
To był szok, przede wszystkim dlatego że Rosjanie postawili wszystko na
jedną kartę. Rozsądni politycy, dbający o państwo, tak nie robią. Dla
nas najbardziej istotna była skala oporu Ukraińców, kiedy
zorientowaliśmy się że naprawdę walczą, zaczęliśmy pracować nad
logistyką, żeby ich wspomóc. Po miesiącu było pozamiatane, wiem że to
dziwne, bo przecież wojna nadal trwa, ale ona została militarnie przegrana przez
Rosjan wraz z wycofaniem się z okolic Kijowa. Cały czas o tym piałam i nadal pieję, coby tam propaganda nie usiłowała nam wmówić i to nie tylko ta rosyjska. O polityczne wygranie konfliktu jeszcze walczą ale moim zdaniem tak naprawdę jest już po zawodach, za dużo kasy włożono ze strony Zachodu żeby odpuścić. No i ta analogia, III Rzesza przerżnęła wojnę w 1942 roku, kiedy ruszyła produkcja broni u aliantów, wojna trwała jeszcze trzy lata, choć była przegrana. Dla mnie nie
ten pierwszy szok był tak istotny, jak uświadomienie sobie po miesiącu
wojny, jaki scenariusz będzie najprawdopodobniej realizowany. Kiedy
ludzie się ekscytowali walkami na froncie, mła przyglądała się nakładaniu
sankcji "które nie działają", co do których podejrzewałam że jeżeli będą rozłożone na
lata i dokręcane, prędzej czy później wykończą gospodarkę, nie powodując eskalacji działań zbrojnych. Stereotypowy obraz Rosjan, to obraz narodu cierpliwych niewolników z manią wielkości, odpornych na sankcję. Na sankcje to odporny może być reżim, żadne państwo i żaden naród nie są odporne na sankcje. Wychowana w komunie, w czasach Reagana, coś na ten temat wiem. Rosjanie podjęli jakieś próby ogarnięcia sytuacji, ale to jest klasyka
upadających państw - ładuj w siły zbrojne jeżeli nie jesteś w stanie
podnieść gospodarki. To nic nie daje na dłuższą metę, dla dobra Rosji
Wujek Wowa powinien przy takim kierowaniu państwem udać się na wieczne ajciu, system i tak padnie, bo
jest nie do utrzymania. Jest dla mła jasne że w pierwszym roku trwania wojny postanowiono że państwo
tak agresywne jak Rosja musi się wykrwawić żeby przestało zagrażać
innym i że Ukraińcy zostaną dozbrojeni i otrzymają gwarancję odbudowy
gospodarki. Do Wujka Wowy to jakby nie dotarło, polityka amoku, coś jak
przymus hazardzisty, który nie pozwala odejść od zielonego stolika. Taka nadzieja że zaraz się odwróci.
Jakby nie zdawał sobie sprawy z różnic potencjału gospodarek i skali
poparcia, to nie była jedna z amerykańskich wojenek kolonialnych, w
których poparcie dla polityki amerykańskiej będzie malało - od początku
źle czytał Europę, jakby nie widział skali nacisków na Niemcy. Ślepota u dobrego szachisty? Starość i odcięcie od rzetelnych info. Wynik paskudny. To jest taka wojna, w
której Rosjanie pokonali Rosję, krach na własne życzenie.Wygrywanie w wojnie informacyjnej a Rosji udało się niewątpliwie narzucić części społeczeństwa Zachodu swoją narrację, niczego nie zmieni, przedłuży tylko agonię. Bo Rosjanie dla trwania w tym konflikcie kolejny rok, czy dwa, przegrywają przyszłość za lat pięć i dalej.

Wchodzimy w piąty rok tlącego się konfliktu, Chińczycy budują swoje
miasto pod Władywostokiem, Rosja traci wpływy w Azji Centralnej, na
Kaukazie dzieją się dziwne rzeczy, nawet to Gruzińskie Marzenie robi się
bardziej klanowe niż prorosyjskie, Europa się zbroi, a granica z NATO
jest dłuższa niż kiedykolwiek, granie na Trumpa spowodowało powstanie ruchu MEGA - Make Europa Great Again, bardziej spójnego niż Rosjanie by chcieli. Rosja pogrzebała swoje perspektywy jako
mocarstwo globalne, co jest na rękę US, teraz grzebie perspektywy mocarstwa regionalnego, co nie jest na rękę US a absolutnie jest mile widziane w Europie.
Rosjanie nie są w stanie nic z tym zrobić. Wspierają jak mogą europejską skrajną prawicę i równie skrajną lewicę, w nadziei że uda się powstrzymać sankcje, które powodują że Rosja zapada się cywilizacyjnie. No bo wygląda na to że czeka nas
zapaść Rosji, pytanie tylko jaka będzie jej skala i przebieg? No i jaki termin? Powolne tracenia znaczenia rozłożone w czasie, czy gwałtowne podziały? Co będzie dalej? Tego nie wie nikt, ale jest faktem że zarówno US jak i Chiny mierzą się z problemami gospodarczymi i to wcale nie lekkimi, znaczy koncert mocarstw mocno wątpliwy i z tej strony nie ma co liczyć na pomoc dla gasnącego imperium. Rosyjska gospodarka jest już na krawędzi i nie chodzi o to ile kosztują ogórki, tylko o to że poza zbrojeniówką ledwie dychającą, produkcja upada a rynek surowcowy właśnie się wyłożył, Elwira Nabiulina, szefowa Banku Centralnego Rosji, może jedynie zarządzać katastrofą, bo pudrowanie finansów nie zapobiega kanibalizacji gospodarki. Rosja może w takim stanie trwać i powoli się zapadać, coś jak Korea Północna, co nie jest dobrą perspektywą zważywszy na to że Koreańczycy z Północy drą japy na tematy nuklearne z okazji cyklicznie nawiedzających ich klęsk głodu. Może też dojść do typowo rosyjskiego rozwiązania, czyli przewrotu pałacowego z możliwą acz niekonieczną rewolucją w tle. Z Rosją nigdy nie wiadomo jaką receptę sobie zafunduje na kryzys. Jedno pewne, po tej wojnie Rosjanie będą mieli kaca giganta,
może zaczną doceniać zalety trzeźwości?
Temat ciężki to choć obrazki z Palechy będą pocieszką dla oczu.
P.S. Na Kremlu, w Białym Domu i w Zhongnanhai rządzi geriatria, dla której, jak to ktoś ładnie określił, przyszłość to termin ważności tabletek na prostatę. Ciekawe jacy będą następcy? Jak na razie to Wujek Wowa chce pisać własny nekrolog krwią sąsiadów, trzeba uważać na pomysły innych dziadków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz