poniedziałek, 31 marca 2025

"Ucisz serce"

Wypływam na powierzchnię z głębin  tego morza emocji, których ni cholery nie udaje mła się jeszcze zabić racjonalizowaniem.  Mła wie że postąpiła słusznie i co z tego?  Jak bolało tak boli, szczególnie że co i raz powtarzam do zakatowania że Szpagetka odeszła.  No bo wszyscy byli  przyzwyczajeni że Szpagutek choruje ale dziarsko się trzyma. A teraz trzeba mówić, opowiadać wypytującym o jej szlachetne zdrówko, odwoływać Olę co miała być do opatrywania ranki i podawania leków jakby mła dłużej nie było, zmieniać wszelkowypadkową check listę dla Cio Mary i Gieni, powstrzymać niektórych od dawania dobrutek z przeznaczeniem dla Jej Łaskawej Niełaskawości.  No i patrzeć na to puste miejsce na wyrku, to na którym nikomu nie pozwalała zalegać. Boli. Ech... Mła poszła na proszony obiad do Mamelona, który zamienił się w stypę. Mamelon i Sławencjusz pożegnali w Sylwestra Fifi,  Gosia z Piotrusiem niedługo później rozstali się z Pacusiem, dziś  żałują że zwlekali z dobrodziejstwem uśpienia,  a teraz mła musiała oddać Cichej Szpagetkę, żeby Najpiękniejsza odeszła bez cierpienia. Nie było to wesołe zebranie, straszna świeżość tych smutków z człeków wyłazi. Mła kocha wszystkie futerka ale z futerkami słabszymi, takimi jak Jokusia, Bomik, Tabisia, Azunia, Ewarynio, Felicjan czy Szapgutek mła ma taką specjalną więź, która się tworzy kiedy słabującego trza wesprzeć.

Koty mła obecnie nie kochają, stado trzyma się na dystans z wyjątkiem Ryjka, który nie kuma co się stało. Mrutek przestał rzucać się na żarcie, nawet surowa wołowina, którą usiłował podkradać Szpagetce, za co był lany przez Jej Sprawiedliwość, jest jedzona jak  konserwa, za którą się specjalnie  nie przepada. Okularia udaje że mła nie widzi a Sztaflik, która została sama na stanowisku najstarszego kota w stadzie, dopiero dziś przyszła się poprzytulać. Mła bardziej niż zazwyczaj rzuca się w oczy podobieństwo siostrzyczek, obiektywnie raczej nikłe, mimo że obydwie czarnule. Ryjek jest nachalny jak zwykle,  mła się przypomina Szpagetkowe pultanie  - "Ryjek, Ryjek. Krzywy Ryj nie Ryjek!". Mamina Gwiazda trafnie oceniała kocie charaktery.  Lucas, którego mła teraz dogląda z doskoku,  pozwala sobie ładować do misek ale przestał lubić głaskanie przez mła. Opieka nad Lucasem do spółki z sąsiadami spadła na mła dlatego że miniony tydzień był paskudny nie tylko ze względu na sprawę Szpagetki. Pan Dzidek wylądował w szpitalu z udarem, na szczęście lekkim. 

Mła dołącza do wpisu ostatnie fotki Najpiękniejszej a w Muzyczniku muzykę kojącą z Piwnicy pod Baranami.

28 komentarzy:

  1. Odejścia zawsze bolą, a ten ból niestety nie mija szybko ;( Trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy musiałam pomóc odejść mojemu kotu (miał na imię Songo, ni cholery nie wiem, jak by to miało brzmieć w celowniku, każda możliwa forma brzmi głupio) żałowałam, że nie zrobiłam tego wcześniej, cierpiał zbyt długo. I bolało długo, a wspomnienia bolą jeszcze teraz.
    Dawno nie słuchałam Anny Szałapak, zapomniałam, jaka jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
  3. To boli i znam ten ból, bo kilka razy w życiu go przeżywałam. I nie zapomina sie tego, bo serce pęka, zamiera i na trwałe zostaje po tym blizna...Ale życie mimo wszystko trwa i trzeba ożywić to serce znowu. Bo nadal jest kogo kochać.
    Przytulam Cie, Tabo!♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech, dziefczyny. Mła wie że trzeba to było zrobić na szybko, zanim się ból rozhuśta. Tylko ta wiedza wcale u mła nie łagodzi tego błyskawicznie zalęgłego smutku, który wygnał wcześniejsze niepokoje. To moje serce ma już tyle blizn że zaczynam pytać sama siebie ile jeszcze wytrzyma. Jakby naszło na mła takie wielkie zmęczenie. Życie nie pieści, za każdym razem mła jest się ciężej podnieść a musi, bo przeca ma dla kogo żyć. Teraz też się pozbiera, polecę do Pana Dzidka do szpitala, może jaką awanturę zrobię kotom za niszczycielstwo, przeczytam co tam polityczne wymyśliły, bo prasówkę trza będzie niedługo, znaczy w kwietniu, odwalić. Zabiorę się za wiosenne porządki w domu i zagrodzie. Będę istniała dalej, tylko o ten kawałek serca mniejsza, który poszedł w zaświaty za Szpagetką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taba, dla Ciebie:

      Wyrwane bez litości
      kawałki serca
      odchodzą z tymi
      których żegnamy
      palone w płomieniu
      chowane w ziemi
      topione we łzach
      uwierające
      obolałą duszę
      wciąż trwają bez nas
      w niepojętych zaświatach.

      Usuń
  5. Wspolczuje bardzo , ciezko znalezc slowa pociechy, masz racje kawalek serca odszedl wraz ze Szpagetka. Ale serce masz wielkie Tabo, bedzie jeszcze bilo dla innych podopiecznych i niech bije jeszcze dlugo i mocno 💝Kitty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś bije, tylko mniej miarowo. Zbliznowaceń za dużo.

      Usuń
  6. Panu Dzidkowi ZDROWIA!!!!
    Ogolnie to WSZYSCY MAJĄ BYĆ ZDROWI!!!

    No właśnie, tak jest że blizn przybywa i bolą jakby brakło kawałka nas. Tak przecież w jakimś sensie jest.. Analiza stanu na stan nie wpływa, a ma ten stan takie składowe które irracjonalne ale co z tego, są i już. Tyle tylko że z czasem stan przestaje być pierwszoplanowy, łagodzi go m.in wdzięczność że kochane futerko było. I jestem wdzięczna ( Ha, wdziczna
    i kochajca ciotka Paszczaka) za to że część mojego zycia splątały ze swoim. Co do tego że futerka kiciaste teraz Cię omijają, spoko, minie im. Jest tak, bo czytają nasze emocje, swoje też przecież mają, a od zbyt zawiesistego smutku stronią. Gucio mnie po odejsciu Fredzia nie kochał, to byl pierszy taki przypadek, potem tez się zdarzało, ale zawsze byl to stan przejściowy. Serca mają lepsze niż my.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz się okazało że Mrutek nie był zazdrosny o mła, Mrutek był zazdrosny Oo Szpagetkę. Kiedy mła spała z wtulona Szpagetką, Carewicz robił wszystko żeby wepchnąć się między mła a Cesarzową. Teraz zupełnie nie ma tej potrzeby by spać blisko mła, sypia koło Sztaflika, która jest lekko wkurzona tymi awansami. To tak jak z Wiktorem i Azą, mła myślała że to o mła chodzi a naprawdę chodziło o Azunię. Przytulać się jeszcze Mruciu będzie ale tego co było to już nie tego, mła jest tylko madką a nie Naczelną.
      Wszyscy maja być zdrowi, w związku z tym znów dziś idę do szpitala i nie ma że nie ma. Pan Dzidek zaczyna rehab.

      Usuń
    2. Wcale niekoniecznie to Naczelna była przedmiotem zazdrości i miłości. Okaże się, a Ty do życia!!!

      Usuń
    3. Była ta Naczelna zazdraszczana, Mruciu rozwiał wszelkie złudzenia, oficjalnie prowadzają się ze Sztaflikiem. Mła już po szpitalu w którym docisnęła Pana Dzidkową rehabilitację, po przeglądzie info i wysmażeniu prasówki, ugotowaniu gara żuru, nakarmieniu Lucasa oraz stada i przed popołudniową kawą. Jeszcze przed wstawieniem szpitalnego prania. Znaczy robię wszystko by zająć ręce i głowę.

      Usuń
  7. Decyzję musiałam podjąć tylko raz na razie - przy Amberze. Minęło 8 lat a pamiętam jak wczoraj. Ale on był bardzo chory, bardzo chudy, nie chciał jeść i miał kolejna infekcje znowu. Chował się w szafkę i siusiał pod siebie. To już nie miało sensu. Pół sklepu karm i nie jadł nic. Ważył chyba już 2.200 i podjęliśmy decyzję, że dość. Nerki już nie działały i po prostu ciągły szpital i walka go wykończyły chyba :( a mimo to człowiek durny czasem ma myśl, a może ten antybiotyk więcej. Nie, trzeba sobie powiedzieć - ten antybiotyk więcej nic by nie zmienił. A może bym go znalazła martwego q szafce. Nie. Zdecydowanie dobrze, że pozwoliło mu się odejść. A miał 4 lata. I tu przychodzi myśl. Ja płaczę za Mefisiem co miał lat 13, za Jagusiem co miał lat 12, a do na to serce pęknięte po Nikusia lat 3? A co na to Serce po Sherlocku lat 6? I po Vendzie, która miała pół roku? No durny Fip potrafi zabrać w każdym wieku. Tak samo rak u Nikusia i Jagusia. Ale Jaguś miał 12 lat i dobre życie tak samo inne starszakiem. A te młode odeszłe niesprawiedliwie? No nie można nic zrobić. Nikusia mogła mieć od urodzenia. Venda po analize przypadku miała prawdopodobnie zatrzymanie krążenia po prostu. Serce stanęło, bo była znaleziona w biegu. Tak samo odszedł w lecznicy w nocy na szpitalu Jaguś, Sherlock i Mefi. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć niczego. Często właśnie kotek był na szpitalu na kroplówce, żeby się podleczyć a tu masz. Stwierdził, że on się wylogowuje. Tak bez pytania mnie o zdanie. Ale pocieszam się, że u weta na lekach kroplówkach to bez bólu było. Choć szkoda, że nie przy mnie. Czasem żałowałam, że Vendy nie wzięłam do siebie, że znalazł ją Młody w kuchni. Ale jak się kot źle czuje i chowa nie weźmiesz na siłę do siebie. Tak musiało być. A my możemy się tylko cieszyć, że poznaliśmy taka Osobowość niezwykłą i spotykać je dalej i pomagać. I być dla nich całym światem tak jak one dla nas. Choć myślę, że kotki udają, że mają nas daleko.... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo boli i bolą też wspomnienia:(

      Usuń
    2. Mła nie chce rozpamiętywać wszystkich odejść, strasznie jej się wtedy robi. Ech... Po drugiej stronie ma całe stado i kupę ludzi. Kto wie czy nie więcej życia tam, niż tu. Muszę się mocno wziąć w garść Kocurrku. No wiesz, do przodu.

      Usuń
    3. Dorko boli jak cholera, muszę szybko remedium zażyć.

      Usuń
    4. Ja tez nie rozpamietuję celowo, ale czasem zdarza się chwila i dupanda.

      Usuń
    5. Dla mła najgorzej prze zaśnięciem bo Najpiękniejsza sypiała bliziutko mła. Ech...

      Usuń
    6. Doskonale to rozumiem Tabazello. Mefi ze mną tak spał i Jaguś. Eh. Ale trzeba dalej. A może jakiś misiek się namyśli spać obok. Trzeba dać im czas. I zajęcie to najlepsza rzecz i czytanie. Ja po prostu w nie wpadam zawsze na amen. Pomaga nie myśleć. Oczywiście nie o korkach książki, ale wtedy to najlepiej takie fantasy jakieś albo kryminały. Dużo siły życzę! 🍀💚

      Usuń
    7. Dorko to jakoś dziwnie działa, ,w czasami w środku dnia najdzie jakiś obraz wspomnienie. I wtedy trzeba się trzymać mocno i nie zapaść w sobie. Ja wtedy sobie mówię, tak, tak było. Teraz jest inaczej. Mimo, że minęło 8 lat to czasem mam takie wrażenie, że w danej szafce Amberek się chowa , albo, że Nikirella gdzieś pod sufitem śpi. A kto wie może ich cząstka krąży po domu i tak sobie odwiedza ulubione miejsca. Tego nie wiemy.
      Ale świeżo po Interstellar jestem w stanie uwierzyć we wszystko.

      Usuń
  8. Ja myślę, że Ryjkowi zostało przekazane wszystko punkt po punkcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pazurzastą łapą, po mordzie, z lewa i z prawa. :-)

      Usuń
    2. Żeby tylko po sznupie, wszędzie mu zostało przekazane.

      Usuń
    3. No to godnie będzie się teraz prowadził. Dajmy chłopakowi czas się wykazać :D

      Usuń
  9. Tabo, ale nie masz wrażenia, że serce odrasta? Ja czasem mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wiekiem Agniecho organy gorzej się regenerują, czego obecnie mła doświadcza.

      Usuń
    2. Mi odrosło nieco i urwało nieco, ale wiem, że jakbym miała np wielki domek z ogrodem ogrodzonym na trzy metry w górę to bym uratowała jeszcze kilka takich ofiar losu jak choćby ta obsrana Yuumi spod śmietnika. I to latem traf chciał że Młody poszedł śmieci wywalić. A robi to niechętnie i masz. Teraz to myślę, że dobrze, że kocice roznoszą w różne miejsca te małe, bo jakby przyniósł kilka to bym zginęła. Ale jak nie uratować, jak to życie jest. Wrzucania w kontener na śmieci nie komentuje. Dobrze, że to pod. Bo w kontenerze to trzeba szczęścia, żeby usłyszeć miauk. A i takie przypadki mamy przecież... Ale ze mieszkanie nie z gumy to bacznie patrze na nowego kota na zakładzie i zaklinam idź w cholerę nie koć się tutaj, bo tacy durni są u nas ludzie, że znowu mnie wrobią. Już jednej pani powiedziałam, że ja się nie nadaję na domy tymczasowe. Cokolwiek znajdziecie za bety i do weta jakiegokolwiek.

      Usuń
    3. Wiesz jak jest, różne takie Niescęścia domów szukają, by stać się Pompuszkiem czy Ciapatellą. Człowiek wzdycha i idzie na służbę. No a potem się zakochuje i masz...

      Usuń