No więc jak widzicie nic na działkach się nie dzieje, władza się nam odkleiła od realu ( nawet ta czwarta ), kłopoty większe i mniejsze jak zawsze obecne, kocie życie w normie, ogród uprawiany jak to w styczniu mam w zwyczaju. Teraz foty - ogród mła fragmentarycznie zdjęty i bałwanek ulepiony przez Julkę, naszą czteroletnią sąsiadkę, na podwórku sąsiedniej kamieniczki. Jest tyż fragment Podwórka mła, z sosenką formowaną przez śnieg i iglakowisko oraz kaliny. Z domowych fotków sązeszyciki mła na bieżąco uzupełniane ( nie tylko ogrodowe )A w muzyczniku dziś Pan Czesiu w ulubionych przez mła wersjach utworów.
piątek, 15 stycznia 2021
Już połowa stycznia za nami
środa, 13 stycznia 2021
Wpis bezczelnie leniwy
Mła jest w trakcie lektury dostanych na Boże Narodzenie książek i Wam tyż postanowiła cóś miłego zapodać w klimacie wiejskim , starannie obdartym z Cepelii. Mła wie że jest bezczelna bo wysługuje się artystami zamiast w pocie czółka pisać o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia ( ulubiony temat mniemanologów ) ale czasem tak miło jest z książczyną wślizgnąć się do wyra między koty i przenieść się w insze światy. Mam nadzieję że wybaczycie. Mła wkleiła Wam spektakl który bardzo lubi, cało godzinkę macie do słuchania i oglądania naprawdę niezłego singspielu. Mła lubi nie tylko te kawałki śpiewane przez Igę Cembrzyńską, Justynę Steczkowską i Janusza Radka, cała galeria postaci "ze wsi rodem", wójt, pleban, chłopcy z LZSu jest jej bliska. No czuje siłę gromady wiejskiej w sobie. Nie wstyda się onej gromady bo ona sól ziemi. Mła co prawda nie miała cóś za wielu znanych jej przodków żyjących na naszej wsi ale z tych znanych jest cholernie dumna, chłopstwo było z nich takie że dziedzic nie podskoczył ( włościany prawdziwe, młyny jakoweś i sady, pradziadek zapatrzony w Witosa, Bataliony Chłopskie - te klimaty ). W dodatku co wcale nie tak znowu częste u nas na wsiach dobrze żyjące z inszymi nacjami ( nic tak ludzi nie dzieli jak skrajna bieda, kiedy tylko człowiek ma co do gara włożyć jakoś milej nastawiony do świata ). Mła bardzo żałuje że po tych swoich chłopskich przodkach nie odziedziczyła ich pracowitości, mła jest leniuch co zdaje się ma po "księżniczkach haremowych", znaczy po przodkiniach mówiących turkmeńskimi narzeczami. Miłego oglądania Wam życzę albo choć słuchania. Dla okrasy jeszcze są obrazki Dudy Gracza.
poniedziałek, 11 stycznia 2021
Sukinkulenty
W pierwszych słowach tego wpisu ulżę sobie na temat nowego bloggera. W zeszłym roku informatycy zajmujący się tą aplikacją wyprodukowali nowe, lepsze, na - naj super mega gówno! Dla mła cały zespół pracujący nad nowym bloggerem zasłużył na solidnego kopa w zadek, wykonanego butem stalą podkutym. Mła się nawet sadystycznie zastanawia czy podeszwa buta do wymierzania kary nie powinna mieć jakichś kolców czy czegóś w tym guście, wicie rozumicie , im mocniejszy bodziec tym silniejsza reakcja. Choć po prawdzie reakcja powinna nastąpić po refleksji a mła podejrzewa że bloggerowi są do owej niezdolni. Któryś już miesiąc mija od wprowadzenia nowinek a wklejanie fotek nadal jest katorgą, zapis HTML jest mało czytelny, przenoszenie tekstu pod foty wymaga nieraz dłuższego kombinowania. Generalnie to z całkiem niezłej aplikacji możliwej do opanowania nawet przez informatycznie niedorozwiniętych zrobiono paskudny w obsłudze program który wygląda na taki mający odstraszać od użytkowania. Qurcze, może bloggerowi walczą z obciążeniem sieci przez pitu - pitu, tak podstępnie, że niby ludzie sami z siebie milkną a nie że któś im jakieś limity wyznacza albo co insze w tym guście? Kto wie? Jeszcze trochę i pojawio się tacy co do tych bloggerowych niedoróbek teorię dorobią, rzecz jasna spiskową.
No dobra, ale mła nie o tym chciała pisać, mła się chciała wylać via klawiatura na monitor w sprawie sukulentów. Jak wiecie mła od pewnego czasu przeżywa fascynację tą grupą roślin. Roślinne hardcory są w stanie przeżyć zapominalstwo mła jak i kontakt trzeciego stopnia z kotami. Mła ma taką małą fazę na eszewerie. Eszeweria nazwę rodzajową zawdzięczają Atanasio Echeverría y Godoy , ilustratorowi atlasów botanicznych, który przyczynił się do powstania dzieła. "Flora Mexicana". Echeveria to rodzaj roślin należący do rodziny gruboszowatych Crassulaceae, pochodzący z obszarów półpustynnych Kalifornii, Ameryki Środkowej, Meksyku i północno-zachodniej Ameryki Południowej. Według niektórych ujęć taksonomicznych do rodzaju tego należy około 150 gatunków ale są z tym pewne jazdy bo jest bardzo bliskie pokrewieństwo z gatunkami Cremnophila, Graptopetalum, Pachyphytum i Thompsonella, a także z gatunkami Sedum sect. Pachysedum . Molekularne badania filogenetyczne wielokrotnie wykazały, że rodzaj nie jest monofiletyczny. Badania nadal trwają i co i raz są zaskoczki, rośliny zmieniają nazwę, zaliczane są do innego rodzaju. Eszewerie są roślinami mało wymagalnymi, co jest dobre dla zapominalskich domowych ogrodników. Nie
należy ich często podlewać ( w czasie sezonu wegetacyjnego podlewa się je co dwa
tygodnie, w czasie upałów raz w tygodniu, zimą podlewanie zrobić raz w miesiącu - no chyba że pomieszczenie ciepłe , wtedy dwa razy na miesiąc podlewanko ). Eszewerie kochają słoneczko, im więcej tym lepiej.
Jeśli chodzi o uprawę tzw. żywych kamieni czyli litopsów to mła odniosła sukces umiarkowany, z czterech kamyczków przeżyły dwa. Z tym że tym dwóm cóś ma się na życie. Na pierwszej fotce jest nieznana mła z nazwy forma Echeveria gibbiflora, na drugiej Echeveria purpurosum, na trzeciej mieszaniec ( mła podejrzewa Echeveria gibbiflora 'Purple Pearl' ). Później są dwie fotki różnych miksów a następnie Echeveria lilacina, Echeveria gibbiiflora, Echeveria chihuahuensis ( przez mła zwana ciułałką ). Potem to już wiecie co, choć mam takie jakieś zdziwne uczucie że ten z przedostatniej fotki ma swoją nazwę która z litopsem ma niewiele wspólnego. W muzyczniku senne koszmarki naczelnika poczty w Tomaszowie o których śpiewają Skaldowie.
piątek, 8 stycznia 2021
Ogrodowa beza oklapnięta
Śnieg topniejący w południowym słońcu i zamieniający się w lodowe sopelki wraz z nadchodzącym zmierzchem jest widowiskowy inaczej. Robi za kontrast, mła jej zimowy ogród wydał się jakiś taki bardziej coolorowy niż ten widywany w bezśnieżne a słoneczne dni. Cud jakowyś! Na tle bieli zieleń iglacza jakby bardziej zielona, czerwone owocki berberysków wręcz jarzeniowe a frondy nerecznicy czerwonozawijkowej mają najpiękniejszy, jasny odcień zieleni młodych wiosennych listków drzew ( nerecznica czerwonozawijkowa wypuszcza frondy późną wiosną i ich coolor nie ma nic wspólnego z zielenią - porządna czerwonozawijka rozwija się na miedziano ). Mła cieszy oczy tymi zmianami dekoracji odbywającymi się w tak krótkim czasie. Cieszy się też że Bestia Ze Wschodu postanowiła jednak zostać na wschodzie, wyższe temperatury sprzyjają śnieżeniu. Kiedy spada mocno poniżej zera zazwyczaj nie śnieży tylko paskudnie mrozi.
Mła dziś miała mieć luzik ale wczoraj wieczorem się okazało że z luziku nici. No to mła przy okazji dociskania w inszych sprawach, docisnęła też w sprawie ogrodowej. Wykonała tzw. pierwszy krok kadryla w kierunku podcinania drzew w lutym ( konieczne jest to niestety bo u mła na Podwórku konary robinii nie tylko są na nieodpowiedniej wysokości ale jeszcze wyłażące tak "z siebie" że mogą zagrozić przewodom ). Przy okazji tego podcinania mła chce się pozbyć suchatka grabowego, drugiego pnia drzewa które runęło jesienią na Suchą - Żwirową. Ugadywany Tomeczek nie był szczególnie szczęśliwy z powodu ugadywania, zdaje się że ma po prostu dość karczowania działek ( mła się dziś nasłuchała co Tomeczek sądzi o ludzkiej głupocie, ogołacaniu działek z drzew, kretynach deweloperach oraz innym tałatajstwie ). Jednakże mła nie zamierza odpuścić, postanowiła Tomeczka nękać telefonami oraz napuszczać na niego Ciotczyno Elkowego Włodzimierza ( szczególnie liczy na to napuszczanie ponieważ Włodzimierz jest wujkiem Tomeczka a jak twierdzi Ciotka Elka piłowanie jednego tematu przez Włodzimierza jest obrzydliwie skuteczne, rodzina bliższa i dalsza chcąc uniknąć refrenów w jego wykonaniu ucisza go robiąc to czego Włodzimierz chce - Ciotka Elka nazywa to upierdliwością wyczynową ). Ogrodowo zatem nie był to dzień stracony!
Dziesiejsze tematy fotek to: dowód rabladorowania kocurzastych, uglutany Alcatraz oraz coolorki na białym tle, domowizna czyli hiacynty i Sztaflik w ciepełku zalegająca oraz Pasiak na nielegalu ( na stole znaczy ). Muzycznik dziś taki dowodzący na gruncie dialektyzmu materialistycznego czy też materializmu dialektycznego że Szatana nie było, nie ma i nie będzie ( cóś mła ten tekst przypomina, Siostry, he, he, he ). Chyba oblookam sobie wieczorem bardzo mało poprawnie politycznie i bezczelnie seksistowsko jedną z moich ulubionych komedii. Raz na jakiś czas mła "Seksmisja" się należy.
czwartek, 7 stycznia 2021
Pod bezą
Mła otworzyła dziś oczęta w zupełnie innym świecie, takim w bielszych odcieniach bieli. Białe niemal wszystko , łącznie z niebem z którego padał śnieg. Śnieg prawdziwy, żaden tam pyłek a taki wielkopłatkowy, oblepiający i ciężki. Mła sobie pomyślała że dziś przez blogi przetoczy się biała fala, niemal wszyscy są w jakiś sposób spragnieni śnieżnej zimy którą uważamy za właściwą dla naszego klimatu. Kiedyś powszechna dziś rzadsza więc jakby cenniejsza. Człowiek nie myśli o radościach odśnieżania, o potrzebie strącania z gałęzi kolumnowych iglaków tych białych zwałów, o strącaniu sopli które się wytworzą kiedy chwyci nocny mróz. Cieszy oczy widokiem którego dawno nie widział, jakże pięknie wyglądają te pochylające pędy krzewów i drzew puchowe ciężary, jak miło pachnie mroźnawe poranne powietrze ( ludziska jeszcze nie zdążyli rozpalić pieców i uraczyć układu oddechowego mła tzw. niską emisją ). Cieszy też uszy bo taki wielkopłatkowy śnieżny opad wygłusza, świat staje się mniej jazgotliwy poprzez to otulenie senne puchową kordełką. Może przez skojarzenia otulające ta śnieżność wydaje się być cieplejsza, bardziej przyjazna niż gołoziemność zimowa, zgniława błotność czy ścinająca kałuże niewielka mroźność. Pod tą bezą jest cieplej i wcale nie jest to ciepło złudne. Jako ogrodująca z wieloletnim doświadczeniem mła po prostu to wie. Jej posadzone niedawno cebulowe zakupy wysortowe są teraz bezpieczne, liście ciemierników przygniecione białym puchem okrywają kwiatowe pąki, rarytetne frondy rarytetnych ciemierników na pewno mają się dobrze. Niebezpieczne uroki śnieżnej zimy nie dotyczą przyziemia, naprawdę groźnie robi się wyżej. Opady ciężkiego śniegu są niebezpieczne dla pędów krzewów i drzew.
Koty na opad zareagowały entuzjastycznie. Pasiak się tarzał w bezie a Mrutek rabladorował jak bardzo młody rablador ( znaczy były podskoki, próby łapania śnieżynek w paszczę, gonitwy dzikie za nie wiadomo kim lub czym ). Dziefczynki zachowywał się spokojniej, mła nie wie czy z racji dziefczyńskiej natury ( o którą naszą Sztaflik ciężko podejrzewać ), czy też z racji wieku. Jednakże było widać że i one zadowolnione z opadu. Okularia przetaczała się w stylu Marilyn, co i raz rzucając spojrzonka "przez grzbiet" czy aby który z jej licznych wielbicieli nie odwiedził Alcatrazu coby podziwiać obłą panią swego serca na tle białego. To był przemarsz przez ogród godny sceny w Las Vegas! Sztaflik usiłowała śledzić Mrutka żeby zorientować się czy on nie biega za czymś co ona mogłaby mu zabrać ( powarkiwała pod nosem bo jej zdaniem Mrutek cóś się za szybko poruszał ). Szpagetka na widok śniegu postanowiła zamienić kuwetową na okienną i powędrowała pod kasztanowca w celu wiadomym. Powrót do domu był z tych dłuższych bo Jej Zgryźliwość postanowiła sprawdzić stan włości.Mła musiała zostawić im uchylone okienko coby mogły śnieżnych radości w ogrodzie zażywać kiedy jej nie będzie, w związku z czym zastała po powrocie wychłodzoną chałupę i niezadowolnione z tego faktu koty ( nigdy bestiom człowieku nie dogodzisz ). Obecnie mła nagrzewa domek, koty jakby obłaskawione, z kominka zapachowego woń cytrusowo - goździkowa się dobywa a mła sobie przegląda w necie ciemiernicze oferty, Taki śnieg otulający ją do tych ofert zagnał, pod śniegiem nawet bardziej wrażliwe gatunki czy mieszańce mogą bezproblemowo przetrwać. Takie cuda dziejo się pod bezą, wystarczy tylko trochę białego a człowiek już planuje nasadzenia z wrażliwych odmian, he, he, he. Jeżeli opady się utrzymają to kto wie czy mła bardzo mało racjonalnie nie rzuci się w stronę pochodzących z Turcji przebiśniegów. Mła co prawda sobie przypomina studząco zimę w 2012 roku, ale to dawno temu było a ten śnieg to dzisiejszy. Hym... mła tyż wyraźnie rabladoruje wzorem Mrutka!


