poniedziałek, 16 lutego 2026

Covid 19 - sześć lat po imprezie

Mła może wyglądać teraz na klasycznego szura, ale ponieważ zbliża się szósta rocznica jej pierwszego i hym... krytycznego wpisu dotyczącego medialnych reakcji na nowe choróbsko, mła wraca do tematu. No bo wicie rozumicie - "It ain't over till it's over", czyli "Nic nie jest skończone, dopóki się nie skończy". Covidoza się nie skończyła, w przeciwieństwie do covidomanii, na którą swego czasu zapadło wielu rozsądnych ludzi, którym nagle rozum ze strachu przestał pracować. Covidoza nadal na nas oddziałuje, dlatego tak ważne jest uświadomienie sobie z czym mieliśmy do czynienia. Z medycznego punktu widzenia mieliśmy do czynienia z chorobą, której nie pozwalano leczyć, wycofując z procedur skuteczne w działaniu leki i stosując terapie o, nazwijmy to, dyskusyjnym stopniu skuteczności. Wielu ludzi, którzy mogli przeżyć, zmarło, dodatkowymi ofiarami w naszym kraju  byli nieleczeni z powodu kretyńskich działań władzy pacjenci cierpiący na inne schorzenia. Z perspektywy społecznej Covid - 19 był wielkim skokiem na kasę, transferem bogactwa na niesamowitą skalę z kieszeni podatników do kieszeni korporacyjnych elit, z politykami w roli transmiterów dobra. To próba zagarnięcia władzy przez korporacje, szczęśliwie nieudana. Niestety przygotowująca grunt pod kolejne próby. Narracja w żaden sposób nie poparta naukowymi dowodami że szczepionka uratowała miliony ludzi ma się świetnie, co nie dziwi, zważywszy na to ile osób tę szczepionkę przyjęło i jak bardzo nie chcą sobie one uświadomić prawdziwej przyczyny własnych decyzji. W końcu nikt nie chce wychodzić na zastraszonego matoła, mła to akurat świetnie rozumie, bo nie raz jej się w życiu podobne historyje zdarzały. To że mła była taka covidoodporna, zawdzięcza wcześniejszemu byciu zastraszonym matołem, mła po prostu pobrała wcześniej szczepionkę na matołectwo zastraszone.

Społeczeństwa  Zachodu zatem nie bardzo chcą zobaczyć covidomanii trzeźwym wzrokiem. Proces może być bolesny, niestety jest niezbędny. Wytłumaczę dlaczego. Mła bardzo dziwi że ludzie nie dostrzegają związku wzrostu autorytarnych tendencji wśród politycznych z covidomanią. Nie chcą widzieć w dzisiejszej rzeczywistości rezultatów w wielkim stopniu wygenerowanego sztucznie kryzysu, zdarza się to nawet tym bystrym, którzy ze wspomnianej wyżej przyczyny bagatelizują znaczenie covidomanii  dla rozwoju agresywnego korpofaszyzmu, co najwyżej zgadzając się z tym że covidomania to zaczyn na którym rosną teorie spiskowe, wokół których grupują się ruchy mające potencjał przekształcenia się w poważniejsze formacje, czasem są to ruchy bardzo destrukcyjne. To trochę tak, jak z tą aferą Pizzagate, w której to elity Demokratów niby uprawiały pedofilię w nieistniejącej piwnicy pewnej pizzerii.  Wielu bystrych nie rozpoznało klasycznego czynnika przekierowania uwagi, wielu mniej bystrych uwierzyło w narrację a prawdą okazuje się wszechelitarne używanie wszystkiego zakazanego na wyspie faceta, który miał cóś pół miliarda w postaci gotówki i tak właściwie nie wiadomo kim był. Epstein nie żyje od siedmiu lat, ale to co robił wywiera wpływ na to jak zaczynamy postrzegać elity. Kiedy otworzymy oczy na to czym naprawdę był covid, elitaryzm oparty na zasobach posiadanych przez elity, może zrobić się jeszcze mniej przyjemny, być może nawet groźny dla elit. Oni chyba to czują, bo zachowują się jak Madame de Pompadour, wicie rozumicie - "Après nous, le déluge" czyli "Po nas choćby potop". Może w końcu przejdzie niektórym liberałom przez gardło że takie skręcenie w patoprawicę całkiem rozsądnego niegdyś AfD,  to pokłosie polityki covidowej uprawianej przez Makrelę. No dodadzą dwa do dwóch, pokumają kto  i w jakim celu opłacał cały ten cyrk i wreszcie zaczną  naciskać na wprowadzenie takiego podatku od  kapitału jak za Eisenhowera, albo za szwedzkich socjalistów. Przytną ekstremum do rozsądnych rozmiarów. Skoro amerykański konserwatysta i socjalne Szwedy miały cóś podobny pomysł na funkcjonowanie społeczeństwa, to może nie był taki głupi.

UE z racji rozwoju zabezpieczeń socjalnych, w tym istnienia państwowej opieki medycznej, okazała się być w czasie  covidomanii mniej odporna wobec działań korpofaszyzmu niż ówczesne US. One zapłaciły swoją cenę później, my płaciliśmy ją w trakcie trwania covidu, bardzo bezpośrednio, bo stopień obostrzeń w Europie, Kanadzie czy Australii, które mają podobne zabezpieczenia socjalne, był o wiele wyższy niż w US. Nas w Europie uratowało to że Wujek Wowa dobrze zdiagnozował moment osłabienia Zachodu w skutek próby zmiany systemu, ale bardzo kiepsko nastroje Ukraińców.  W US nastąpiło wówczas dalsze wewnętrzne gnicie i przekierowanie uwagi na zewnątrz. W Polszcze natychmiastowe otrzeźwienie a na zachodzie Europy za to długo nie chciano się obudzić z covidowego snu, dla polityków był użyteczny i bardzo przyjemny. Strach przed rozliczeniami covidowymi nadal jest wśród nich obecny, gdyby nie on nie obawiano by się tak mocno w Europie w sferze info ingerencji rosyjsko - chińskiej propagandy, która sporo może ugrać zadając niewygodne pytania i pokazując wręcz przestępcze działania europejskich polityków. Pan Radek nam tak ładnie wykładał w tym Monachium, jak to Europa musi walczyć z pamięcią totalitaryzmów, blokując wolność słowa. Było o odpowiedzialności i wogle. Kiedy za  odpowiedzialność słowa  odpowiada władza wykonawcza a nie sądownicza, to źle się kończy. Pan Radek powinien to sobie sto razy przepisać a potem wysłać to Ursuli, w charakterze listu od tajemniczego szantażysty.  Aż miałam ochotę zaćwierkać - "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi", o czym prawie  dwieście pięćdziesiąt lat temu pisał biskup warmiński. Gdyby polityczni nie dawali pretekstu do budowania na ich działaniu narracji, propaganda rosyjsko - chińska nie byłaby tak skuteczna, nieprawdaż? Brak wolności słowa, daje pretekst kretynom z MAGA, będącymi politycznym ramieniem korpofaszystów, do ingerencji w Europie.  Oczywiście MAGA wcale u siebie w US wolności słowa nie podtrzymują, vide korporacyjne mendia, naciski  i ciemnienie Muska. Nie będą  też podtrzymywali wolności słowa  Demokraci kiedy dojdą do władzy, są opłacani przez te same korpo. Żadna władza za ludzi tego rozliczenia covidowego  nie zrobi, trzeba zatem przypominać o tej konieczności. Demokracja nie dzieje się sama z siebie, jakby kto nie wiedział. Albo ją w pocie czółka uprawiasz, albo ona zdycha.

No dobra, dziś za ozdobniki robią XVIII wieczne rysunki opowiadające o tym, jak słodkie i piękne jest lenistwo i czym się kończą zaniechania względem elit dla nich samych i dla sporej rzeszy  Bogu ducha winnych osób. W Muzyczniku menuecik.

8 komentarzy:

  1. Kurde; sześć lat???
    Ja wciąż nie wiem, co o tym myśleć, poza oczywisty zgodzeniem się, że miało to ogromny wpływ na to, co działo się i dzieje w sferze politycznej. Za mało wiem, żeby się wypowiadać. i ze wstydem przyznaję, że nie bardzo chce mi się dowiadywać. Sępię sobie na takich osobach jak ty, którym się chce, ale bynajmniej nie zawsze z punktu wierzę, choć nie krzyczę od razu, że to bzdury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywistym miało być.

      Usuń
    2. No i dobrze że z automatu nie wierzysz, cała hucpa covidowa umożliwiająca bezprecedensowy skok na kasę polegała na wykorzystaniu zawierzeń przestraszonych ludzi, wprowadzeniu ich w stan masowej histerii. To socjotechnika, np. w US można ją stosować wobec własnych obywateli od czasu... tadam, tadam, Baraka Obamy. "A taki był ładny, amerykański" - że pojadę klasykiem. Nasz kraj do dziś buja się w sądach z Pfizerem, żądającym kasy za niezrealizowane umowy na szczepionki, o okradaniu państwa przez słupy podstawiane przez polityków mła się nawet pisać nie chce. Od prawa do lewa są w tym ludzie umaczani, nawet tacy, którzy uchodzili za covido - szurów. Mła na ten przykład ma wyrobione zdanie na temat Ryżego z Hameryki i jego powiązań z Big Pharmą, Zawsze uważałam że trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć ale ludziom się tak jakoś porobiło że Ryży to chodzący rozsądek w sprawie covidu. Taa... w co też ludzie nie zawierzają i czego nie chcą zobaczyć.

      Usuń
    3. Ryży i chodzący rozsadek! Toż to oksymoron ;)

      Usuń
  2. Covidohisteria zmieniła się w covidozamilczanie. Bo wstyd się przyznać, że się w to wierzyło, że się temu poddało. Lepiej udawać, że nie ma czym się przejmować. Wszak było minęło...To samo będzie kiedyś, jak minie apogeum zjawiska, z wojenna histeria oraz z klimatyczną...A potem pojawi się coś nowego, co zajmie, bo zająć ma, nasze myśli ..I znowu jak ćmy do światła...I znowu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj, za parę lat dojrzeje pokolenie, które covid przeżywało jako dzieci. Ono będzie rozliczało z całą surowością bezmyślnej młodości, co gwarantuje że razy zarobią nawet ci, co nie zasługują. Klimatyzm ewoluuje, szczęśliwie w bardziej normalne rejony, choć jeszcze słychać popiskiwanie arbuzów. Co do wojennej histerii nie podzielam Twojego optymizmu, bo ze wszystkich przytoczonych przez Ciebie przypadków histerii, ten akurat ma realne podstawy. Po prostu zapadające się autorytaryzmy są zawsze groźne, tego uczy historia. Są jak czerwony karzeł, który może zamienić się w supernową. Oczywiście wkurza mnie histeryczne pianie, jednakże uważam że akurat my musimy zazbroić się po zęby i grać na istnienie państw buforowych, jednocześnie przywiązując je do nas siecią sojuszy. To ostatnie dlatego , że mła się zawsze kołacze po głowie pytanie - Grać na Ukrainę z nami, czy na Ukrainę przeciw nam? Tak jak wnerwia mnie histeryczne pianie, jak to wojna, Panie tego, zaraz i za chwilę, tako samo nerwuje mła propozycja olania tematu, podbudowana fantastyką przebraną za geopolo, bo w końcu jakoś to będzie. Jak sobie pomyślę jak jakoś to było podczas ostatniej somsiedzkiej wizytacji ze wschodu, to z westchnieniem zaczynam czytać te bzduroszurki wydane przez nasz zarzund, coby nas przygotować. Osobiście możliwość ataku pełnoskalowego oceniam nie w procentach a w promilach, jednakże eskalacja wojny hybrydowej to tak na 70%. Latam, jeżdżę, mieszkam w dużym mieście - jestem na widelcu, jakby co. Nie mam histerycznej trzęsawki z tego powodu, tylko mam tę świadomość. Coś jak przekonanie że w tłumie trzeba torebkę trzymać ręką przy cielsku.

      Usuń
  3. Mi dzisiaj właśnie wyszedł COVID. Mam Ibum zatoki, lek na odksztuszanie, tabletki do ssania i zaleconego Netflixa. Domownicy będą chodzili z kotami. Ja mam kwarantannę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to masz covid rocznicowy, zatem obchodź godnie, z dużą ilością Netflixa i obłożona kotami. Mam nadzieję że zarówno Ty, jak i stadko będziecie zdrowieć. :-D

      Usuń