


Mła wraca do zapisków z wypraw, zacznie od gdańskich specyficzności - od przedproży . Choć tak po prawdzie to nie była drzewiej tylko gdańska specyficzność, przedproża to w czasie średniowiecza była zwyczajność w miastach niemieckich, zwłaszcza tych położonych w pobliżu Bałtyku. Do Gdańska najprawdopodobniej przyszły wraz z napływem ludności z Lubeki. Na zachodzie Europy zaczęły zanikać pod koniec średniowiecza a w Gdańsku przeszły transformacje i stały się elementem architektonicznym wyróżniającym miasto. Na ziemiach polskich niewiele zachowało się tego typu konstrukcji, można zobaczyć pojedyncze przedproża w Krakowie czy w Toruniu. Kiedyś były też w Elblągu ale tam zdawa się nic nie ostało, ponoć też w Olkuszu. Wg. profesora Andrzeja Januszajtisa, znawcy historii Gdańska, oprócz tzw. Starego Portu to przedproża są najbardziej charakterystycznym elementem wizerunku miasta, czymś unikatowym. Dobra, to teraz do tego czym właściwie jest przedproże. Przedproże to taki parterowy taras od strony ulicy, wysunięty przed fasadę i często ogrodzony balustradą. Zazwyczaj o szerokości takiej samej jak fasada ale to nie jest regułą. Geneza tych konstrukcji nie jest do końca jasna, jest parę teorii dotyczących ich powstania, z czego trzy są tzw. teoriami poważnymi. Najulubieńszą zdawa mła się ta, która przypisuje ich powstanie zagrożeniu powodziami. Miano budować przedproża po
to, żeby wezbrane wody Motławy nie zalewały wnętrza domu przez drzwi
wejściowe. Znaczy miało to wyglądać tak - wejście do domu urządzano wysoko nad poziomem ulicy, w związku z czym pojawiały się schody. Ponieważ schody zajmowały część ulicy przed
domem, więc właściciele domów w szczwany sposób wykorzystywali resztę
miejsca, budując przy schodach taras, który ułatwiał transport towarów, a po
wzniesieniu balustrady mógł zamienić się w salon na wolnym powietrzu.

Za powodziową teorią w przypadku powstania gdańskich przedproży przemawia choćby to że na schodzącej ku Motławie ulicy
Mariackiej, zwiększa się wysokości przedproży w miarę zbliżania się
do rzeki.
Hym... jakby oczywista oczywistość, że tak polecę klasykiem. Jednakże i insze teorie powstania przedprogowych konstrukcji są ciekawe i przemawiają za nimi niegłupie argumenty, np. teoria zwana piwniczną. Otóż wg. teorii piwnicznej, ciasnota w piwnicach kopanych na wąskich działkach spowodowała
budowanie zejść do nich nie z sieni, tylko z terenu znajdującego się na zewnątrz domów, znaczy prosto z
ulicy. Zejścia do piwnic obmurowywano, tworząc tzw. szyję piwniczną i uzyskując tym samym dodatkowe metry. Nad tymi konstrukcjami wznoszono taras, najlepiej taki zajmujący całą przestrzeń
przed domem.
Trzecia teoria dotycząca powstania przedproży zwana jest teorią śmieciową , zakłada ona że przedproża pojawiły się z powodu narastania
podłoża wokół domów spowodowanego przez wyrzucane przez mieszkańców odpadków, na skutek czego
trzeba było coraz wyżej przemieszczać wejście i umieszczać przed nim
taras ze schodkami. Taa... ależ gdzie i jak tak można imputować, przodki przeca nie były brudasami. Okazuje się jednak że teoria śmieciowa nie jest pozbawiona podstaw. W ten sposób przyjęło się wyjaśniać powstanie przedproży,
odkrywanych pod ziemią w Krakowie, Olkuszu i innych miastach. Wykopki miały na to wskazywać. Czy w przypadku Gdańska tyż tak było? Mła przyznawa że nie ma tak do końca wyrobionego zdania w tej kwestii, choć najbliżej jej do teorii powodziowej, co związane jest z bliskością Motławy. W końcu podczas powodzi śmieci by odpływały, choć z drugiej strony powódź mogla nanosić szlam, który wymieszany ze śmieciami był trudny do usunięcia. Na pewno "jakby co" to rzeczy przechowywane w piwnicy łatwiej było przenieść na taras przedproża i uchronić je przed zniszczeniem. Wydawa się to mła logiczne i najbardziej prawdopodobne. Jednakże jak to było z gdańskimi przedprożami naprawdę nikt nie wie, tylko sobie gdybamy.


No to już wiemy że partery gdańskich budynków z powodu położenia miasta na terenach zalewowych były znacznie wyżej usytuowane niż to miało miejsce w innych miastach, wysoko ponad poziomem ulicy, co zmuszało do
budowy schodów do drzwi wejściowych. Przedproże gdańskie
wykształciło się w XV wieku, w czasie kiedy miasto wybijało się na samodzielność. Nie bez znaczenia były względy
estetyczne powiązane z prestiżem. Utrzymywano lepiej porządek przed wejściem do własnego kantoru
lub mieszkania z ulic, które wówczas często gęsto bywały błotniste.
W czasie średniowiecza wykształciły się dwa typy przedproży. Pierwszy z nich to tzw. siedzisko schodkowe, w którym drewniane schody
składające się z kilku stopni prowadziły do niewielkiej platformy przed drzwiami wejściowymi. Kamienne płyty wolnostojące stanowiły wyłącznie oparcie dla drewnianych
poręczy, schody zaś przerzucone były ponad rynsztokiem. Tego typu
przedproże nie obejmowało z reguły całej szerokości kamienicy ( podobnego typu przedproże znajduje się np. przy
obecnej ul. Straganiarskiej 19 ). Drugi typ przedproża, częściej występujący, składał się
z połączonych ze sobą dwóch form architektonicznych: niskiego podestu i
przylegającego do niego, obudowanego wejścia do piwnicy. Na ten podest
prowadził pomost lub schody przerzucone nad rynsztokiem ( do dziś możemy to przerzucanie nad rynsztokiem na ul. Mariackiej
zobaczyć, choć teraz to jedynie wody opadowe tymi rynsztokami płyną ). W zależności od
szerokości elewacji budynku schody na podest umieszczone były w osi wejścia lub z boku. Tego
typu przedproże obejmowało najczęściej całą szerokość elewacji. Przybudówki, w których mieściły się zejścia do piwnic, najczęściej nie łączono
z elewacjami



Początkowo przedproża budowano z drewna, przede wszystkim dębowego, bardzo odpornego na wilgoć.
Wraz z bogaceniem się miasta sięgnięto po bardziej trwały materiał. Pojawiła się też potrzeba uwidocznienia prestiżu co bogatszych członków społeczności miejskiej. Tak pojawiły się rozbudowane, płaskorzeźbione płyty kamienne, które ustawiano
przed schodami ( np. przy obecnej ul. Mariackiej 1 co mła umieścila na fotce nr. 5, czy też pozostałości płyt kamiennych
odkryte przy obecnej ul. Chlebnickiej, zrekonstruowane przez
Macieja Kilarskiego ). Stanowiły one wówczas główny element dekoracyjny przedproży.
Najczęstszym motywem rzeźbiarskim występującym na tych płytach były motywy religijne i
przedstawienia roślinne. Wykonane w jednej płycie kamiennej, z wapienia
lub z piaskowca, składały się z dwóch elementów kompozycyjnych:
prostokątnej płyciny ( niekiedy bez dekoracji rzeźbiarskiej ) i okrągłego
zwieńczenia ( tu zawsze występowało dekorowanie rzeźbą ). Czasem płyty były
rzeźbione po obu stronach, choć nie występuje to często - ekstrawagancja dla lepiej uposażonych. Wielkość płyt była zróżnicowana, często ich
wysokość dochodziła lub nawet przekraczała wysokość dwóch metrów.
Zespół gotyckich płyt przedprożnych, odnalezionych na terenie Gdańska,
prezentowany jest w lapidarium na dziedzińcu Dworu Artusa, a także w Muzem Narodowym, w tym samym oddziale, gdzie znajduje się tryptyk Memlinga.
Już w XVI wieku zaczęto zabudowywać przedproża drewnianymi budami, które stanowiły przedłużenie kramu czyli sklepu,
znajdującego się w budynku.Wraz z
rozwojem handlowej potęgi Gdańska rosły wymagania Rady Miejskiej względem wyglądu Nowego Miasta. W drugiej połowie XVI wieku Rada Miejska
wydawała zarządzenia nakazujące burzenie szpecących budynki przybudówek.
Ten ruch bardzo przyczynił się do rozwoju wystroju przedproży, choć tak po prawdzie to dopiero w 1597
roku Rada Miejska ostatecznie zezwoliła na urządzanie przed budynkami. Innego wyjścia nie miała jak przyklepać stan istniejący.

To właśnie wówczas, na przełomie XVI i XVII wieku, wykształciła
się ostatecznie tarasowa forma przedproży obejmujących całą
szerokość elewacji kamieniczki, od sąsiedniego budynku oddzielonych tylko wąskim
murkiem granicznym. Wszystko oczywiście było podpiwniczone, magazyny znajdujące się w piwnicy, dostępne były bezpośrednio z ulicy i
połączone z piwnicami budynku o innym przeznaczeniu. W zależności od wysokości przedproży nad
poziomem ulicy, zejście do piwnicy wystawało ponad poziom tarasu ( tak się działo jeżeli na taras wchodziło się po mniej niż 7
stopniach ) lub nie wystawało. Taras otrzymał bogatą
balustradę, wszak wysoko było a tarasy zmieniły swoją funkcję - zamiast składowaniu towarów i prowadzeniu handlu coraz częściej służyły wypoczynkowi mieszkańców domu. W początkowym okresie balustrady były drewniane lub metalowe, czasem bardzo ozdobne z pięknych gdańskich krat. Konstruowano taka balustradę z
prostokątnych, na ogół kwadratowych kwater, wypełnionych spiralami. Pojawiał się też
często motyw z centralnie umieszczoną rozetą, którą otaczają drobne
spirale ( takie balustrady dziś możemy zobaczyć na ul. Katarzynki 1–3 i na ul Mariackiej 13, gdzie odtworzono balustradę z około 1630 roku fotka nr. 18 ).
Niekiedy te balustrady były uzupełnione kutymi, płaskimi elementami w formie
groteskowych główek albo i inszych form. Konstrukcję balustrady stanowiły również kute słupki i
poręcze.



Stojące przy pierwszym stopniu po obu stronach
schodów bogato rzeźbione słupki kamienne lub typowe dla Gdańska duże, granitowe kule ( niekiedy o średnicy 80–100
cm ), łączono z balustradą kutą poręczą. W tym czasie murki graniczne uzyskały
kamienne nakrywy z wyżłobioną rynną odprowadzającą wodę z dachu na ulicę
poprzez rzeźbione, wystające 50–60 cm przed lico murku kamienne
rzygacze o fantastycznych kształtach. Otrzymywały one formę smoków, delfinów, rybich paszcz itp. Drzwi wejściowe do pomieszczeń
pod przedprożami zaczęto otaczać kamiennymi portalami . Ponadto w ścianach wysokich
przedproży umieszczano okna, które doświetlały pomieszczenia magazynowe i
warsztaty pod przedprożami. Na takim ganku biesiadowali majster Schultz z porucznikiem Kazimierzem Koryckim w ramotce XIX wiecznej autorstwa Deotymy - "A naprzód część jej dolna wysuwała się do widza tarasem ( tak zwanym
przez miejscowych mieszkańców beischlagiem), na który prowadziło pięć
schodków kamiennych. Taras
był ubrany w kwitnące donice i obwiedziony kratką wykutą, a raczej
wydzierganą z żelaza; sploty jej pogięte w zakrętne gałązki, miały nawet
wiele części suto pozłacanych,
zwłaszcza tam, gdzie kowacz powypuszczał z nich liście, szyszki i
jabłuszka. Pozłocił
on i poręcze od schodków oparte na dwóch kamiennych kulach, owych
sławnych ku-lach przedgankowych, które zawsze stanowiły jedną ze
znamiennych cech budownictwa
gdańskiego.
Na tarasie, wzdłuż kraty, pomiędzy zielenią biegły dębowe ławy o
rzezanych oparciach.
W pośrodku wznosił się stół okrągły, raz na zawsze już wmurowany i
wyrżnięty z tegoż
samego szarego granitu, co i olbrzymie przedgankowe kule."

Niby XIX wieczne wyobrażenie ale coś prawdziwe bo to w tym okresie, w którym się toczy akcja powieści, czyli w pierwszym trzydziestoleciu XVII wieku, przedproża stały się przedłużeniem
reprezentacyjnej sieni kamieniczki mieszczańskiej i w pogodne dni stanowiły swoisty salon. W związku z tym pojawiły się na
nich nawet kamienne ławeczki, w "lepszych" kamienicach wsparte na rzeźbionych konsolkach. Dalej za Deotymą - "Chwal przedawając, gań kupując. Kupca
Nie chciej mądrego, szukaj sobie głupca...
Tu śpiew został przerwany przez ogromne śmiechy i oklaski. Pan
Kazimierz, który siedział odwrócony od ulicy, obejrzał się i teraz
dopiero postrzegł, że na wszystkich
tarasach, jak mógł okiem sięgnąć i w prawo, i w lewo, siedziało także
mnóstwo osób:
gospodarze przy szklenicach, panie i panny z robótkami; dzieci bawiły
się na schodkach.
Wszystkie te grona słuchały z wysokim zajęciem nie znanej dla wielu
pieśni Klonowicza,
a ostatnie słowa, dobrze trafiające do ich kupieckiego zmysłu, wywołały
wielką wesołość.
Zaraz też towarzystwa innych ganków odpowiedziały na ten śpiew innym
śpiewem: jedni wykrzykiwali pustackie Gaudeamusy, drudzy niemieckie
bajeczki o Mądrym Lisie.
Na poprzecznej ulicy ozwał się nawet któryś z chorałów Lutra."



Kolejnym etapem rozwoju przedprożalnictwa w Gdańsku było pojawienie się pełnych balustrad kamiennych na tarasie, tworzonych przede
wszystkim z piaskowca, rzadziej z wapienia. oczywiście w co lepszych kamienicach te płyciny kamienne były płaskorzeźbione. Konstrukcję balustrady stanowiły kamienne słupki, na których wspierała się masywna, również kamienna,
profilowana poręcz. Początkowo leżała wyłącznie na
słupkach, później pojawiły się płyciny. Te pierwotne konstrukcje jeszcze bezpłycinowe, często gęsto miały wspaniałe rzeźbienia, poręcze zaś były opracowane tak że i w Rzymie by się takiej kamieniarki nie powstydzili. Kiedy pojawiły się płyciny, coraz ciekawiej zdobione, często ażurowe, bogato rzeźbione balustrady ( np. przedproże przy obecnej ul. Piwne
60, odtworzone wg. stanu z roku 1660 ). stały się równie ważne jak elewacje budynków. Zatem przedproże
zaczęło odgrywać taką samą rolę w ideowej wymowie wystroju kamienicy
mieszczańskiej jak jej fasada. Motywy płaskorzeźb nie były sobie a muzom tworzone, klient płacił, klient wymagał. Na płycinach balustrad znajdowały się takie motywy ikonograficzne, które świadczyły o religijności właścicieli budynków lub ich znajomości świata, kultury. Mamy zatem przedstawienia biblijne ( ul. Mariacka 17, Długi Targ 18 ),
wyobrażenia sztuk wyzwolonych (ul. Mariacka 26 i 36 ), pór roku ( ul.
Korzenna 43, ul. Chlebnicka 14, ul. Ogarna 15 ), motywy nawiązujące do mitologii grecko - rzymskiej. Od czasu balustrad tworzonych z kutych krat nie zmienił się układ przestrzenny przedproży i zasady wystroju, stały się jednak o wiele
bogatsze, bardziej barocco, że tak rzecz ujmę.



Przedproża rzecz jasna stawiano nie tylko przed patrycjuszowskimi
kamieniczkami, wyrastały też wzdłuż ulic uboższego Starego
Miasta, na Starym Przedmieściu czy w Dolnym Mieście. Pojawiły się dość wcześnie, lecz więcej informacji na ich temat mamy dopiero z końcówki wieku XVI i z wieku XVII. na ogół były wykonane z materiałów mniej trwałych, ich wymiary były znacznie mniejsze a wystrój zdecydowanie uboższy. Najczęściej występowały w tych "gorszych" dzielnicach balustrady
drewniane z toczonych tralek lub wyrzynanych desek ( np. balustrady przy ul. Karpia ).
Oczywiście gdyby nie ikonografia z epoki i zapiski kto komu za co to by sobie można tylko gdybać. Przedproża wykonane z drewna nie miały szans z historią, nawet taką w której by nie było żołnierzy. A co się działo z przedprożami z Nowego Miasta w wieku XVIII? Zrobiły się rocococococco, znaczy bogaty wystrój się utrzymał a płyciny wzbogaciły się w motywy zdobnicze charakterystyczne dla stylu rococco. W połowie XVIII
wieku utrzymywała się moda pełne balustrady płycinowe o różnej formie, np. tarcz
herbowych. Wszystko obwiedzione wstęgami i wolutami, z dekoracją rocaille. Motywy płaskorzeźb to nadal tematyka biblijna, religijna lub alegoryczna, to się nie zmieniło. Głęboki relief płyt ( tak głęboki ze niekiedy płyty sprawiają wrażenie ażurowych ) często podkreślany był
barwną polichromią lub złoceniami ( np. przedproże przy ul. Długi Targ 15 ). Słupki przed
schodami miały głównie formy waz ozdobionych motywem rocaille lub
motywami roślinnymi. Poręcze otrzymały błyszczące, mosiężne przewiązki.



W drugiej połowie XVIII wieku Gdańsk zaczął się nieco dusić, znaczy pojawił się problem charakterystyczny dla powstałych w średniowieczu miast Europy, których nie zmógł żaden kataklizm - w obrębie murów miejskich zaczęło brakować terenów budowlanych. Na
obszarze Głównego Miasta, bardzo duża część przedproży ( a szczególnie na
Długim Targu ) zabudowywana była ponownie drewnianymi budami i to takimi, które nierzadko osiągały wysokości
dwóch kondygnacji budynku. Te konstrukcje pełniły funkcje usługowe, niekiedy drewno zastępowano murowaną konstrukcją, np. kioskiem z pokojem mieszkalnym ( tak zdarzyło się np. w budynku przy ul. Ogarnej 31, czy w kamieniczce przy Targu
Drzewnym 3 ). Podobnie jak w XVI wieku ten pęd do przekształcania przedproży tak naprawdę w kamienicę przerwała Rada Miejska, w roku 1761zakazała wznoszenia takich
przybudówek. Taa... ale to nie były już czasy wszechpotęgi Rady Miejskiej, początku XIX wieku przybudówki na przedprożach wznoszono właściwie masowo.
Te przedproża które wznoszono wg. klasycznych, gdanskich prawideł tez nieco się zmieniły w czasie przełomu XVIII i
XIX wieku. Kamienne balustrady przedproży stały się mniej ozdobne, spokojniejsze w formie, kamienne płyty przedprożne dekorowano charakterystycznymi dla sztuki klasycystycznej motywami wieńców czy festonów. Słupkom
przedprożnym nadawano formę kanelowanych kolumn lub waz ( takie można zobaczyć przy ul. Długiej
13 czy ul. Piwnej 69 ). Triumfalnie powróciły metalowe kraty, choć w już innej formie - bardzo geometryczne, często
stylizowano je na na formy gotyckie ( no wicie rozumicie - ostrołuki i inne żabki ).

Wiek XIX nie był dla przedproży gdańskich łaskawy, zmiany w charakterze zabudowy miasta, szczególnie w drugiej połowie wieku, walnie przyczyniły się do upadku przedproża jako
charakterystycznego elementu gdańskiej ulicy. Stało się tak za sprawą konieczności poszerzenia szlaków komunikacyjnych i budowy nowoczesnego układu kanalizacyjnego, która miała miejsce
pod koniec lat sześćdziesiątych XIX wieku. Zmieniały się też gdańskie kamienice, przebudowywano ich partery na lokale sklepowe czy gastronomiczne, montowano w budynkach duże witryny. Po raz pierwszy o likwidacji przedproży pomyślano już w pierwszej ćwierci XIX wieku, jednakże to były raczej tzw. zarządzenia papierowe. Dopiero w latach sześćdziesiątych do sprawy zabrano się na poważnie - w roku 1861 wydano administracyjny zakaz budowy
nowych i remontowania już istniejących. W roku 1868 nakazano usunięcie
w ciągu pięciu następnych lat wszystkich przedproży, z wyjątkiem mających wyjątkowe wartości
artystyczne. Ostatnie przedproże z solidnie zaprzedprożonej ul. Długiej usunięto w roku 1873. Przy Długim
Targu zachowano część przedproży, zwłaszcza w szerszej części
placu, po jego zachodniej stronie. Tutaj także, dzięki staraniom działającego w Gdańsku
Towarzystwa Ochrony Zabytków, zaczęto montować co lepsze przedproża rozbierane na
innych ulicach. Gromadzono rozbierane elementy cennych przedproży z myślą o kolekcjach muzealnych lub odtwarzaniu ich w przyszłości, podczas rekonstrukcji. Gdańszczanie zapobiegliwi byli. Do
końca lat siedemdziesiątych XIX wieku usunięto z Gdańska około 1800 przedproży.
W 1897 roku, kiedy tak to masowe rozbieranie ruszyło historyków, architektów i miłośników
zabytków że zaczęły się protesty i akcja w prasie, władze miejskie ugięły się i wydały zarządzenie nakazujące pozostawienie
w spokoju przedproży na ul. Piwnej, Chlebnickiej, Mariackiej i św. Ducha.



Zarządzenie zarządzeniem a proces likwidacji przedproży trwał. W roku 1906 na przykład, po regulacji ul.
Piwnej, która to niby miała być chroniona przed odprzedprożowaniem, zlikwidowano na niej wszystkie dotychczas zachowane przedproża. Dopiero na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku, w czasie kiedy Gdańsk zachłysnął się swoją tożsamością, rozpoczęto proces przywracania przedproży, przede wszystkim ulicom wokół kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.
Przywrócono je na ul. Piwnej i Mariackiej ( nr 9, 10, 18, 19, 20, 22,
32 ). Wykorzystano przy tym przywracaniu zgromadzone przez Towarzystwo Ochrony Zabytków
elementy przedproży z rozebranych w XIX wieku. Na realizację całego
planu niestety nie pozwoliła fascynacja gdańszczan Wujkiem Adim, która ściągnęła na miasto grozę II Wojny Światowej w wydaniu żołnierzy sowieckich.
Zniszczenie Gdańska w 1945 roku przeca nie ominęło przedproży, a czego nie zniszczyli Sowieci to zniszczyli tacy, którzy odgruzowywali miasto. Władzom
konserwatorskim udało się uratować jedynie niewielką część autentycznego wystroju
kamieniarskiego, resztę odtwarzano. Powstał plan odbudowy Głównego Miasta, który zakładał zachowanie
przedproży tam, gdzie istniały przed wojną, oraz odtworzenie ich przy
ul. Piwnej, Mariackiej i Długim Targu.

Pierwsze przedproża odtworzono
przy Długim Targu. Wykorzystywano przy tym odtwarzaniu autentyczne elementy wystroju
kamieniarskiego i to nie nie tylko z Długiego Targu, także z innych ulic, np.
płyty przedproża przy Długim Targu 7 z około roku 1700 pochodzą z ul.
Szerokiej 33, jest to jednakże zgodne ze stanem z końca XIX wieku, w którym Długi Targ stanowił miejsce gromadzenia co lepszych elementów architektonicznych przedproży gdańskich. Wykonywano też kopie utraconych w czasie wojny elementów ( tak zrekonstruowano przedproże przy
Długim Targu 5, które tak naprawdę jest kopią przedproża z ul. Długiej 20 ). Pojawiły się też całkiem nowe projekty, niektóre z nich zachowywały historyczną formę ( np. przedproże przy Długim Targu 16 ) a czasem tworzono przedproża współczesne, z wykorzystaniem elementów
rekonstruowanych ( jak to przy Mariackiej1 czy Mariackiej 13, gdzie użyto kopii obiektów muzealnych ). Są też przedproża z dekoracją powstałą w latach sześćdziesiątych XX wieku.
Najbogatszą w przedproża jest ulica Mariacka, gdzie odtworzono stan cóś jakby dawny wykorzystując bogatą historyczną ikonografię i detal
kamienny. Przedproża spotkamy też na Długim Targu, Piwnej, Chlebnickiej, św.
Ducha, Ogarnej i na Targu Rybnym. Poza Główny Miastem, przedproża możemy zobaczyć przy ul.
Katarzynki na Starym Mieście. Dziś z przedprożami kłopot, należą jak kamienice do prywatnych właścicieli, czy wspólnot mieszkaniowych. Sypią się, remontować trza a koszty niemałe. Jak znam życie zaraz wlezie jakiś projekt typu sto kamienic czy cóś.


