Im mła dalej brnie w kalendarz, tym bardziej nie może uwierzyć jakie głupoty ludziom są w stanie wcisnąć polityczne. Nie tylko u nas, w kraju, który mógłby się nazywać Deweloperolandią. Te głupoty wciskają zarówno prawi, jak i ci z lewa, więc mła ma pewność że podział polityczny przebiega tu klasycznie - rządzeni i rządzący. W tle oczywiście kasa i o nic innego tu nie chodzi.
Zacznijmy od viva Espania, gdzie od paru lat zarzundza lewica, mająca na koncie wzrost PKB kraju i permanentny kryzys społeczny na tle mieszkaniowym. 10 tysięcy mieszkań na wynajem w 1,7 milionowej Barcelonie nie daje spokoju władzom miasta, ludzie z Majorki się pultają, a jednocześnie w Galicji hiszpańskie władze chcą powtórzyć program chałupa za euro, bo im Galicja wymiera. Nadal prawo dla okupados czyli squatersów na dopalaczu, zajmujących cudze, wcale nie opuszczone mieszkania, to satyra dla klasy średniej, bo okupados starannie ładują się do lokali tzw. osób fizycznych a nie tych należących do funduszy inwestycyjnych, które to fundusze stać na ochronę. Władze znalazły sobie chłopca do bicia w turystach, natomiast trzeba było protestów na ulicach, by ktoś zareagował na wywalenie z mieszkania przez fundusz inwestycyjny dziewięćdziesięcioletniej kobity. W co grają lewicowe władze Hiszpanii? W głupa, niewątpliwie. Świat się na tyle zmienił że ludzie nie chcą już mieszkać w hotelach w starym stylu, nawet jak ich na to stać. To zmiana kulturowa. nawet tzw. resorty idą w apartamenty. Taka jest przyszłość hotelarstwa, pokoje hotelowe są mniej więcej tak nęcące jak łóżko w hostelu i im dalej w las, tym bardziej to oczywiste. Czy Barcelona ma naprawdę problem z turystami? To miasto jest dwa razy takie jak Kraków i ma taką samą liczbę odwiedzających je turystów.
Taa... proponuję zorganizować zamieszki w Krakowie pod tytułem, - "Turyści won do domu, bo windujecie ceny mieszkań". W Zakopanem lepiej tego nie robić, bo górale mogą zarżnąć protestujących. Czy pozbycie się turystów z Barcelony to dobra opcja dla miasta? Niech próbują, tylko niech potem nie skwierczą jak po czasach srovidowych o wspomożenie. Sektor turystyki w Hiszpanii to 12% do 15% rocznie. Ponad 11% osób to ludzie bezpośrednio czerpiący dochód z turystyki, dochód indukowany to przynajmniej 1/3 tych 11, 6% zatrudnionych bezpośrednio, Na moje oko to 1/5 Hiszpanii zasuwa dla branży turystycznej, ciekawe jak ci ludzie zarobią na czynsz, nawet obniżony, kiedy turystów już nie będzie. Hiszpania to lider turystyczny Europy i trzecia na świecie "potęga turystyczna". Zły model gospodarczy? Przecież od zawsze trąbią o bezrobociu wśród ludzi młodych. Hym... a jak ma się do tych zawirowań z turystycznym ruchem opodatkowanie funduszy inwestycyjnych nabywających mieszkania w Hiszpanii? Wystarczy porównać struktury opodatkowania nieruchomości w Hiszpanii i wychodzi jak szydło z worka, dlaczego w Hiszpanii funduszom opłaca się inwestować. To nie jest kwestia turystów, bo to nie oni są głównymi najemcami hiszpańskich mieszkań, to jest kwestia ustawienia mieszkalnictwa w taki a nie inny sposób, której ten niby lewicowy rząd, nijak nie zmienił.Jeżeli myślicie że lewica bije granice obłudy, to spoko, prawica w niczym nie odstaje. Tylko obłuda jest w innym miejscu, bo wicie, rozumicie, z racji ideolo to prawica wspiera fundusze inwestycyjne. Zamiast budować tanie mieszkania komunalne, państwo woli dopłacać obywatelom do kredytów, albo