już minęło, miejmy nadzieję że nie będzie powtórki z rozrywki. O ile zdrówko mierzyć krnąbrnością pacjenta to Małgoś jest lepiej.

Było mroźno ale papagaja nadal słychać. No tak, u nas jest sporo ocieplonych budek dla ptaków a od czasu panowania Kituchny na ziemiach fabrycznych i jego wizyt w naszym ogrodzie, nie pojawiają się u nas sroki. Są kosy, które już wiosennie śpiewają i sikorki. Nie wiem, nie znam się na ptoszkach ale wydawa mła się że takie mało stadne ptoszki chyba papagaja nie zaatakują. Może się mylę, Ludmiła dobra w te ptasie klocki, może się wypowie. Gienia żywi nieśmiałą nadzieję że może papug zdziczeje i przetrwa. Mła paciorkuje żeby żadnemu z naszych kotów polować się nie chciało.  Mła nawet przemawiała do Trójłapej Łowczyni, której trójłapność nie stępiła ani instynktu ani umiejętności łowieckich. Co prawda Szpagetka zasadza się głównie na gryzonie ale mła niestety wie że potrafi łapać istoty fruwające. Co do podobieństw między Gienią i Małgosią to te damy  są bardzo różne ale jedną cechę mają wspólną - ośli upór. Z cyklu opowieści z krainy pań mocno starszych opowiastka o Pabasi i  jej nowym lekarzu. Kolejnym z którym jest Ten Sam Problem.  Młody Judym do Pabasi nie spojrzawszy w kartę tylko na wielorybie ciałko - "Pani Barbaro, trzeba schudnąć."  Pabasia do młodego Judyma - "Ani mi się śni, nie będę przechodziła w 85 roku życia na dietę".  Podobno młody Judym był ciężko oburzony że Pabasia z wagą ponad setkę śmiała dożyć tych lat, powinna z przyzwoitości schudnąć albo kipnąć a nie awanturować się w gabinecie lekarskim. Pabasia  jako ludź medyczny szybko ustawiła  młodego  Judyma do pionu, jednakże złość w niej grała i nie pochwaliła się tym że dzięki Ilonie zjechała całe pięć kilo, znaczy ze 130 na 125. Stwierdziła że młody Judym nie zasługuje na względy i niech się zagwozdkuje patrząc na  wyniki jej badań ( Pabasia ma wręcz idealny cholesterol i trójglicerydy, większość lekarzy patrząc na Pabasię podejrzewa bajzel w laboratorium ).  Mam nadzieję że młody Judym nie trafił na listę lekarzy do przeżycia.  Pabasia posiada w główce takową, znajdują się na niej medyczni, którzy znajomość z Pabasią zaczynali od "trzeba schudnąć".  Wielu z tej listy już śpi snem wiecznym, co Pabasia z nieskrywaną satysfakcją wyciąga z pamięci, kiedy jakiś medyk tak zaczyna o tej tuszy bez podkładu; ani jak się pani ma, ani na co się pani uskarża. Wizyta ponoć zakończyła się triumfującym "I złamania kompresyjnego kręgów też nie mam!", co miało młodego Judyma dobić, bowiem jak twierdzi Pabasia medyczny miał widoczną skoliozę kręgosłupa - "Przecież ja to widzę! Pokręcony.".

Teraz o Pasiaku - Pasiak miał ropnia, wyrwane włosy z grzbietu, pogryzione ucho i podrapki przy oczach i na dece. Wszystko to w wyniku spotkania z niejakim Bożydarem, najnowszym kotem fabrycznym, który do budki strażników trafił  koło Bożego Narodzenia. Bożydar niby już po wiadomym  zabiegu ale hormony w nim jeszcze grali  a Pasiak postawił sobie za punkt honoru nie wpuszczać Bożydara do naszego ogrodu bowiem jego zdaniem przylezie taki najsampierw do ogrodu, potem wlezie na parapet, obejrzy nasz dom, postanowi się zainstalować i nie wygonisz już takiego. Pasiak cóś na ten temat wie. Teraz mła pielęgnuje  domowego obrońcę, podrapuje za uszami i wogle.  Mrutek twierdzi że Pasiak bije się dla sportu bo jak się chce naprawdę przeciwnika przegnać to się wrzeszczy "Madka, madka, on tu zaraz wejdzie i jest zjeżony! ". I sprawa jest załatwiana od ręki, bo w naszym ogrodzie mieszka wąż, który nazywa się Szlauch i madka potrafi go użyć w razie zagrożenia całości futer i naszego terytorium. Po tych przeżyciach z Bożydarem Pasiuniu troszkę zeszczuplał, może nie dorównywać Pi dążącej do doskonałości ( znaczy doskonałego kształtu kuli ). Do doskonałości zaczął niewątpliwie dążyć Kituchna, mła widziała go rozwalonego ze swoją laską na wewnętrznym parapecie ich domu. Mój boszsz... co za opas! Sztaflik i Okularia w jednym a wysoki  jak Mrutuś. Co do podejrzeń przejęcia przez kotostwo  mojego bloga to potwarz, kalumnie i jeszcze raz potwarz. One by tej głupiej pisaniny końcem pazura nie tknęły. Tak mła zapewniają, Szpagetka to nawet z waleniem ciałka na klawiaturę, żeby dobitniej było.

Jedyne co mła przychodzi do  łba w sprawie Kocurrkowych oczu to  cóś jak  u Bziczka, witamina d, luteina, świetlik. I przede wszystkim okulista i właściwie dobrane szkła.  Ty Kocurrek nie szalej z paczkami tylko o oczka zadbaj, to jest ważniejsze niż paczenie. Wiadomo że Młody z cylindrami ma pierwszeństwo ale zaraz za nim  ślepawa Kocurrek. A oregano to był  z tego co pamiętam patent Kitty, bardzo dobry zresztą. W ziołach siła. Np. Małgoś odkryła sudokrem lawendowy. Tekst rzucony do mła - "Że też dopiero na starość tyłek pachnie na stałe lawendą a nie tylko umyciem".


Komisja Europejska i jej zgody  to nie jest najgorsze co może nas spotkać. W Europie skład musi być, świerszczyki tyż bo alergeny. W Ameryce i w inszych krajach takich przepisów nie ma, tam jest dopiero jazda. A teraz mła Wam napisze to o czym wszyscy wiemy ale nikt nie chce tego pamiętać - żywność przemysłowa z zasady jest gówniana. Pewnego razu, za siedmioma rzekami, za siedmioma górami, w Brukseli Komisja Europejska stwierdziła, jak najbardziej słusznie zresztą, że odpady mleczarskie to tragedia dla środowiska i nie powinny iść w kanał. Zgadnijcie gdzie poszły? Smacznego! A wszystko dlatego że się budować oczyszczalni nie opłacało bo proces technologiczny drogi w przypadku oczyszczania takich ścieków. Jakąż to karierę zrobiły białka serwatkowe, o których jeszcze 20 lat temu można było przeczytać że nie da się nadużywać. No to ładowano we wszystko. Łatwo wchłanialne białko, tak lubiane przez robiących masę na siłkach. Dziś już tego wielkiego entuzjazmu nie ma, na nerki i wątrobę białko serwatkowe działa jak insze białka. Taa... A robale to zjadamy od dawna. Czerwone robaczki spożywcze  to koszenila.  Znaczy  E -120, pochodzi od czerwców kaktusowych, one produkują kwas karminowy, aby odstraszać drapieżniki. Barwnik uzyskuje się z odwłoków i jaj. Kwas karminowy występuje w ilości 17-24%i może być wyekstrahowany z ciała owada i jego jaj, miesza się go z  solami glinu lub wapnia w celu wytworzenia barwnika karminowego. Pozyskiwanie barwnika z czerwców ogranicza się do wystawienia ich na działanie wysokiej temperatury. Aby uzyskać kilogram barwnika trzeba sproszkować około 150 tysięcy robali. U nas występował czerwiec polski, robiliśmy drzewiej z niego barwnik używany do barwienia tkanin. Na koszenilę często są uczuleni ci którzy mają też alergię na salicylany. Koszenili nie należy mylić z czerwienią koszenilową - E - 124. Koszenilę jecie we wszystkim co ma czerwone, różowe bądź pomarańczowe zabarwienie. Taa... taki niewinny chrzan z żurawiną albo jogurcik truskawkowy. Także spoko, robaczki jadamy od dawna. Szarańcza jest nawet koszerna. Problemem będzie to o czym pisze Hania, trzymanie się HACCP. Jak tak się głębiej zastanowić to insekty to jeszcze nie tak źle, mła uwielbia smak pszczelego gówienka, he, he, he.

Co do Ymy (Anglosasi  pięknie wymawiają to Juma ) to zwyrodniała wyobraźnia mła podsunęła mła pomysł na hit "Oczy Zielone" wykonany przez  śpiewaka dysponującego czterema oktawami i rejestrem gwizdkowym. Coś pięknego by to było! A potem "Biały Miś" i to coś tam o Zakopanem. Mła ma wrażenie że Yma śpiewała głównie w swoim własnym języku, wokaliza znaczy. Mła szczególnie lubi te kawałki  gdzie Yma  robi za indiańskie fletnie. Prawie tak jak te w których  krzyczy kontraltem "Huj!", he, he, he. Co do penisa to wydawa mła się że to z tego fragmentu "Que me tiene herido tu aire de altivez" czyli "Że wyniosły wyraz twej twarzy mnie zranił", tak po prawdzie to "wyniosła mina". Może być jeszcze wers "En tu playa yo fui feliz" czyli "Na twojej plaży byłem szczęśliwy". To tiene i feliz to chyba tak najbliżej tego "penis".  Do oglądania zapodawam Wam koty Arny Miller a do słuchania w Muzyczniku peruwiańsko muzyczkę. A teraz jeszcze polezę do Oli na australijskie fotki z bliska bo tylko okiem rzuciłam w biegu.

59 komentarzy:

  1. Zdjęcia kotów!!!
    Się nie wymiguj.
    Ale cieszę się, że w zarysie w porządku jest życie tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie koty uciekli, słyszę pomiaukiwania z ogrodu. Tylko Okularia siedzi pod lodówką, mła udaje że nie wie o co chodzi bo Okularia też się "doskonali".

      Usuń
    2. Brak tego spojrzenia grożnego! Mam portret to sobie zerkam czasem, ale nie pogardzilibym najnowsza odsłona Jaśnie Królowej w podusiach ❤️

      Usuń
    3. Królowa jest obrażona, kurzyna była źle podana, znaczy za mało jej było. ;-D

      Usuń
    4. A mój kocior rzuca się nawet na pustą miskę z rykiem pożądania. Chyba czas głodu jej się dobrze w pamięci utrwalił.

      Usuń
    5. Mła podejrzewa Twojego kociora że ona chce żeby Tobie się dobrze utrwaliło że niegdyś głodowała. Technika zmiękczająca. ;-D

      Usuń
  2. Uśmiechnęłam sie czytając o Małgosinej demencji, co to tak sprytna nadal i pomysłowa, że niejednemu młodemu zazdroscic takiej jasnosci umysłu wypada!:-)
    O koszenili słyszałam onegdaj i wiem, że tegoż owadziego barwnika można spodziewać sie w róznych produktach przetworzonych. Wychodzi na to, że najzdrowiej i najbezpieczniej będzie spożywać rzeczy jak najmniej przetworzone i przetwarzać je sobie do woli w domu. Żadnych tam wygodnych gotowizn w słoikach i pięknych opakowankach, skoro w środku zarobaczywiałe treści! Nie wiem, ile czasu da sie ujść przed pogonią owadów,co to je wszędzie wepchną, ale póki sie da, to uciekajmy. No chyba, że ktos gustuje w owadzich odwłokach i inszych brzuszkach oraz owłosionych apetycznie odnóżach. Każdemu wolno. Przeca Aborygeni od tysiecy uwielbiają zajadać pewien gatunek ciem. Na pewno one pozywniejsze, zdrowsze i smaczniejsze, niźli hamburgery i frytki, od których teraz na gwałt tyją i na serce chorują...No to moze ta Unia nie chce dla nas tak źle...? Ze tam jednak nie takie głupole same siedzą?Pewnie nie, ale pełno tam takich, co to nachapać sie chcą i pewnie już zwęszyli dobry biznes na owadach w jedzonku.
    Po zastanowieniu dodam, że najważniejsze byle wybór był i brak przymusu, to da sie życ!
    Tabo! Uściski serdeczne dla waszej ferajny zasyłam!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgoś dziś miała wizytę Cio Mary, ploty były z dokładnym wyliczaniem kto był na Dzień Babci, opowiastki o sytuacji rodzinnej wnuków, które przyszły, o której to nie wiadomo skąd babcia tyle wie bo nikt jej nie mówił. Tyle w temacie demencji. Szpion szoguna a nie demencja!
      Mła rozumie skąd te lęki przed owadami, ludzie boją się że "prawdziwe jedzenie" będzie tylko dla elit. Taa... problem z jedzeniem leży jednak gdzie indziej. Szczególnie boją się tych owadów na talerzach w krajach, w których połowa społeczeństwa choruje z powodu otyłości bo wpieprzają tam masowo śmieciowe żarcie w okrutnych ilościach. Nie przeszkadza ludziom żarcie genetycznie modyfikowanych zwierząt hodowanych w urągających poczuciu przyzwoitości warunkach a nagle groza bo "robaki". Po pierwsze robaki a insekty to nie to samo, po drugie jak się wpieprza gówniane żarcie to kręcenie nosem jest trochę dziwne, po drugie elity i dziś jedzą lepiej, bo są świadome tego co jedzą i nie zażerają się niesamowitymi ilościami śmiecia. Jeżeli kraje wysoko rozwinięte mają problem w utrzymaniu opieki zdrowotnej na określonym, poziomie to wynika on z masowości tzw. chorób cywilizacyjnych. Ciekawe kiedy do ludzi wreszcie dotrze że codzienne wpieprzanie śmiecia jest szkodliwe. Mła bardzo nie lubi kiedy ideolo zastępuje zdrowy rozsądek i dorabia się "naukę" do poglądów. Człowiek jest istotą wszystkożerną i jak naczelne, najbliższe nam genetycznie, zjadał zawsze pokarm roślinny, uzupełniany białkiem zwierzęcym. Kwestia z czego to białko pozyskiwał stała się z czasem kwestią kulturową. Ludzie się oburzają świerszczami na talerzu a gówno pszczele fałszowane cukrem uznają za cinżką obrazę i oszustwo handlowe. Dla mła najważniejsze jest przestrzeganie w wypadku żarcia wolności wyboru konsumentów i praw zwierząt. Tucz przemysłowy jest obrazą Najwyższego, zadawa cierpienie i moim zdaniem jest z tego powodu nie do przyjęcia. Zmniejszenie populacji zwierząt hodowlanych czeka nas tak czy siak i tu nie ma co płakać bo ilość zwierząt zabijanych tylko po to by przetworzona wysoko żywność wylądowała na śmietniku jest przerażająca. Mła się wychowała w takiej a nie innej kulturze, mięso jada i nie zamierza się z tego powodu przed nikim tłumaczyć ale to nie oznacza że mła nie widzi problemu związanego z marnotrawstwem. Ludzie na Zachodzie to powinni zdrowo po dupie dostać cenami żywności, które i tak są niskie w stosunku do ich zarobków, wystarczy wyeliminować najtaniej produkowane badziewie. Chów przemysłowy powinien być zakazany, chlewnie i kurzalnie powinny mieć określoną docelową wielkość, produkcja powinna ulec rozproszeniu bo to pozwala rozłożyć koszty dla środowiska. Ale ludzie na Zachodzie powinni mniej żreć, zanim co drugi będzie miał cukrzycę.

      Usuń
  3. Starsze panie super. Pabasia wyraźnie ma zapędy mafijno-sycyjijskie oraz wiedźmie, ale wygląda na to że z medycznymi to teraz tak trzeba. Penisa wyłowilam, bo chciałam wyłowić, to "feliz" pasuje😊. Agniecha pokazywała stado niemiecko-miejskich papug, hmmmm. Z jednej strony przefajne, ale samotna papuga nie ma szans stworzyć stada. Dopapużyć Alkatraz? Byłby raj, ten wąż o imieniu Szlauch pasuje😊. Pasiaczek dzielny, wie że szczucie Szlauchem zimą raz może być trudne, bo węże zimą śpią, dwa zbyt traumatyczne dla rywala. Poświęcił się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pabasia ćwierkała że czuła że będzie jazda po tym kiedy młody Judym nie odpowiedział na jej "Dzień dobry". Quźwa, za kogo się oni uważają, studia medyczne dziś to w porównaniu z tym co wymagano parę dekad temu jakiś kabarecik. O ile ktoś nie bawi się w medycynę naukową to straszliwie umysłu nie wytęża.
      Mła się martwi że Chmurka samotna, oj żeby raczyła zaklatkować ponownie. Pasiaczek jest tak dzielny że właśnie wybył do Bożydara. :-/

      Usuń
  4. Podobuje mię się taka wybiórcza demencja u Małgoś, może też zastosuję w niewygodnych sytuacjach.
    Szkoda papagaja, uciekał już wcześniej?
    A propos zaginionych zwierzątek.U nas pod większymi sklepami (Lidl,Biedrona)pojawiły się ogłoszenia o zaginionym kocie.Nagroda dla znalazcy UWAGA 15 tys.! To podobno nowa metoda oszustwa, nie wiem na czym polega, może na zdobyciu nr konta i zhakowaniu.
    Ehh,powinnam iść do fryzjera, ale jakoś mi się nie chce.Nawet sobie wybrałam stylówę,co myślicie?;)
    https://demotywatory.pl/5055856/Kazdemu-zdarza-sie-miec-gorsza-fryzure

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Papagaj uciekł raz a dobrze. Co do zaginionych to nie wiem na czym ten przekręt polega, ale mła to tak wszędzie w biegu to mało co ogląda, wiec niekumata. Fryzurka w sam raz ale nie wiem jak sobie zainstalujesz dzioba. A może tylko kaczuszkowa żółcio - pomarańcza położona szminką na ustach? ;-D

      Usuń
  5. Umysł Małgos jak żyleta normalnie :)
    Podobne przygody u lekarza miałam jak Pabasia, choć trochę mniej mam kilogramów. Co by mi nie było, to wszystko wina rozmiaru. W końcu wybuchłam i powiedziałam, że czuję się molestowana. Strzał w 10! Temat wogóle nie wraca i zaczynamy od: no co tam?
    A skąd takie imię u kota: Bożydar????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgoś twardo twierdzi że otępienie i mam włączyć kanał informacyjny i nie truć o odpoczynku. Mła stoi na stanowisku że kanał informacyjny to dopiero może wywołać otępienie!!! Kindersztuba w zawodach w których człek pracuje z człowiekiem to rzecz bezcenna. Niestety cóś rzadko spotykana. Bożydar to Pani Ochroniarzowa wymyśliła bo w to Boże Narodzenie się pojawił. Taki był wygłodzony że pochłaniał wszystko, tylko okiem łypiąc czy ludzie za blisko nie podchodzą. Teraz taki bardziej oswojony, jest gryplan że pojedzie do Łasku, tam jest miejsce po kotku który niedawno odszedł przeżywszy lat 17.

