poniedziałek, 23 lutego 2026

Codziennik - "garb uroczy" się toczy, jakoś żyjemy

Życie nam jakoś się ustabilizowało z tą chorobą starczą Kasiuleńki, raz na pięć - sześć dni nawadnianie, codziennie leki i suplementy, koniec z antybiotykiem. Kupione nowe łóżeczko w ramach korupcji, która guzik dała - Kasiuleńka wzór grzeczności w gabinecie weterynaryjnym, w domu pokazuje rogi.  Pojęcie kroplówka jest pojęciem wrażym, w związku ze związkiem mła ma mocno pod górkę i musiała przejść na strzykawkę i podskórną iniekcję z płukanki. Poza tym  był tylko jeden incydent z przysiadaniem i napinaniem, tfu, tfu, tfu, tak jest normalne lanie i apetyt dopisuje. Oczywiście jest zarzundzanie mła i próby pokazywania Mrutku, kto tu jest główną i najważniejszą kerowniczką. Mrutku rzecz jasna nie pozostaje wobec takich pokazów obojętny, całe stado i mła oglądamy go w roli dyrechtora, bardzo srogiego i wymagającego. Finansowo jesteśmy pod kreską ale przynajmniej  najokrutniejszy rachunek zapłacony.  Tak wogle to jeżeli możecie wejdźcie na bazarek u Kocurrka, u której jest masowy wysyp kocich wizyt wetowych. Jakby było mało to jeszcze Kocurrka przyłóżkowało srovido - grypsko.  Jeśli chodzi o mła to jakoś się trzymam, choć szału nie ma. Po prawdzie to mła dobija pogoda, moje ciśnienie zalicza jakieś zapaściowe doły. Pijam wodę z solą i sokiem z cytryny, kawy, jak mogę sobie pozwolić to alkohol. Pomaga tak se. Nie powinnam narzekać, Mamelonowi i Sławencjuszowi, oraz Dżizaasowi i Jądrzejowi ciśnienie podskoczyło do dużych wartości w momencie odwilży - rurwy poszły i nastąpiło zalanie o rozmiarach potopu. Sławencjuszowi zalało warsztat pracy, Jądrzejowi mieszkanie, działo się. No nie chciałabym takiego lekarstwa na podniesienie ciśnienia. Obejrzałam pokrzepiający film ze zmarłym na dniach Robertem Duvalem, "Aż po grób" się to nazywa.  Nie że dzieło wiekopomne, nic z tych rzeczy, bardzo prosta historia ale świetnie zagrana. Tyłka nie urwało ale przyjemnie mła się oglądało, z kotami uwalonymi obok.

Fotki zdziśki, ogród i domowizna z promocyjnymi żonkilami. Zamiast Muzycznika opowieści o życiu w czasach Tudorów, mła urzekła opowiadająca. Ruth Goodman wymiata!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz