niedziela, 23 sierpnia 2026

Czas końca lata

Tradycyjnie w kołowrotku, tym razem z wytężeniem mózgu. Zmęczona jestem realem. W mijającym tyźniu mła się zajęła tym co wokół nas się dzieje a uwierzcie że dzieje się mnóstwo spraw, które choć wydają nam się teraz dalekie i zupełnie z nami nie związane, będą na nas miały solidny wpływ. Pisałam o stanie naszej samorządności w Cebulandii, która  zdaniem mła w celu poprawy działania wymaga czegoś więcej niż tylko ograniczenia kadencyjności burmistrzów i włodarzy miast, o powszechnym na Zachodzie zwalaniu win korpokapitalizmu na migrantów i chęci żyłowania pracowników, oraz niechęci polityków do naprawy systemu benefitów, tak by był on wspomaganiem dla potrzebujących a nie systemem budowania poparcia partii politycznych i darmową kasą dla ludzi z wyuczoną bezradnością, pisałam o upadku imperium, którego konsekwencje poniesiemy wszyscy, niezależnie od tego jakie mieliśmy poglądy na temat tego tworu. Wpływ bezpośredni możemy mieć tylko na to co w Cebulandii, reszta to procesy które toczą się już siłą inercji, jesteśmy tu  bardziej świadkami i uczestnikami bez prawa głosu. Zdaniem mła tak jak waliła się komuna, tak korpokapitalizm wyczerpuje swoje możliwości i zmierzamy w kierunku czegoś nowego, obawiając się żeby to nowe nie miało autorytarnej mordy. Żyjemy w ciekawych czasach, dobrze żebyście byli przygotowani na to że to,  do czego byliście przyzwyczajeni może się szybko zmienić. 

Mła wiedzie swoje małe życie w mieście Odzi usiłując związać koniec z końcem i jakoś tam z kotami żyć. Człowiek styka się z różnymi patologiami, ale przecież żyje wielowymiarowo, na szczęście. Opłakałam bez łez Okularię, bardzo dziwne uczucie, strasznie przygnębiające. W tym roku straciłam dwie kocie dziefczynki, dodatkowo doszły zabiegi Mrutka i Helenki - ciężki coś ten rok pod względem emocjonalno - weterynaryjnym. Ech... Ostatnio pocieszająco śniła mła się Szpagetka, może to znak, światełko w tunelu, które nie zwiastuje nadjeżdżającego pociągu tylko wyjście z podziemi. Oby, bo znów we mła rozpełza się anhedonia, znaczy mła ma zaburzenia  układu nagrody w mózgu na skutek stresów. Z wiekiem coś robię się krucha. Żeby poprawić sobie nastrój poszłam do kina na coś odstresowującego - "The rivals of Amziah King", co u nas przetłumaczono jako  "Wszyscy moi wrogowie".  Żadne wybitne dzieło ale dla scen skalpowania i nalotu pszczół na szkołę w małym amerykańskim miasteczku naprawdę warto zobaczyć. Film jest amerykański do bólu, ale w ten sposób, który przypomina klasykę westernu. Jeżeli nie możesz przy pomocy prawa zapewnić sprawiedliwości, to weź sprawę w swoje ręce, tylko nie daj się złapać. No i ścieżka dźwiękowa, blue grass i całkiem nieźle śpiewający Matthew McConaughey, który w niczym nie przypomina Killera Joe, ulubionej przez mła postaci, którą stworzył ten aktor. Ponieważ jednego filmu mła było mało dla uzyskania oddechu, oblookałam też "Silent Friend" Ildikó Enyedi, tak europejski że bardziej się nie da. Polecam każdemu, kto lubi myśleć o wszelkim żywym stworzeniu, jako o całości - malutki spoiler, pelargonia w roli odźwiernej wymiata. 

No i to tyle. Nie chce nic planować na przyszły tydzień, bo moje plany coś ostatnio nie wypalają. Zdjęcia to zdziśki z tegoroczną szklaną dyńką i pełną kolekcją kamionkowych domków. Wszystko z Chin, albo innych Indii, bo u nas się już nikomu nic nie opłaca robić, ze względu na ceny energii i koszty pracy. W Muzyczniku wklejam muzyczkę z "The rivals of Amziah King".