      Usuń
  6. Ło matko. No właśnie. Gdzie te zdjęcia kotów. Ja się pytam.
    Znalazłam jakąś ulotkę od okulistki będę obczajac na allegro albo w aptekach na miejscu gdzie taniej - tylko znajdę ulotkę i napiszę ale to jakieś witaminy luteina właśnie z borówka chyba. Odkryłam że w aptece DOZ na stronie jest taniej i można odebrać za darmo w aptece a na miejscu drożej nawet o 10 zł. No szlag by ich trafił oszuści wszędzie.
    A na allegro to już w ogóle potrafi być coś taniej i do paczkomatu. Dlatego tam sobie zamówiłam biotynę z twojego polecenia j a+e co też trochę na te oczy może podziała. I jak pamiętam to biorę. Ale włosy takie same cały czas. Obciąć przy uszach by trzeba było ,żeby odrosły, ale mi szkoda.

    No ja na blogu napiszę pewnie, ale na pocieszenie powiek, że moja Wet wytypowała nas i nie mieliśmy słowa do powiedzenia. W mailu wyśle zdjęcie. Na razie ogarniam. 🤪

    Chyba mój smutek po Mefisiu mózg automatycznie jakoś schował do pudełka bo się czuje taka stępiona. Łzy nie napływają. Jakby nie wierzę, że go nie ma, ale jakby kamień. Po tym szoku w czwartek chyba mój umysł w ochronie mnie samej zamknął rozpacz w pudełku gdzieś w szufladzie. I na razie trwam. Nie wiem czy to się kwalifikuje jako już jakiś lekarz czy jeszcze nie. Hm

    OdpowiedzUsuń
  7. Ode mnie na gluta Sinupret ale ten oryginalny żadne zamienniki. On właśnie jest taniej jak się zamówi z Gemini albo jakiegoś doz z odbiorem w aptece a na miejscu jest dużo dużo droższy. Polecam Sinupret Extract. I żadne zatoki niegroźne. Szczególnie jak ta pogoda taka siąpiąca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. https://www.doz.pl/apteka/p8847-Sinupret_tabletki_drazowane_50_szt.

      To się bierze 3 razy dziennie albo:
      https://www.doz.pl/apteka/p111068-Sinupret_extract_160_mg_tabletki_drazowane_20_szt.

      I to się bierze mniej.

      Usuń
    2. Myślę że Mefiś po prostu was trenował na wypadek swojego odejścia i stąd taka a nie inna reakcja. Sinupret mła zapisała bo mła zamierza co nieco zgromadzić na wypadek. Chyba trza bo mła wciąż wnerwiona o to ganianie za lekiem antywirusowym. Kupowanie z neta na ogół tańsze. Ale mła bywa staroświecka do bólu. ;-D

      Usuń
    3. Właśnie to fajne że można na stronie Gemini zamówić i odebrać w aptece i taniej zapłacić przy odbiorze :) albo opłacić sobie przez neta :) niestety w aptece ten Sinupret droższy o 8 zł jest

      Usuń
    4. Powszechna to praktyka w handelku netowym, dotyczy kompów, ciuchów, książek. W moim najbliższym Rossmannie pakują też paczki ale nie wiem czy taniej. Ponoć przez to miało być mniej kolejek, z tego co mła wie to we wszystkich sklepach tej marki gdzie pakujo paczki kolejki są nadal, za to niezwiększona obsada personelu powoli szykuje się do napisania kryminału Ośmiornica 2, w którym rozwiązywana jest zagadka tajemniczych okoliczności w których zginął właściciel sieci drogerii. ;-D

      Usuń
  8. Małgoś ma dużą szansę zabłysnąć wiosną perłami na spacerze w ogródku :) Och, jak ja rozumiem Pabasię, depresja i menopauza dobiły mnie całkiem i szlag mnie trafia, kiedy słyszę takie dobre rady, za którymi nie idą żadne propozycje konkretnej pomocy. Ostatnio oglądałam jakąś angielską produkcję, w której wspomniano, że dzisiaj sprzedawane powszechnie i zalecane dla odchudzających się mięso drobiowe ma około 30% mniej białka, za to o blisko 300 % więcej tłuszczu niż kurczaki hodowane w latach 70-tych. Odchudzanie społeczeństw powinno się zacząć od skończenia z zezwalaniem na takie praktyki, na przetłuszczanie i zalewanie syropem glukozowo-fruktozowym wszystkiego, co tylko się da, włącznie z "odtłuszczonymi" jogurcikami. To już wolę wcinać świerszcze :)
    Papagajowi może zawiesić gdzieś wysoko na drzewie klatkę żywołapkę z jakimś ulubionym smakołykiem w środku i liczyć na to, że jak zgłodnieje, to się skusi i wróci na stare śmieci, bo szanse na przetrwanie w tym otoczeniu to ma raczej mizerne... Z drugiej strony, co użyje na wolności, to jego, może takiego wyboru dokonał i trzeba będzie go uszanować ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. O tak. Mądrze prawisz MP we wszystkich trzech sprawach.

      Usuń
    2. Klatka na papagaja jest nastawiana od tygodnia, nawet odśnieżana była a skrzek się niósł w tym momencie po ogrodzie. Twarda zawodniczka z tej Chmurki. Co do jakości usług medycznych to mła zmilczy bo jucha mogłaby zalać klawiaturę, mła tak ten temat wkarwia. Mła ma rodzinę medyczną i znajomych, ich opowieści o tym co się obecnie wyrabia to groza. Pabasia twierdzi że ma dejavu lat 60 XX wieku, opieka medyczna jak za Gomułki. Mła nie pamięta dobrze tych czasów bo za mała była, pamięta tylko że lekarstwem na wszystkie jej przypadłości była wówczas penicylina. Taa...
      Problem z żarłem to jest taki że KE daje zbyt dużo luzu, Hania dotknęła sedna problemu z owadami - normy i badania towaru sprowadzanego spoza UE to raz, chciwość koncernów to dwa. Na temat tego co się w branży produkującej jogurciki 0 wyprawia to mła napisze tyle - wapń jest wchłaniany przez organizm jeżeli mleko zawiera minimum 3,2 % tłuszczu, w zasadzie wszystko co jest poniżej tej normy nie zasługuje na nazwę mleko. Mleko odtłuszczone jest dla organizmu człowieka niczym innym tylko zabieloną wodą ze śladową ilością minerałów bo organizm przyswaja z tego niewiele i żadne tabelki pokazujące że mleko chudziutkie to ma prawie tyle samo wapnia co to tłuste tego nie zmienią. Ale ludziom się pierdoły wciska żeby płacili za coś bezwartościowego i kosi się kasę za sprzedaż cieczy, którą starannie odtłuszczono i w której florę zlikwidowano za pomocą antybiotyków czy ultrafioletu. Mleko pełnotłuste ma około 5 do 6%, to w handlu żeby nazywać je można było pełnotłustym powinno mieć 3,9 do 4.5% tłuszczu, tymczasem jako pełnotłuste sprzedaje się to które ma minimalną ilość tłuszczu pozwalającego uniknąć procesów za bezpodstawne używanie nazwy mleko pełnotłuste. Dlaczego tak jest? Bo się wszyscy umówili i zarabiają aż niemiło. Na temat jogurtów i serów mła się nawet pisać nie chce bo to są towary o składzie mieszanym, horror w zasadzie. :-/

      Usuń
    3. No popatrz, to mój zdrowy rozsądek, co mi każe kupować mleko 3,8 jako najtłustsze na dostępnym mi rynku ( chociaż może znowu zacznę kupować od Pana na Targu w plastikowej butelce po wodzie mineralnej mleko od zwierzęcia krowy... ), nie taki jest głupi.

      Usuń
    4. Dokladnie tak jest Taba, a w UK wszystkim sie wciska, ze powinni pic wylacznie mleko odltuszczone 2% - we wszystkich szkolach i przedszkolach jest oficjalny ZAKAZ podawania mleka dzieciom 3.2% ! Podaje im sie bezwartosciowa wode, po ktorej dzieci sa tez bardzo szybko glodne i zapychane batonami i ciastkami. Mleko tluste nie dosc , ze jest najbardziej wartosciowe to jeszcze syci. Dostarcza wapnia, protein , wit A, D i dobrego tluszczu - ale para farmerow, ktora dostarczala do szkoly mleko 3.2% zostala ukarana jak za " zbrodnie". Unia ze swoimi przepisami izacjodnie koncerny robia wszystko, aby hodowac coraz slabsze i chorsze pokolenie. Robaki zamiast pelnowartosciowej zywnosci to etap nastepny.

      Usuń
    5. A w Polsce jeszcze widuje mleko 3.8% procent w opakowaniach jako wlasnie mleko dla Juniorow, dla dzieci👍 Poklosie normalnosci . Ciekawa jestem kiedy to nam zostanie zabronione?

      Usuń
    6. Agniecho, jako były pracownik branży mleczarskiej - miałam w życiu taki epizod, na szczęście tylko lat parę - mła Tobie napisze że Twój rozsądek funkcjonuje prawidłowo. Zalecam poznanie osobiste krowy i przymilanie się do gospodarza. ;-D
      Kitty a co ma z tym wspólnego EU? Normy mleka są ustalone najzupełniej prawidłowo, to nie Unia wpieprza ludziom napój pod tytułem mleko odtłuszczone, ona łaskawie zezwala na sprzedaż tak jak i insze kraje, produktu o obniżonej zawartości tłuszczu w trosce o zdrowie społeczeństw w których masowo występują choroby cywilizacyjne. ;-D Problem z mlekiem nie leży w UE, to jest problem rozgrywany na poziomach krajowych. Są kraje w których mleko odtłuszczone sprzedaje się średnio a są takie w których praktycznie to rynek stoi na mleku z zawartością 2% tłuszczu. UK nikt przeca nie zmuszał do przechodzenia na dwójeczkę, ale jak się ma cóś takiego jak starannie wyhodowane społeczeństwo opuchlaków to przeca najlepiej zmniejszać zawartość tłuszczu w nabiale odgórnie. Nestle kwiczy z radości, politycy odnoszą tzw. sukcesy w walce o zdrowie społeczne, rynek batoników kwitnie - wszyscy szczęśliwi z wyjątkiem konsumenta. Nie podpinaj głupoty brytyjskich polityków zajmujących się zdrówkiem pod unijne przepisy bo przeca UK może je spokojnie zmienić. Nie chce? Odpowiedz sobie na pytanie dlaczego, popatrz jak działa a właściwie nie działa NHS, poczytaj statystyki zachorowań na cukrzycę, wieńcówki, nowotwory, popatrz jak w statystykach wychodzi co jada przeciętny Brytyjczyk. Łatwiej odgórnie sterować żarciem przez ceny czy zawartość składników niż prowadzić kampanię zdrowotną, która zniechęciłaby biznes do polityków. Tak politycy udają że cóś robią, biznes jest zadowolony a normalny człowiek poznaje termin zdrowie społeczne. Moim zdaniem zdrowie jest kwestią indywidualną, nie ma czegoś takiego jak zdrowie społeczne. To nowomowa ukuta przez system ubezpieczeń społecznych. O zdrowie własne się dba a jak się nie dba to się ma problem i tyle. Jest na świecie tyle chorób, które są niezależne od stylu życia że mła się flaki wywracają kiedy któś do niej znad przemysłowego hamburgera, czyli odpadów wołowych w bule, którego to musi przynajmniej 4 razy w tygodniu zjeść, musi bo tak mu smakuje, ćwierka że ma kłopoty z ciśnieniem i cukrem. No wiśta wio!!! I nie że mła jest szczapa i chudzizna, mła jest grubas szczęśliwy z życia, taki z niezapchanymi tętnicami, mimo niespożywania statyn w celu obniżenia cholesterolu. Jednakże mimo tłustego tyłka mła się całkiem sprawnie porusza, tzw. wysiłek fizyczny uprawia, odłogiem nie leży i dzięki temu nawet to co niezdrowe ale smaczne całkiem jej nie dobija. Mła widzi że ludzie wysiłek fizyczny traktują jako karę, na siłownię chodzą żeby schudnąć a nie żeby polepszyć sobie kondycję, że o zdrowiu własnym wiedzą tyle co wyczytają z tabloidów. Dlatego nie wróżę szybko zwrotu w tzw. polityce zdrowotnej na Zachodzie.

      Usuń
    7. W Polsce nawet w dyskontach dostaniesz mleko o zawartości tłuszczu 3,9%. Nasza najbliższa mleczarnia produkuje jako pełnotłuste mleko o zawartości tłuszczu 3,5%. Na to jest rynek.

      Usuń
    8. Taba, dzieki za wyklad, doskonale znam te realia 😂 Nienormalnosc idzie z Zachodu na Wschod, a ze Polska ma inne tradycje jedzeniowe to jeszcze jako tako dycha. Natomiast pokolenie naszych dzieci juz gorzej, bo oni juz wyrosli na Macdonaldsach i pizzach i zarciu zachodnich koncernow. Kampanie na dzieciach prowadzi sie gadzetami sprzedawanymi w polaczeniu ze smieciowym zarciem , doprawionym filmami disneya , w disneyowskim swiecie gdzie sprzedaje sie bajki w pakiecie ze smieciami dla calej rodziny. Wszystko kreci sie razem jako atrakcja , podlewane na okraglo tym samym przepalonym olejem... Eee, nie chce mi sie nawet gadac na temat zywienia tutaj. Z tym, ze UK zostalo popsute przez swojego dobrego kuzyna, ktory prze na Wschod pelna para. Zatoczyl juz zreszta swiatowe kolko. Tak, tutaj tez sprzedaja mleko 4% nawet - ale to kupuje zdecydowana miejszosc, bo jest to mleko naznaczone " zla slawa". Teraz idzie non stop wszedzie w mediach, w reklamach, w koncernach w pracy reklama weganizmu , i obrzydzanie ludziom miesa. Na mlodych to juz dziala i bardzo szybko przejda na te robaki. Gorzej , ze jak zrobi to wiekszosc, albo przynajmniej reklama wtlucze sie im do glowy , ze to super zdrowe - wtedy pociagna za soba reszte. A dla " zdrowia spolecznego" wielu ludzi rezygnuje z siebie i zdrowego rozsadku.

      Usuń
    9. No niektórych krajów to jednak ta nienormalność tak mocno nie pieści. Nie tylko Francja , Włochy czy Hiszpania twardo się bronią przed śmieciem, w Polsce do niedawna jak grzybki po deszczu wyrastaly pierogarnie. W Europie kontynentalnej to chyba tylko Niemcy i Skandynawowie ulegli po całości czarowi fast foodów. Niemców nie rozumiem, mieli własne tradycje kulinarne, Szwedzi i Norwegowie, no cóż - koper i cukier do wszystkiego albo ryba, ryba i jeszcze raz ryba. Dobry kuzyn Brytyjczykow lęgnie się ze swoim przemysłowym żarłem tam, gdzie nie ma konkurencji. Fish and chips w brytyjskim wydaniu to nie jest cóś co się obroni, prawdziwa pizza we Włoszech i co? Pizza Hut zaatakowała z sukcesem? Nie wśród Włochów. Za to coś ja Tobie zacytuję z jednego z blogów - "Ale w końcu udało mi się zjeść niezłą pizze w Rzymie. Wprawdzie nie tak dobrą jak z polskiego Pizza Hut, gdzie ciasto jest dobrze wyrośnięte i ugina się pod wielością składników. Tylko miejsce, gdzie ją jadłem, może dla niektórych wydać się mało ekskluzywne. Bowiem najlepszą pizzę we Włoszech zjadłem w małym punkcie na lotnisku Fiumicino. Spory kawałem pizzy kosztował 3,90 euro i miał dużo ciągnącego się sera, a ciasto było odpowiednio miękkie z chrupiącymi brzegami. To nadal był pomidor z serem, ale dużo lepsza od tych polecanych w internecie." Taa... musi byc dużo skladników i miękkie ciasto. Mła tyż jadła pizzę na Fiumicino bo myślała że padnie z głodu po wielogodzinnym oczekiwaniu na samolot - no cóż, tam się podaje gotowce, czesto rozmrażane. W tym wypadku facet nazywał pizzą wyrób pizzopodobny. To coś tak jak po żarciu latami żywności wzmacnianej glutaminanem sodu dla dodania smaku białka, coby oszukać mózg nagle stwierdzic że polędwica wołowa to za mało wyrazista jest. Ludzie przyzwyczajeni do fastfoodowego żarła uznają że kawior jest niejadalny a pizza się nie liczy bez dwóch sosów. Trochę to mła przypomina jednego znajomego, któren był oburzony że w Bułgarii potrawą podawaną na niedzielny obiad nie jest schabowy. Nasiąkli tacy ludzie ersatzami i przyzwyczajeniami kraju rodzimego a potem zderzają się z rzeczywistością kulinarną innych krajów i lezą na tego namburgera bo to smak, który znają i który robi dobrze ich kubkom smakowym. Co do Brytyjczyków i weganizmu, przypuszczam że wątpię aby się przyjął, jednakże Brytyjczykom dobrze by zrobiła dieta z miniejszą ilością mięcha. Nie wiem czy młodzi przejdą na robaki, dla mnie to duża część populacji UK powinna przejść na chleb z wodą na okres co najmniej 8 tygodni. Mieszkasz to przecież widzisz co się dzieje, u nas larum grają bo dzieci mają kilogramów za dużo. Przy brytyjskich maluchach to te nasz to sylfidy. Ech...

      Usuń
  9. Mnie intuicja też nie zawodzi, zawsze kupowałam mleko tłuste,śmietanę 18%,sery półtłuste i wyłącznie masło. W lidlu sprzedają mleko w szklanej butelce (chyba turvita) o zawartości tłuszczu 3,9.
    Dziś zrobiłam ciasto na pierogi dodając do niego oprócz ciepłej wody kilka łyżek jogurtu (można kefiru lub maślanki) i wyszło znakomicie mięciutkie,polecam wypróbujcie.

    A ogólnie to na każdym kroku dziadostwo i poruta, ale niektórzy łykają różne ideolo w każdej dziedzinie; spożywczej,klimatycznej,genderowej.
    Tylko jakoś elity żyją całkiem inaczej.Nie dość,że rodzą dzieci (taka von Leyen ma ich siedmioro), kształcą je w konserwatywnych szkołach i uczelniach, jedzą mięso, noszą skórzane wyroby itd. Wielką wagę przykładają do wychowania dzieci,bo to przyszłe pokolenia przeznaczone do rządzenia, a dziecko niestety trzeba przymuszać do obowiązku szkolnego,by osiągnęło rezultaty.Tam nie mają wstępu propagatorzy queer ani ideolo gender.
    A motłoch odwrotnie,przyklaskuje seksualizacji dzieci od przedszkola, po to by wychować pasożytów bez zawodu i rozumu. Będą leżeć na kanapie i się onanizować, bo tego ich nauczono.Ale cóż,każdy dostanie to w co zainwestuje.

