środa, 10 lutego 2021
Lutnik czyli wpis lutowy
niedziela, 7 lutego 2021
Codziennik - rozlazły niedzierlnik
Mła zarzuciła usiłowanie sprzątania, szczerze pisząc to leniuchuje na całego. Mła czuła że po prostu jej się takie leniuchowanie należy, zupełnie jak tym ubogim mynistrom, którym premie się należały za czasów Madki Premierzycy Zawsze Bolesnej i Litościwej. Mła ma mnóstwo roboty ale dlaczego mła ma robić nieustannie jak ten robot? Wystarczy że mła w ogóle cóś robi, są tacy którzy tylko markujo wykonywanie pracy i nic im za to. Jeszcze z pieniędzy publicznych im się płaci. No to mła tyż sobie pozwoli na chwilę lenistwa, choć niestety nikt jej za to nie zapłaci. Ani z publicznych ani z prywatnych pieniądzów. Taka karma. Ciekawe co mła zrobiła że los ją tak karze? A może mła jest ten... wyższy poziom świadomości? Taa... to miła myśl ale mła musi uważać bo u niej strasznie łatwo o samozdowolnienie ( jakoś tak się dziwnie składa że łatwiej jej być krytyczną wobec innych niż wobec własnej osoby ). Lenistwo mła nie było jałowe, mła sobie poprzeglądała różne stronki, pooglądała co ludzie robio, poczytała co myślo, do politycznych zajrzała coby się pośmiać ( pucio - pucio - " Ta panna Krysia, panna Krysia królowała na turnusach nie od dzisiaj " ) - no mła starała się zapewnić rozrywkę umysłowi a nie tylko chrapać w wyrku z kotami.
Mła pozbyła się towarzycha ładując w michy co trza a sama bezczelnie wróciła w bambetle coby pooglądać serial krimi. Dopiero kole południa się ociewiuchała na tyle żeby z chałupy na troszki wyjść ( co wcale nie było przyjemne bo pogoda z tych dupiastych ). Mła sobie obiecała wieczorną sesję z olejkami w łazience po tym przejściu spacerkowym. Pieski tyż nie były zainteresowane bieganiem, mła widziała że bardziej niż wyjście i spotkania z psimi kolegami, interesuje je kanapa Pana Dzidka. Taki dzień, taka parszywa pogoda. Małgoś uczy się obsługiwać nowego pilota do telewizora, rozgryza ustawienia bo ten nowy ma więcej przycisków. Mła nie przeszkadza bo Małgoś wysoce skoncentrowana na zagadnieniu. Mła podrepcze do Mamiego a wieczorek będzie łazienkowo - filmowy, takie są gryplany na resztę leniwej niedzierli. Dzisiejsze obabrazki ilustrujące są baaardzo leniwe, przerywnik sprzątalniczy i Scarlett w pościółce. Muzycznik tyż relaksujący. Na swój sposób, mła relaksuje się oglądając porządne kryminały więc Wam zapuszcza takich co znają przyjaciół Pana Kairo, czyli Vangelisa i Jona.sobota, 6 lutego 2021
Codziennik - sobotnik porządkowy
piątek, 5 lutego 2021
Przedwiośnie Podziemne w Alcatrazie
Oto Alcatraz w tuż przed pierwszym lutowym weekendem. W Kurniku Naczelna zapowiedziała wiosnę i nie ma że nie ma, wiosna jakby zaczęła cóś tam pokazywać. No wiecie, tak w stylu już zaraz, już za chwileczkę. Pojawiają się kolejne kwiaty przebiśniegów, zwinięte te śnieżyczki, mła tak do końca nie jest pewna czy to kwiaty Galanthus nivalis czy Galanthus elwesii widzi. Mła zoczyła tyż listki cyklamenów dyskowatych i kiełki krokusów. No i coś jakby rozchylający się pączek oczarowego kfiotka. Wiosna, taa... prawdziwa choć nieśmiała. Mła podejrzewa że wiosna zaraz zejdzie do podziemia , znaczy pod śniegi, które nam zapowiadają na weekend. Ukrywać się będzie. I dobrze że śniegi będą bo zaraz za nimi widać na mapach prognozowych cyferki wskazujące na niemile niskie temperatury. W Centralno - to - Polsce zapowiadajo spadki rzędu nastu stopni na minusie. Mła to nie cieszy ze względów opałowych przekładających się na grubość jej porpony. No dupiasto w portfelu się robi gdy trza mocno grzać.
Mła tak szczerze pisząc ma już dość nie tylko tegorocznych zimowych mrozów ale i tej huśtawki pogodowej powodującej u niej stan "chodzenia na rzęsach". Różnice temperatur i ciśnień z dnia na dzień powstające to jest to co mła rozwala samopoczucie. Mła się stara pocieszkować jak tylko może ale tu z kolei pojawia się brak czasu na właściwe pocieszkowanie. Za długo mła się roślinkami domowymi czy pędzonymi hiacyntami nie nacieszy, mła lata jak mała cesna której w cudowny sposób doładowujo paliwko w powietrzu. Znaczy mła rzadko siada na lądzie. Przed nią wcale nieciekawa perspektywa kolejnego miesiąca z doglądaniem sąsiedniej kamienicy, mła cóś gwałtownie ruły, kleje, zaprawy, płyty karton - gips i OSB wyłażą bokiem. I to tak wyłażą że nawet zasilikonowanie specjalistycznym sylikonem super - super wyłażenia nie powstrzymuje. Po tygodniu zajmowania się kolejnym problemem sąsiedzkim to ... hym... mła by sama chętnie zlazła do podziemia i przeczekała razem z wiosną pod śniegiem mrozy i inne lutowe radości. A w marcu by wstała wyspana i świeżutka jak ta nowalijka.
czwartek, 4 lutego 2021
Pochwała łazienki - wpis intymny
Dziś miły wpis, ani słowa o covidzie. Ani słowa o politycznych ( nie zasługujo ) i ani słowa o sprzątaniu ( mła przeniosła drabinę do okien, latała po budowlanych w związku z remontem w sąsiedniej kamienicy, półżyje w związku z tym ). Dziś będzie wpis łazienkowy bo mła cóś ostatnio ma ciągle sprawy hydrauliczne na głowie i widać to czas aby sobie troszki z łazienką pobyć. Mła niestety ni ma pokoju kąpielowego jaki prawdziwa dama mieć powinna tylko zwyczajną łazienkę z wucetem ale ma za to baterię cud buteleczek do napełniania, osobiście wyklejane muszelkami lustro, nową armaturę za cinżką dla niej kasę ( mła by mogła za to chałupę dla się na Sycylii wynająć ), której jeszcze nie dotyka bo dopiero będzie zamontowana ( bo mła lata w cudzych hydraulicznych sprawach a jej własna odłogiem leży ). No i co najważniejsze mła ma w łazience kolekcję muszelków i innych pamiątek po żyjątkach wodnych, które to muszelki i pamiątki jej zdaniem muszo w łazience z wucetem być ( najważniejsza jest oczywiście muszla klozetowa, nie mylić z koncertową ).
Mła ma tyż w łazience ćwierć tajną szafkę w której chowa wszystkie swoje akcesoria upiększające. Powinno ich być duuużo bo mła się ostały ledwie ślady po urodzie ale jakoś ni ma. Sztucznych rzęsów mła na ten przykład ni ma a zdaje się że powinna, bo teraz cóś je często na powiekach u kobit widuje. Tipsów ni ma bo mła nie wie jak się zachować z rękoma upaznokciowanymi jak u chińskiej cesarzowej. Ni ma tyż szminków do ust bo kiedy mła usta umaluje to wygląda, jak to kiedyś w chwili szczerości osobnik z jej własnej rodziny określił, jak "prawdziwa kurew". Taa... wydatnych usteczek z dzióbkiem ( zwanym karpiem ) nie da się uszminkować na "naturalne". Ma za to cienie do powiek, które nie tyle po sobie rozprowadza co ogląda w pudełku, awaryjny ( znaczy na wszelki wypadek ) ołówek do oka i tusz, który raz na jakiś czas wymienia ( nieużywany na nieużywany ). U mła malowideł niedużo ale za to glinków do pielęgnacji skóry, mydełków, olejków i olejów to multum, zatrzęsienie. Mła jakoś tak w dopieszczanie idzie a nie w dobarwianie, sybarytyzm z niej wyłazi po całości.No bo wicie rozumicie, mła jest z tych waniennych. Mła dawno temu zauważyła że użytkownicy łazienek dzielą się na prysznicowych i waniennych ( mła nie ma na myśli takich którzy muszą z kabin korzystać bo są niesprawni czy cóś, mła ma na myśli dobrowolny czyli prawdziwy wybór ). Prysznicowi są prozdrowotni, proczyści i wogle a wanienni to sobie lubią po prostu w wodzie zalegać. No więc mła i jej wanna to przyjaciółki. A jak przyjaciółka to wanna musi być dobrze traktowana. Mła co i raz wlewa jakieś pachnące olejki do wanny, mydełkami naturalnymi ją i siebie raczy. Ba, mła się posunęła do tego że sama zrobi mydełko dla wanny i dla się. Afrykańskie! Znaczy kiedy tylko dzień wolny, naprawdę wolny, sobie wykroi. Jak mła się już należycie wraz z wanną dopieści to jej się jakoś tak lepiej na duszy robi, hym... pewnie wanna mła moc wanienną przekazuje. Łazienka czyli pomieszczenie intymne jak żadne inne, robi u mła za wyciszacz zimowy. Przeca w deszczowy czy śnieżny zimowy wieczór mła się nie będzie terapeutyzować w ogrodzie a poczebę balsamu dla ciała i duszy odczuwa. Mła lubi oglądactwo w necie ale czasem po prostu chce być sama ze sobą, uciec na jakiś czas od cudzych myśli. W sezonie ogrodowym to myk i mła robotkuje sobie w ogrodzie, zimą jest myk i mła snuje gryplany w wannie oglądając swoje łazienkowe zabawki, albo w niej leżąc podczytuje książki. Niestety są tacy którzy mła przeszkadzają w korzystaniu z uroków łazienki - Mrutek usiłuje małyszować z umywalki na szafkę, Szpagetka bezczelnie pcha się do wanny, Okularia i Sztaflik leją się o miejsca na szafce i kibelku, a Pasiak ryczy na progu ( bo Pasiak tylko raz wszedł do łazienki i spotkało to się z niezadowoleniem Szpagetki, które Pasiak dobrze zapamiętał ).Kocim zdaniem to mła - powinna wyleźć z wanny na żądanie i szybciorem, nawet cielska nie wycierając, udać się z maseczką z soku klona kanadyjskiego na ryjcu do pokoju na wyro, gdzie będzie należycie zabawiać Ciężko Niedopieszczone. Koty wyraźnie o wannę są zazdrosne. Nie lubią jak mła zajmuje się sobą, absolutnie nie tolerują nakładania przez mła masek z glinki na ryjca i sprzeciwiają się szlifowaniu przez mła jej własnych pazurów. Na szczęście łazienka posiada drzwi i mła może się odciąć od towarzystwa. Co prawda wysłuchuje ryków, z niepokojem patrzy czy drzwi wytrzymają tzw. rzuty ciałem, ze zgrozą obserwuje poruszającą się klamkę ale jak do tej pory kotom nie udało się sforsować drzwi do samotni mła. Mła może nadal w jakim takim spokoju czytać książki ( ostatnio Andrzeja Fiedoruka opowieść o kuchni białoruskiej z serii "Kresowy Tygiel Kulinarny" ) zanurzona w wodę pachnącą bergamotką i wanilią.Dzisiejsze foty łaziebne to fragment zbiorów mła z czasów kiedy jeszcze nie była ekologicznie świadoma. No i buteleczki z pachnącą zawartością, którą to zawartością mła się dopieszcza. W muzyczniku tajemniczo i troszki niepokojąco Laurie Andreson.
wtorek, 2 lutego 2021
Covid, covidek, covidusiek
Teraz za wszystkim rzecz jasna stoi covid, nawet u tych którym wymazów nie pobrano, jak sugeruje medyczny przytaczany przez portal. Jakby jeszcze od tych statystyk odjąć powikłania w leczeniu cukrzycy, chorób autoimunologicznych a przede wszystkim POChP to co by nam zostało? Czy nowa choroba turbodoładowuje nasze słabości czy raczej brak właściwej opieki medycznej, totalny chaos wśród polityków miotających się coby słupki w sondażach nie pospadali i brnących w coś z czego wyjścia nie widać, nie powoduje że schorowane, żyjące w zatrutym środowisku społeczeństwo nie jest w stanie zwalczyć troszki silniejszej niż za zwykle grypopodobnej infekcji? Statystykami się nadrabia i usprawiedliwia kretynizm zarzundów. Jak się dłużej oszukiwać nie da to się utajnia statystyki z czym mieliśmy do czynienia u nas jesienią, kiedy młody chłopaczek podliczył co trzeba i wyszło nie po rządowemu. Mła wie że przynudza z tym covidem ale zamknięcie ludzi w domach i pozbawienie ich części praw obywatelskich dlatego że politycy nie wykonywali tego co właściwie wykonywać powinni ( stworzenie systemu opieki zdrowotnej ) to nie jest sprawa nad którą przechodzi się do porządku dziennego i mówi się "Ach, nic się nie stało !".
Dzisiejsze obabrazki ilustrujące są tylko pozornie nie na temat. Opowiastki rysunkowe o modach i niebezpieczeństwach z nich wynikających a także pierwsza ilustracja dotycząca fałszowania realu bardzo mła się wydawała adekwatna do treści wpisu. W muzyczniku Ewa Dałkowska w pieśni patriotycznej w stylu Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu o również paszącym mła tytule "Wał". Piosnka wykpiwa propagandowe zaśpiewki a to dziś na czasie.
poniedziałek, 1 lutego 2021
Luty vel sieczeń vel strąpacz
Zgodnie z obyczajem chrześcijańskim nazywano też luty mięsopustnikiem, to od słowa mięsopust będącego końcem karnawału ( trzy ostatnie dni karnawału określane były w staropolszczyźnie mianem mięsopustu ) i zapowiadającego Wielki Post. Jednakże najpopularniejsze były określenia takie jak luty, sieczeń czy strąpacz, wszystkie odnoszące się do ostrej aury i wszystkie utworzone od przymiotników. Luty nie zawsze był groźny, mamy i takie przysłowie czyli mundrość ludową "Czasem luty się zlituje, że człek niby wiosnę czuje; ale czasem tak się zżyma, że człek prawie nie wytrzyma". W tym roku zdaje się nas czeka wersja prawdziwie lutego lutego. Mła czyta prognozy i jej się zimno robi i koszty paliwka liczy. Oj, nie ma lekko!Kotom oczywiście wsio ryba bo dla nich luty to Miami ( dzielnica Caloriferos ) no i Święto Kota podczas którego odchodzi łasowanie na całego,że tak sobie rymnę.
Dzisiejsze fotki są sukinkulentowe ( fascynacja widoczna nawet na pierwszej foci )a w muzyczniku cóś na rozgrzewkę ( w mieście Odzi rano było koło czternastu na minusie - nawet pieski nie chcieli za bardzo wychodzić a kotowie udawali że śpio ).