23 komentarze:

  1. Jezu kolczasty, scena skalpowania? No to juz na pewno nie pojde, nie daje rady patrzec na okrucienstwo, ktorego jest juz wokol tak duzo, ze trudno uniesc. Nie daje rady i nie chce, bo to strasznie obciaza, a nic nie wnosi tylko zabiera. Zycie w tym roku 2026 do latwych nie nalezy. Przetacza sie. Wyrywa z korzeniami, wywraca do gory nogami, a potem wbija w ziemie. Podnosze sie juz ktorys raz, bo musze, bo nie ma wyjscia. Jedyny kierunek to do przodu, z nadzieja za potem bedzie lepiej i lzej. Jak juz sie wszystko przetoczy. I za to trzymam kcuiki i Tobie i sobie. 🤞🤞🤞Kitty

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie jest takie skalpowanie jak myślisz, cała historia dobrze się kończy i ma więcej wspólnego z przestrzeganiem BHP przez pewną firmę z pancernikiem w logo niż z okrucieństwem. Skalpowanie da się przeżyć, skalp przyszyć o ile tylko wspólnota tworzy "zdrowy ul". Jak Tobie ciężko w tym roku tak jak mła, to przy tym filmie możesz odetchnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciezko , ze tak obumieraja wokol Ciebie Tabo, ale taka kolej rzeczy i nie damy rady tego zmienic. Trzeba kochac tych co jeszcze kolo nas, tych tez jest wielu, w nich i w sobie znajdowac ostoje i podpore. Oni tez czuja to samo, im tez ludzie i zwierzaki odchodza , i dla nich tez jestes cenna. W tym sila i pociecha. Tak sobie tez powtarzam . 💪 Kitty

      Usuń
  3. Opierając się na tym co nam tu o sobie piszesz myślę, że to nawet nie rok ale ostatnie dwa lata są dla Ciebie Tabo szczególnie ciężkie. Dbaj o siebie jak możesz i umiesz bo sił i zdrowia trzeba, oj trzeba ….
    Ściskam
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech... Rabarbaro, chyba to się dłużej ciągnie. Jakoś tak od śmierci Wujka Jo. Ciotka Elka, Małgoś, Włodzimierz, Mateusz, Babcie Halinka, Ciotka Iśka, mama Piotrusia. Po Pasiaku odeszła Szpagetka, Ryjek, Kasiuleńka i Okularia. Młowy świat umiera i ja czuję jakby i mnie się trzeba było gdzieś zbierać, jakby to już nie było moje miejsce. Nie że mła nie ma młodych ludzi wokół siebie, ma, ale oni nadają na innych falach. Wstyd przyznać, ale czasem obserwuję ich jak nieznany gatunek w Zoo, niby rozumiem motywację, niby wiem jak działają, ale czuję taki mentalny rozziew międzypokoleniowy. Myślę Rabarbaro że jestem po prostu stara. Nie że niesprawna, stetryczała, czy coś. Po prostu zwyczajnie stara.

      Usuń
    2. A weź! Stara! Też mi coś.
      Chyba że stara jako komplement. Mądra, pełna doświadczenia. Itp.
      To tak, ewentualnie.
      Muzyka odlotowa, pani ładna, chybaście mnie zachęcili, żeby do kina iść, tym bardziej, że moje ulubione jelonkowe kino ( co wygląda, jakby lata osiemdziesiąte i klub DKF ciągle tam trwały w najlepsze ) ma to w repertuarze.
      A scenę skalpowania chętnie zobaczę, może się człowiek zainspiruje i zastosuje później na jakim polityku... Ach, marzenia... Skalpowanie, kastracja, ćwiartowanie, na pal nabijanie...Te tradycyjne a skuteczne metody wymierzania sprawiedliwości...

      Usuń
    3. Smutna i długa ta Twoja wyliczanka, Pani Tabo. Jakoś się nie składa.
      Moja kumpela, co ma 23 lat więcej niż ja, zauważyła, że stara się mieć od pewnego czasu młodszych od siebie znajomych i przyjaciół, bo ona umrze pierwsza i dzięki temu nie będzie się musiała smucić ich odchodzeniem. Coś w tym jest.

