Fotki zdziśki a w Muzyczniku pokłosie po obejrzanym przez mła enty raz "Sanatorium po klepsydrą". Mła nie tak dawno pisała o "Odysei" wg. Nolana, no cóż, film Hasa to jest jednak całkiem inna półka. Rzecz o rozpadzie i przemijaniu, robiona na z pozoru nieprzetłumaczalnej na język filmu literaturze, nie tylko da się obejrzeć po 50 latach, ona nadal wbija w fotel. Noż qurcze, lata 70 i część lat 80 XX wieku to były złote lata polskiego kina. Mła tak pisze nie dlatego że mła była chłonąca wówczas jak gąbka, po prostu formalnie nasze kino było odjazdowe. Zresztą kino europejskie w tych latach było kinem przez duże K - Tarkowski, Paradżanow, Herzog, Wenders, Malle, Bergman, Fellini. Mój boszsz... i żadnych durnych franczyz, co najwyżej jaki remake wstydliwy. Ech...
niedziela, 2 sierpnia 2026
Meldunek sierpniowy - zwięzły.
Meldunek krótki i zwięzły. Okularii nadal nie ma, Gienia po operacji, którą ciężko zniosła, mła na pańszczyźnie u kociamberstwa Dżizaasa i Jądrzeja, takiej dłuższej bo planowanej od roku. Koty własne obrzydliwie się zachowują względem mła, znaczy zdrowe. Mrutek to w ogóle sobie pozwala, mła jest trochę przerażona skalą jego roszczeń wobec niej, zdawa mła się że Mruciu usiłuje sobie uzurpować pozycję, która należała do Jej Szpagetkowatości. Jestem stanowczo przeciwna zarzundzaniu światem przez Mrutka. Byłam na imprezce działkowej u Gosi, został przedstawiony mały Igorek, szczenięca, spanielkowa słodycz. Z imprezki oprócz przepełnionego żołądka przywiozłam kleszcza wbitego w zgięciu kolana. Rumienia wędrującego, ani innych świństw nie ma, dzięki Najwyższemu. Mimo upału musiałam zrobić większe zakupy, wyprzedaże były, to uzupełniłam kosmetyki żeby tak na parę miesięcy starczyło ( zamierzam wypilingować gębę i nałożyć maseczkę, ciągle jestem pełna nadziei że choć na ryjcu mła się wygląd poprawi! ) i kupiłam bezczelnie ceramiczne domki, które przecenili o ponad 50% i jeszcze dowalali po jednym za jednego grosza. Po młowemu to wreszcie ich cena uległa urynkowieniu, bo jeżeli coś się nie sprzedaje w ciągu 12 miesięcy, to widać było za drogie. Inna sprawa że się mogły ludziom nie podobać, wiecie że mła ma tzw. "limfatyczne gusta" ( jak przez mgłę do mła dociera że to chyba określenie wymyślone przez Helenę Mniszkównę ). Po upałach zamierzam przystąpić do robienia paczek roślinnych. Na razie popijam melisę w letniej filiżance i oglądam kwitnienie kaktusów, w tym roku czadu dają tylko gymnolki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)