niedziela, 8 marca 2026

Weekendownik - smutaśnie

Ech... nie jest dobrze z Kasiuleńką, zachodzi nam jak słoneczko. Bez wcierki nie ma apetytu, nawadniać trzeba coraz częściej, zmierza to nieuchronnie w tym kierunku, o którym mła nie chce się myśleć, choć myśleć musi. Dla dobra koty. Zbieram się w sobie, bo wiem że decyzja będzie musiała zapaść. Ciężko mi ale nie można skazywać stworzenia na cierpienie. Co innego lekki dyskomfort a co innego ciągłe kłucie, nieprzynoszące poprawy i postępujący spadek wydolności organizmu. Jakby tego było mało wczoraj jak grom z jasnego nieba rąbnęła mła wiadomość o śmierci Babci Halinki, babci Jądrzeja. Niby z racji wieku można się tego było spodziewać, Babcia Halinka miała lat 90, jednakże wydawała się dość zdrowa a na zeszłorocznej Wigilii, mła była wręcz zaskoczona jej świetną formą.

No wicie rozumicie, włos ufarbowany, oko zrobione, zgrabne nogi w butach na obcasie - nikt by nie dał tych 90 lat.  A tu w ciągu tygodnia od stwierdzenia ostrej białaczki Babci Halinki nie ma. Misia, kotka Babci Halinki dostanie się Pani Krysi, przyjaciółce Babci Halinki, kto zaopiekuje się starymi żółwiami jeszcze nie wiadomo. Na razie wszyscy zgłuptani, bo Babcia Halinka odeszła ledwie wczoraj. Ech... a tak się cieszyła na wakacje w tym roku. Tak szczerze pisząc mła sądziła że wcześniej odejdzie druga babcia Jądrzeja, 105 letnia Babcia Chapcia, jednak ona szczęśliwie trzyma się nieźle, choć nie wiem jaki to rodzaj szczęścia można czerpać z przykucia do łóżka. Szczęściem można wtedy nazwać nieświadomość, choć może mła się myli, ludzie są przecież tacy różni, różne sprawy ich przerażają. No i tak to wygląda. Ponieważ wpis jest z tych przygnębiających, to choć zdjęcia będą przyjemne. Na Muzycznik nie mam dziś siły, jakoś mła się nie chce niczego wyszukiwać.

18 komentarzy:

  1. No i co Ci tu napisać? Nic mądrego nie wymyślę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki dziefczynki, sił mła naprawdę teraz potrzeba. Kiepsko jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja Ci też siły życzę. I przytulam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Znamy to niestety. Ale taki już nasz los Kocich Mam... Ehhh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocurrku mła dostała prezencik od Kasiuleńki - przedłużono mła kontrakt na zajmowanie się kotą.

      Usuń
  5. Nie odzywam się bo jeszcze nie odbolałam mojego……. ale wiesz Tabazo , że ja wiem jak Ci jest …..
    A siły człek jakoś zawsze w sobie odnajduje bo wciąż komuś są potrzebne……. ❤️😘
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rabarbaro kochana, Kasiulenka zmieniła zdanie i zaczęła jeść. Mła się czym prędzej dostosowała i nadal jest u koty na służbie.

      Usuń
  6. Ech. Współczuję bardzo. Trzymaj się Tabo. Sowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sówko może nie duży cud, ale taki maleńki to nam się trafił.

      Usuń
  7. Co zrobić. Taka planeta. Rzeczy trzeba robić i rzeczy się dzieją.Trzymaj się, Taba, wspieram energią z daleka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz Bziczku mamy fazę niespodziankową, wyniki nerkowe troszki lepiej, stan zapalny zrobił się w najsłabszości. Kota postanowiła jeść, więc mła się dostosowała do życzenia życia.

      Usuń
  8. Bardzo współczuję Ci w tej sytuacji… 😔 To, co opisujesz, jest ogromnie trudne – z jednej strony decyzja o Kasiuleńce, żeby ulżyć jej w cierpieniu, a z drugiej nagła strata Babci Halinki. To jest taki moment, kiedy serce się kruszy, a głowa nie nadąża…

    Dobrze, że potrafisz spojrzeć na sytuację rozsądnie i w trosce o dobro zwierzęcia – to wymaga ogromnej siły i odwagi. I choć ból jest ogromny, widać, że działasz z miłością i odpowiedzialnością.

    Strata Babci Halinki też pewnie boli podwójnie – zwłaszcza, że była pełna życia i energii, a odejście tak nagłe zaskoczyło wszystkich. Te wszystkie zmiany, opieka nad zwierzętami i emocje – to naprawdę dużo naraz. Dobrze, że choć na chwilę masz przyjemne zdjęcia, które mogą choć trochę odciążyć duszę.

    Trzymaj się ciepło. To normalne, że dziś nie masz siły na nic więcej – czasem po prostu trzeba dać sobie prawo do oddechu i smutku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kotą niespodziewanka - wyniki nerek są do zniesienia, po prostu stan zapalny kotę dołuje. Po podaniu antybiotyku jest lepiej, tfu, tfu, tfu. Napawają mnie nadzieją te lepsze wyniki. Kasiuleńka zaczęła jeść bez wspomagania, postęp. Kota przybrała też troszkę na wadze. Z decyzją ostateczną się wstrzymałam, ciągle mam nadzieję że się to dłużej utrzyma, widać że mała pracuje nad formą, znaczy chęć do życia w niej jest. Kroplówek mniej, suplementów nieco więcej i totalne rozpieszczanie. Dla mla to nie jest pierwsze rodeo, widzę szanse.

      Po odejściu Babci Halinki ochłonęłam, ona miała długie i fascynujące życie - wyprawy na Saharę itd. Była osobą spełnioną a to najważniejsze, niezależnie od tego w jakim wieku człowiek się zwija.

      Usuń
  9. Och, smutne wieści. Współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy troszki niespodziewanek Mariolko, dobrych, oby się utrzymało.

      Usuń