      Usuń
    4. Stara i nie ma że nie ma. Doświadczenie ma swoją cenę Agniecho, jest nią czas, przez który je zbierasz. Z tą mundrością bym nie przesadzała, coś czuje że tzw. pik intelektualny mam za sobą, czyli wyżej tyłka nie podskoczę. Zresztą zawsze byłam z tych średnio sprawnych myślowo. Smutno mła jest i nic się na to nie poradzi, bo taka jest kolej rzeczy, kiedy Twój świat na raty obumiera. Trzeba wziąć się w karby i jakoś żyć, ale uczucia nie zawsze da się stłumić. To już tak chyba będzie. Obym tylko nie zgorzkniała i nie była jak ten piołun. Ech... Do kina zawsze dobrze pójść, taki przerywnik od codzienności.

      Usuń
    5. Nie jest dobrze dusić uczucia. Duszone zamieniają się w mary nocne i wyłażą, i też duszą. Sama walczyłaś ostatnio o prawo do smutku, wręcz nawet rozpaczy.
      Czasem trzeba w tym się zanurzyć. Tylko pamiętać o bhp i mały przewodzik z tlenem do oddychania sobie zapodać.
      Mnie się zawsze wydawało, że w tobie jest taki silny instynkt samozachowawczy, taki pierwotny. I nadal mi się wydaje :) Ale poskarżyć się trzeba, to pomaga czasem. Utula kawałki siebie rozczarowane tą przeraźliwą jasnością życia.

      Usuń
    6. Czasem trzeba dusiołka zastosować, bo człowiek nie sam na świecie. W samotności to mła się może posmucić i może jej się nawet nieco na publicznym forumie ulać. Jednakże od mła są insi zależni, słabsi od niej, niekiedy znacznie i mła ma dla kogo trzymać pion. Taki wybór Bziczku. Pewnie że mła jest z tych twardszych, tylko że ząb czasu ją nadgryza i przez to skóra robi się cieńsza. A to nie jest dobre. Życie to nie bajka, młodość nie wieczność, a śmierć nie wesele - świadomość jest, tylko czasem wkrada się zmęczenie. Mła nie jest zwolenniczką ułud, czasem tylko życie odczuwa jako męczliwe. Starość Bziczku, zwykła starość.

      Usuń
  4. Ja oglądałam Almodovara na Netflix w weekend. Dużo jakoś się udało obyczajowej zobaczyć. Np kiedy nadchodzi jesień - całkiem dobry francuski film. Father Mother Sister Brother - dobry film. W pokoju za ścianą - bardzo dobry film.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla relaksu polecam Pomoc domowa na Prime Video.

    OdpowiedzUsuń
  6. Poprawka w pokoju obok Almodovara.
    Polecam też Baw się dobrze i przeżyj - zaskakuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pralka mi umarła i w sobotę będzie dostawa pralki. Udało mi się na raty. Bozesz. Przestała dzisiaj prac z plecakami w środku, ale udało się otworzyć i pranie wyjąć. Masakra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj boszsz... Kocurrku! Ona nie umarła tylko złośliwie padła, maupa jedna. Jakby było mało wydatków na kotowskie, no i szkoła Młodego za pasem. Potrzebuję nadal odmóżdżenia, chyba zapodam sobie "Baw się dobrze i przeżyj".

      Usuń
    2. Kocurrku jeszcze nie miałam czasu na oblookanie. Takie spokojne.

      Usuń
  8. Kończenie się różnych rzeczy, spraw, procesów, często niesie ze sobą dodatkowa melancholię i doły psychiczne. A jeśli chodzi o kruchość - u mnie wystąpił efekt odwrotny, bo po czasie totalnej rozsypki po odejściu Jacka zaczęłam się wreszcie wzmacniać i nie reaguję trzęsionką na byle przeszkodę.
    Masz trudno, bo ciągle coś mało pozytywnego Cię dotyka. Spokoju życzę ♥
    Fajne dekorację - ten zając!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję Ninko że się pozbieram, na razie narasta we mła wkarw. Biada temu na kogo się wyleje. Zając "odpadem wielkanocnym", he, he, he.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Mnie lato w tym roku tak dowaliło że nie mam żalu że odchodzi. Mam nadzieję że jesień będzie ciepła, długa i grzybna.

      Usuń
  10. Ja też przestałam planować, nie opłaca sie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, trzeba niestety teraz żyć z dnia na dzień, bo idzie nowe - w całej nieprzewidywalności.

      Usuń