środa, 20 maja 2026

Mrutek buduje legendę

Już po polipie. Pod błonę zajrzy się innym razem, ale nie wygląda na to że coś się tam dzieje, tfu, tfu, tfu.  Dziś Mruciu  był miły, jednak po odejściu madki pokazał kto rządzi. A mówiłam że podawać co trza u madki na rękach, połowa problemu z głowy. Dziś nie popuścił nawet kobiecie i musiał siedzieć w miękkim kołnierzu,  namordniku i worku, nadundany rzecz jasna.  Kiedy pojechaliśmy go odebrać i stanęliśmy z Piotrusiem w drzwiach,  w transporterku już była aktywność. W samochodzie z transporterka wylazł i nawet mile zaczepiał Piotrusia łapką. Hym... taa... na pewno to jakiś inny, obcy kot pochlał wczoraj Piotrusia, niemożliwe żeby to Mrutek. W domu natentychmiast mła skarmiła i teraz Mruciu parapetuje a z mła powoli schodzi napięcie. Po południu jutro wizyta kontrolna. W lecznicy Mrutek robi za wściekłego samca i w ogóle ciężkiego drapieżnika. Mła się wydawa że Mruciu buduje sobie legendę, coś jak słynny swego czasu Tatuś z fabryki, taki olbrzymi bęcwał, który wymagał by ludzie schodzili mu z drogi i który ryczał tak że było go słychać na okolicznych podwórkach. Uff... chyba się czegoś napiję typu nalewka, niech to napięcie zleci szybciej. Powinnam też coś zjeść. Na fotce Pan Obrażony, fotka poruszona, bo Mrutek nie będzie mła pozował po takim chamstwie, jak zostawienie go w lecznicy.

1 komentarz: