czwartek, 5 lutego 2026

Codziennik - wieści złe i dobre

Kręci się ta nasza rzeczywistość w zawrotnym tempie i w jakichś dziwnych kierunkach. Zimno, bo zima, to akurat rozumiem, kot choruje, co jest średnio zrozumiałe i pretensję o to do świata mam, bo trudno mła je mieć do kota.  Nasze rzundzące mówio dwoma głosami, przy czym jeden z tych głosów jest fałszywy ( komuś pomyliły się kraje, w których jest się prezydentem - Polska ma swoje strategiczne interesy, które są w dużej mierze sprzeczne z interesem obecnej administracji USA a także niektórymi amerykańskimi interesami w ogóle, konieczność lizania amerykańskiej dupy obecnie nie zachodzi i prezydent naszego kraju nie powinien uprawiać tego lizania, kiedy nie musi, za to powinien mieć na względzie polskie i głównie polskie interesy! ). Rzundzące na świecie już po nowym rozdaniu, papiery rozwodowe złożone w sprawie  tzw. więzi transatlantyckiej, idziemy z Europą na swoje osłaniając się byłym holenderskim premierem i obecnym szefem NATO, robiącym za środek znieczulający. Za dwa tyźnie niecałe czwarta rocznica wybuchu wojny na Ukrainie, wojny, która wykończyła rosyjską gospodarkę i Rosję jako globalne mocarstwo. Ech... idzie nowe, paskudnie że idzie po trupach. Kierunek za to zaczyna być dobry, bo mniej czasu i środków na wysrywy typu zielony wał, dużo więcej wymagań wobec polityków.

Dla mła oczywiście najważniejsze to co doma, czyli choroba Kasiuleńki. Nie jest dobrze, zapalenie z tych paskudnych bo krwiomocz, terapia cinżka bo wiek, bo delikatność wrodzona przejawiająca się trzecimi powieczkami. Leczymy, w domu cała apteka na potrzeby Kasiuleńki. Mała na szczęście ma apetyt, nie ma gorączki, do przytulań chętna i myje się też chętnie. Jutro idziemy na badanie krwi i na dalsze ustawienie leków, zdaje się mła że to będą częste wizyty. Jejku, żeby nam tylko kota zdrowa była! Mła i tak w lepszej sytuacji niż Mamelon i Sławencjusz. W zeszłym tygodniu na szybciora biegli do weta bo Sisśka zaczęła ciężko oddychać, zrobili sercowe badania a tu straszna niedomykalność zastawek. Miała być zwiększona dawka leków kardio ale Sissi nie doczekała, odeszła we wtorek ku ciężkiemu żalowi familii. Szansa skuteczności terapii była nikła, ze względu na zaawansowany wiek lat 16 Sissi nie nadawała się do operacji, mła pociesza Mamelona i Sławencjusza tym że Sissi czuła się bardzo źle stosunkowo krótko, parę dni ledwie. Owszem w ostatnim miesiącu osłabła ale złe samopoczucie było naprawdę krótkie. Trzeba się choć tym pocieszać. Jak widzicie dobrych info z domu nie mam.  

Macie japońskie obrazki na osłodę tego gorzkawego wpisu, Muzycznika dziś nie będzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz