czwartek, 14 maja 2026

Rok po...

Mija nam zaraz rok od naszych wyborów prezydenckich i czas na pierwsze solidniejsze podsumowania. Obaj kandydaci mła nie rozczarowali - zakładałam że oba dupki się nie nadają do zarządzania czymkolwiek oprócz swojej osoby  ( a i to nie zawsze ) i rzeczywistość odbeknęła mła z głębi trzewi - Taaak! Zacznę od przegranego, bo mniej szkodliwy, co nie znaczy że mniej wnerwiający. Rafau Planeta Płonie jest z tej samej teczki co obecny prezydent Krakowa ( tak w ogóle to może by przywrócić jednak termin burmistrz dla zarządzających miastami powyżej 100 000 mieszkańców, przekłuć te nadęte baloniki, bo ograniczenie do dwukadencyjności to widać za mało ), który chciał pół miasta zrobić tzw. strefą niskoemisyjną, znaczy powtarza banały i realizuje politykę "przyklepaną" przez oderwanych od życia, za to solidnie motywowanych ideologią brukselskich biurokratów. Mam nadzieję że nikt Rafaua Planeta Płonie nie wystawi do eurowyborów, bo jeżeli UE ma się rozwijać, to nie potrzebuje lwów salonowych, tylko ludzi, którzy mają na tyle rozumu w głowie że będą wiedzieli jak ją reformować. Jeżeli ktoś podejrzewa że Rafau Planeta Płonie się nadawa, to radzę się szybko obudzić, bo to nie rok 2020, mamy inną rzeczywistość i potrzebujemy innych ludzi. Rafau Planeta Płonie będzie mógł działać na innych niwach, ale nie sądzę że powinniśmy inwestować w jego eurosynekurę.  Prawda jest taka że prezydentem Warszawy  rządzą  deweloperzy, jakieś dziwne grupy interesów a teraz to wyszło na to że i  myśliwi. Facet nie umie rozwiązać problemu dzików w cywilizowany sposób i posłuchać osób kompetentnych, pozwala na mordowanie zwierząt, w tym loch i warchlaków, na oczach dzieci, co zresztą jest niezgodne z prawem. Jakby było mało, to nie umie też zadbać o to co dzieje się w miejskim schronisku dla zwierząt, tam trwa kłótnia obecnej  dyrekcji  z wieloletnimi  wolontariuszami, co skończyło się zakazaniem im wstępu do schroniska.

Mła nie zna sytuejszym, więc nie kto i jakie ma racje, natomiast wieści że chore koty umierają z zimna w kociarni i nie miały żadnej pomocy w nocnej porze,  zrobiły na mła spore wrażenie.  Dla mła załatwienie pomocy dla zwierząt jest ważniejsze od lansowania się jako ekoprezydent na tle drzewek zakupionych za cinżkie  miliony,  wystających z betonu. Ponoć teraz Rafau Planeta Płonie chce w imię interesu deweloperów wyrżnąć dzikie łęgi nad Wisłą,  gdzie bytuje ptactwo i zwierzęta.  Znaczy więcej betonu żeby planeta nie płonęła a fundusze hedgingowe, które kupują mieszkania, na które mało kogo w tym kraju stać, mogły lepiej wyglądać w giełdowych sprawozdaniach. Rafau Planeta Płonie na stanowisku prezydenta Polski  byłby notariuszem rządu, niczym by się nie różnił od Dudy. No cóż, Sikorskiego dziewczątka i chłoptasie z PO zbyt się bali, mógłby stworzyć niezależny od nich obóz prezydencki i skończyłoby się opiendralanie. Uniknęliśmy prezydentury Rafaua Planeta Płonie i wpadliśmy z deszczu pod rynnę, bo prezydentura Snusa Nałrocky'ego, zwanego przez przeciwników politycznych Niepoliczonym, to kanał i to w dodatku pełen brzydko pachnących spraw. 

Szanując urząd prezydenta Polski śmiem twierdzić że osoba go sprawująca jest dość ograniczona, Nałrocky po mojemu jest gupi. Po pierwsze startując na urząd, powinien znać jego ograniczenia. Jak się czuje nimi rozczarowany, to zawsze może z urzędu zrezygnować, przymusu nie ma, mamy wolny kraj, choć nasz prezydent uważa go za kolonię United States,  sądząc po tym jak robi za czopek wkładany do pewnego pomarańczowego dupska. Na mła wychowanej w kraju zależnym od Związku Radzieckiego robi to  wrażenie,  na rzyg się jej zbiera i to taki pucharowy. Wiedziałam że facet jest nie w porządku, wiedziałam że o polityce gówno wie, bo jest kolesiem na telefon, znaczy taka rezerwa dyspozycyjna, jakby trzeba było nowej, nieopatrzonej twarzy, jednakże zaskoczył mła poziom jego durnoty, przy której ta Dudowa, to jakieś niesłychane wysublimowanie. Nałrocky jest po prostu prymitywny, jak dla mła jest to zbyt dużo, czuję się jakby Edek z "Tanga"  Mrożka został prezydentem Polski. Oczywiście jest szkodliwy jak cholera, robi za instrument i nie dość że to trąba, to jeszcze zdaje się nie wie kto na nim gra. Miejscami jest żenująco i dość smętnie,  właśnie z racji tego prymitywizmu, który zdaniem mła najdobitniej wylazł przy tym pytaniu referendalnym z podpowiedzią dla idiotów, bo tak widać Nałrocky traktuje  naród - jak idiotów.  To nie jest konserwatysta, to prymityw, w sam raz na wybory w USA, bo tam już mają idiokrację. Mła jest na tyle stara że wie że lewica jest ślepa na lewe oko, tak samo jak prawica jest ślepa na prawe, jednakże Nałrocky zdawa się nie mieć oka lewego, za to prawe ma szklane, w związku z czym jest rozgrywany przez wszystkich grających, tak naprawdę wszyscy miotają tym facetem a on czego się nie tknie, to w zasadzie spieprzy.

