piątek, 13 lutego 2026

Żeby nie zapeszyć w ten piątek 13

Antybiotyk i płukanki, duży apetyt, absolutna niechęć do Urinary i Rentala, zły humor i rosnące z dnia na dzień wymagania. Sikanie częste i takie w miarę, kupy jak od dużego kocura. We wtorek dopiero USG i kontrolna krew. Daję obabrazek stosowny dla ozdóbstwa, leciutko we mła się nadzieja jeszcze kołacze.

niedziela, 8 lutego 2026

Meldunek o bardzo mocnym przestraszeniu

Nie chcę pisać o chorobie Kasiuleńki, wystarczy że jeździmy na płukanki i boimy się wyników kolejnych badań. Najważniejsze że mała  nieco lepiej się czuje i posypia ze mła. No i że ładnie je. Z sikaniem kiepsko ale jest wyduszane. W czwartek mamy USG z tych decydujących. Co do całej reszty,  to co ma być to będzie, mła robi wszystko żeby Kasiuleńce podarować jak najwyższy standard życia i żeby to życie przedłużyć o ile się tylko da.  Kasiuleńka ze swojej strony obdarowuje mła słodyczą i od czasu do czasu kaprysami gwiazdy, bo Mrutek  pamiętający Szpagetkkowe numery, Kasiuleńce wymruczał że madka to tak lubi jak  się nią pomiata. No i to tyle. Nie wiem o czym więcej pisać, szczerze pisząc to mła głównie teraz kota zajmuje i mało co więcej. Świat mła zaczął się kręcić koło Kasiuleńki.

czwartek, 5 lutego 2026

Codziennik - wieści złe i dobre

Kręci się ta nasza rzeczywistość w zawrotnym tempie i w jakichś dziwnych kierunkach. Zimno, bo zima, to akurat rozumiem, kot choruje, co jest średnio zrozumiałe i pretensję o to do świata mam, bo trudno mła je mieć do kota.  Nasze rzundzące mówio dwoma głosami, przy czym jeden z tych głosów jest fałszywy ( komuś pomyliły się kraje, w których jest się prezydentem - Polska ma swoje strategiczne interesy, które są w dużej mierze sprzeczne z interesem obecnej administracji USA a także niektórymi amerykańskimi interesami w ogóle, konieczność lizania amerykańskiej dupy obecnie nie zachodzi i prezydent naszego kraju nie powinien uprawiać tego lizania, kiedy nie musi, za to powinien mieć na względzie polskie i głównie polskie interesy! ). Rzundzące na świecie już po nowym rozdaniu, papiery rozwodowe złożone w sprawie  tzw. więzi transatlantyckiej, idziemy z Europą na swoje osłaniając się byłym holenderskim premierem i obecnym szefem NATO, robiącym za środek znieczulający. Za dwa tyźnie niecałe czwarta rocznica wybuchu wojny na Ukrainie, wojny, która wykończyła rosyjską gospodarkę i Rosję jako globalne mocarstwo. Ech... idzie nowe, paskudnie że idzie po trupach. Kierunek za to zaczyna być dobry, bo mniej czasu i środków na wysrywy typu zielony wał, dużo więcej wymagań wobec polityków.

Dla mła oczywiście najważniejsze to co doma, czyli choroba Kasiuleńki. Nie jest dobrze, zapalenie z tych paskudnych bo krwiomocz, terapia cinżka bo wiek, bo delikatność wrodzona przejawiająca się trzecimi powieczkami. Leczymy, w domu cała apteka na potrzeby Kasiuleńki. Mała na szczęście ma apetyt, nie ma gorączki, do przytulań chętna i myje się też chętnie. Jutro idziemy na badanie krwi i na dalsze ustawienie leków, zdaje się mła że to będą częste wizyty. Jejku, żeby nam tylko kota zdrowa była! Mła i tak w lepszej sytuacji niż Mamelon i Sławencjusz. W zeszłym tygodniu na szybciora biegli do weta bo Sisśka zaczęła ciężko oddychać, zrobili sercowe badania a tu straszna niedomykalność zastawek. Miała być zwiększona dawka leków kardio ale Sissi nie doczekała, odeszła we wtorek ku ciężkiemu żalowi familii. Szansa skuteczności terapii była nikła, ze względu na zaawansowany wiek lat 16 Sissi nie nadawała się do operacji, mła pociesza Mamelona i Sławencjusza tym że Sissi czuła się bardzo źle stosunkowo krótko, parę dni ledwie. Owszem w ostatnim miesiącu osłabła ale złe samopoczucie było naprawdę krótkie. Trzeba się choć tym pocieszać. Jak widzicie dobrych info z domu nie mam.  

Macie japońskie obrazki na osłodę tego gorzkawego wpisu, Muzycznika dziś nie będzie.

niedziela, 1 lutego 2026

Starość

Mam już tyle lat że mogę  pisać z tzw. autopsji  o tym co mnie wkurza w starości. Otóż najbardziej wkurza mnie niemoc. Ludzie reagują na zawsze nagłą,  choć przecież przewidywalną niemoc, w dwojaki sposób - poddają się jej całkowicie albo nie przyjmują jej do wiadomości. Oba te podejścia angażują otoczenie, ponieważ niemoc sprawia że w jakiejś części stajemy się niesamodzielni. Nie ma dobrego wyjścia, trzeba balansować pomiędzy realnymi możliwościami własnego organizmu a tym czego byśmy chcieli. Niestety zawsze przesadzamy, w jedną albo drugą stronę, nic nie robiąc albo robiąc zbyt wiele, stając się obciążeniem dla bliskich, choć przecież tego wcale nie chcemy. Przed mła urządzanie własnej starości, mła rozważa różne za i przeciw wobec zmian, które zamierza przeprowadzić, kombinuje jak ten konik pod górę,  bo nadejszła wiekopomna chwila na to by rozpocząć nowy etap. Mła jest z tych, którzy nie poddają się łatwo, co nie oznacza że nie będzie z nią kłopotu. Nadaktywność staruszków jest równie upierdliwa, jak brak ich aktywności, mła świetnie wie o czym piszę.

Idzie nowe dla mła, decyzje w sprawach życiowych mła czekają. Mła musi wykrzesać z siebie siły, żeby ruszyć do przodu, ale jak na razie to jakaś  zdziwnie bezsilna jest. Zmęczona taka, jakby niemoc już się w niej zagnieździła. Hym... mła zaczynają wkarwiać starsze osoby, które angażują jej czas, Cóż,  mła podejrzewa że rozrasta się w niej taki egoizm, charakterystyczny dla starszych osób i dzieci. Mła widzi w staruszkach swoją przyszłość i całą sobą czuję że kontakt z nimi zamienia się w coś dla niej nieprzyjemnego. Wiem że to dziwne, do niedawna byłam w stanie znosić staruszkowe ekscesy, rozumiałam, pocieszałam i wogle. Teraz denerwują mnie sprawy nad którymi kiedyś przeszłabym do porządku bez mrugnięcia powieki. Odbieram starych ludzi jak wampiry żerujące na mojej energii, co jest o tyle dziwne że sama jestem stara. A może to właśnie nie jest dziwne, może to po prostu pora na Telesfora? Hym... no to kiepsko, bo zamieniam się w kogoś, na kogo źle reaguję, w starą kobietę obrażoną na własną starość. No i jak tu się nie czuć dodupnie? Dobra, dzisiejszy wpis ilustrują stosowne fotki, czuję że dziełka sztucznej yntelygencji. W Muzyczniku coś egzotycznego, mam dość zimowego otoczenia, baaardzo dla mła kosztownego, dlatego zapodawam orientalne tańce.