    Odnośnie ocieplenia to przeczytajcie co pisał Jan Chryzostom o roku 1680:
    http://www.staropolska.pl/barok/JCH_Pasek/pam1680_01.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hania, wcale mnie to nie dziwi.. W Oliwie skad pochodze ( Gdansku Oliwie) sa zapiski mnichow, o tym jak uprawiali tam drzewka oliwne itp - stad nazwa miejsca. Panowal tam klimat lagodny srodziemnomorski. A potem przyszlo tak silne naturalne ochlodzenie cus w okolicy szwedzkiego Potopu, ze Baltyk zamarzal na dlugie miesiace w zimie - jezdzono saniami do Szwecji, albo piechta szli... Na Baltyku budowano wtedy nawet gospody . Klimat zalezy tylko i wylacznie od aktywnosci slonca, a nie od wydumanych teorii i wciskanego nam przez globalistow kitu ze to CO2. Taaaa , gaz ktorego w atmosferze ziemskiej jest zaledwie 0.04% ! Bez pomylki. Azot stanowi 78% , tlen 21% a w pozostalym 1% mieszcza sie inne gazy lacznie z dwutlenkuem wegla, nota bene zrodlem zycia na ziemi - bez niego nie byloby roslin. Szkoda gadac - na szczescie mamy jeszcze zapiski historyczne , poki co ... Mozna sobie poczytac o tych cyklicznych zmianach klimatu na ziemi, kompletnie niezaleznych od czlowieka

      Usuń
    2. Tak Kitty, podobno w średniowieczu uprawiano w Polszcze winorośl.
      Dziś natrafiłam na takie przepisy, to przysmaki z larw;)
      https://twitter.com/dal_refleksje/status/1617831939733606401?cxt=HHwWgsDSofvk2PMsAAAA

      Usuń
    3. No właśnie powyżej napisałam Kitty że można dostać tłuste mleko nawet w dyskoncie, w kraju UE, nawet jeszcze w ludzkiej cenie w stosunku do mleka 3,2%. Cena byłaby jeszcze bardziej ludzka gdyby nie oznaczenie bio na czymś co bio nie jest, ale to mogę darować.
      Co do elit to bycie elitą nie trwa wiecznie i z tym przechodzeniem elitaryzmu na dzieci też nie jest tak prosto. Potomek w prostej linii Plantagenetów nie siedzi na brytyjskim tronie tylko robi jako stolarz w jakiejś wiosce na wyspach. Przeciętnie elitą się bywa przez cztery pokolenia, poza tym mimo tego co elity o sobie myślą trwa tam nieustanna wymiana, jedni spływają, drudzy napływają. Mitem są Haniu opowieści o zamknięciu i status quo elit. Elity pewnie by chciały żeby tak było ale tak nie jest. Co do ideolo - Przekupna Ursula jest politykiem chadecji, czyli chrześcijańskiej demokracji. To formacja centrystyczna ale o prawicowym rodowodzie. To że chadecja przejęła hasła postindustrialnej lewicy świadczy tylko o tym że politycy tej formacji robili wszystko żeby utrzymać się u władzy w zmieniającym się raptownie świecie. U progu tego tysiąclecia miała bowiem miejsce rewolucja informatyczna i wiele dogmatów społecznych, politycznych się rozwaliło. Prawica się posypała, albo zaczęła się zamieniać w mniej radykalną lewice albo miała odloty libertariańskie czy narodowe. U nas mamy mix - PISdowate mają się za prawice tymczasem to socjalizm narodowy, nie że cóś jak hitleryzm ale ideolo pokrewne. Bez prawicy polityczna scena cóś nie tego, prawica musi się wymyślić na nowo. Lewica się wymyśliła w ten sposób że ma w dupie sprawy pracownicze a robi za obrońcę uciemiężonych wszelako. Oczywiście że w tej chwili na Zachodzie mamy polityczną i społeczną narrację głównie lewicową, u nas jest to jeszcze o tyle zahaczone w tradycji że partia rzundząca ulega hierarchom kościelnym ale to się zaraz skończy z przyczyn zmiany demograficznej - młodzi nie walczą z KK, oni mają go gdzieś, badania socjologiczne nie zostawiają tu złudzeń. Czy taki przechył lewicowy jest w porzo? Zdaniem mła żaden przechył nie jest w porzo, łajba ma płynąc nieprzechylona na żadną burtę.
      Co do uczenia dzieci, onanizować to nikt ich nie musi uczyć, tego uczą się same. Nasz stosunek do seksualności dzieci jest świątojebliwy, mamy głupi zwyczaj traktować je jako istoty bez popędu. Wbrew biologii gatunku. Jak ssaki uczą się seksualności wie każdy kto ściągał z nogi szczeniaka wykonującego "podejrzane" ruchy. To że my społecznie przyjęliśmy jako oczywiste że dzieci to słowo seks zaczynają rozumieć w wieku pokwitania jest gówno prawdą. Mła nie widzi potrzeby opowiadania masowo dzieciom o całej palecie zachowań seksualnych człowieka, na cholerę to przedszkolakom? Jednakże uważam że dzieci powinny być informowane czym jest seks, rzecz jasna w sposób dla nich przystępny ale bez opowiadań o kapuście i bocianie, cinżkim grzychu, bo to się robi tylko po to by dzidziusie były, itd. To jest potrzebne choćby z racji zapobiegania nadużyciom na małolatach, dlatego warto powiedzieć że panowie jak i panie czasem nie kierują się heteroseksualną normą, bo chłopiec może nie wiedzieć że jest coś nie halo kiedy jego pupą interesuje się pan, a dziewczynka że pani też może być nie w porządku a kiedy się orientują to już są skrzywdzone. Mam wrażenie że u nas to całą tę histerię wokół seksu dzieci napędzają z jednej strony tacy którzy słowa seks się boją bo aj, aj, a z drugiej tacy dla których każdy ksiądz to pedofil, żadnego rozumu mła w tym nie widzi tylko same emocje dorosłych ludzi, z tym że mocno niedojrzałych.
      Klimat nigdy nie był constans, tak jak i te elity. ;-D

      Usuń
  10. Taba, podzielam zdanie na temat swoadomosci i uswiadamiania. Nasze pokolenie moczno wypaczone, potrafiace chowac pod dywan co niewygodne, albo wstydliwe, ale tez i nikt nas nie nauczył mowic wprost,przeciez dziecko i ryby glosu nie mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mła Dorko pamięta z czasów swego dzieciństwa że dzieci nie są niekumate, problematyczne są tylko źródełka z których wiedzę pozyskują. Hania się martwi wycieczkami ideolo do przedszkoli ale rodzice przedszkolaków się nie martwią umiejętnością obsługi srajfona przez pociechy. Co poniektórzy uważają za normę że dziecko sobie samo wyszuka i rodzic straumatyzowany "przygotowaniem do życia w rodzinie" czy jak tam się to teraz nazywa, odetchnie z ulgą. ;-D

      Usuń
    2. Mam wrażenie, że spora część rodaków uważa, że jeśli o seksualności się nie uczy i nie mówi, to ona nie istnieje ... Istnieje, tylko obarczona poczuciem wstydu, brudu, strachu, grzechu i całą masą fałszywych przekonań. Umiejętnie prowadzona edukacja mogłaby zdziałać dużo dobrego , tyle że chyba znów stanęliśmy nad przepaścią i śmiało robimy krok w przód (a za taki uważam zakaz prowadzenia zajęć przez przygotowanych merytorycznie edukatorów). Dlaczego nie mogą być prowadzone chociażby dla chętnych , tak jak religia ?

      Usuń
    3. Czarnkizm jest dla mła głupotą stosowaną, skutek będzie oczywiście odwrotny od zamierzonego. Idiotyzm w stanie czystym, pełne 100%. Stosunek do seksualności u naszych rodaków to jeszcze wypadkowa tzw. katolickiej moralności a raczej tego co ludzie biorą za katolicką moralność i strachu przed społecznym osądem. Wystarczy że Dulscy wyjadą z kraju i tabu przestaje obowiązywać. Ba, wyposzczone i wyposzczeni to takie brewerie potrafią wówczas wyprawiać że sexworkerzy to szkółka niedzielna. Nie da się ukryć że sporo miał i jeszcze nadal ma tu za uszami KK, a właściwie jego urzędnicy, niektórzy to takie krucjaty prowadzą jakby ewangelia była seksowi poświęcona a nie głoszeniu odkupienia i zmartwychwstania. Ci ludzie nawet nie widzą że ośmieszają chrześcijańskie wartości ulegając najprawdopodobniej własnym obsesjom, mła się od razu przypominają "Słówka" Boya - Żeleńskiego - "Witajmy więc ludzkość czystą! Zewsząd pieją już Hosanna: Na wyścigi z onanistą "Działająca" stara panna". Nie wszyscy kościelni tacy są, wbrew temu co się nam sprzedaje z lewej strony to i w KK są ludzie widzący w tej urzędniczej obsesji na punkcie seksu problem, ale wojujący moraliści są głośni i przekładalni na poparcie polityczne. A wszystko to w dobie netu, w którym za dotknięciem ekranu jest dostęp do wymyślnego porno. To nowe młode pokolenie, które teraz nastanie będzie wychowane na takim właśnie porno i tak się zakończy wojna Czarnka z realem. Właściwie to powinno się walczyć o to by filmy porno miały scenariusz w którym by uwzględniano jakieś wartości dydaktyczne. ;-D

      Usuń
    4. "Blondynka" ryczy po obejrzeniu filmu porno.
      - No i czemu płaczesz?
      - Bo myślałam że się pobiorą....

      Taaaa.

      Usuń
  11. Ehhh nie chce mi się pisać, ale widzę,że trzeba was uświadomić zanim ktoś skrzywdzi wam dzieci.
    Może myślicie,że tzw rewolucja seksualna to odkrycie naszych czasów? To poszukajcie u ojców socjalizmu naukowego takich jak Marks, jego zięć Paul Lafargue co napisał m.in.destrukcyjną książeczkę "prawo do lenistwa",Engels,Lenin, ludzie należący do tzw.Koła Wiedeńskiego, w większości Żydzi,którzy po 1933r musieli uciekać do Stanów.
    Rewolucję obyczajową zaczęto realizować wraz z rew. paźdz.w oświeconym Kraju Rad. Ideolo dostali w pakiecie, wywodziła się z pism Engelsa, Marksa i innych "myślicieli" epoki którzy twierdzili,że rodzina jest instytucją burżuazyjną,patriarchalną,przestarzałą,opartą na wyzysku, należy więc zniszczyć rodzinę,własność prywatną, religię i inne "okowy" cywilizacyjne.
    Bolszewicy ochoczo zabrali się do dzieła,po pierwsze ogłosili dekret o rozwodach, można go było uzyskać zaocznie w ciągu 7 dni za 3 ruble, bez powiadamiania współmałżonka.
    Wkrótce odbyła się pierwsza parada gejowska w Petersburgu oraz parady nudystów.
    Tak,tak, Bułhakow w swoich pamiętnikach opisywał,że po ulicach dużych miast chodziły komanda nagusów,przepasanych jedynie czerwoną szarfą.Miało to na celu oswajanie grażdan z nagością,bezwstydem, miało to wyzwalać z ciasnego burżuazyjnego myślenia.
    Grigorij Abramovic Batkis Dyr.Mosk.Instytutu Higieny Społ. uświadamiał naród,że rewolucja francuska, owszem przyniosła wolność polityczną, ale oni bolszewicy niosą światu rewolucję ekonomiczną i seksualną, bo źródłem wszelkiego zła na świecie są struktury sp-obyczajowe,opresyjne burżuazyjne państwo,religia i trza z tego człowieka wyzwolić, urrraa.
    Po I wojnie i rewolucji w ZSRR było miliony sierot i półsierot.Zbierano więc te dzieci i nastolatków w tzw. sierocińcach-komunach i zachęcano do współżycia, co noc z innym partnerem.Bolszewo to jedna z takich eksperymentalnych komun pod Moskwą, osobiście zarządzał nią krwawy Feliks, był szefem CzeKa a jednocześnie szefem Komitetu d/s Poprawy Życia Dzieci.
    Wsiewołod Mierkułow wymyślił abecadło erotyczne,bukwy składały się z różnych pozycji seksualnych, te bardziej złożone litery przypominały seks grupowy.W ten sposób zwalczano analfabetyzm i zachęcano chłopów do czytania.
    No i słynna Aleksandra Kołłontaj, min d/s społecznych rzuciła hasło seks jak szklanka wody, co miało oznaczać,że seks jest oderwany od sfery uczuć wyższych i miłości a jest tylko czynnością fizjologiczną jak wypicie wody.
    I tak przez pierwszych 9 lat państwo realizowało światłą politykę, gdy wtem Stalin zauważył fatalne skutki: zapaść demograficzna,plaga chorób wenerycznych,bajzel alimentacyjny, bo w grupowym seksie trudno ustalić ojcostwo, więc olbrzymie koszty alimentacyjne ponosiło państwo.W 1926r eksperyment nagle przerwano, tysiące homoseksualistów trafiło do gułagów i szlus apiać pierestrojka w drugą stronę.
    Obserwujący te zjawiska działacze zachodni, Wilhelm Reich,Magnus Hirschfeld,Herbert Marcuse uaktywnili się w Niemczech, Berlin stał się stolicą libertynizmu obyczajowego, co świetnie oddaje film "Kabaret". Po dojściu Hitlera do władzy całe towarzycho z racji swoich korzeni uciakają do Stanów.Tam zaczynają krecią robotę na uniwersytetach i tworzą podwaliny rewolucji seksualnej, która się objawia jako dzieci kwiaty w latach 60tych na zachodzie.Tak że zjawisko zatoczyło koło na świecie, by teraz znów mamić nowe pokolenia.Ta sama ideologia, ci sami ludzie.
    Tym, którym naprawdę leży na sercu dobro ich dzieci niech obejrzą film "Syndrom Kinseya", kim są ci ludzie i jakie eksperymenty przeprowadzają na dzieciach.Film jest dokumentalny. Oglądałam go wiele lat temu i podzieliłam na kilka odcinków, bo w całości jest trudny do ogarnięcia.Dopiero po obejrzeniu całego syfu tej branży rodzice powinni podjąć decyzję komu powierzyć swoje dzieci.
    Wkleję link
    https://www.cda.pl/video/3567901d8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hano, mnie się wydaje że ludzkość po prostu nie ma dobrej recepty na seksualną stronę życia. Myśl, szanuj, nie krzywdź, nie zmuszaj, nie narzucaj i do cholery miej pojęcie co robisz - to powinny być podstawy wychowania, wpojone na mur, a za nimi pójdzie cała reszta z seksualną strona życia też. Jak się to ma do wychowania i kształcenia, co? Wiem, mogłoby być gorzej, ale dobrze też nie jest.

      Usuń
    2. Hanno, seksu nie wymyślono w ZSRR, nagość nie zawsze była utożsamiana z bezwstydem. Popatrz na starożytne wazy greckie, zerknij do Kamasutry... To jest normalna sfera życia i chciałabym , żeby właśnie tak była traktowana, owoc zakazany zawsze bardziej kusi i działa na wyobraźnię.

      Usuń
    3. Oj rany, to będzie długi odpis. Zaczniemy Haniu od rodziny. Wizja rodziny której hołduje nasze pokolenie jest na wskroś mieszczańska, powstała w połowie XIX wieku i była idylliczną wizją mającą mało stycznych z realem. Rodziny bywają różne, niektóre są bazą inne źródłem traum. Czasem są to te same rodziny, mła uważa że jej rodzina była i jest spoko, moja średnia sister odbierała rodzinę jako środowisko silnie opresyjne. Tyle ze strony mła o rodzinie, bo każdy z czytelników może sobie przypomnieć jakieś niemiłe rodzinne zajścia. Naprawdę bardzo rzadko trafiają się ludzie, którzy mają rodzinne życie czyniące ich tak absolutnie szczęśliwymi. Historycznie rodziny były podporządkowane rodowi czyli klanowi, historia podstawowej komórki społecznej to nie jest opowieść o mamie, tacie i dzieciach, to dzieje hierarchii rodowej. Ludziom się tego nie uświadamia więc żyją w przekonaniu że rodzina zawsze znaczyła to samo. Sorry, ona nawet dziś w różnych miejscach świata odbiega znacznie od tego co rozumiemy pod tym słowem.

      Usuń
    4. Teraz o rewolucji seksualnej. Porządną rewolucję seksualną o długotrwałym działaniu to nasz kontynent przeżył około 1700 lat temu, wraz z importowanym z Bliskiego Wschodu chrześcijaństwem. Chrześcijaństwo przejęło w sposób naturalny niektóre z nakazów judaizmu. oczywiście nie wszystkie bo np. obrzezanie niemowląt nie przeszło ale stosunek do homoseksualistów, to i owszem. W Europie doby starożytności homoseksualizm był traktowany różnie, Grecy zrobili z niego jakoby wyższą formę uczucia, Rzymianie w dobie republiki uważali za rzecz niegodną, szczególnie dla strony pasywnej, jednakże zarówno arystokracja rzymska jak i obywatele folgowali sobie, w końcu nawet Juliusz Cezar był biseksualny a jedyne zarzuty jakie mu stawiano to to że robił "za babę". Zarzuty do lesbijek były tej natury że chciały być mężczyznami, choć wcale nie chciały. Za cesarstwa to było wiśta wio aż do czasów Konstantyna. Insze ludy kontynentu takie jak Germanie czy Celtowie praktykowały próbne małżeństwa na jeden rok, zmianę partnerów co i raz oraz związki homoseksualne. Ba, było nawet cóś takiego jak sakralna zoofilia w wykonaniu władcy. Za rozpasanych uchodzili Etruskowie, ci rzeczywiście potrafili jechać po bandzie. Pedofilia nie uchodziła za coś specjalnie zdrożnego. W czasie wędrówek ludów pojawiły się nowe plemiona, które też nie traktowały homoseksualizmu jako zła, raczej jako dziwną odmienność. Tak właśnie było wśród Słowian. Wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa seks zaczęto postrzegać jako grzech, dochodziło do aberracji in kompletnych odlotów w wykonaniu niektórych świątobliwych ojców Kościoła, jednakże znaleźli się przytomni, jak św. Augustyn, którzy zdawali sobie sprawę że z naturą nie da się wygrać. W końcu to św. Augustyn uznał prostytucję za instytucję pozwalającą utrzymać ład społeczny. "Wygnaj kurtyzany, a wkrótce namiętności zakłócą wszystko Wiodą one - co się tyczy obyczajów - żywot całkowicie nieczysty, ale prawa porządku wyznaczają im jakieś miejsce, choćby najnędzniejsze". Kościół nigdy nie był czysty, nie mógł być , bowiem tworzyli go ludzie ale mimo licznych żałosnych kart w swojej historii, takich jak pornokracja czy panowanie Aleksandra VI, że wymienię tylko te najbardziej znane, uchodził za strażnika moralności, obrońcę dogmatu, strażnika opowieści o grzechu pierworodnym. Jego znaczenie jako instytucji politycznej zaczęło maleć w XVIII wieku, wcale nie za czasów rewolucji francuskiej, znacznie wcześniej. Wiąże się to z rozwojem filozofii i ruchem encyklopedystów. Oczywiście wyznania protestanckie poszły nieco inną drogą niż KK i ewolucja myśli niezależnej od teologii przebiegała w krajach protestanckich inaczej, tak jak i inna ścieżka rozwoju kościołów wschodnich warunkowała to co działo się w krajach wyznających te formy chrześcijaństwa. Wraz z upadkiem znaczenia politycznego KK nasiliła się walka o rząd dusz w krajach katolickich, w XIX wieku chrześcijaństwo zostało skonfrontowane z nowymi ideologiami. W sferze obyczajów te nowe ideologie bardzo często odgrzewały stare pomysły. Przyjęło się utożsamiać swobodne obyczaje z lewicą, choć to bujda na resorach bo seksu nie dzieli się na prawicowy i lewicowy, panowie z prawicy chadzali w sukienkach po klubach. Prawicę od lewicy w kwestii seksu dzieli tylko ten mur hipokryzji, który wokół siebie prawica wzniosła i udaje sama przed sobą, bo w tę jej czystość nikt rozsądny przeca nie wierzy. KK, kościoły protestanckie i wschodnie są targane skandalami obyczajowymi nie od dzisiaj, dziś jednak są komórki i nie da się schować przed ogółem tego co dawniej zamiatano pod dywan. Czas strażnika moralności się kończy, będzie inna moralność i kto inny będzie jej pilnował. Czy to będzie lepsze? Wątpię, jedyna słuszna droga absolutnej poprawności politycznej i ściśle wybiórczej tolerancji proponowana przez lewicę jest równie głupia, lewica nie bierze pod uwagę ludzkiej natury w tym samym niemal stopniu w jakiej nie brała i nadal nie bierze jej prawica czy kościoły chrześcijańskie a właściwie to tylko KK czy kościoły wschodnie.

      Usuń
    5. To co opisujesz Haniu jako spisek i zamach na dzieci jest tylko zmianą systemu wartości, dość powolną zresztą bo ciągnie się setki lat. Te wszystkie rewolucje seksualne itp. to zazwyczaj reakcje na wojny i etapy innej rewolucji, tej przemysłowej. Mój Tatuś mawia że za jakie pińcet lat o ile się wcześniej nie wykończymy, nikogo nie będą obchodzić rewolucja amerykańska, francuska, październikowa - to wszystko będzie w jednym dziale pod tytułem "Rewolucja Przemysłowa". Zmiany w jednej dziedzinie życia stymulują zmiany w innych. Kinsey robił Haniu rzeczy kontrowersyjne, prawie w ogóle nie rozpatrywał zagadnień emocjonalnych czy społecznych związanych z seksem ale to nie znaczy że trzeba wywalać do kosza całą seksuologię. Gdyby tak podchodzić do sprawy to trzeba by fizykę newtonowską tyż wywalić bo przeca Izaak parał się alchemią. Dzieci są ludźmi i jako takie są istotami zainteresowanymi seksem, no chyba że są chore. To nie dzieci drżą przed stadami uświadamiaczy, drżą dorośli, głównie przed własnymi lękami. Za dużo w tym wszystkim emocji i nikomu to nie służy, najmniej dzieciom. Uważasz że edukator zepsuje bachorka a koleżanka czy kolega nie? A może klosz na dziecko nałożyć? Wiesz, około dwuletnie dzieci mają zwyczaj napinać się dość mocno przy oddawaniu stolca, robią to nawet wtedy nie ma takiej potrzeby. To najwcześniejsza forma stymulacji dającej przyjemność związaną z seksem. Jak myślisz, kto jest w stanie nauczyć tego maluchy? Edukatorzy mówiąc "Gugugu". Z naturą Haniu jeszcze nikt nie wygrał.

      Usuń
    6. Na Twój długi komentarz odpowiem krótko, cytatem z klasyka Siary-Siarzewskiego : aleś mnie, Taabazo, zaimponowała :)

      Usuń
    7. Mi też :) Zaimponowałaś :) A poza tym popatrzmy na bonobo, małpy takie. One używają seksu do komunikacji, rozładowywania napięć i w ogóle. Dobrze na tym wychodzą. Zdecydowanie uważam, że lepiej by dzieci wprowadzał w temat człek uczony sensownie, niż koledzy za śmietnikiem jak to się działo w naszych czasach. Ostatnio czytałam fajną książkę: Przyjemność- Mari Hesse, polecam :)

      Usuń
  12. To co opisuje Hania trwa nadal i caly powojenny zachodni system " wartosci" wlasnie dazy w tym kierunku. Ostatnimi laty zaczyna byc zauwazalny w Polsce, ktora dosc dlugo opierala sie tym praktykom. Piszesz Taba " To nie dzieci drza przed stadami uswiadamiaczy, drza dorosli, glownie przed wlasnymi lekami". Dzieci nie drza, bo dzieci nie zdaja sobie sprawy co tacy uswiadamiacze im przekazuja, dzieci chlona wszystko jak gabka i biora za wskazowki. W krajach gdzie kwitnie najwieksza pedofilia i gdzie pod powierzchnia dzieja sie rzeczy straszne ( Holandia, Belgia, Dania i inne) tam tez wlasnie kampania "uswiadamiania" czyli przygotowywania dzieci do pedofilii idzie coraz dalej. Dzieci przyucza sie ze nagosc doroslych wobec nich to normalka , a z ta nagoscia ich nagosc i zwiazane z nia praktyki to czesc zycia. Nie ma co wracac do starozytnosci , no chyba ze uznamy , ze dzieci rownaja sie doroslym i ze mozna na nich cwiczyc dowolne konfiguracje. Mnie sie robi niedobrze i slabo na sama mysl o legalizacji tych praktyk. To nie dzieci wychodza z inicjatywa, badzmy szczerzy, z ta inicjatywa wychodza dorosli , glownie zreszta mezczyzni sa tu inicjatorami i zaspakajaczami swoich " potrzeb".( kobiety rowniez , w mniejszym stopniu). Co to znaczy " z natura jeszcze nikt nie wygral"? Czyli co, many to przyjac jako zew natury? Czlowiek ma w sobie wiele wiele takich " zwow" - czy to znaczy, ze mamy wrocic do mentalnosci jaskiniowcow , starozytnych plemion? Moze zaczac skladac z dzieci krwawe ofiary po ich uprzednim gwalceniu i torturowaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kitty, Taba nie mówi o zwyrodnieniach, tylko o naturalnym podejściu do seksu. O tym, że jest on przyjemnością, normalką i nie powinien być w strefie "tabu". O tym mówi też Kasia Miller często. O takim zwykłym cieszeniu się z przyjemności jaką daje ta sfera życia. I nie musi być to obwarowana tysiącami obostrzeń. A na pewno nie idiotyzmami, że seks tylko w małżeństwie itp. I jeśli obie strony zgadzają się i cieszą, jest ok. Czasem myślę, że jeśli zaczniemy pracować z dorosłymi, im zmienimy trochę podejście, to oni już dzieciom przekażą to co najfajniejsze w tym temacie :) Znam kobitkę, która dopiero z kochankiem nauczyła się, że seks jest fajny ;) I super, że miała tę odwagę.
      A patologie to patologie i nie można ich tolerować. Poza tym żaden edukator/nauczyciel nie zrobi takiej krzywdy dzieciom, jak ich własne, najbliższe otoczenie.

      Usuń
    2. Aniu, to sa dwie rozne sprawy. Naturalne podejscie do seksu a seksualizowanie dzieci i urabianie ich pod katem potrzeb pedofilow to zupelnie co innego. " Nikt nie robi takiej krzywdy dzieciom jak ich najblizsze otoczebie", sorry ale to frazes bez pokrycia. Nie ma takiej reguly. Natomiast zycie w spoleczenstwach "zachodnich" pokazuje mi wyraznie jak proces seksualizacji malych dzieci przebiega. I np. jak wygladaja statystyki tutaj.. Ani nie spada liczba gwaltow, ani innych przestepstw seksualnych , wrecz skala tego rosnie i rosnie. Slyszalas o gangach , ktore uprawiaja " grooming" na nastolatkach? 12-to 13-to letnie dziewczynki sa przywabiane i przekuoywane za seks dla setek mezczyzn, dobrowolnie badz silowo , ale wiele z nich nie widzi w tym nawet niczego zlego... Przeciez to tylko ..seks, na ktory szkola rozdaje darmowe kondomy. Nie wiem kim jest Kasia Miller, co to za autorytet? Pieknie brzmia slogany o wolnym i naturalnym seksie , bardzo pieknie, ale niestety za tym skrywa sie potworna osmiornica. Nigdy nie zapomne filmu, ktory zobaczylam niechcacy chyba w telewizji zreszta, dokument to byl , a przedstawial meczenstwo chlopca, ktorego pedofil torturowal seksualnie i nagrywal dzien po dniu az do dnia smierci tego dziecka ... Tego sie nie da zapomniec. I zadne Kasie Miller ani bachanalia ani libertynskie uzasadnienia takiego " naturalizmu " nie sa w stanie mnie przekonac. Wyobraz sobie wlasne dziecko , ktore po takich " naukach" dobrowolnie oddaje sie w rece oprawcy ...

      Usuń
    3. Kasia Miller to psycholog, bardzo, bardzo sensowna. A jeśli chodzi o okropne rzeczy, zdarzają się. Dobre też. Czemu ty widzisz i skupiasz się tylko na tych okropnych, to jest pytanie...I nie musisz odpisywać :) Tylko się zastanów, bo coś mocno na rzeczy.


      Usuń
    4. Ania, wrecz odwrotnie. W swoim zyciu skupiam sie na tym co dobre, piekne i radosne i zyje wg tej maksymu , natomiast zdaje sobie sprawe co sie toczy wokol nas , i jak cos co jest zlem a jest podawane ludziom jako cukierek, staram sie ich ostrzec, bo mi to lezy na sercu. Metoda na strusia jest bardzo zludna i krotkometrazowa. Mysle, ze tutaj temat juz wyczerpalysmy - kazda z nas pojdzie w swoja strone z innym przekonaniem, niekoniecznie slusznym. Po prostu innym.

      Usuń
  13. Otóż to Kitty, trafiłaś w 🎯 z określeniem ośmiornica i Ty jedyna zrozumiałaś,że piszę o seksualizacji dzieci i o wynaturzeniach w tej sferze a nie o seksie jako takim.Jak powiedziała dr Reisman z filmu różni propagatorzy chcą wprowadzić do szkół i przedszkoli swoje perwersje pod płaszczykiem edukacji.A tak naprawdę ma to oswoić dzieci z tematem i tym samym chcą wychowywać świeże i spolegliwe "mięsko" dla siebie.
    Reisman zadała też dobre pytanie "po co ośmiolatce wiedza,jak mężczyzna nakłada prezerwatywę?".
    Próbują normalnym wmówić swoją paranoję:
    https://memy.pl/mem/291565/Heheszki

    A Katarzyna Miller to nie moja bajka, ale wpadłam przypadkiem na taki tłit.
    https://mobile.twitter.com/Agata_Laurka/status/1615992567753068546

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Hania, dokladnie to sie dzieje pod plaszczykiem szczytnej " edukacji". To jest urabianie " mieska" pod potrzeby pedofilskiej siatki ( wiele " zacych " ludzi z wysokich szczebli i elit do nich nalezy, to czesc ich rytualow) . Lata " edukacji" robi swoje. Tu rodzice tez protestowali , bo w glowie im sie nie miescilo, co dzieci przynosza ze szkoly i jak sa seksualizowane, a przeciez to jest kraj swiecki , malo pruderyjny. Niestety, rodzic nie ma wyboru - te edukacje narzuca im system i nie maja nic do powiedzenia. Nie wszyscy wiedza, ze tutaj dzieci zaczynaja podstawowke w wieku lat 4. I w wieku lat 4 sa juz " edukowane".

      Usuń
    2. Chyba się zagalopowałyście w swojej krucjacie... Edukacja ma właśnie pokazać, gdzie są granice , powiedzieć dzieciom, że zgłaszanie niedobrych zachowań wujka czy pana od informatyki to nie wstyd i że to nie one są winne , jak to się im na przykład wmawia teraz u nas, tego hierarchowie nauczają z ambon ich babki i matki.
      Skala nadużyć wobec dzieci jest porażająca, ale może różnica w naszych i zachodnich statystykach wynika nie tyle z częstości ich występowania, ale właśnie ujawniania ?

      Usuń
    3. Kitty i Haniu nie ma czegoś takiego jak seksualizowanie dzieci, one są seksualne. I choćbyście nie wiem jak temu zaprzeczały to zaprzeczacie oczywistości i po prostu prawdzie. Wygląda na to że chcecie wierzyć w bajki o ludziach psujących dzieci. To co opisujesz Kitty jako tzw. zachodnie zepsucie. Kochana, w czasach siermiężnego socjalizmu, który był podszyty ludowym katolicyzmem tak mocno że człowiek nie wiedział co paltko a co podszewka, w miejscowości w której się wychowywałam na Kaszubach, panny młode często gęsto liczyły sobie lat 15, sąd wyrażał zgodę na małżeństwo nieletnich bo dziecko było w drodze i prawie dojeżdżało do celu. Nie raz i nie dwa sądy umarzały postępowania wobec ojców którzy zaciążali 14 latki. To nie było żadne curiosum, tak po prostu w pewnych środowiskach wyglądała norma. Czy dzieci nie bawiły się w doktora w tych czasach? Ależ się bawiły, sama się bawiłam radośnie przy tym rechocząc. Jednakże wychowanie, otwartość moich obojga rodziców w kwestii rozmów o seksie nie pozwoliły mła na niezrozumienie jego konsekwencji. Nie zakończyłam edukacji na siódmej klasie szkoły podstawowej i nie utonęłam w pieluchach, wyrosłam z zabaw w doktora, dorosłam do innych. Większość dzieci wyrasta z zabaw w doktora, niektóre niestety nie i zostają na etapie poznawczym, tajonym przed familią z powodów różnych, często z powodu takiego a nie innego modelu rodziny w której wzrastają. Potem są frustracje i gabinety, prowadzenie tajemnych żywotów. Mnóstwo problemów dla nich samych, partnerów, dzieci. Bardzo dużo krzywdy dzieje się z powodu mitu o aseksualności dzieci. Bo to mit, bajka i nieprawda. Starając się dzieci odseksualizować można podzielić los "edukatora", który opowiadał o bocianach - "Mamo, mamo a ten pan to ciupcia bociany!"
      Teraz o ośmiornicy i pedofilach oraz całej reszcie. Największe nadużycia zachodzą w rodzinach, nie że księża i nauczyciele. Rodzina jest środowiskiem w którym dzieci są najczęściej krzywdzone. Statystyki są bezlitosne dla rodzin i to rozwala dziefczyny Wasze argumenty na temat złych obcych i kultury seksu wokół i w ogóle samo zło czyhające z zewnątrz. Nie, największą ilośc dzieci krzywdzi członek rodziny. I zawsze tak było, wiem o czym pisze Kitty bo moja Mama pracowała z takimi rodzinami. W większości są to rodziny najzupełniej wydawałoby się normalne, gdzie jedno z partnerów, w 90% to mężczyźni, są sfrustrowani i tak niedojrzali i na etapie zabaw w doktora, że krzywdzą dzieci. Jeżeli myślisz że to tylko kwestia tzw. patologii to jesteś w mylnym błędzie. Jest to o wiele bardziej powszechne niż się sądzi tylko w przeciwieństwie do pedofilii uprawianej przez osoby dziecku obce, rzadko wychodzi. Łatwo jest walczyć z mitycznym smokiem seksualizującym dzieci, spróbuj powalczyć z ojcem współżyjącym z córką, któremu się wydaje że ona i on dają sobie wzajemnie wsparcie emocjonalne, a w ogóle to on bardzo dba o dzieci i w ogóle to lekcje tenisa opłaca i na wczasy zagraniczne jeżdżą. Moja Mama opowiadała mła o spowiedniku, który przestał być spowiednikiem bo miał dylemat moralny związany z tajemnicą spowiedzi, jego to też niszczyło. Od lat wiem jedno, światła to boi się robactwo. Proces uczenia dzieci czym jest seks należy do obowiązków dorosłych i temu obowiązkowi sprzeciwiają się głównie ci, którzy mają sporo do stracenia. Środowisko nauczycieli, kleru, ludzi politycznie umocowanych, celebrytów to raz, ale bardzo wiele rodzin w których źle się dzieje najchętniej zagryzłyby wszystkich chcących o seksie z dziećmi rozmawiać. Stąd jest odwoływanie się do patologii życia społecznego jako normy i o tempora o mores! Nie znaczy Kitty i Haniu że wśród uświadamiaczy i tzw. postępowych to tylko czystość i anielskość. Tam jest też sporo śmiecia, który pod hasłem wolności seksualnej rozumie przede wszystkim swoją osobistą wolność bez poszanowania cudzej.

      Usuń
  14. PaniT dzieci są seksualne? Nie wiedziałam.
    Pewne zachowania seksualne dziecka są normą i zależą od wieku.Dziecko pięcioletnie nie wstydzi się nagości,ogląda swoje genitalia, zadaje pytania, ale czyni to z ciekawości świata. Trochę starsze interesuje się ciałem innych dzieci,naśladuje dorosłych poprzez zabawy w dom,w doktora, zadaje pytania skąd się biorą dzieci, ale bez świadomości swojej seksualności.I powoli z tego wyrasta, samo zaczyna korzystać z toalety, wie już,że to czynność prywatna i ma świadomość własnej nagości, samo się myje.
    Natomiast inne zachowania w wieku 10 lat np.masturbacja, chorobliwe zainteresowania płcią,podglądanie,rysowanie "siurków", zabawy w "te" rzeczy,wypowiedzi na temat seksu zdecydowanie odbiegają od normy.
    Prof. Lew Starowicz co by nie mówić seksuolog, twierdzi że seksualizacja dziecka rodzi niebezpieczne zaburzenia, rozbudza zbyt wcześnie erotyzm.Często 13-latki uważają siebie za kobietę, ubiór,makijaż, są wyedukowane seksualnie i wręcz przejmują inicjatywę,proponując seks chłopakom,ogłaszają się na profilach randkowych.Prawidłowy rozwój to fazowość, najpierw pewna nastrojowość,liryczność a nie seks. I jako lekarz przestrzega przed wczesnym podjęciem współżycia, to choroby szyjki macicy,niechciana ciąża,złamane życie.
    Rodzice dawali mi mądre rady, byli moim oparciem, to dzięki nim potrafiłam ominąć wszystkie rafy. A do ogólnej edukacji seksualnej wystarczyły mi lekcje biologii, książka Wisłockiej i Love Story Segala oraz intymne zwierzenia z przyjaciółkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że są, zawsze były Haniu. To że są nieświadome seksualności nie wyklucza jej poczucia. Dzieci o wielu rzeczach nie wiedzą ale je czują i masturbują się znacznie wcześniej niż w wieku lat 10. Jak pisałam, pierwsze stymulacje, które każde dziecko przechodzi, Ty też to przeszłaś tylko zostało to poza Twoją świadomością, dzieją się kiedy maluch ma około 2 lat. To jest po prostu etap rozwoju, uczy się napinać części ciała, czuje przyjemność. Czysta fizjologia. To co uważasz za chorobliwe zainteresowania dzieci w wieku około lat 10 jest normą, nie wiem skąd u Ciebie pogląd że jest to chorobliwe - to jest normalne. Obawiam się że nie zrozumiałaś intencji Lwa - Starowicza, on twierdzi że wczesne inicjacje to problem a nie że dzieci są aseksualne i źle je rozbudzać. To jest zupełnie inny problem. Nastrojowość i liryczność to ma się Haniu nijak do hormonów, to wyobrażenia związane z mitem miłości romantycznej, powstałym dopiero koło XIII wieku a bardzo pięknie rozwiniętym w wieku XIX. Jak widzisz my, czyli to starsze pokolenie, jesteśmy głównie spadkobiercami XIX wiecznych mitów, tak długo trwa zmiana kulturowa. Co do dzisiejszych dzieci to one Haniu mają wylane i na Starowicza i na Wisłocką, net je szkoli i dlatego dobrze by było żeby ktoś to ogarnął zamiast udawać że problem nie istnieje na zasadzie o czym się nie mówi tego nie ma i lepiej żeby się nikt za edukację seksualną nie brał bo po co rozbudzać. Tu nie trzeba niczego rozbudzać bo rozbudzone to jest, tu trzeba kierunkować a nie udawać przed sobą że dzieci to aniołki i śpią z rękoma na kołderkach. Tak to widzę. A tak w ogóle to co do Lwa - Starowicza to jego poglądy też ewoluowały, wraz z odkryciami w dziedzinie neurofizjologii mózgu, szczególnie na etapie rozwoju prenatalnego a później na etapie pokwitania. W końcu to lekarz, kiedyś twierdził ze homoseksualizm da się "wyleczyć" dziś ma jasność że to nie tylko sprawa kulturowa a pewien układ , który się kształtuje w okresie prenatalnym na przełomie I i II trymestru ciąży i ze jedyne co może z tym zrobić to stwierdzić - niektórzy ludzie tak mają.

      Usuń