Nawet wetuje durnie, po czym się dziwi że środowisko kiboli ma mu ochotę nawtykać. Teraz będzie akcja z proponowanym Safe 0, bo w końcu rząd dojrzał do tego, by powiedzieć sprawdzam i przykrócić smyczkę prezesowi NBP.  Prezydent nie wspomoże onego prezesa, bo przeca sam ten projekt firmował. A było się podpinać  pod na szybko sklecony środek zaradczy przeciwko kasie wpychanej w te rejony kraju, gdzie PiSdnięte i Konfa mają spory elektorat?  Nie lepiej było robić za dobrego wujka i prawicę prezydencką, która rozumie że kasa dla polskiej zbrojeniówki to jest to czego ludzie chcą?  Bredzić o XIX wiecznie pojmowanej suwerenności w XXI wiecznym okresie formowania się bloków regionalnych?  To czego nie wie o okresie transformacji mocarstw Kowalski, historyk Nawrocki powinien mieć w małym palcu. Facet pozuje na silnego człowieka, ale jest na tyle nieogarnięty, że nie wie kiedy, ani komu się postawić. To jest poziom poniżej Dudy i Komorowskiego, wbrew tym macho pozom jest to  jak dotąd baaardzo słaba prezydentura. Tak nie zbuduje się swojego środowiska politycznego, pójdzie się w Dudzizm. Nałrocky ma niby robić teraz w UE za człowieka Ryżego z Ameryki, czyli zastąpić Orbana, ale wybitny umysł Ryżego nie jest w stanie ogarnąć że w Polsce nie ma systemu prezydenckiego, krajem rządzi premier i zdaniem mła to się nie zmieni, bo Polacy jakby przyszło co do czego, to raczej będą swoim politykom woleli nałożyć ograniczenia, niż pozwalali im na jeszcze większe harce. My i w systemie kanclerskim mamy kłopoty z nadużywaniem władzy, system prezydencki mógłby nas wykończyć jako państwo. Pozostańmy lepiej przy wyborze najfajniejszego szwagra i najmilszego zięcia, bo tym są w zasadzie wybory prezydenckie w Polsce.

Nałrocky nie dowozi zatem Ryżemu zadań, bo nie może, w związku z czym jest na ogół zlewany a Ryży przypomina sobie o nim, kiedy akurat mu pasi do narracji. Hym... tylko Ryży zmienia narrację już nie co dzień a co godzinę. No i wychodzi z tego żenada - najpierw bajkowe opowieści o amerykańskich wojskach w kraju nad Wisłą a potem jak najbardziej realne wycofanie rotacyjnych oddziałów. Taa... w chwili kiedy prezydencki team pieje jak to Nałrocky pomoc amerykańską załatwia. Ludzie z Dużego Pałacu nie połapali się, co Ryży rozumie pod pojęciem polityki transakcyjnej i popełniają głupoty. Pamiętacie słynną Radę Pokoju Ryżego, której członkowie właśnie mają wojnę na swoim terytorium i to taką, której nie zaczynali i której nie chcieli. Tak, tak, to ta sama Rada Pokoju do której prezydent Polski już chciał wstępować i wpisowe miliardowe w dolcach wnosić. Pamiętacie durną wyprawę na Węgry, gdzie nie pojawił się nikt naprawdę liczący się z europejskiej prawicy? Nasz prawicowy prezydent pojechał, bo pan z Ameryki kazali, w związku z czym źle nastawiona do Ryżego z Ameryki europejska prawica, nawet ta radykalna, uważa polskiego prezydenta za amerykańską wtykę i zagrożenie. Same,  qurna,  sukcesy dyplomatyczne.

Jak widzicie cholera i dżuma radośnie nas załatwiają, każdy z tych dwóch robi co może na tym swoim stołku żeby szkodzić. Ponieważ ostatnie kadencje prezydenckie były do dupy, kandydaci cóś jakby nie tego, mła tak sobie myśliwa że jeżeli już mamy robić jakieś  referenda, to może zróbmy takie, w którym zadamy suwerenowi pytanie czy w ogóle jest nam potrzebny urząd prezydenta? Bo albo mamy notariusza, albo zaporę nie do przejścia i to wszystko za nasze pieniędze. Niemałe, bo przeca na prezydencie się nie kończy,  jest od cholery tych prezydenckich ministrów. Nie dość że rząd nas tym katuje, to jeszcze prezydent dokłada. Hym... czasem mniej znaczy więcej. 

Dziś za ozdóbstwo robią kartki zielono świątkowe a w Muzyczniku mamy takie performance na tematy przaśno polskie. Bardzo mła to pasiło do tych naszych wyborów głowy państwa.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz