sobota, 5 września 2026

Naturalna idiotka versus sztuczna inteligencja

 Dla Oli, która już nie tworzy bloga

"Ludzie powierzyli myślenie maszynom, mając nadzieję, że to ich wyzwoli. Tymczasem pozwoliło to jedynie innym ludziom, dysponującym maszynami, zniewolić ich". 

"Diuna"1965 Frank Herbert 

Stirlitz wszedł do gabinetu i ujrzał Mullera leżącego na podłodze i nie dającego oznak życia.- Otruty - pomyślał Stirlitz przyglądając się rączce siekiery wystającej z piersi. 

Kiedy mła tak sobie rozmyśliwa o sztucznej inteligencji, to w sumie nie bardzo wie o czym rozmyśliwa, bowiem pod tym pojęciem jest tyle znaczeń że właściwie to ciężko sprecyzować czym  jest sztuczna inteligencja. W tych znaczeniach gubią się nawet ci, którzy pracują nad sztuczną inteligencją. W zależności od tego z kim rozmawiają AI przechodzi ciąg przemian. Jest to system który ma opracować szczepionkę na raka, zbawić ludzkość, jednocześnie generując kolosalne pieniądze dla cyfrowych gigantów, którzy w niego inwestują, no i będąc tak przy okazji szeregiem autonomicznych systemów, które przewyższają ludzkie możliwości wykonywania zadań o wysokim stopniu złożoności. Niby wszystko prawda, ale gdzieś tam we mła odzywa się cichutki głosik - A która z to z prawd Tischnera jest w odniesieniu do AI tą właściwą? No i czym naprawdę jest AI, bo mła już wie na ten przykład że z tymi dochodami dla cyfrowych gigantów to może być różnie, więc nie jest to narządko tym, za co je biorą. Mła się wydawało że sztuczna potrzebuje jakiegoś umocowania na tym świecie, najlepiej w tej naturalnej a tu czekał ją siurprajz. No bo wicie rozumicie, tak naprawdę to my wcale nie zdefiniowaliśmy tak do końca, ostatecznie i przeplute, czym jest ludzka inteligencja. Nie ma konsensusu naukowego odpowiadającego nam na pytanie co to jest, mamy tylko opisy działania, setki hipotez, badań itd. Skoro nie wiemy  czym jest naturalna, to jak możemy programy obliczeniowe nazywać sztuczną inteligencją? Owszem, to wygodne opakowanie dla celów rozwijania badań nad programami, czy celów marketingowych, ale bez przesadyzmu - to nie jest definicja inteligencji.

Ta wieloznaczność sztucznej wydaje się być celowa, jako stara foliara wyczuwam tu próbę uniknięcia regulacji prawnych. Przy tych programach w ogóle dzieją się zdziwności, mła przyuważyła że jak ktoś czegoś nie może przejąć, albo za bardzo zaczyna odstawać od "czołówki innowatorów" , to natentychmiast sztuczna staje się zagrożeniem dla ludzkości. Elonu tak się parę lat temu zrobiło, zanim nie wyprodukował "Groka". Ludzie którzy tworzyli programy AI są głęboko skłóceni, niemal na każdym możliwym tle, Musk wytacza procesy Altmanowi z Open AI, Amodei założył  "Anthropic", bo Altman go rozczarował, Ilya Sutskever buduje większe od naszych mózgów silniki statystyczne, bo wyobraża sobie że tym jest właśnie ludzka inteligencja, każdy z nich ma jakąś swoją wizję, do której zresztą na chwile przekonuje innych. Teraz jesteśmy chyba na etapie tych silników statystycznych, tak sądzę po ilości wejść na mojego bloga. Zasysają dane jak stado odkurzaczy Zelmer, oczywiście nikomu za nie nie płacąc. Bardzo biznesowe podejście, ukradnij efekt cudzej pracy, przerób w programie i sprzedaj za tokeny jako generyczną AI. Nie ma się co dziwić że branża dostaje wysypki na myśl o jakichkolwiek regulacjach. Jeszcze większej wysypki dostaje kiedy zwykli ludzie przerażeni tym ile zasobów potrzebuje sztuczna inteligencja pytają  - A właściwie po jaką cholerę my to budujemy? No i dlaczego w ten a nie w inny sposób? Wiecie ludzkość już parę razy w swojej historii przeżywała rozczarowanie technologiami. Obecnie jesteśmy na początku rozczarowania internetem, w którym większość ruchu generują boty a nie ludzie, więc nie ma co się dziwić że pytania padają.

Ludzie zaczęli postrzegać generyczną AI jako zagrożenie. Nie, nie takie z przyszłości, kiedy będziemy spieprzać przed Terminatorem. Bardzo konkretne zagrożenie na dziś - wspomniane przez mła korzystanie z efektów cudzej pracy, bezumowne i bezpłatne, korzystanie z zasobów, które nie należą do firm - woda i energia ma służyć wszystkim a nie potentatom AI, projektowanie automatyzacji na każdym poziomie, co osłabia prawa pracownicze tu i teraz, próby monopolizacji wiedzy i unikanie jak ognia dyskusji na temat ograniczeń sztucznej inteligencji, cenzurowanie lub przekupywanie naukowców, którzy temat ograniczeń badają, zastraszanie w mafijnym stajlu.  No i też to straszenie podstępnymi Chinami, które tradycyjnie kombinują z bardziej prostymi wersjami programów, próby monopolizacji cyfrowego przekazu, wkręcanie w AI największych cyfrowych graczy. Ludzie mają instynkt, czują smród. Sprawę zdaniem mła załatwiłaby ustawa o przymusowym przekształceniu firm w organizacje non - profit, tym w końcu kiedyś była Open AI. Przez mity tworzone wokół AI przebija się coraz więcej dziennikarzy, dlatego bojąc się odcięcia od kasy z giełdy, branża ruszyła w tzw. instrumenty pochodne. Jeżeli to pojęcie wydawa się Wam znajome, to tak, macie rację. To tzw. instrumenty pochodne spowodowały kryzys ekonomiczny w 2008 roku. Czujecie bluesa? 

A teraz szczał w głowę, gospodarka USA czeka jak na zbawienie na "rewolucję AI", która ma dać jej tlen.  Żyją tam złudzeniem że powtórzą numer z okresu po II Wojnie Światowej, czyli zmaksymalizują przyrost PKB i wyjdą z długu. Nie widzą okoliczności takich, jak te że Europa i Azja były wówczas zrujnowane i nie stanowiły konkurencji. Ech... W Azji i Europie też pracują nad AI, ale to nie generyczna sztuczna inteligencja ma tam priorytet. Co dalej? Nie wiadomo, ale coś mła się zdawa że bańka spekulacyjna na AI pęknie, wymuszając zmianę podejścia do tych programów. Poza tym ludziom przejadł się mit nerdów tworzących korpo w garażu mamy i taty, to drugie pokolenie technologicznych miliarderów bardziej ludzi wkarwia niż wzbudza podziw. Elon to naćpany psychopata o ego większym niż Himalaje, Altman klasyczny manipulator, który każdemu nakłamie dokładnie to co okłamywany chce usłyszeć, Amodei wieszczy nieustająco apokalipsę za sprawą narzędzia, które rozwija, Ilya Sutskever szczęśliwie dla wszystkich odjechał w naukę. Wszyscy mają na sumieniu mnóstwo grzechów i grzeszków, głównie ludzi wkarwia ten że prywatyzując zyski, uspołeczniają straty. Obstawiają wszystkie partie polityczne w USA, od MAGA do bardzo lewicowych Demokratów ględzących o dochodzie podstawowym. 

No i to by było na tyle, za ozdóbstwo robią dziś stareńkie, grzybkowe ilustracje a w Muzyczniku stosowny kawałek o sztucznej muzyczce. 

czwartek, 3 września 2026

Jak chomiczyca w kołowrotku - tradycyjnie

Wielkimi krokami zbliża się wyjazd mła i oczywiście wszystko w terminie młowego wyjazdu się wali. Ruły łazienkowe u Cio Mary do wymiany, okna trzy w kamienicy do wymiany, zakup cegieł do remontu, dokumenty, użeranie się ze współwłaścielstwem, które ma wizję, tylko jeszcze nie wie że to halucynacja i moje dziefczynki, które złośliwie mało jedzą oraz Mrutek, który żre jak stara lodówka prund. Muszę jutro pojechać na rynek i zrobić troszki zakupów, bo śniadanka i kolacyjki to planujemy robić w bookingowym domu, kupić jedzonko dla kotów, schować te roślinki co je do paczkowania przeznaczyłam, znaczy porozsadzałam, bo choćbym się skichała, tych cholernych paczek przed wyjazdem rozesłać nie zdołam. Doba ma za mało godzin a ja połowę spraw mam nieogarniętych.

Nie dałam rady wcisnąć się do fryzjera, na dziś mam jeszcze do odebrania buty i muszę umyć te ućwachane podłogi. Przed mła perspektywa upalnego Wiednia, Gosia sprawdziwszy prognozę i zapodała że lekko nie będzie. No dobra, zniosłam 36 w Dolinie Loary, to powinnam przeżyć te około 30 w Wiedniu. Tym bardziej że to ma być taki pogodowy eksces jednodniowy. Generalnie mam nerw na wszystko a najbardziej na te niezapowiedziane ruły u Cio Mary. Wicie rozumicie, Cio ma koty pod opieką a po moim powrocie chciała jeszcze na troszki pojechać nad morze. No a tu siurprajz, zjawia się radosna administracja, znienacka. Takie sprawy się planuje i ludzi uprzedza, bo każdy ma jakieś swoje sprawy. Cio Mary obecnie zieje ogniem i mła się jej wcale nie dziwi. Tyle tego krótkiego meldunku, nie wiem czy zdążę cóś skrobnąć jeszcze przed wyjazdem. 

Fotki są stołowe i takie z dogadzania sobie, do ogrodu nie zaglądam za wiele, to i fotek nie ma. W Muzyczniku walc wiedeński. 

wtorek, 1 września 2026

Prasówka wrześniowa - wielka przebudowa

Zdziwniej i zdziwniej. Świat nam się kręci jak karuzela łańcuchowa, czuję że rzygnę. Trwa przebudowa świata, mocarstwa przestają być mocarstwami, wszyscy mają problemy ekonomiczne, kapitał spekulacyjny szaleje jak zawsze w przededniu kryzysu, trwa budowanie się nowych sojuszy. Generalnie maluchy i średniaki są w trakcie pętania Gulliwerów. Niemieckie elitki tak się obraziły na Islandczyków za to że zagłosowali przeciw wznowieniu negocjacji z UE, że aż wypluły z siebie tekst że demokracja to za poważna sprawa, by powierzać ją ludziom i w ogóle to po co referenda?  No cóż, wielu Niemców zagłosuje za AfD tylko po to by skopać zadufane, elitarne tyłki. Wyjdą na tym jak Zabłocki na mydle, lub jak USA na Demencji, no ale co robić? Płacą za lata nieróbstwa obywatelskiego i uleganie władzy. Islandczycy swoiście głupi, ale to ich sprawa i co nas to obchodzi, jak sobie własnego kraju przyszłość urządzają. Nikt przez to w UE nie ucierpi. Niemcy zamiast interesować się Islandią raczej powinni chuchać i dmuchać na ten swój wzrost gospodarczy rzędu jednej dziesiętnej i robić wszystko by przyrastał. Zamiast tego establishment niemiecki wziął się za pouczanie innych, tylko że to nie jest rok 2019 i nikt się tym specjalnie w UE nie przejmuje. Niemieckie elity robią wszystko by na scenie wewnętrznej Niemiec nikt nie zapytał o mielizny Energiewende, upadek przemysłu samochodowego i jeszcze parę innych spraw. Dlatego tam się na okrągło mieli Wujka Wowę i Demencję jako sprawców całego zła, teraz doszli wredni Islandczycy. Mła wzdycha i myśli sobie że najbardziej bolą skutki własnej głupoty.

Zaczyna się podejrzliwe przyglądanie Chinom. Jak wiecie każdy rząd komuszy fałszuje statystyki, bez tego nie byłby chyba komuszym rządem. Chiński tak pojechał że z miliarda czterystu obywateli zrobiło się coś kole 900 milionów. Podobno tyle Chińczyków ostało się w wyniku polityki jednego dziecka. Potem wylazło że chińska "zielona rewolucja" to tak z 8% zapotrzebowania na energię i Chińczycy będą wspierać roponośny Iran a Rosję to tak trochę mniej, bo obrazili się za kontakty z Kimem, któremu Wujek Wowa sprzedał był technologie rakietowe. Xi tak skutecznie wyczyścił struktury władzy, przemysłu, kultury z wrażych elementów, że teraz ciężko tym zarządzać. Od dwóch lat Kim czyści armię, w nadziei że łatwiej będzie nią zarządzać tylko jemu. Amerykanie mogą się w związku z tym spokojnie zwijać z okolic Tajwanu, jeżeli Xi powtórzy wojenki kolegów z Moskwy i Waszyngtonu, to wdepnie jak oni. Xi chyba wie czym to pachnie, dlatego chińska retoryka polityczna się zmienia, żadnych wilczych wojowników, same miłe pandy. Skąd jeszcze te misiowate nastroje? No cóż, wszystkie somsiady cóś nie lubieją komuszych Chin i mogłyby się zebrać i wspólnie wilczym wojownikom wpieprzyć. Nie raz i nie dwa to robili, więc lepiej być miłą pandą i wykorzystywać póki się da industrialny boom. Bo wszystko wskazuje na to że fabryka świata jednak się przenosi. Gdzie się konkretnie przenosi to tego nikt nie wie, bo pieniędze hulają po całym świecie. Głównie za sprawą miszcza chaosu, Demencji z Hameryki. 

Ostatnio amerykańskie firmy migrują do Kanady i Europy, nie wierzę że to piszę, ale to prawda. Mamy taką sytuację że amerykańska administracja odkleiła się od niemal wszystkich branż z wyjątkiem cyfrowych i one te stare branże zaczynają otwierać fabryki poza USA. Jest grubo, bo dotyczy to Lockheed Martin itd. Demencja po nałożeniu 50% ceł na Kanadę uspokoił się przemianowując jezioro Ontario na jezioro Ameryka. No głupszej nazwy nie mógł wymyślić. Jest jakaś szansa że ogłosi kolejne zwycięstwo nad Iranem i w końcu zwinie się z Cieśniny Ormuz, po czym wszyscy odetchną. Z wyjątkiem Bibiego Netanyahu, którego na całym Bliskim Wschodzie obecnie kochają jak psy dziada w ciasnej ulicy a szczególną zajadłością odznaczają się przy tym bardziej liberalni mieszkańcy Izraela. Chyba dla pokrzepienia ego po irańskich przygodach, Demencja podarował całą niewydobytą, czyli jakby słabo realną, ropę naftową Wenezueli,  ukochanym Stanom Zjednoczonym. Piękne te gruszki na tej wierzbie.  Być może jeszcze przed listopadowymi wyborami pokocha Kubę, na razie usiłował kochać Rassiję na szczycie G - 20, ale cóś nie pykło. Szef CIA był u Wujka Wowy, więc chodzą różne słuchy. Także o tym że w Białym Domu jest ratuj się kto może. Coraz głośniej w samych USA że modele językowe czyli tzw. AI generyczna,  to jednak nie to samo co sztuczna inteligencja, mimo budowania data center i olbrzymiej kasy w tle zaczynają padać mało wygodne pytania o opłacalność biznesa. Gospodarka moje Słoneczka, gospodarka. Nie padają te pytania kiedy idzie o robotykę, rozwijanie mocy obliczeniowych dla biotechnologii itp., tylko jak się okazuje na tych rodzajach AI nie ma aż tak dużego nawisu kasy z cyfro - korpo.  Tak nawiasem pisząc internet tak pełen śmieci że nie chodzi już tak jak kiedyś, co Google usiłuje nam zastąpić wciskaniem AI na siłę. Powolutku, choć nie po cichutku, krnąbrność się pojawia i pytania czy aby niektóre korpo nie powinny mieć limitu wykorzystywania mocy obliczeniowych. Wicie rozumicie - ceny energii w tle. 

Wujek Wowa na tournée, Kirgistan ale tak naprawdę to  Indie i Chiny. Z obu krajów usłyszał "Kończ Waść, wstydu oszczędź", bo robi się mało przyjemnie. Chiny przestały korzystać na wojence w Ukrainie, bo doszła wojna z Iranem, co oznacza problem z paliwami w całej Azji. No a rafinerie w Rosji płoną. Problem z Rosją jest też taki że leżą z ropą a jak złoża w Rosji nie będą eksploatowane to padną a koszty doprowadzenia w nich do ponownego wydobycia będą gigantyczne. To nie Arabia Saudyjska, gdzie złoża są położone płytko. Sprawa robi się nieopłacalna. Chińczycy robią dobrą minę do zlej gry, czyli nie zamawiają obecnie wielkich ilości paliw, twierdząc że już są po piku zużycia. No fakt, Chiny już są po piku, chodzi  o to żeby wszyscy myśleli że tylko po piku zużycia paliw kopalnych. Wujkowi Wowie udało się ledwie wymęczyć Gazociąg Siła Syberii 2, jednakże należy go bardziej rozpatrywać jako zakusy imperialne Chin, niż realną pomoc dla Wujka Wowy.  Tak naprawdę nie wiadomo, kiedy i czy, papier zniesie wszystko a Chińczykom ciągle ta broń rakietowa dla Kima ością w gardle stoi. Rosjanie obecnie walą w infrastrukturę Ukrainy balistykami, których produkują około 70 sztuk miesięcznie, chodzą ploty że Ukraińcy szykują Rosjanom zimną zimę, ponieważ to godzi w podstawy kontraktu Rosjan z Wujkiem Wową - Ty nam zapewniasz dostatek jaki taki i spokój a my się nie wtrącamy w politykę. Mła się wydawa że ten kontrakt i tak już wisi na włosku w związku z planowaną mobilizacją. Hym... nawet częściowa wywoła niezadowolenie. Wujek Wowa chyba się zorientował jak bardzo jest nie halo, bo wypichcił dekrety jak z czasów ZSRR,  do tiurmy można pójść za samo oddychanie i każdą firmę można przejąć. Jakby było mało Brytole mocno Rosjanom fiknęli i nie pomogło straszenie Demencji jak to USA zmienią zdanie co do przynależności Falklandów. To nie ma żadnego znaczenia w chwili gdy lotniskowiec "Lincoln" podąża ze słabo działającą kanalizą w kierunku macierzystego portu a tzw. projekcja siły USA to śmiech na sali. Jak zwykle puste gadanie Demencji.

U nas też wesoło, odbyły się dwie imprezki: Campus Polska i Bal u Prezydenta. Hym... po mojemu obie niewarte kasy, którą na nie wydano. Ta u prezydenta to frekwencyjna kicha, bo coś się psuje wbrew sondażom pomiędzy prezydentem a społeczeństwem. Mła ma wrażenie że chodzi o obciach, pomyłki historyka może do narodu nie przemawiają, ale wraz z narastającym w Polsce antytrumpizmem, jakby urok naszego prezydenta się zmniejszał. Obciach to straszna broń, w dodatku nie pomaga też żarcie się prawicy. Dodatkowo orderowe błędy trwają, Wyszkowski z orderem Orła Białego to jak powtórzenie błędu Dudy z Macierewiczem. Orzeł Biały właśnie zrobił się czymś na kształt Zasłużonego Budowniczego PRLu, kapituła może teraz odznaczyć nim kogokolwiek - odznaczenie bez znaczenia. Odesłanie naszego najwyższego odznaczenia pocztą przez Zeleńskiego niestety nabiera sensu. Prawica oprócz rozpadu PiS musi się też mierzyć z naszą najnowszą aferą Zondakrypto, którą KO bardzo grzeje , bo przykrywa ich nieudolność w kwestii zarządzania państwem. W Zondakrypto umoczona jest też Konfa i kancelaria prezydenta i kto wie czy nie sam prezydent, bo coś tak dziwnie zaprzeczał, że mła się zaraz wiadoma kawalerka przypomniała. Mła ma takie wrażenie że trwa ogólne bezhołowie i państwo działa tylko wtedy, kiedy media w ramach walki politycznej, bo bezstronne to one nie są, co i raz wyciągają na światło dzienne takie cymesiki od których oko się bielmem zasnuwa. Bezwład, naciąganie prawa jak  starej gumy z majtek, zwykle złodziejstwo, urzędnicze lenistwo oraz  hybrydowa wojna, która trwa w najlepsze. Przed nami walka o ukrócenie samowoli KE i uświadomienie krajom zachodniej Europy że nie zbudują przewagi technologicznej opierając się na zielonym wale, o czym świadczą wyniki ekonomiczne strefy euro.  Ciężka sprawa, nieprawdaż?

Dzisiejszy wpis ilustrują prace Jewgienija Racziowa, którego z angielska zapisują Evgeny Mikhailovich Rachev.  Tak mła się nawinęły te rosyjskie bajki,  paszące do części treści wpisu. Mam do tych ilustracji sentyment, w końcu czas mojego dzieciństwa mła przypominają.  Zamiast Muzycznika filmik o trudnościach konstruowania.