piątek, 18 września 2026

Nie chcem, ale muszem

Najmilejsi moi, wiem że chcecie czytać  o sprawach przyjemnych i szukacie odstresunku na blogach, youtubach i innych społeczniakach. Tylko Najmilejsi moi my nie jesteśmy teraz w czasie kiedy możemy się odstresowywać bezkarnie. Nie, to nie histeria, znacie mła, wiecie że mła ma na bicie piany taką alergię że mało nie zeszła ze złości w czasach niemiłosiernie panującej nam parę lat temu histerii srovidowej.  Mamy problem z upadkiem imperium za naszą wschodnią granicą, na który nasi wspaniali politycy znajdują remedium w postaci wybudowania u nas bazy wojskowej innego upadającego imperium. Mła para idzie uszami i po prostu szlag mnie trafia, kiedy myślę o tym że trwa licytacja na szczycie o to,  czy szef CIA kocha bardziej premiera, czy prezydenta, za to nikt nie zamyka granicy z Białorusią i Rosją, oraz nie przygotowuje polskiej armii do radzenia sobie z wojną hybrydową. Polityków mamy durnych i przekupnych, oraz najwyraźniej żyjących wizją tego że jakby co to "przez Zaleszczyki". Tylko że mamy rok 2026 i to nie zadziała a dupę lepiej ruszyć przed jakimś tragicznym wydarzeniem, niż po nim. Mamy problem, bo nie radzimy sobie z wojną informacyjną i hybrydowymi działaniami zachodzącego słoneczka Wujka Wowy. Tym razem zachód słoneczka może oznaczać taką zapaść sąsiedniego państwa, że możliwy jest jego rozpad i to taki niekontrolowany. Jeżeli boją się tego zarówno politycy chińscy, jak i amerykańscy, to politycy europejscy, szczególnie z krajów ze zdychającym imperium sąsiadujących, też powinni się bać. No i kombinować co by tu i z kim gadać po Wujku Wowie jakby co i w ogóle mieć jakiś pomysł na to co dalej.

Tymczasem jest lajlajlaj. Handelek sobie kwitnie, chciwość zaślepia,  co kończy się źle nawet dla gigantów takich jak Nestle, czy Association Familiale Mulliez. Korporacje globalne, z tym że rodowód europejski, to szwajcarskie i francuskie interesy w piątym roku wojny Wujek Wowa w Rosji przejął. Ze strony mła zero współczucia, tylko smętne pytanie jak te światłe zarzundy Szwajcarii i Francji tolerowały istnienie sytuacji, w której  firmy z siedzibą na ich terytorium,  występowały przeciwko polityce interesów  państwa? Myślicie że w szczerzepatriotycznej Polsce jest inaczej?  No to śnijcie dalej, o słodka naiwności.  To nie jest czas na tolerowanie przez państwo wolności biznesa, tylko na dociskanie. Choć kryzys energetyczny u bram. Głęboko gdzieś mam też obecnie interesiki partyjne, teraz jest taki moment że ten, kto ogarnie twardo sytuację wygra wszystko i żadne wybory w przyszłym roku tego nie zmienią. Nasze polityczne jakby  tego nieświadome. Inna bajka to jest to że Rosjan atak hybrydowy powinien zdrowo kosztować, reżimy mają to do siebie że rozumieją tylko tzw. silne odpowiedzi. Mła nie zamierza nikogo namawiać na atak nuklearny na Rosję, mła namawia na pokazanie Rosji jak szybko można jej wyłączyć łączność i światło, zablokować możliwość przewozu towarów itd. Rosjanie nie są idiotami, widzą że ich kraj się stacza i świetnie wiedzą, kto za to odpowiada, czy też raczej chcą wierzyć że to nie oni odpowiadają i odpowiednio zmotywowani mogą dać do zrozumienia elitom że czas na zmianę. Nie wszystkie działania  musimy koordynować z ciężko ostrożnymi, mimo że mniej ryzykującymi. Mamy sporo sąsiadów o zbieżnych z naszymi interesach, pogapmy się co robią Finowie.

No i do jasnej cholery wyciszmy ten partyjny jazgot w mendiach! Kiedy włączają się alarmy ludzie naprawdę mają w dupie czy to premier, czy prezydent jest bardziej cacy! Czy my ludzie zwykłe mamy się czego obawiać?  I tak i nie. Możemy obawiać się działań terrorystycznych, zamachów, pożarów itd. Nalotów celowych i zmasowanych nie.  Jeżeli nasze zarzundzające nie przytną u tyłka rosyjskiej propagandy i nie wprowadzą, niestety, jakiejś formy zamordyzmu wykluczającego prorosyjskie nastawienie z przestrzeni publicznej, to będziemy też podatni na straszenie i pranie mózgu. Trzeba bardzo uważnie patrzeć w tej sprawie władzy na ręce, bo to jest olbrzymie pole do nadużyć. Nie chciałabym żebyśmy zapadli na rusofobię, bo politycy na tym dorwą się do koryta. Rosjanie to tacy ludzie jak my, tylko uwikłani w gorszą historię i mentalnie spętani przez wieki zniewolenia. Czują się dobrze pod butem, bo doświadczyli niewyobrażalnego dla nas upadku podczas fal anarchii przerywających dyktaturę. Czeka ich wiele pracy nad państwem, czy państwami, które stworzą na tym co zostanie po Wujku Wowie. Dla nas zamordyzm mendialny jest baaardzo niebezpieczny, im krócej trwa tym lepiej.  Nie dajmy się też naciągać różnym Januszom biznesu na tzw. produkcję wojenną. Już sporo tego produkujemy i trza nam wspierać kapitał państwowy.

Dlaczego mła o tym wszystkim pisze?  Bo "Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy".  Dobrze jest być świadomym na jakim zakręcie historii właśnie jesteśmy, chowanie głów w piasek nie zabezpiecza nam w żaden sposób tyłków Najmilejsi. Patrzcie uważnie co teraz robią nasi politycy  i czego nie robią i jakby co to podnoście larum publicznie wywrzaskując, żebyśmy się nie obudzili wszyscy z ręką w nocniku. Dla równowagi ducha mła umieszcza przy tym wpisie fotki retro baletowe i kojący, radosny walczyk.

14 komentarzy:

  1. No nie powiem….. wybrać akurat doktora Żywago na kojący i radosny ….. 🤓
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
  2. Chociaż muzykę z tego filmu owszem , uwielbiam ….
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten "studencko - kawiarniany" walczyk jest z tej części filmu, w której jeszcze było mnóstwo nadziei. Ech... Coraz więcej spraw mła złości Rabarbaro, niekompetencje, bezhołowie, głupota i lenistwo, zwykłe złodziejstwo i januszyzm biznesowy. Dojrzewamy powoli, niestety, do jakiegoś zamordyzmu. Mam nadzieję że chwilowego.

      Usuń
    2. A tak, jako puenta Twojego wywodu przypominająca jak się mogą skończyć "studencko-kawiarniane" nadzieje to owszem, owszem...... :(
      Co do zamordyzmu to moim zdaniem siedzimy w nim już od dość dawna, teraz może zaczyna powoli (lub i nie) ściągać te welurowe rękawiczki ..... (kto jeszcze z wielbicieli kina pamięta Ritę Hayworth .....).
      A Ty, Tabazo, nie złościj się..."do serca przytul psa, weż na kolana kota ", robimy co i ile możemy, ot i tyle.
      Rabarbara

      Usuń
    3. Nasz obecny zamordyzm to jest pluszyk, nazywam go konstruktywnie - społecznym, bo robi się go z konstruktu społecznego i działa to wszystko tak okrężną drogą, że wielu nawet nie czuje przymusu. Ten zamordyzm to na pewno bez weluru i jedwabiu na ściskającej twarz łapie. Ritę pamiętam, of course. Wiekowa jestem. ;-D Jestem zmęczona tym bordello Rabarbaro, dlatego mam nerw. Wszyscy się zajmują wszystkim, tylko jakoś nikt tym czym powinien. :-/

      Usuń
  3. No cóż, szaleńczy taniec trwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mła ma coraz większą ochotę nóżkę podłożyć tym dansującym farandolę. ;-D

      Usuń
  4. Najmilejsza, dziękuję Ci za ten tekst — za odwagę, szczerość i za to, że potrafisz mówić o rzeczach trudnych po swojemu, bez lukru i bez udawania, że wszystko jest w porządku. ❤️

    Lubię Twoje pisanie właśnie za tę mieszankę troski, zdrowego niepokoju, ironii i zwyczajnej ludzkiej potrzeby, żeby próbować zrozumieć, co się wokół nas dzieje. Nawet jeśli nie ze wszystkim się zgadzam, bardzo cenię to, że zmuszasz do myślenia i nie pozwalasz przejść obojętnie obok ważnych spraw.

    A te retro baletowe zdjęcia i walczyk na koniec — cudowny kontrapunkt. Bo chyba właśnie tego nam wszystkim potrzeba: mieć oczy szeroko otwarte, ale jednocześnie nie zapominać o pięknie, radości i odrobinie normalności. 🌷💃❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie coraz mocniej dociera że nie można się dłużej zakopywać w domowizmie i ogrodnictwie, bo zaczynają człowiekowi na łeb wchodzić tak bezczelnie że jak nie zareaguje, to będzie miał stado pijawek żerujących na sobie. Wszystkie będą żerowały pod bardzo szlachetnymi pretekstami. Krótko pisząc to nie podoba mnie się obecna redystrybucja dochodów państwa i to nie tylko naszego, oraz brak kontroli władzy. Ludzie dają się nabierać na lewicę i prawicę, kiedy prawdziwy podział przebiega na linii rządzący i rządzeni, oraz nadmiernie bogaci i niedoinwestowani.
      Prawdziwe uzdrowienie nastąpi wtedy kiedy ludzie się policzą i dobiorą się do majątków nie tyle zbudowanych na kreatywności, co unikaniu opodatkowania i wyłudzaniu kasy na inwestycje i do polityków, którzy takie działania umożliwiali. Jak piendrolnie ta cała bańka AI, a piendrolnie, bo właśnie padają możliwości zdobycia mocy obliczeniowej - stąd po raz kolejny straszenie "złośliwością" programów, które nijak nie są intencjonalne bez człowieka - to zobaczymy zwijanie się korpo, co będzie kryzysem z jednej strony a z drugiej wyzwoleniem.
      Wiem, sieję kasandryczne wizje i mało kto to czyta z wyjątkiem maszyn, które czytają namiętnie. Niestety czuje dusza moja że wizja jakby coraz bardziej realna, bo widzę symptomy tego co się zbliża.
      Wojna w wykonaniu elit Rosji jest ich sposobem na przetrwanie, góry skazanym na niepowodzenie, jednakże sporo dupków ze świata jest tak w rosyjskie interesy umoczonych że będzie z tym prawdziwy kłopot. Trza nam mieć oczy z tyłu głowy, bo za miesiąc z haczykiem zamkną się dla Rosji możliwości wyjścia z konfliktu bez zmiany władz, więc czeka nas wybuchowy październik.

      Usuń
  5. No ja spod Lublina tylko mogę powiedzieć, że tu jest chaos. Nie ma schornów, nie ma miejsc bezpiecznych, a nas tym rcb prawie codziennie uraczają. A te syreny w czwartek to był szczyt, bo szkoły same nie wiedziały co robić, a w przedszkolach potrafili dzwonić po rodziców, żeby zabrali dziecko do domu... Już widze te korki,.,.,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie chcę pisać jak u nas wygląda sprawa schronów, po prostu mła macki opadajo, tym bardziej że obok zakład z kontraktami tralala. Oczywiście zakład cały w fotowoltaice, do tego stopnia że komórki przestajo działać z powodu pola. Wokół kamieniczki i domki jednorodzinne. Właściciel jak na razie prywatyzuje zyski, uspołecznia straty - wiecie o ile podnosi temperaturę taka bliskość panelowiska? Nogi z dupy wyrwać za brak regulacji!

      Usuń
    2. NAjwięcej na FB mozna sie dowiedziec co sie dzieje, ale jak net padnie i siec to bedzie kiszka...

      Usuń
  6. Faktycznie wróciłaś i do boju. Mam syna w Lublinie, co tam się wyprawia w lubelskim i podkarpackim to głowa mała. Ludzie zwariują chyba, zwłaszcza ci, co biorą to serio. Syn zablokował rcb i ma spokój. Ale podejrzewam, że covidianie z poprzednich lat, łyknęli i syreny, i schrony, i ewakuacje. Pochorują się jak nic.
    Przeczytałam Taba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To troszki inne od srovida złego Bziczku, rakiety nam piendrolneły rzeczywiście a nie na niby. Ukraińska nawet ubiła dwóch facetów w Przewodowie, którzy zapewne mieli wylane na konflikt rosyjsko - ukraiński i niczego spadającego im na głowy się nie spodziewali. Mła jest jak najdalsza od panikowania i jejku, jejku, jednakże obrona cywilna powinna jakoś działać a nie że ja, szwagier i brat Kazika, ale ludzi za to straszyć będziemy, bo dlaczego nie. Mamy cóś w stajlu jak rakiety albo drony to spróbujmy się rozproszyć, czyli przekładając na srowidowe - jak choróbsko to zamknijmy przychodnie i nie leczmy już niczego, za to obiecajmy cud czepionki i zamknijmy wszystkich doma, bo będzie wyglądało że coś robimy. Pomijam że rozproszenie w M3 to sprawa ciężka. Problem jest realny Bziczku, niestety, natomiast ta całe obsrywantes wokół problemu to operetka - Baran Cyganiący czy tak jakoś w podobie Wesoła Dupka. Na wuj alarmy jak ze schronami jest cinko? O ewakuacjach to nawet myśleć nie będę, bo to jest tak realne w wykonie jednostek samorządowych jak salto mortale w wykonie mła. Mam brzydkie podejrzenia że zamiast konkretnych, przynoszących skutek działań, zostanie nam zapodana jaka głupota w stylu obeszczeń srovidowych. Na głupotę polityków możesz liczyć niezmiennie, nigdy Cię nie zawiodą w tym względzie. Teraz jest czas patrzenia im na ręce i gorąco to wszystkim polecam, żeby potem nerwów i płaczu nie było.

      Usuń