oferuje ulgi podatkowe. Zasilanie rynku taką tanią gotówką bezpośrednio winduje ceny, ułatwiając funduszom hurtowe zakupy. Cieszycie się? Oczywiście funduszy najlepiej nie kontrolować, bo wolność gospodarcza to ma być bez granic, w myśl świętej reaganomiki, choć akurat Reagan całkowicie wolnej ręki kapitałowi nie dawał. Publiczne najlepiej sprzedać prywatnemu, co nie zawsze ma sens, umiar wskazany jak we wszystkim. Potem trzeba społeczeństwu czymś zamykać gęby, bo mieszkania stają się dobrem spekulacyjnym, bardziej opłaca się je mieć niż je wynajmować i czynsze rosną w górę niebotycznie. No więc kolejne programy deweloper plus i kolejne obniżki kredytów, na które składają się obywatele, tylko po to by fundusze kupowały taniej. No i znowu czynsze w górę, a jakże. Skutki takiej polityki było widać po rządach torysów w UK. Ojla, ojla. U nas moi mili też były takie programy za PiSdniętych, no i pomogły jakoś rozładować głód mieszkań? Ani wykup istniejących lokali, ani budowanie przez fundusze nowych niczego nie rozwiązało, bo nie mogło. Z przyczyn oczywistych. To jest ucieczka przed inflacją a nie budowanie mieszkań na wynajem. Jasne jak słońce. Dlatego tworzenie prawa po to, by ktoś sobie robił zabezpieczanie kasy przed inflacją, a społeczeństwu się wmawiało że dopłaty do kredytów z jego pieniędzy i pozbywanie się przez rząd należnych państwu, czyli temu społeczeństwu podatków, jest cacy, uważam za czystą obłudę i nieprzyzwoitość z tych powalających.Co za tym wszystkim stoi? Ciężka kasa. Wicie rozumicie przyszło nam żyć na Zachodzie w takich czasach, w których wraz z niewyobrażalną dla nas szaraczków poprawą jakości życia elit idzie jakoś w parze utrata jego sensu, co przekłada się na żyłowaniu wszystkich wokół i niezdrowej społecznie nadmiernej i nierówno rozłożonej akumulacji kapitału. Ta paskudna forma akumulacja dusi wolny rynek, który od zawsze był jednym z głównych motorów rozwoju ludzkości. Co gorsza, dąży do samoutrwalenia, jak źle wytrenowany program AI. Nieliczni wariują od nadmiaru kasy, klasa średnia zanika, za to rośnie stado ludzi pracujących za marne rupie. Dochodzimy powoli do punktu, w którym ciągnąć dalej tego systemu nie sposób, bo zaraz będziemy mieli do czynienia z niewolniczą pracą. Jak dla mła obecny neoliberalizm nijak się ma do tego z lat 80 - 90 XX wieku, po prostu to inny świat i inne wyzwania. Jak to nie działa możecie zauważyć na przykładach rynku mieszkaniowego w krajach, w których rzundzi lewica i prawica, ale głównym rozgrywającym są fundusze inwestycyjne. Wolny rynek jest w tych krajach coraz mniej wolny, bowiem państwa zrezygnowały z roli sędziego dbającego o uczciwe reguły gry. Skutek jest taki że czy rzundzi prawica, czy lewica, to mieszkania są po prostu za drogie. Co gorsza, zabudowywanie wszystkiego wokół, a szczególnie budowanie przedmieść, to czysta głupota, bo rozciągnięcie infrastruktury to nieustające wydatki w przyszłości. Czym to się kończy widać,w amerykańskich miastach, w stanach w których szaleństwo związane z brakiem pozwoleń na działalność gospodarczą na przedmiejskich osiedlach mieszkaniowych, kończy się smutno, bo ciężko z podatków samych mieszkańców utrzymać dobry stan infrastruktury.
Dziś za ozdóbstwo robią dziś owadzie ilustracje a w Muzyczniku kolejna muzyczka z filmu "The Rivals of Amziah King". Ostatnio mła bardzo lubi słuchać blue grass.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz