piątek, 18 marca 2022

Codziennik - odmeldownik

Króciutko i w biegu. Mła odmeldowuje się z wykonu zasadzenia najważniejszej bo zielonej i narażonej na różności części   paczkowych dóbr, na fotkach powyżej widać że mła posadziła co cza. Lisie ogony dała osobno i zapomniała o ich istnieniu, zgodnie z instrukcją. Pangzi - Pasiaka mła na chwilkę wyjęła spod szklanego klosza pod którym Pangzi  - Pasiak przebywa żeby nie być narażonym na zainteresowanie takich którzy uwielbiają być zainteresowani. Po sfoceniu mła natentychmiast schowała dobro i to natentychmiast było słuszne bo one koty zawsze wiedzą kiedy mła wyciąga cóś czym absolutnie nie powinny się interesować i się materializują coby okazać zainteresowanie.  Mła tym razem zdążyło się ze schowaniem Pangzi - Pasiaka  przed Pasiakiem żywym i bardzo zainteresowanym. Teraz Koccurek mła wysyła paczkę do Ciebie, szykuj się znaczy.  Reszte tematów domowych  mła podejmie później, kiedy wróci z miasta. Znaczy cdn.

Wczoraj nie wyszło mła paczkowanie, cholerna paczusia nie dała się wcisnąć do schowka, brakowało z jakie dwa cm i Mamelon i mła gotowałyśmy się z nerw pod paczkomatem. Jakby było mało telefoon nas zawiódł w strategicznym momencie nie mając tylu kresek naładowania ile cza. To się nazywa los tak chciał i zostało przyklepane bowiem jak  już dolazłyśmy do domu to telefoon nas poninformował że on nam cennika nie zapoda  na wysyłkę bez  nadruczku bowiem jakoś zdziwnie wcześniej firma wlazła w tryb "przerwy technicznej". Na szczęście w paczce nie ma nic  coby uległo zepsuciu przez dwa dni, które sobie z powodu onej przerwy musimy odpuścić. Dziś rano mła postanowiła przeczytać jakieś tam omówienia, żadnych wieści z frontu i strasznych zdjęć, ot, zwyczajne analizy i opinie czyli co mainstream mendialny myśli. Wkarwiła się jak  rzadko bo mainstream mendialny nie myśli i w dodatku ma mła za idiotkę posiadającą pamięć złotej rybki. W związku ze związkiem mła idzie na smętarz do swoich bliskich posadzić im bratki, co  ją zawsze odstresowuje. W muzyczniku na dziś cóś akurat w sam raz.


środa, 16 marca 2022

Prasówka dla zalatanych i zniechęconych

Dobra, prasóweczka dla tych od info uciekających. Zresztą słusznie bo w naszych mendiach to jest taka propaganda jakbyśmy już krajem frontowym byli, więc na to że  człek zapozna się z faktami a nie z obecnie obowiązującą wersją "prawdy" szans praktycznie nie ma. Cenzura i zamordyzm mendialny i nic wincyj nie ma. Nie ma  bo i ze strony mendiów niezależnych wincyj  ideologicznego zacietrzewienia niż rozsądnego spojrzenia na real. Znaczy mendialne miotajo się jak polityczne, ze skrajności w skrajność a mła się zastanawia czy jest  tu jeszcze ktoś mendialny jest kto rozsądek zachował. Nasze polityczne nie zachowujo go na pewno i nie mam tu na myśli akurat słynnej wyprawy kijowskiej, bo w polityce gesty mają znaczenie o ile  przy okazji nie pieprzy się trzy po trzy, co  raczej tego jak sobie polityczne radzo z rzeczywistym problemem wojennym u nas czyli uchodźcami. Otóż oni sobie nie radzo, nie dlatego że społeczeństwo nie współpracuje czy cóś, bo daj Pani  Boże każdemu rządowi taki kapitał z jakim wystartowało nasze społeczeństwo w sprawie uchodźców,  WOŚP na sterydach. Przy takim wsparciu można zrobić naprawdę dużo jak się chce. Ale nasz zarzund najwyraźniej nie chce i właśnie starannie marnuje wszystko to co społeczeństwu udało się zrobić w tych pierwszych tygodniach wojny za naszą granicą. Marnuje ponieważ jest zarzundem złożonym z ludzi leniwych i głupich. Amen.

Decyzje które podejmują to jest stek absurdów, który zaraz spowoduje wkarw narodu, mam nadzieję że nie na Bogu ducha winnych ludzi, którzy spieprzyli  przed rakietami  a na zarzund. Ukraińcy nie są tu dlatego że tak bardzo chcą nam zabierać te  pseudosocjale i wspomóżki typu 14 ale dlatego że im się świat na głowę zwalił, niestety nasz zarzund działa tak żeby w społeczeństwie zalęgło się przekonanie  że wszystko byłoby cacy w naszej Cebulandii gdyby nie wojna i uciekinierzy. Zdaniem mła jest to działanie celowe. Na szczęście nie powołali jeszcze urzędu do spraw uchodźców z Ukrainy  pod zarządem mynistra Sasina  ale jest blisko. Wolontariat działa prawilno, większość samorządów się ociewiuchała z sytuacją i zaczynają działać jak powinny, zarzund działa bezmyślnie czego sztandarowym przykładem jest bajzel w środkach pomocowych i decyzjach administracyjnych dotyczących uprawnień uchodźców. Bajzel  tworzony celowo, jeszcze raz to napisze coby utrwalić, w końcu przyjdzie kasa którą można będzie  rozkraść.  Oczywiście kasa jest cóś mniejsza niż te miliardy którymi zapłacono Erdoganowi, kiedy Makrela popełniła jedną ze swoich głupot i musiała to przykryć, ale nasz zarzund nie pyszczy bo i tak ma przerąbane dzięki mynistrowi od niesprawiedliwości i leniwym coolegom z mynisterstwa spraw zagramanicznych.

Także niech Was nie dziwią te pińcet plusy i brak wydzielenie puli na świadczenia medyczne dla  uchodźców, brak założeń o relokacjach,  przyznawanie mieszkań zamiast tworzenia ośrodków, brak wsparcia w kwestii oświaty i biurokratyczny kadryl, który  ma na celu dokumentne rozłożenie naszej administracji - to po prostu nasz zarzund w pełnej krasie, to ci sami  ludzie którzy wprowadzili Polski Wał i walczyliby do ostatniego dychającego  Polaka ze srandemią. Tak nawiasem  pisząc to chyba najwyższa pora zahamować działania tego gówna legislacyjnego, które państwo zarzundostwo nam obficie po naszej pięknej krainie rozlało.  Mierzymy się ze skutkami wojny, jedną z cech wojny hybrydowej jest  tworzenie fal uchodźczych, czas na normalną gospodarkę - precz z Polskim Wałem. Chcecie walczyć z tym bordello wywołanym przez Wujka Wowę i  cooleżanki i coolegów z Berlina i Paryża, zacznijcie od tego że należy  naszych dupków zmusić do rezygnacji z tego pomiotu poronionych płodów umysłu Matołżesza, niedowarzonych wiceministrów od finansów. To jest groza skutkująca nie tylko zapalonym barkiem u Mariolki,  to absolutne rozłożenie polskiej przedsiębiorczości, zmuszanie jej do wejścia w szarą strefę. Problem z kasą na zdrowie? Ożeż! - wystarczy nie kraść, że wspomnę takie chwytliwe hasełko z 2015 roku.


Dobra, wieści  frontowe - mgła informacyjna jak była tak jest, w telewizjach i w necie obu stron konfliktu głównie propaganda. Z perspektywy szarego człeka to jest tak że rodzina w Rosji już nie chce odbierać telefonów bo rodzina nie chce nic wiedzieć. Za dużo o przebiegu wojny by się i tak nie dowiedzieli bo realnie nikt nic nie wie czeski film, no może poza tym poza tym że Rosjanie rzeczywiście strzelają do cywilów.  Jakoś nie wierzę żeby staruszki z Irpienia  walczyły z kałachami.  Tego właśnie krewni z Rosji nie chcą wiedzieć. To naturalne, w końcu jak strzelają do ich krewnych to mogą zacząć strzelać i do nich. Nikt nie lubi takich niemiłych  myśli. Ech... Jeśli chodzi o wojnę propagandową to Ukraina już jest zwycięzcą, Rosjanie zostali pobici własną bronią, na tym froncie na którym odnosili do tej pory największe sukcesy. Czy mła to dziwi? Średnio, wicie rozumicie w czasach słusznie minionych, za Związku Radzieckiego,  to Ukraińcy stanowili trzon sił zbrojnych ZSRR, znaczy o kadrę mła chodzi - dowódcy średniego i wyższego szczebla. Podobnie było jeśli chodzi o radziecki program kosmiczny.  Szybko przyswajają to i zasady wojny propagandowej przyswoili. Dżizaas nazwała Ukrainę mało politycznie ale bardzo prawdziwie "rezerwuarem białego człowieka" dla Rosji, chodzi o to co Rosję łączyło z Zachodem, Rosja bez zaplecza ukraińskiego  jest takim dużym księstwem moskiewskim w którym politycy myślą azjatyckimi schematami. To co uważamy za Rosję faktycznie nie może istnieć bez Ukrainy.

Taa... tylko do tanga trzeba  dwojga, Ukraińcy wyraźnie  nie chcą garba i są w tym niechceniu bardzo zdeterminowani a Rosja nie jest jeszcze gotowa na odrzucenie snów o imperium. Może nigdy nie będzie bo tym co ją odróżnia od Zachodu jest  brak kontestowania własnej tożsamości. My ludzie Zachodu tym właśnie różnimy się od ludzi z kręgów cywilizacji Azji. Kochamy buntowników, świętych szatanów itd. , dla innych cywilizacji jest to niezrozumiałe bo zaprzecza idei trwania. Wszystko przez tych cholernych greckich filozofów, he, he, he. Na Zachodzie ludzie mają mylne  wyobrażenia o Rosji, odnoszą się do  nieistniejącego już tworu. Błąd zarówno polityków jak i całych społeczeństw, do naprawienia ale jakim kosztem?! Czy dla Rosjan istnieje jeszcze szansa na europeizację? Zdaniem mła tak ale będzie to bolesne i to bardzo. Nie mam tu na myśli sankcji (  bo tam zaraz wlezo Chiny ale choćby nie wiem co nam propaganda hamerykańska wmawiała Chiny nie są pierwszym światem i to dla Rosjan nie jest jakiś specjalny zysk tylko bezbolesność gospodarcza  ) myślę  raczej o tym co Rosję kulturowo z nami  łączy, nikle ale łączy i co mogą w obronie własnej tożsamości  tolerować a czego nie.

Ukraina działa w trybie co nas nie zabije to nas wzmocni, Rosja mam wrażenie właśnie się mierzy z brakiem własnej sprawczości. Nie chodzi mła tu o militarną stronę konfliktu, choć  i tu ukraińska kampania obnażyła radości rosyjskiej kleptokracji i korupcji wszechogarniającej, chodzi o ten jazgot polityczny, o to sadzenie się ponad miarę, które przynosi skutki  odwrotne do zamierzonych. Jaki jest wynik  działań Wujka Wowy i jego coolegów? Przyspieszenie  odcinania się od bazy surowców z Syberii, bardziej realna dyskusja nad kretynizmami zawartymi w Zielonym Ładzie, rozpierniczenie bismarckowskiej polityki Niemiec i ukrócenie ich zabaw energetycznych co było chyba najbardziej istotnym efektem tego spotkanka w Wersalu, przyspieszenie tego co nieuniknione  czyli jakiejś integracji europejskiej,  która oby nie odbywała się pod  dyktando zamordystów ( czemu teraz należy poświęcić zdwojoną uwagę, nie walczyć z wiatrakami  tylko zamienić się w budowniczego wiatraków droga prawico, cisnąć te Makarony i Scholze, dać wolność gospodarce ale ograniczać rolę koncernów to może będzie znośnie ), reorganizacje NATO, która jest w trakcie. Jak na razie wzmocnione zostały solidnie  Stany Zjednoczone, Chiny nie narzekają choć mła ma wrażenie że  politycy chińscy nie są szczególnie ucieszeni rozwojem sytuacji. Wujek Wowa dał dziwny prezent -  truciznę z cukierkiem w środku. A wszystko dlatego że chciał cofnąć czas. No a teraz nastał czas zdjęcia maseczek, he, he, he i przebrań i przez polityczny przekaz widać nieco więcej niż zawsze. Mła zaczęła się inaczej martwić, "Kursk" się jej przypomniał i te parędziesiąt głowic nuklearnych, które rozpłynęły się w Rosji w powietrzu.

poniedziałek, 14 marca 2022

Codziennik - w oazie zwyczajności

Mła ostatnio zrobiła sobie wolne o netu bo po pierwsze primo praca ją dopadła w niedzierlę, co się czasem zdarza, po drugie secundo mła ma mnóstwo domowo - ogrodowej roboty i nie czas jej  teraz  doopkę leniwie w pieleszach domowych grzać przy monitorku  tylko póki ciepło  i sucho to mła tnie trawska, lawendy, szałwie  i róże i usiłuje z doskoku sprzątać w chałupie. Rąk nie czuje ale sprytnie okleiła palce w miejscach w których zazwyczaj robią się jej pęcherze i jak na razie nie ma bólu. Za to bolą ją nogi w kulankach od dźwigania zimą przybyłych  kilogramów i plecki ją bolą od schylania się w ogrodzie. Znaczy tradycyjny przedwiosenny zestaw strzykająco  - skrzypiący, da się przeżyć bo najgorszy moment, czyli chwilę rozruchu mła ma już za sobą. Na dworze byłoby miło gdyby nie to że mła widzi te zniszczenia po nocnych przymrozkach. Niestety w tym roku mocno ucierpiały ciemierniki, -7 stopni Celsjusza  to jest o te dwie kreski za dużo jak dla nich.

Mła stara się myśleć o radościach ogrodu choć ze względu na to co się teraz dzieje na świecie nie jest to dla niej łatwe. Mła oglądała sobie maki orientalne  Papaver orientale  'Snow Goose' wyuprawiane przez Sandy Worth. Odmiana prześliczna bo to taki bardzo, bardzo rozbielony róż płatków, niestety kosztuje mały korzonek cóś ze 16 złociszy a sadzenie jednego maczka na Suchej - Żwirowej  to jest nie tego. Mła powinna posadzić cóś z pięć roślin a to już robi sumkę. Hym... to jest czas innych potrzeb, może maki przecenią a jak nie przecenią to mła zostanie gapienie się na  fotki w necie i mlaskanie. Mła powinna bardziej  niż na mlaskaniu na fotki skupić się na przesadzaniu tego co już ma i doprowadzeniu w tym roku zarówno Suchej - Żwirowej  jak i  Podjarząbkowej do formy, bo ostatni rok nie należał  do takich  w którym człek mógł powiedzieć wow na widok kwitnień na obu tych rabatach. 

 

Ze spraw domowych to mła jest w trakcie serii prań. Na pierwszy ogień poszły moje łupy z lumperionka czyli lniane ściereczki, nóweczki jeszcze z metkami sprzed lat czterdziestu. Pewnie w jakiej babcinej szafie były zachomikowane, teraz mła będzie je używać do wycierania szkieł. Następne są zasłony i firanki, później narzuty i pościele. Ech... sporo tego. Mła zaczęła tyż tzw. wiosenne porządki, oczywiście od  sprawy  pilącej i w ogóle niezbędności, znaczy mła myje duperele a pierwsze ciepło wodo oberwały ceramiczne dzwonki. Na fotce powyżej macie tylko część okrutnej kolekcji mła, jest co myć. Mła tyż pracuje nad zającem, idzie jak krew z nosa ta praca. Jedyne z czego mła jest zadowolniona to z tego że na zrzut sukinkulentowych sadzonek jest naszykowana. Doniczki, osłonki, drenażyk, gleba - wszystko uszykowane i oczekuje. Mła się dokształca w dziedzinie dopieszczania sadzonek, ma nakrywajki i jakby co to ukorzeniacze.

Jak widzicie mła uciekła w zwyczajność, pewnie długo to nie potrwa ale da jej chwilę potrzebnego oddechu. W muzyczniku dziś coś zawsze na czasie czyli "Czas" zaśpiewany przez Beatę Rybotycką i Grzegorza Turnaua.

piątek, 11 marca 2022

Codziennik - w poszukiwaniu normalności

Mła  miała puścić wpis pandemiczny ale tyle się dzieje że mła postanowiła odpocząć od tego dziania. Nawet rozśmieszająca podróż exkanclerza  Niemiec "bez wiedzy niemieckiego rządu", któremu to rządowi powoli ale jednak zaczyna się palić u tyłka bo nagle się okazało że do tej odbudowy Ukrainy to niekoniecznie niemieckie koncerny a do tego Zielonego Ładu tyż so inni kandydaci, zasługuje wg. mła jedynie na wzmiankę. Trza na momencik  zatrzymać   się i troszki odpocząć, przypomnieć sobie że poza wojną trza jeszcze oddychać i że być może to jest takie nasze normalne oddychanie, które na jaki długi czas będzie musiało nam wystarczyć bo burza idzie. Mła ma już i nowe butki i całkiem nowy ogrzewacz do wody i zaraz będzie miała całkiem nową baterię kuchenną bo przyszedł ten czas, znaczy jest tak  że jeszcze się nic  nie dzieje ale zaraz będzie. Hym... bateria kuchenna mła wytrzymała 22 lata i jeszcze jakoś wygląda i działa, w porównaniu z tym co teraz masowo produkują to zakup podobnej to pewnie półka tak wysoka że mła nie sięgnie. Mła się nie może denerwować  więc nie będzie pisała o tej produkcji guana psującego się dokładnie w dniu końca gwarancji, o której wspominał Tomek w komentarzach  a Tatuś i Hydrauliczny dali mła wykład na dwa głosy. Mła tyż zasługuje na chwile wytchnienia więc tylko tyle napisze że jak dla niej to z Chin można kupować ceramikę i jedwab, albo inszą tkaninę, no i na tym się kończy. Niestety to jest zdanie mła a nie tych którzy nas w towar zaopatrują.

Mła  polazła do ogrodu dla zrelaksowania się po poszukiwaniach sprzętowo - śrubkowo - hydraulicznych, które musiała uskuteczniać jeżeli to jej oporządzenie ma pracować dłużej  niż 365 dni.. No i wkarw lekki miała bo to co jeszcze nie tak dawno w kumplecie miało wtyczkę to teraz jej ni ma za  to kosztuje tak jakby miało przynajmniej ze trzy a wiadomo że ogród działa kojąco. Trochę mła przycięła trawy, szałwie i lawendy, częściowo bo całości nie da się tak szybko z sekatorkiem oblecieć,  ale cóś jej nie rozgrzało to przycinanie  choć uspokoiło. Młą się boi przeziębić bo nie może sobie pozwolić na takie ekscesy więc polazła do domu. Koty za nic mają niskie temperatury i ciekają po dworze. Tylko Mruteczek wraca ze mła licząc na to że wyłudzi cóś poza kolejnością. Mła stara się nie łamać zasad, które sobie narzuciła odnośnie kocich posiłków,  ale nie zawsze jej wychodzi,  w związku z czym Mruciu ma jeszcze troszki zimowego bęcola a mła ma w nagrodę  mruczanki, ocierki i wogle.  Szczególnie wogle jest miłe bo w jego skład wchodzi robienie grzbietowego zająca  we śnie oraz cheek to cheek. Szpagetka ma nową ksywę - Rakieta. To nie mła  jest autorką, Maciek i Kacper ją tak nazwali a reszta sąsiadów podłapała i teraz tak jest wołana. To zadziwiające ale  Szpagetka poruszająca się na trzech łapach w biegu do gołębi jest najszybsza i niestety mła musiała jej ze sznupy wyciągnąć  wczoraj sukcesa. Na szczęścia sukces był tylko zaskoczony a nie skrzywdzony i szybko odfrunął podczas kiedy Szpagetka zabijała mła wzrokiem. Hym... dziś znów musiałam  posprzątać w pokoju Cioci Dany i Azy, taka cena odfrunięcia sukcesa. 

Teraz zaległości,  mła obiecała Psicy pokazać kumplecik śniadaniowy a Zdzichowi zapodać przepis na obrzydliwość z dzieciństwa, którą mła lubi a  insi niekoniecznie. Zaczynam od kumpleciku bo obrzydliwość z dzieciństwa zasługuje na osobny wpis. Psico w Sweterku tak oto wygląda  kumplecik śniadaniowy nabyty w cenie rozsądnej czyli jak go przecenili o 70%. Jak widzisz wzornictwo w sam raz dla starszej zdziecinniałej pańci, Mamelon zawsze wznosi oczy do nieba kiedy mła oczka zaczynajo błyszczeć z powodu kubeczków i talerzyków, mła ma bowiem gust przedszkolny. Nie wiem jak to się stało ale jest faktem że estetycznie  to mła nigdy nie wyszła poza grupę średniaków i cud znaczka z muchomorkiem i pierdonką. Rozwój  jej się zatrzymał z powodu nie wiadomo jakiej traumy. Rozwód rodziców   niestety muszę wykluczyć, bowiem  moi postępowi rodziciele z okazji swojego rozwodu usiłowali działać osłonowo z osobami trzecimi i się najedli wstydu - taa... po kim ona to ma? Siła fachowa stwierdziła że mła ma mechanizmy  i to takie że strach się bać.  Nie jest to dla mła chwalebne z tymi mechanizmami stwierdzonymi przez siłę fachową, upubliczniać właściwie nie należałoby  ale mła   nie skończyła z interesami z okazji rozwodu rodziców tylko na zauroczonej jej postawą moralną miłej pani psycholog, wiedza o paskudnym charakterze mła rozniosła się po rodzinie i nie tylko a poza tym mła jest stara i co jej tam.  Mła  więc z nieznanych  powodów po prostu uwielbia wzornictwo infantylne, nic na to nie poradzi. Skalę problemu z ceramiko śniadaniowo widać na pomniejszej fotce powyżej. Hym... to jest tylko jedna półeczka.

Teraz o doniczuszkach co  czekajo na sadzonki. Rozmiarów są różnych, bo mła przeca wie że sadzonka sukinkulenta jak się już przyjmie to zatrzymać jej rozwoju nie sposób, chyba że się ją złośliwie zalewa. Mła oblookała  że ma jeszcze zapasy doniczuszek do malowania, ma też  wykryte  źródełko doniczek nowych w niebiewskościach ( Mamelon wyśledziła ) i nie zamierza im przepuścić, choć w chałupie jak widać  na załączonych zdjątkach osłonków i doniczków mnóstwo. Musimy tylko z Mamelonem zorganizować grupę nabywczą bo powyżej  zakupu za 300 złociszy doniczki  można nabywać w cenach  hurtowych. Oczywiście  żadna z nas nie wyda na doniczki tych trzech stów, szczerze pisząc to  ze 150 złociszami tyż byłby  problem. Doniczki i osłonki w hurcie jednak 20% taniej więc żyjemy dylematem - brać albo nie brać bo kto ma dziś głowę  do doniczek i osłonek?  Mła jednakże chętnie ucieka w problem doniczkowy, pakowawczo  paczkowy czy też bardziej poważny - złapawczo Pasiakowy. Pasiak ma udać się na badania a kombinuje jak może coby nie iść, znaczy wraca po 20 a wychodzi raniutko, bladym świtkiem. Żre solidnie na  kolacyjkę i śniadanko, mła rzekłaby że za dwa koty, jednakże zgubił zimowe tłuszczydło w znacznie większym stopniu niż nasz cwany Mruciu, bardziej wygląda jak Sztaflik czy Szpagetka. Już nie kombinuje  nasz Pasiaczek z Kituchną, pomrukuje tylko ze złością kiedy Kituchnę słyszy nadającego w nocy. Pani od Pusia powiedział że Pasiak teraz przychodzi  "bawić się" z Pusiem, czyli tam się leje. Pusiu mu krzywdy nie zrobi, troszkę grubszy i większy od Pasiaka ale bardziej stabilnego charakteru.

