piątek, 12 grudnia 2025

Weekendownik - szurum - burum, czyli akcja świąteczne nieporządki trwa

Okna zrobione, J. może się przeglądać w szybkach! Teraz zabawa z mebelkami spod klosza. W temacie kocim to oprócz zakraplania uszka Mruciowi jest zakraplanie uszka Sztaflisi, która jest tylko nieco łagodniejsza od Mrutka, znaczy nie używa zębów tylko pazura protestacyjnego. Zaraz jadę do Dżizaasa, która właśnie wróciła od lekarza i zionie mniłością do świata. Wyniki ma jak na nią w porzo, to  personel rejestrujący Dżizaasa wnerwił.  Napiszę wincyj później. Na razie dwa zdjątka zdziśki i Muzycznik. Dziś nastrojowy pan Piotruś. 

Wróciłam i od razu musiałam uspokajać towarzystwo. Poczuły zapach Dżizaasowej kociej trójki i natentychmiast im odbiło. Głównie Mrutiemu, któren chciał ustawiać dziefczynki, bo kogoś musiał. Sztaflik uznała że z Mrutka żaden kierownik i była mała bitwa. Mrutek dostał w tyłek za prowokowanie bójek, Sztaflik zarobiła ścierką za podatność na prowokację i razem poszły spać na jednej poduszce, bardzo zgodne i ciężko obrażone na mła. Okularia, Kasiuleńka i Helenka podenerwowane tymi jazgotami i nawalankami, madka przytula i paczy złym oczkiem na śpiące czarnosiorstki, spokojnie pochrapujące i wtulone w siebie. Ech... te kocie zazdrości. Razem z Dżizaasem rozliczyłyśmy ostatecznie naszą zeszłą wyprawę do Ligurii i zamówiłyśmy mieszkanko na przyszłoroczne wakacje. Wiem, wcześnie, ale ceny są teraz milutkie. Jak ma być tanio, musi być knute wcześnie. Tym samym wakacje przyszłoroczne zaplanowane i rozliczone przyszłe wydatki, mła wie ile trzeba jej miesięcznie wykombinować do odłożenia. Jutro lezę do Mamelona zdać sprawozdanie i zachęcić ją do szlifowania formy, szykuje się niezłe łażenie. To ma być bardzo czynny wypoczynek!

Mła zamieszcza fotkę ostatniego minisprzętu do kuchenki pod kloszem. To świąteczny prezent, mła sobie kupiła, bo została zasponsorowana. W Muzyczniku mła zamieszcza piosenkę Magdy Umer, która dziś od nas odeszła. Bardzo stara piosenka. 

35 komentarzy:

  1. Madko Mrutka, czyżby Mrutek siał uszną zarazę?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, cóś jest na rzeczy. W ponierdziałek idziemy do Dochtorowej.

      Usuń
    2. Jasna dupa. Miejmy nadzieję że klątwa uszkowa mało ekspansywna, bo jeśli nie, to pancerz potrzebny + góra kasy + morze cierpliwości.

      Usuń
    3. Reszta przeglądana profilaktycznie, lekkie podejrzenie u Okularii, ale naprawdę leciutkie. Lek już zapodawany mimo burczenia i awanturnictwa. Mrutek przy Sztafliku to jednak bardziej zrównoważony, wie o tym i teraz robi za "opanowanego pacjenta". Hym... mła nadal łapa boli po tym jego opanowaniu, silny ten mój chorowitek co cud. Sztaflik na szczęście mniejsza, zatem mła łatwiej krnąbrność kocią opanować.

      Usuń
    4. Zdrowia tam dla Koteczków, niech się nie wygłupiają 💚💚💚💚

      Usuń
    5. Rozumku dla koteczków, Kocurrku, rozumku.

      Usuń
    6. Brak rozumu to chyba brak zdrowia ja nie wiem ;D

      Usuń
    7. Można i tak to ująć że brak piątej klepki u kociamrów to defekt zdrowotny. Mamelon po dokładnym oblookaniu ręki mła doszła do wniosku że Mrutek to zasadniczo dojrzał do odtwarzania roli pieczeni z zająca na świątecznym stole. Na wszelki wypadek mu tego nie powtórzę, żeby nie zechciał się sprawdzić. Jak Twoje stado Kocurrku, katarki opanowane?

      Usuń
  2. No nieee, klątwa uszkowa trwa:(

    Okna czyściutkie, żal było nie wykorzystać ładnej pogody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trwa, niech to szlag! :-/ Okna czyste a na dworze się oziębiło. Mła będzie wieszać wyprane zasłony. Na drabinę wlezie, Gienia i Irenka mają asekurować.

      Usuń
  3. Drabinę wirtualnie potrzymuję😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dżizuuu, Dorko jak mła się dziś nic nie chce robić! Piję drugą kawę i kombinuję jak tu nic nie nie tego i jeszcze mieć czyste sumienie. :-/

      Usuń
    2. He, czyli nie jestem sama w niechciejstwie i kombinowaniu. Zamiast poważnych i niezwykle potrzebnych porządków ja kombinuję jak by tu przerobić zbędną pierdołę na mniej zbędną pierdołę. Ale szare komóreczki też jakby kombinują i nie chcą.

      Usuń
    3. Jakby to ująć - szczęśliwie to mła dziś głowa boli, jakby zmiany ciśnienia czy cóś. Pretekst do lenistwa się znalazł. ;-D Też sobie o pierdółkach myśliwam. Leniwie.

      Usuń
  4. I kawę sobie ugotowałaś na tej nowej kuchence, bardzo ładnie.
    U nas też jakoś smętnie i leniwo, również i ja zwalam przyczynę swego lenistwa na niskie ciśnienie atmosferyczne. Fajnie mieć porządną przyczynę. Solidna przyczyna spowodowała, że robię bardzo dobrze i wytrwale nic.
    Ale za to chmury, mgły i inne zjawiska meteorologiczne bardzo ciekawe i estetycznie zadowalające. Były. Bo teraz już ciemno jak wiadomogdzie.
    Pozatykaj im te uszy, żeby zaraza się nie rozprzestrzeniała. :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parzę sobie entą kawę, ale słabo pomaga Agniecho. Zamiast pójść do Mamelona i jej sprawozdanko złożyć przycięła komara po południu. Na siedząco, ze Sztaflikiem chrapiącą na kolanach. W połowie tego rozespania zmieniłam pozycję na leżącą, ze Sztaflikiem ww ramionach. Dwie godziny Agniecho z tzw. aktywnego życia by mię uszło, gdyby nie to że śniło mła się że z Cio Mary porządki w szafach robię. ;-D

      Nie mogę im uszków zatkać, bo i tak nie słuchają a jeszcze byłby pretekst że nie słyszą.

      Usuń
    2. Hm.hm. Z moich planów goowno wyszło i uważam za sukces, że wlazłam do wanny i po solidnym poleżeniu umyłam swe mdłe członki oraz włosy. Nadmienię, że mycie włosów to dla mnie solidna praca, której na dodatek nie lubię. Ale lubię mieć włos długi, więc cierpieć muszę.
      A poza tym, noc ciemna od godziny piętnastej, to o co chodzi. W nocy w sumie się powinno spać, co zaraz uczynię. Pa!

      Usuń
    3. Mła już nie planuje, co się uda, to się uda, co się zrobi, to się zrobi. Wanna z zaleganiem to jest jak najbardziej właściwa opcja, z włosami mam tak jak Ty, mimo że pierze krótkie i typu łysy jedwab. Na zimowy wieczór po 15 akcja z wanną jest w porzo, jak się uda, to powtórzę za Tobą zaleganie. Ma, głębokie poczucie że mła się pluskanie po prostu należy, w dodatku zawsze można to uzasadnić potrzebą higieny. Przeca nie mogę śmierdzieć! ;-D

      Usuń
    4. Myślę, że koty wolałyby Cię śmierdzącą. :-)
      Ale niestety, nie tylko ze zwierzętami człowiek obcuje ( co za słowo w ogóle, jak to obcuje, bliskuje chyba być powinno na logikę etymologiczną ) i umyć się czasem trzeba... A gdzie tu ekologia i światowych wody zasobów oszczędzanie?
      Ale w ramach przyjemności polecam Ci tę wannę na dzisiejsze popołudnie. Na mnie dobrze podziałała. Nie żebym dziś jakiegoś specjalnego szwungu dostała, bo nie. Ale wyrzuty sumienia z okazji mało robienia mi się zmniejszyły, a to nawet lepsze niż zasuw.
      A poza tym, urodziny mam.

      Usuń
    5. Agniecho, wszystkiego dobrego!!! 💓💓💓💓

      Usuń
    6. Serduszka, serduszka dla Was!

      Usuń
    7. Niech Jej gwiazdka pomyślności nigdy nie zaaaagaśnieee, nigdyyy niee zaaaagaśnieee... :-D

      Usuń
    8. Jej też!
      Dzięki, dzięki dzięki! :-D

      Usuń
    9. Agniecho pomyślności supernowa niech Ci świeci! Uff.zdążyłam

      Usuń
  5. O rany, jak ja nie cierpie czynnego wypoczynku! Nigdy wiecej nie dam sie nabrac:)) Jak dla mnie wypoczynek musi byc jak najbardziej nieczynny , albo maloczynny, najlepiej na lezaczku z widokiem na piekne szmaragdowe morze... ewentualnie gory, byle bym mogla je podziwiac nie wlazac na nie. Idealny zestaw to plaza z gorami za plecami. Sa takie miejsca , raz w zyciu widzialam😍 Leniuchowanie zimowe jest jak najbardziej prawidlowe i nie nalezy mu sie przeciwstawiac . 👍Kitty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa dni zalegania OK, ale potem robi się cóś nudno. Mamelon, która lubi zalegiwać i Dżizaas, która lubi jaszczurczyć na słoneczku, po dwóch dniach wzywają KaOwca i błogie lenistwo jest przerywane. Mła się wydawa że w Twoim wypadku to nie tyle czynność wypoczynku była dodupna, tylko to że to wszystko na gwizdek było, a nie w Twoim własnym tempie, Zarówno leniuszenie jak i zwiedzanie na przymusie to żaden wypoczynek, tylko walka z narzuconym. Ech...

      Na razie zimowo leniuszę z kotami, zaraz włączę sobie krimi.

      Usuń
    2. Podoba mi sie " jaszczurzenie" , no wypisz , wymaluj ja! Uwielbiam wylegiwac sie na sloneczku, choc opalam sie bardzo bardzo opornie, wiec potrzebuje duzo dni z delikatnym opalaniem, zeby w koncu nabrac bezowego odcienia i sie porzadnie wygrzac☀️ W zwiazku z tym, po jaszczurzeniu , oddaje sie delikatnemu wysilkowi , jak np. spacerki i ogladanie ciekawostek lokalnych, degustacje lokalne , tudziez lokalne ryneczki uwielbiam zaliczac ... a potem wracac i moczyc nozki w morzu . I zadnych gwizdkow! Gwizdkom i popedzaniu mowimy stanowcze nie . Tedy jo, jak mowia Kaszubi :)) U nas dzis dzionek sloneczno- przedswiateczny minal wartko, ale jak tylko sie sciemnilo , to zapalismy wszystkie lampki swiateczne , zaleglismy przed telewizorem i wyskoczyl na nas Jurrasic Park ( ten najnowszy). Swietna zabawa , ale z nerwow obgryzlam dwa paznokcie 😂 Krimi bylo wczoraj i tez swietne . Milego leniuszenia 👌👌👌🌲🌟🌲Kitty

      Usuń
    3. No i w naszych planach jest niemal wszystko o czym napisałaś, z wyjątkiem zalegania na słoneczku, choć na powietrzu będziemy bardzo dużo. Mamelon strasznie o wyjeździe w te strony marzyła i nie ma że nie ma. Na jaszczurczenie pojedziemy kiedy indziej, nie wiem jeszcze gdzie, ale ogólnie to Mamelon i Dżizaas po tegorocznej Ligurii to wysoko ustawiają poprzeczkę. Była już nawet propozycja powtórki z rozrywki, no zobaczymy. Najważniejsze - gwizdek nie grozi, koszty do udźwignięcia nawet przy słabujących kotach w domu, atrakcję organizujemy sobie sami. No doch jo. ;-D Mła obejrzała dwa krimi, jeden dobry, drugi usypiający. Zamiast lampek były świecące ślepka wiadomych osób zalegających kole mła. :-D

      Usuń
  6. Brawo za zaklwpane plany,wakacyjne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One muszą być zaklepane ze względów finansowych, miejscówka musi mieć odpowiednią cenę, a jedziemy do rejonu w którym tanio nie jest, niestety. Dlatego strategiczna rezerwacja konieczna, tak samo jak strategiczny zakup biletów i strategiczne wynajęcie autka. Po podliczeniu Ligurii tegorocznej to wyszły nam niższe koszty na łeb niż byłoby w przypadku spędzenia w sezonie tygodnia nad rodzimym Bałtykiem. Z wliczeniem ze dwóch wycieczek do jakichś miast rzecz jasna. Chce się zwiedzać to trza z tym ołówkiem w ręku liczyć. ;-D

      Usuń
    2. No chyba pekne z ciekawosci gdzie ta miejscowka, ale zdradz chociaz kiedy jedziecie, to bedzie wiadomo , ile trzeba poczekac na wyjasnienie zagadki :)) Kitty

      Usuń
    3. Nic dziefczynki nie pisnę, bo przesądna jestem. Jak sobie zaklepywałam i trąbiłam o gryplanach z dokładnością, co do kilometra, to szlag całą imprezkę trafiał. Teraz cicho sza, bo Mamelon by mła ubiła, gdyby ten wyjazd nie wypalił.

      Usuń
    4. 🤞💪🤞

      Usuń