Nie kijem to pałką. U mła, jak u Romi, zalęgły się nosorożce. Hym... wyglądają na afrykańskie, czarne i wściekłe. Czarne jak Mruciu, wściekłe jak mła. Mrutku odnowiło się zapalenie w uszku i dostał skierowanie na endoskopię, bo podejrzewany polip. Cała jestem w nerwach i gorączkowo liczę kasę. Na razie suszymy ucho z ropska, Mruciu bierze antybiotyk, steryd oraz pocałunkowanie od mła, żeby się nie obrażał za kłucie. Okularia zniknęła na całą dobę, żeby mła pokazać, co też ona sądzi na temat tego że Kasiuleńka mieszka teraz gdzieś indziej. Sztaflik i Helenka przyniosły kleszcze, każda po jednym. Mła zajęta po cycki, Dżizaas i Jądrzej są na krótkim urlaubie i mła chadza do kocich siostrzeńców. Siostrzeńce są odchudzane i biorą leki, w związku z wynikami, które wylazły w czasie przeglądu technicznego kotostwa. Nie jest źle, nie ma grymaszenia, ładnie medykamenty jedzą. Gorzej z ograniczaniem żarełka, usiłują wyłudzać. Tatuś mła niespodziewanie musi iść do szpitala, wygląda na to że zerwał jeden z mięśni w łydce. Twierdzi że to silny skurcz tak go załatwił, mła jednakże podejrzewa jakąś nielegalną działalność Tatusia, do której on za cholerę się nie przyzna. Utwierdza mła w tych podejrzeniach to, że Tatuś coś mocno na siebie zły. Pierwsza próba dostania się ze skierowaniem do szpitala skończyła się niepowodzeniem, bo szpital nie ma specjalistów. Tatuś w związku ze związkiem atakuje w poniedziałek drugi szpital, jest 46 w kolejce. Ponieważ nie może się ruszać za bardzo, to oczekując na leczenie szpitalne zionie miłością do świata. Tylko Rattusek jest nietknięty tym zianiem, no ale wiadomo - nie będziesz miał innych kotów, ani dzieci przede mną. Rattuskiem, bóstwem twoim. Mła opadły macki. Cóż, przydeptałam je na wieść że Ciotka Iśka w szpitalu oczekuje na operację, przed którą czeka ją jeszcze zabieg wyjęcia rozrusznika. Na wszelki wypadek odebrałam od Cio Mary przysięgę że nie będzie chorować, niczego nie złamie, a jak jej wypadnie ząb, to do czasu ogarnięcia Mrutka, Tatusia i Ciotki Iśki, będzie chodziła szczerbata. W sprawie zamiany był pierwszy odzew, ale nie jestem pewna czy właściwy.
Siły życzę ❤️❤️❤️ ją podczas tych 10dni lekowania osiwiałam jeszcze bardziej.
OdpowiedzUsuńWysyłamy fluidy 💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚 Kotki ogarnąć się tam!
Kocurrku mła to Tobie sił życzy i Motylowej także. Z Mrutim to tak że mła się liczyła z tym polipem, bo Dochtorowa uprzedzała że przy powtórce z rozrywki będzie akcja. Trzymamy kciuki za Myszkę.
UsuńPo prostu - siła złego na jednego ... ;(
OdpowiedzUsuńWielce Szacownego Tatusia nieco rozumiem, też sobie letko nóżkę ochwaciłam w działaniu, ale bo to wiesz....... "już szron na głowie, już nie to zdrowie a w sercu ciągle maj ..." ;)). Który, swoją droga, puka do drzwi :). U mnie dziś to nawet dość energicznie - wichur mamy.
Uściski, głaskania i serdecznośći !!!
Rabarbara
Przyjdzie Tobie Rabarbaro zrozumieć też Cio Mary, która musiała wleźć na drabinę, by sięgnąć z pawlacza jakąś kompletnie do niczego jej obecnie niepotrzebną bzdurę. Na szczęście jest tylko lekko poobijana, ale próba zrobienia sobie o'krzywdy była. Mła popiera całą sobą projekty wyjazdu Cio Mary z Mackami na Mazury, czy też Warmię. Będzie z odpowiedzialnymi ludźmi, żadnych głupich akcji porządkowych, spacerki co najwyżej w miłym towarzystwie. Po tym wszystkim zaczynam podejrzewać kochaną rodzinę, łącznie z Mrutkiem, o zawiązanie spisku mającego dobić mła. Mam tego dosyć, pod koniec maja robię sobie wolne i niech mi tylko spróbują coś odwalić!
UsuńU nas już po dużej wichurze, zimno ale jest słońce. Jednakże koty w pieleszach, coby dupki nie zmarźli. ;-D
Ojej, ojej!
OdpowiedzUsuńNiech Ci majowo słońce poświeci!
Chociaż u nas nie dość że zimno, to susza. Nie rozumiem tej pogody.
Na razie Agniecho to świeci kwietniowo, intensywnie. Jednakże mimo tych blasków i u mła zimno. Śmiem twierdzić że zimno tak mało wiosennie. Chadzam w swetrzysku i kurtce. :-/
UsuńU nas dziś prószył mikro śnieg...
OdpowiedzUsuńU nas był tylko taki przelotny, dwuminutowy opad grubego śniegodeszczu. Za to wiówało. :-/
Usuń