niedziela, 1 lutego 2026
Starość
Mam już tyle lat że mogę pisać z tzw. autopsji o tym co mnie wkurza w starości. Otóż najbardziej wkurza mnie niemoc. Ludzie reagują na zawsze nagłą, choć przecież przewidywalną niemoc, w dwojaki sposób - poddają się jej całkowicie albo nie przyjmują jej do wiadomości. Oba te podejścia angażują otoczenie, ponieważ niemoc sprawia że w jakiejś części stajemy się niesamodzielni. Nie ma dobrego wyjścia, trzeba balansować pomiędzy realnymi możliwościami własnego organizmu a tym czego byśmy chcieli. Niestety zawsze przesadzamy, w jedną albo drugą stronę, nic nie robiąc albo robiąc zbyt wiele, stając się obciążeniem dla bliskich, choć przecież tego wcale nie chcemy. Przed mła urządzanie własnej starości, mła rozważa różne za i przeciw wobec zmian, które zamierza przeprowadzić, kombinuje jak ten konik pod górę, bo nadejszła wiekopomna chwila na to by rozpocząć nowy etap. Mła jest z tych, którzy nie poddają się łatwo, co nie oznacza że nie będzie z nią kłopotu. Nadaktywność staruszków jest równie upierdliwa, jak brak ich aktywności, mła świetnie wie o czym piszę.Idzie nowe dla mła, decyzje w sprawach życiowych mła czekają. Mła musi wykrzesać z siebie siły, żeby ruszyć do przodu, ale jak na razie to jakaś zdziwnie bezsilna jest. Zmęczona taka, jakby niemoc już się w niej zagnieździła. Hym... mła zaczynają wkarwiać starsze osoby, które angażują jej czas, Cóż, mła podejrzewa że rozrasta się w niej taki egoizm, charakterystyczny dla starszych osób i dzieci. Mła widzi w staruszkach swoją przyszłość i całą sobą czuję że kontakt z nimi zamienia się w coś dla niej nieprzyjemnego. Wiem że to dziwne, do niedawna byłam w stanie znosić staruszkowe ekscesy, rozumiałam, pocieszałam i wogle. Teraz denerwują mnie sprawy nad którymi kiedyś przeszłabym do porządku bez mrugnięcia powieki. Odbieram starych ludzi jak wampiry żerujące na mojej energii, co jest o tyle dziwne że sama jestem stara. A może to właśnie nie jest dziwne, może to po prostu pora na Telesfora? Hym... no to kiepsko, bo zamieniam się w kogoś, na kogo źle reaguję, w starą kobietę obrażoną na własną starość. No i jak tu się nie czuć dodupnie? Dobra, dzisiejszy wpis ilustrują stosowne fotki, czuję że dziełka sztucznej yntelygencji. W Muzyczniku coś egzotycznego, mam dość zimowego otoczenia, baaardzo dla mła kosztownego, dlatego zapodawam orientalne tańce.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Też już mam dosyć śniegu.
OdpowiedzUsuńMła już jest na tym etapie że ma dość nie tylko śniegu.
UsuńTrafilas dokladnie w temat, ktory dotyka nasze pokolenie :(
OdpowiedzUsuńNie chce za bardzo rozwijać tematu, ale np moja rodzina w przeszłości żyła niejako "w kupie", nawet cztery generacje w jednym gospodarstwie. Były babcie, ciotki, dzieci, wnuki, jakoś się kręciło.
Teraz każdy żyje osobno, dzieci porozrzucane po świecie, tzw. więzi rodzinne zerwane, każdy w osobnym, pieknie urządzonym mieszkaniu i często samotny...
Cywilizacja stworzyła z nas potwory chcące dużo i szybko, praca non stop, krotkie urlopy z fruwaniem po świecie...
No dobra, dobra, nie marudzę, u mnie bardzo ok, oczywiście dopoki jesteśmy w miarę sprawni, ale nie da się przewidziec co będzie dalej .
Jestem z urodzenia optymistka, nie mam wygórowanych wymagań, więc.... co będzie to będzie :)
Czekam już na wiosnę i powtarzam sobie: już niedługo:)))
Tak szczerze pisząc wcale nie mam ochoty żyć "w kupie", zresztą mam świadomość że i drzewiej różnie bywało - te wycugi, dziadowanie, itd. Samotnym można być w dużej rodzinie, olewanym z racji niesprawności, czy starczej upierdliwości. Czy jesteśmy potworami chcącymi dopieszczać indywidualność? I tak żyjemy w stadzie, które narzuca nam różne role, jakiś wentyl trzeba mieć, bo proste odtwarzanie ról bywa męczące. Mła podchodzi do tematu starości w ten sposób że po prostu trzeba jakoś sobie tę starość ułożyć, tak żeby dało się żyć samej i innym swoją osobą nie sprawiać kłopotu. Układanie trzeba zacząć kiedy się ma jeszcze na to siły i chęci. Trza przewidzieć niesprawność i przygotować środki zaradcze. Ech... Tyż czekam na wiosnę, więcej energii będę miała.
UsuńTabo droga - też miewam takie nastroje, takie stany niemocy i irytacji na wszystko, takze na samą siebie. I dostrzegam, że coraz częściej w takie stany popadam. Momenty przejasnień też sie zdarzają, ale nie tak często jak kiedyś, jak byłoby to człowiekowi potrzebne, żeby isc przed siebie z dawną nadzieją, otuchą, energią. Jednak gdy juz te dobre momenty są, to cieszę sie nimi, obracam w dłoniach niby jakieś perły i trzymam mocno aż w końcu zamienia sie w bańki myslane i znowu pękną. I tak w koło Macieju. Wiesz wchodzimy w następny etap życia i to rodzi rózne zmiany, perturbacje, przestoczenia. Nie wiem, w jakim jesteś dokłądnie wieku, ale domyslam sie, że w podobnym do mnie. Za chwilę szósty krzyżyk i człowiek chcąc nie chcąc to czuje. Ale z drugiej strony, co maja powiedzieć osiemdziesięciolatkowie? Też sie jakos kulają, też chcą jeszcze cos z tego zycia mieć a czasy, gdy mieli 60 wspominaja z nostalgią. Moze mimo wszystko trzeba spróbować jakosdocenić to ,co jest, bo nie wiadomo jak będzie dalej?
OdpowiedzUsuńTrzeba mierzyć siły na zamiary. Nie da sie już fruwać niby ważka i nie odczuwać przyciagania ziemskiego. Ono jest i pewnie będzie coraz silniejsze. Ale nadal potrafimy jeszcze tymi skrzydłami machnąć(choćby i bez wznsozenia sie), zalśnic w słoncu, a nawet sprawic by innym też sie chciało skrzydłami machać. Dobre słowo, uśmiech, ciepłe spojrzenie...Wciaz to jeszcze mamy w naszym plecaku zyciowym (ale nie ucieczkowym). Bo jeszcze sie przecież z życia nie ewakuujemy. Jeszcze tu jesteśmy.Takie, jakie jesteśmy. Byleby zdrowie jako takie było. I to psychiczne i to fizyczne.
Tabo. Jakie ważne decyzje musisz podjać co do siebie i dalszego ciagu swojej codziennosci? Zabrzmiało to tajemniczo i intrygująco. a nawet niepokojąco. Jakbys planowała cos przełomowego...
Planuję Olu przeprowadzkę, mniejszy ogród, mniej obowiązków na które brak mi już fizycznej siły. Nie że bykiem, czy też raczej krową leżeć, ale muszę zainwestować w coś, co będzie mi łatwiej obrobić i co nie będzie wymagało ciągłego wkładania kasy. Mój cmentarzyk zabiorę ze sobą, tako samo planuje z częścią roślin. Nie że już coś mocno nagrane ale jestem w fazie decydowania się, bo zdaję sobie bardzo mocno sprawę że nie młodnieję.
UsuńZ miasta Odzi do miasta Odzi ta przeprowadzka?
UsuńChyba rozumiem Twe irytacje, oraz braki energii. Ja co prawda chyba nieco młodsza jestem, ale widzę że zmierzamy ( no niestety wszyscy bez wyjątku ) w podobnym kierunku, oraz podobnie ( Ty i ja ) podchodzimy do tematu. Ja co prawda jeszcze się stąd nie zamierzam wyprowadzać, ale wiem, że kiedyś się to wydarzy, bo na starość ogarniać dzieści ha użytków zielonych, pewną ilość kopytnych, duże obejście i ogród... Nie widzi mi się to możliwym. Przy całej miłości, którą pałam do swojego miejsca na ziemi, mam świadomość, że to przejściówka, i ktoś inny się nią będzie opiekował, gdy ja stąd zniknę. A jeszcze parę lat temu, gdy ktoś sugerował, że trzeba będzie się stąd wynosić na starość, plułam ogniem i jadem zionęłam. Bo ja se poradzę. Ale realizm nadszedł i w oczy mi zajrzał, ze 3 lata temu. A dziś akurat mam 1 rocznicę kremacji Latającego. Takżeten. Rzeczywistość .
Powodzenia w rozkminach!
Agniecho - 💝 Kitty
UsuńKitty- dziękuję!
UsuńOch Agniecho! Smętny to czas. Mła jest związana ze swoim miastem, ze swoją familią i przyjaciółmi, którzy tu mieszkają, więc jak przeprowadzka to niedaleko. Niestety albo stety to nie wiek XIX, mła nie jest lady na włościach, stara kamieniczka to nie zamek rodowy. Jak piszesz, trzeba patrzeć bardzo realnie na to co można a czego już nie można. Rozmyślania z tych gorzkawych ale wszystkich nas czekają w jakiejś formie takie rozkminy. Takżeten i Ty się czymaj.
UsuńAgniecha, rozumiem i przytulam ♥
UsuńPrzytulas dla Anfniechy zaginąl w przestworzach, więc ślę raz jeszcze , Agniecho😘
UsuńDzięki! Dziewczyny.
UsuńTabo, no to wchodzimy w podobny okres, z checia tez dokonalabym ciec i zmian dokladnie teraz, poki jeszcze moge i daje rade przerzucic pare tych taczek, ktorych nie nadazam ladowac:) Poprzedni rok pokazal mi dokladnie, co moze sie stac w ciagu trzech minut - mozna stracic wladze w nogach na cztery miesiace ot tak. I stac sie zaleznym od pomocy innych. Ot tak. Poki co wykaraskalam sie , ale zajelo to drugie tyle miesiecy a nozki juz nigdy nie beda te same, tylko duzo gorsze... I z roku na rok slabsze. Problem w tym, ze teraz zmian przeprowadzac jeszcze nie moge, jeszcze nie, poki pracuje, a za pare latek bedzie tylko ciezej i ciezej .. Dobrze myslisz, zeby zrobic to teraz, poki sily jeszcze sa na zamiary. Im szybciej tym lepiej🤞A wiosna przyjdzie ani sie obejrzysz , moze wybuchnac nagle bum bum / juz widze u was wzrost temperatur na horyzoncie za tydzien. 🤞Zbieraj sily i ahoj, wiatr w zagle niech ci dmucha i pcha do przodu ⛵️⛵️⛵️ A propos upierdliwych i nadmiernie zajmujacych sie soba staruszkow , to moze zmilcze , ale pozgrzytalabym z Toba zebami , oj tak 😬😬😬 Kitty
OdpowiedzUsuńMyślę Kitty że bark cierpliwości do staruszków, to u mla jedna z oznak starości. Widzę że nie muszę nic tłumaczyć, czujesz czaczę.
UsuńTos w takim razie my obie wiec juz staruszki, bo mnie na te " starsze upierdliwe" osoby cierpliwosci juz brak. Cza cza cza 😂 A najbardziej wkurza mnie fakt, ze one uwazaja, ze my " mlodki" przeciez jeszcze , i mozna po nas jezdzic jak po siwym osle. A ja sie jak ten glupi osiol zajezdzic nie daje , wiec jest foch.:) Fochy cudze natomiast , zaczynaja mnie malo obchodzic i splywaja elegancko jak po Wisle do morza:) Czym sie 💪 Kitty
UsuńNo mła się mocno asertywna ostatnimi czasy zrobiła, ku zdumieniu wszystkich. ;-D
UsuńPrzytulam i rozumiem. 😘😘😘
OdpowiedzUsuńDzięki Dorko. :-D
UsuńPowiadasz, że dziadzieję :) Ostatnio nakrzyczałam, bardzo, na mamę, przychodzę do niej, ona gotowa do wyjscia, na ryneczek pójdziemy mówi, a to był dzień kiedy moje miasto było na czele w liczbie największych połamańców w kraju. Wszystko oblodzone, niby miałam rację, ale krzyczeć na starowinkę, wstyd.Z poczucia winy, bo mama bliska lez , wyszłyśmy wprawdzie nie tam gdzie chciała, tylko do najblizszego sklepiku, kroczek po kroczku, nieswojo jednak, myśląc o swoim wybuchu czuję się aż do dziś.
OdpowiedzUsuńMama powinna mieć więcej zdrowego rozsądku, jednakże gorzej że nerwy Tobie poszły. Z doświadczenia mła wynika że najlepszy skutek daje spokojna asertywność - nie i koniec. Dlaczego? Zastanów się czego wymagasz od innych, znaczy zadany temat do przemyślenia. Myśleć o własnych ograniczeniach nikt nie lubi, ale dobrze jest czasem do takiego myślenia przymusić. Wydaje się to mła lepsze, niż pozwolenie na starcze zdziecinienie poprzez ustępowanie. Póki się da, trzeba starego człowieka traktować jak dorosłego i pewnych zachowań po prostu oczekiwać a nawet wymagać. Wydaje się to mła takie jakieś bardziej godne. Wiem, najtrudniej jest zachować ten spokój, emocje szaleją przy bliskich. Ale zbyt emocjonalne podejście naraża nas na szantaże uczuciowe, czasem straszliwie to szkodzi, przykładem Babcia Marysia, która za cholerę nie chciała ćwiczyć z członkami rodziny a dobry opiendrol od fizykoterapeuty postawił ją na nogi.
UsuńHmmm... Póki co jestem sprawna, formę mam dobrą i o starości myślę jak o czymś, co dopiero nadejdzie, zgodnie z przysłowiem, że człowiek ma tyle lat, na ile się czuje ;) choć przypuszczam, że jestem starsza od Was wszystkich ( co do większości, jestem tego pewna). Niemniej jednak myślę o tym, co mnie czeka. Nie muszę na razie nic zmieniać, bo mieszkanie mam małe i bez problemu je ogarniam, gorzej np. z większym remontem, ale na to się nie rzucałam sama, nawet, kiedy miałam -dzieści lat mniej.
OdpowiedzUsuńDzieciom (nie mieszkają ze mną) powiedziałam, że jakby co, to trudno, dom opieki, tylko mają patrzeć, czy aby dobry ;)
Mła się nie czuje bardzo staro, mła zauważyła jednakże spowolnienie tempa u się. Cza mła już mierzyć siły na zamiary i zorientować się, jak tu się najwygodniej urządzić, by zachować jak najdłużej samodzielność.
UsuńJeny, jak ja Ci życzę, by podjęte decyzję były dla Ciebie trafne, by dodały sił i radochy. Ja lepiej nawet sogadyje sie ze starszymi niż rówieśnikami. Hehe Czytam, że czujesz sie staro, nie wiem, ale wierzę, że odnajdziesz złoty środek dla siebie.
OdpowiedzUsuńTyle dobra zawsze od Ciebie dostaje...znam starszych, co tylko o sobie myślą. Nie, Ty nie ta grupa, wiem, że Twe decyzje życiowe będą na plus, wiarę mam silną! Uściski. :)
Nie czuję się staro, ja jestem staro a to całkiem co inszego. Trzeba bardzo poważnie mierzyć siły na zamiary i to oznacza u mła konieczność zmiany. No nie ma że nie ma, niestety. :-/
UsuńI wish you good health and happiness. I love ❤️ the photos. ❤️ Warm greetings from a 69 year old lady living in Montreal, Canada ❤️ 😊 🇨🇦
OdpowiedzUsuńThank you for your kind wishes. I wish you all the best too. And all of Canada. :-D
UsuńTabazo droga 😘…… mądrze i rozsądnie myślisz i postępujesz. Ja już to przeszłam, tą kolejną „smugę cienia” i po latach doświadczeń życia w wielorodzinnej wspólnocie, opiece w chorobach i starości, patrzenia na bronienie się przed tą opieką i pomocą, a…. nie ma co rozwijać, na pewno znasz to wszystko. Tak, tak jak Ty w momencie dającym szansę na praktyczne i wygodne rozwiązania zaczęłam podejmować decyzję. Ale życie to życie, mam dzieci i to jedno z nich zamknęło temat podejmując decyzję o powrocie (ze swoją rodziną) do rodzinnego domu. Na szczęście, bo ciężko by mi było bez tego czym żyłam tyle lat, bez moich drzew, kwiatów, wszystkiego. I nieograniczanej ilości kotów 😜😊. Twoją sytuacją jest inna oczywiście, więc i Twoje decyzje (przemyślenia) są może trudniejsze. Myślę o Tobie serdecznie i życzę Ci sił do podejmowania tych decyzji. Bo wiadomo - jak już człek się zdecyduje to potem już leci (jakoś) 😘.
OdpowiedzUsuńA Łaciata niestety ………
Bardzo mnie to boli bo taka była młodziutka, radosna, ufna……..
Rabarbara
Rrany…. nie wiem czemu ta złośliwa 😈 maszynka powstawiała mi ą zamiast a 😬.
OdpowiedzUsuńR.
O mój boszsz... Mła tak przykro jest że Łaciatej się nie udało, qurcze, paskudne to! Niech szlag trafi kocie przypadłości. Mła Cię przytula i świetnie rozumie, u mnie Kasiuleńka chorzeje, źle to wygląda.
UsuńCo do nowego, postaram się ocalić ze starego tyle ile się da. Co do maszynek to so gupie co cud, prawie tak samo gupie jak ludzie.
Tu chciałam dużo napisać, bo każdy swoje doświadczenie ma. Ale nie będę. Rozpatrywanie kolejnego etapu życia jakoś dla mnie mija się z celem. Absurdalność tego ujmuje cytat z mojej babci: "Pamiętaj! Tylko młodym być, nie starym!" W sumie można go dwojako rozpatrywać. Czy babcia przy galopującej sklerozie twierdziła, że ma jakiś wybór, czy chciała powiedzieć, że młodym się jest do końca. Wkurza tylko, że jak idę, to nogi bolą, ale idzie się do tego przyzwyczaić...
OdpowiedzUsuń