niedziela, 18 października 2026

Wiedeń - Der Tiergarten Schönbrunn

Dziś mła Was zabierze do miejsca, które jest zarazem muzeum i domem zwierząt, do  Tiergarten Schönbrunn czyli Ogród zoologicznego Schönbrunn.  To jest najstarsze nieprzerwanie działające zoo na świecie. Zaczęło jako cesarska menażeria. W średniowiecznej posiadanie egzotycznych zwierząt przynosiło prestiż posiadającym.  Królewska menażeria w Tower of London, założona w 1235 roku za panowania Henryka III posiadała słonia, Władysław Jagiełło od miasta Florencji otrzymał parę  lwów, wraz z instrukcją obsługi. Na początku XV wieku w zamku świętego Jerzego w Lizbonie powstała królewska menażeria. Po bitwie pod Ceutą w 1415 roku król Portugalii Jan I przywiózł do Lizbony dwa lwy berberyjskie,  które rezydowały w dużej sali zamku, znanej odtąd jako  Casa dos Leões ( dziś w tym miejscu mieści się słynna restauracja o tej samej nazwie ) W 1494 roku norymberski humanista i geograf Hieronymus Münzer spędził pięć dni w Lizbonie i zobaczył te lwy, które, jak twierdził, były najpiękniejszymi dzikimi zwierzętami, jakie kiedykolwiek widział.  Po mojemu to raczej zobaczył potomków tej pary, bo jakoś nie wierzę w prawie osiemdziesięcioletnie lwy w dobrej formie.

Menażeria króla Portugalii Manuela I w Pałacu Ribeira w Lizbonie wzbudzała podziw w całej Europie na początku XVI wieku, głównie za sprawą dużych, gruboskórnych zwierząt, które Manuel importował z Indii. Sławne były słoń Hanno i nosorożec sportretowany przez  Dürera, który zresztą stał się podarunkiem dla papieża Leona X. W XVI wieku włoska arystokracja chciała dorównać papieskim splendorom i   zaczęła trzymać egzotyczne zwierzęta w ogrodach swoich rezydencji na obrzeżach miast. Dotyczyło to w szczególności willi kardynała Scipione Borghese, ówcześnie położonej  pod Rzymem.  Nasz Zygmunt Stary w tzw. Zwierzyńcu Królewskim na Wawelu, położonym nieopodal Baszty Senatorskiej, hodował egzotyczne zwierzęta, z obowiązkową parą  lwów.  Podobne upodobania do posiadania drapieżnych kotowatych miał Stefan Batory, który rozwinął ich specjalną hodowlę na zamku w Rabsztynie.  Punktem obowiązkowym przy rezydencjach menażerie stały się za czasów panowania Króla Słońce, w drugiej połowie XVII wieku. Ludwik XIV zlecił budowę kompleksu wybiegów dla zwierząt egzotycznych w ogrodach Wersalu w latach 1663 - 1664.  W latach 1668 -1681 w królewskiej menażerii mieszkała perła kolekcji,  słoń. Kompleks wybiegów w Wersalu był ułożony w kształcie wachlarza wokół centralnego placu, pośrodku którego stał pawilon.

Troszkę podobny układ zastosowano w  Schönbrunn, ale zacznijmy od osoby założyciela tej menażerii. Franciszek Stefan, mąż Marii Teresy spadkobierczyni tronu dzięki Sankcji Pragmatycznej z roku 1713, został wybrany na cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego i  jako Franciszek I w 1745 roku zlecił architektowi Jeanowi Nicolasowi Jadot de Ville-Issey zaprojektowanie menażerii w parku nowej letniej rezydencji Habsburgów i Lotaryngii, Schönbrunn. Zbudowany  przez Habsburgów  i otwarty  w 1752 roku kompleks składał się z dwunastu zagród, z których każda miała jednakowej wielkości pomieszczenie dla zwierząt, oraz budynku administracyjnego z przyległym ogrodem. Znajdował się tam również staw i dwa dziedzińce.  Teraz tadam, tadam  -  zwierzyniec, początkowo dostępny jedynie dla rodziny cesarskiej,  w 1778 roku, za sprawą  cesarza Józefa II, został otwarty dla publiczności. Eleganckiej ma się rozumieć,  ale był dla każdego,  kto za bardzo nie śmierdział, stać go było na obuwie i posiadanie czystego ubrania. Początkowo można było zwiedzać menażerię tylko w niedzielę, z czasem także w dni powszednie. Ostatnim dodatkiem do ogrodu pełnego zwierząt, był ukończony w 1759 roku  ośmiokątny pawilon w centrum kompleksu.

Pierwszy słoń indyjski przybył do Schönbrunn w 1770 roku, następnie w 1781 roku pojawiły się wilki i niedźwiedzie, które stały się pierwszymi drapieżnikami zamieszkującymi ogród. Około 1800 roku pojawiły się pierwsze niedźwiedzie polarne, wielkie, drapieżne kotowate, hieny i kangury  a także kolejna para słoni azjatyckich. Te egzotyczne zwierzęta, o których głównie tylko czytano stanowiły główną atrakcję, magnes przyciągający do cesarskiego ogrodu zwiedzających nie tylko z Wiednia i okolic, ale także wielu ludzi z zagranicy, dla których była to jedyna możliwość zobaczenia na własne oczy zwierząt z Afryki, Azji, Ameryk, czy niedawno odkrytej Australii.  W tym czasie pojawiły się pierwsze, bardziej szczegółowe opisy zwierząt i coś na kształt przewodnika po zoo.  W 1828 roku Pałac Schönbrunn otrzymał od wicekróla Egiptu swoją pierwszą żyrafę w prezencie. Jej przybycie zapoczątkowało prawdziwy szał i wpłynęło na modę, rzemiosło a nawet  życie towarzyskie Wiednia. Motyw żyrafy w sezonie 1828/1829 był obowiązkowy, powstały ubrania, buty i przedmioty codziennego użytku z zażyrafione. Fryzjerzy tworzyli koafiury à la giraffe, perfumiarze perfumy, powstała na cześć długoszyjnej sztuka teatralna i dwie kompozycje muzyczne - hym... wszystko było żyrafą, tak można to określić. Chyba do czasu przybycia pand nie odnotowano podobnej manii. Pod koniec XIX wieku wygląd zwierzyńca uległ znaczącej zmianie, wraz z doświadczeniem w hodowli zwierzą t i rozwijającym się naukom przyrodniczym. Za czasów Aloisa Krausa, który zarządzał ogrodem zoologicznym od 1879 do początku 1919 roku, historyczne obiekty przeprojektowano tak, żeby stały się bardziej przyjazne dla zwierząt,  jak i zwiedzających

Wybiegi i budynki gospodarcze zostały zmodernizowane, czy nawet wybudowane na nowo a powierzchnia ogrodu się zwiększyła, rozbudowano go w kierunku wschodnim i południowym. Na początku XX wieku w Schönbrunn,  mieszkało około 3500 zwierząt należących do  wielu gatunków. Ogród uchodził za jeden  z najpiękniejszych ogrodów zoologicznych na świecie.  Były też osiągnięcia hodowlane, w 1906 roku w Schönbrunn urodził się pierwszy słoń poczęty w ogrodzie zoologicznym. Do końca istnienia monarchii austro - węgierskiej ogród  pozostawał prywatną własnością rodziny cesarskiej. Niestety I wojnę światową przeżyło zaledwie 400 zwierząt, braki w aprowizacji i w ogóle rozpiździej państwa nikomu nie służył. Dzięki pomocy wiedeńczyków, a także  darowiznom w postaci  zwierząt i sprzętu,  uratowano zoo. W latach 1924 -1945 dyrektorem zoo był Otto Antonius,  pierwszy biolog na tym stanowisku.  Za jego czasów, w roku 1930 populacja zwierząt wzrosła ponownie do ponad 3000 osobników. Antonius wprowadził ideę hodowli gatunków zagrożonych wyginięciem, był bardzo hop do przodu. Działał na rzecz edukacji publicznej, propagował ochronę przyrody i zintensyfikował coraz ważniejsze kontakty z mediami, uniwersytetami i muzeami. Nastąpiła ożywiona wymiana naukowa, to już była nowoczesna placówka. W 1926 roku termin menażeria oficjalnie zastąpiono terminem Tiergarten.

Pod koniec II wojny światowej Tiergarten był bombardowany i  wiele wybiegów dla zwierząt zostało zniszczonych lub uszkodzonych, a ponad tysiąc zwierząt przez te bombardowania zginęło. Po wojnie, trzeba to przyznać,  radzieckie i później także brytyjskie siły okupacyjne pomogły w odbudowie zoo. Julius Brachetka, który był dyrektorem  w latach 1945 - 1958, rozbudził na nowo zainteresowanie zoo, dzięki zaangażowaniu mediów, występował często w towarzystwie zwierząt z Schönbrunn. Trochę takie pre "Z kamera wśród zwierząt" robił. W tym czasie powstały pierwsze plakaty reklamujące zoo i zaczęto zorganizować konkursy fotograficzne. W 1959 roku otwarto nowy budynek akwarium i terrarium, który zastąpił zniszczony przez bomby pawilon dla strusi i gadów. W tym czasie był to jeden z najnowocześniejszych budynków tego typu na świecie. Pod kierownictwem Waltera Fiedlera, który był  dyrektorem zoo  w latach 1967 - 1987,  ogród zoologiczny podwoił swoją pierwotną powierzchnię do dwunastu hektarów, rozbudowując dawny tzw. Ogród Małego Bażanta na wschodzie kompleksu Schönbrunn. W 1969 otwarto zoo dla dzieci w 1969 roku, coby widziały jak zwierzęta gospodarskie wyglądają a w roku 1976 utworzono dział edukacji zoologicznej, jeden z pierwszych w Europie. 

Pomimo znaczących sukcesów hodowlanych, zoo przechodziło kryzys a liczba odwiedzających spadała. To wiązało się ze wzrastającą świadomością ludzi na temat praw zwierząt i ekologii, Krytyka przestarzałych praktyk hodowlanych osiągnęła apogeum pod koniec lat 80 XX wieku. Dyskutowano nawet o zamknięciu zoo lub przeniesieniu go do innej dzielnicy Wiednia. Skończyły się te rozgawory w  w 1991 roku,  zoo zostało wydzielone z administracji federalnej jako Schönbrunn Zoo Ltd., ale pozostało w 100% własnością Republiki Austrii. Jedynym dyrektorem zarządzającym był tyrolski lekarz weterynarii Helmut Pechlaner , który wcześniej pełnił funkcję dyrektora Alpejskiego Zoo w Innsbrucku . Dzięki wsparciu Republiki Austrii, licznym darczyńcom i sponsorom oraz nowym cenom wstępu,  dyrektor Pechlaner był w stanie odnowić i rozbudować niemal wszystkie wybiegi a o to ludziom chodziło, by zwierzęta miały znacznie więcej przestrzeni a zoo mało przypominało dawne menażerie, gdzie zwierzęta były traktowane jak obiekt wystawowy a nie żywe istoty.  

Pierwszy projekt budowlany, tzw. mała małpiarnia, został otwarty w 1992 roku. Nie jedyna na terenie zoo. Jest też obiekt zbudowany w 1841 roku jako dom dla ptaków,  z dobudowaną wieżą  w 1845, zmodernizowany i ozdobiony w pierwszej dekadzie XX wieku, nie utracił charakteru, ale jednocześnie zaczął spełniać wymogi konieczne dla dobrostanu zwierząt. W małej małpiarni  obecnie mieszkają  lemury katta i gibbony, w małpiarni mieszkają sajmiri, tamaryny, marmozety i insze małpeczki. Orangutany zyskały osobny domek z wybiegiem. Na południu zoo zostało rozbudowane w części Lasu Wiedeńskiego. W rezultacie powstał Dziedziniec Tyrolski, nowy park słoni, nowoczesny wybieg dla dużych kotów, wybieg dla pand wielkich , insektarium i jeden z największych wybiegów dla nosorożców w Europie. Dwa nosorożce indyjskie , są darem od byłej rodziny królewskiej Nepalu. Zwierzęta zostały uratowane jako sieroty i nie były w stanie zintegrować się z dzikimi populacjami, dlatego zoo w Wiedniu przyjęło je bez żadnych kontrowersji. W 1996 roku zespół pałacu, ogrodu zoologicznego i parku Schönbrunn został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. W tym samym roku zainstalowano tam pierwszą dużą rzeźbę z brązu przedstawiającą lwa autorstwa Gottfrieda Kumpfa, potem pojawiły się kolejne . W 250  rocznicę powstania ogrodu zoologicznego,  w 2002 roku,  otwarto Dom Lasu Tropikalnego. W tym roku  do Schönbrunn po raz pierwszy przybyły koale.  Od 1 stycznia 2007 roku do końca 2019 roku dyrektorem zoo była Dagmar Schratter, podczas jej kadencji zoo otrzymało pięć nagród dla najlepszego zoo w Europie. Od jesieni 2019 roku  dyrektorem zoo jest Stephan Hering-Hagenbeck. Niech Was nie dziwi że mła tak wymienia nazwiska dyrektorów Tiergarten  Schönbrunn, to fucha taka jak bycie głównym dyrygentem Wiener Philharmoniker. W Wiedniu urząd kanclerski cieszy się chyba mniejszym zainteresowaniem niż te stanowiska.  

Teraz, za drugiej kadencji  Hering-Hagenbecka, zoo ma się skupić się na ochronie gatunków i uwaga - zniechęcać zwiedzających do antropomorfizacji zwierząt w ogrodach zoologicznych. Chodzi o to by zrozumieć naturę gatunków, przestać traktować zwierzęta jak atrakcję ociumcusianą i słodziznę, podejść z szacunkiem do tego kim są. Oczywiście proste to nie jest, zoo musi zarabiać, więc od pluszowych zabawek nie da się uciec. Jednakże nie ma już tu konkursów na nadawanie imion zwierząt przez zwiedzających, czy pozwalanie patronom zoo na taką rzecz. W ogóle w tym zoo czuć że najważniejsze w tym wszystkim są zwierzęta, zwiedzający są gośćmi zoo, mile widzianymi, ale nie takimi, którym pozwala włazić się wszędzie, czy niepokoić mieszkańców. Są platformy i tarasy, z których można  obserwować zwierzęta na wybiegach, ale kiedy nosorożce nie będą chciały podejść bliżej i będą gdzieś tam,  hen,  na swoim wybiegu, to zwiedzający musi się zadowolić widokiem mieszkających razem z nosorożcami antylop nilgau, indyjskich,  czy wietnamskich  jeleni sika. Tak samo jest z pandami, fokami, pingwinami, czy wielkimi kotami. Mła tylko zobaczyła mignięcie ogona tygrysa, który miał gdzieś zwiedzających i zajmował się swoimi sprawami na swoim wybiegu.


Teraz cóś o Kaiserpavillon, czasem nazywanym pawilonem herbacianym albo śniadaniowym.  To centralny punkt ogrodu zoologicznego Schönbrunn, kotwica przeszłości że tak to określę. Jak już wspomniałam zbudowany został w 1759 roku, jako ośmioboczny budynek ogrodowy, w stylu rokoko. Podobnie jak menażerię, zbudowano go  na polecenie cesarza Franciszka I Stefana Lotaryńskiego.  Budynek pierwotnie  służył parze cesarskiej oraz ich gościom jako miejsce do spożywania śniadań i odpoczynku. Zwierzęta podziwiano przez wielkie okna pawilonu albo spacerując wokół niego.  Przy  pawilonie bowiem promieniście,  wzorując się trochę na dawnej menażerii wersalskiej, rozplanowano   12 wybiegów dla zwierząt. O ile w Wersalu był to układ wachlarzowy, o tyle układ w Schönbrunn przypomina kawałki tortu. W w XVIII wieku była to rewolucyjna i nowatorska koncepcja architektoniczna. Wnętrze budynku wymiata, zachowały się oryginalne, rokokowe panele drewniane z odjechaną dekoracją ( te złocone ananasy ), lustra oraz imponujący fresk sufitowy autorstwa Josefa Ignaza Mildorfera, który przedstawia mitologiczne sceny z "Metamorfoz" Owidiusza. Obecnie w pawilonie działa Café Restaurant Kaiserpavillon i mogę naprawdę polecić jedzenie, które tam podają. Niby turystycznie ale Apfelstrudel porządny i podany na ciepło, kawa bardzo przyzwoita a te Marillenpalatschinken, które mła pożarła były bardzo smaczne. Jak ktoś nie jest ciastowy, to może tam zjeść też cóś konkretniejszego. No i to XVIII wieczne otoczenie, w którym człowiek oddaje się konsumpcji, pod życzliwym spojrzeniem młodego Franciszka Józefa, spoglądającego z portretu na konsumujących.  Z tarasu pawilonu rozpościera się bezpośredni widok na wybieg dla pand wielkich oraz afrykańskich zwierząt. No i flamingów, od których mła nie mogła oderwać wzroku. No i to by było na tyle.