No proszę, o czym normalnym  by mła nie pisała zawsze schodzi na koty. Hym... to mła jeszcze tylko doniesie o zwycięstwie Sztaflika wspomaganego przez Okularię w roli cheerleaderki nad Ocelotem II i o tym że na Kituchnę podobno nastawione są już dwie klatki. Zdaniem mła to i trzy to będzie zbyt mało. W klatce do tej pory wylądowali  pomyłkowo Szary spod 7 i brat Ocelota II, zwany Mruczkiem, Kituchna olał temat i nadal Easy Rider.  Co do zająca to mła chyba pomaluje mu wnętrze uszu w szachownicę. Nie czarno - białą, mniej klasycznie zamierza to wykonać. Dobra, tyle normalnego. W muzyczniku cóś odstresowującego.




środa, 9 marca 2022

Opowieść o pokusach związanych z kontaktem własnej nogi z cudzym pośladkiem

Jak zarzundzać za wszelko cenę  dalej czyli Wujek Wowa dobry na wszystko, tak w skrócie można by określić  politykę naszego zarzundu. Wujek Wowa samo zło przykryje wszystko co  nasz zarzund raczył niemiłościwie nam napiendrolić. Mła cały czas ma w  głowie te słowa Talleyranda  o tym że Polacy w XVIII wieku mieli tyle samo polityków podłych co reszta narodów, za to polityków głupich mieli zdecydowanie więcej. No i właśnie  mamy próbki. Ba, żebyż to próbki były, to koncert jest! Stary książę mawiał tyż "Z Polakami organizuje się tylko bałagan." i były to słowa prorocze. O ile ludzie mają prawo kierować się współczuciem i serduchem o tyle zarzund ma się kierować rozumem. Od prawie dwóch tygodni jest nas coraz wincyj i czas włączyć myślenie, nie tylko takie typu logistyka i jakby tu kasę "na uchodźców" wyciągnąć,  tylko takie jak rozładować wszelkie napięcia zagrażające stabilności naszego własnego państwa, które zaraz będą się pojawiać. Ja na razie nasza zarzundowa ekipa zabrała się powolutku do wkurzania własnego narodu, zmierzając w kierunku zmarnowania tego potencjału jakim jest zachowanie społeczeństwa w obliczu wojny u granic. Mła z dużo trudnościo zniosła ubierania się w cudze piórka przez zarzund z okazji sytuacji uchodźczej, bo działania straży granicznej i opóźnione o dwa dni  działania innych służb jakoś jeszcze zarzund w oczach mła ratowały, ale kiedy mła zapoznała się z tym tworem zwanym ustawą uchodźczą, to mła miała ochotę natentychmiast pobiec do Ukraińców, kupić im bilet do jakiego normalnego państwa i zapowiedzieć  żeby się nie oglądali bo  nasz zarzund czyha. Ukraińcy co prawda przyzwyczajeni do zdziwności, u nich tyż bezhołowie, jednak całkiem  całkiem armię przez parę lat wyszkolili a u nas to w razie  czego z obrono cieniutko, so chłopcy z OT bo my przeca państwo NATO.

Nasze zarzundzające zreszto pokazujo się jako mogo,  nawet ślepy się zorientuje w ciągu tyźnia że czas brać nogi za pas. Dyplomatycznie same sukcesy, bo choć  mła na ten przykład uważa że ktoś tu chce naszymi rączkami kasztany skrzydlate wyciągać, to pewne sprawy załatwia się cicho nawet jeżeli są tak jasne dla nas  jak ta że  wiadome kasztany nie powinny startować z lotnisk krajów graniczących z Wujkiem Wową. Tym razem to nie tylko nasze napitoliły, unijne tyż dyplomatołki. Amerykanie zdaniem mła są zainteresowani jak najdłuższym przeciąganiem konfliktu, opowiastki o humanitaryzmie to dla dzieci i bardziej upośledzonych wyborców, Rosjanie są zainteresowani jego jak najszybszym zakończeniem, może być na bardzo krwawo, podobnie jak Europa, z tym że ta wolałaby mniej krwi bo to później nieprzyjemnie kawę pić zalewaną wodą podgrzaną rosyjskim gazem. Ukraińcy są zainteresowani podmiotowością własnego państwa i możliwością dołączenia do Zachodu, Polacy są wystraszeni i czują że czas na działanie bo polityka to tylko interesy i nie jest wesoło  a zarzund polski to wręcz  "szaleńczo działa". To  zarzundowe działanie  jest dokładnie takim samym piendroleniem jak Polski Ład czy zarzundzanie srandemią, znaczy cóś napiszmy, ogłośmy i jakoś to będzie. Sytuacja  wokół nas jest niestety na tyle poważna  że jakoś być nie może. Nasi politycy  są bardziej zainteresowani wyprowadzaniem kapitału, uniknięciem odpowiedzialności za politykę srandemiczną i działania  niezgodne z prawem niż sprawami państwa. Kto tego nie widzi, ten głupi. Sorry że tak brzydko piszę ale inaczej się nie da. Jeżeli ktoś w tej chwili popiera to co robi czy też czego nie robi nasz zarzund, nie powinien się dziwić i narzekać jeżeli w wyniku  tego działania czy niedziałania zarzundu będzie mu nie halo. Pytanie czy jest któś w kraju na tyle ogarnięty żeby nie stawiać cudzych interesów przed naszymi, działać tam  gdzie te nasze interesy są zbieżne z interesem innych i nie dać się do niczego przekonać kiedy są rozbieżne?

Co dobrego? Pomysły typu zróbmy drugie Zaolzie poszły się beyać. W kraju będzie więcej broni i wreszcie pracują nad tym nad czym powinni pracować już 8 lat temu czyli nad ustawą o obronności. Ludzie myślą bardziej przewidująco  niż zarzund. Może kopnięte przez inszych polityczne wreszcie postawią na nogi polską zbrojeniówkę i z OT zrobią prawdziwą formację pomocniczą. Nie wiem czy jest nadzieja na odseparowanie politycznych od służb, ciągnie ich tam jak pszczoły do miodu. Co złego  to wiadomo plus pani marszałek Sejmu udupiająca śledztwo w sprawie inwigilacji obywateli za pomocą systemu  wyprodukowanego przez izraelską firmę mającą  powiązania z ... no zgadnijcie z kim? Tak, nie mylicie się - Wujek Wowa i jego chłopcy so w tle. Ciekawe ile osób zaswędziała noga i w ilu głowach pojawiła się myśl o połączeniu własnego odnóża i czyjegoś chudego tyłka przy słuchaniu tego oświadczenia? Mła się przyzna że jej się taka wizja nasunęła. Propaganda - następne zło, u nas przeca i tak nie publikują prawdziwych info z frontu bo się  Ukraińcy  pilnują. Rosjanie wypowiedzieli nam wojnę propagandową  i jest problem?  Jaki? Mła znów wróci do słów  Talleyranda - "Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda".  Nasi politycy nie różnią się zbyt mocno od Wujka Wowy, ich zdaniem nie zasługujemy na prawdę.  Widać to było z okazji srandemii, widać to i teraz kiedy określeniem putinowskiego trolla obdarzają ludzi osoby takie jak prezydent Francji, który od paru lat udupia własnych obywateli a z Wujkiem Wową interesy robił ku chwale francuskich koncernów aż niemiło. Jak kogoś tu można określić mianem  putinowskich trolli to zachodnio klasę polityczną, zresztą nie tylko zachodnią i u nas tego sporo. Ktoś tym pajacom  odgrywającym teraz obrońców wolności powinien lusterko przed gęby postawić.  Najwyższy znów mam  te brzydkie myśli o nogach  i ich kontakcie z pośladkami, daj siłę żeby mła się w Wujka Wowę nie zamieniła.

Wiecie czuję się   tak w klimacie zamieszczonych fotek -   czuje problem który zaraz będzie z lokum i nie tylko bo lokum i miska musi być doładowana bez zwykłego dla zarzundu złodziejstwa, żuję info które o niczym mła nie  informuję i siedzą sobie w bliskiej okolicy wilka i udaję zadowolnioną. Taa... i co najgorsze mam straszne  poczucie braku własnej sprawczości. Ech... w muzyczniku klimat lat 70.