Pogoda jest z nadal z tych dla mła dodupnych, dlatego mła przedstawia Wam dzisiaj wpis odmóżdżający. Czy pamiętacie taki filmik z Meryl Streep i Goldie Hawn o dwóch starszych aktorkach goniących za wieczną młodością? Hym... gonitwa weszła na wyższy poziom. Jak wiecie marzeniem wielu sześćdziesięciolatek jest tak sobie naciągnąć skórę na twarzy by wyglądać na trzydziestolatkę. Do tego wypchać policzki i nasączyć usta no i mamy już dwudziestolatkę. Taa... rzeczywistość jednak skrzeczy i człowiek po zabiegach medycy zwanej nie wiadomo dlaczego estetyczną, wygląda jak naciągnięta sześćdziesięciolatka z wypchanymi chomiczo polikami i tym czymś jak u glonojada. Real ma pewne ograniczenia i tu w sukurs przychodzą nam społeczniaki i tzw. filtry do obróbki fot. To są takie programy filtrujące rzeczywistość. Sprawa tylko z pozoru jest komiczna, jak się nad tym zastanowić filtry to jest coś wykraczającego poza zabawę. Do mła to dotarło kiedy zorientowała się że sporo osób jednak wierzy że Madonna wygląda tak jak na fotach z Instagrama. Sorry ale zaburzenie percepcji to groźna rzecz. Ludzie martwią się o sztuczną inteligencję i jej zabawy a jednocześnie nie chcą powszechnie dostrzegać zagrożeń, które cóś mało inteligentnie sami na siebie sprowadzają. Mła wie że granice starości szczęśliwie się przesuwają z korzyścią dla nas i to jest OK. Jednak zafałszowany obraz świata to już nie jest OK, to wpychanie ludziom do głowy bujd. Nie jestem pewna czy zabawy z filtrami powinny być kontynuowane. Mła cóś jest ciekawa jak wygląda niezafiltrowana staruszka z "now" . No i to by było na tyle.
wtorek, 23 lipca 2024
niedziela, 21 lipca 2024
Codziennik - zdychalnik
Mła na wszystkie komentarze pod poprzednim wpisem odpowie kiedy tylko będzie w stanie cóś z siebie wykrzesać. Czuję nadciągającą irytację z waszej strony bo mła tu nie odpisuje a powinna. Wybaczcie ale mł obecnie jest w fazie zdechnięcia, literki jej się mylą na klawiaturze i cholera wie ile będzie trwało napisanie tego postu. Mła tu nie chce narzekać, bo same wiecie jak upalna pogoda daje się we znaki paniom starszym. Zawsze się dawała ale mła od niedawna jest panią w zaprzeszłym wieku balzakowskim więc jakby nie była do tej pory pewnych rzeczy świadoma. Mła przyłazi z miasta i pada. Jestem w stanie pisać tylko w te dni kiedy nigdzie nie wyłażę, znaczy nigdzie dalej niż do ogrodu. Gdybym mogla cóś wymyślić to bym kombinowała jak tu przenośną jednoosobową klimę dla pieszych zrobić, no ale cóż - nie jestem w stanie rozwiązywać prostych problemów. Obejrzałam dwa odcinki "My Lady Jane", podobało mła się, choć echa po "Wielkiej" mła wysłuchiwała. Obejrzałam kolejny odcinek "Uznany za niewinnego" i pierwszy odcinek francuskiego "Vortex". Mimo że to wszystko rozłożone w czasie mła dość szybko męczyła się oglądaniem, czyżby już nadciągało otępienie starcze? Na razie optymistycznie zwalam na skutki aury tę niechęć do zainteresowania się losami serialowych bohaterów. Hym... jestem tak odmóżdżona przez pogodę i moją na nią nieodporność że nawet własny los mnie jakoś słabiej interesuje.
Jak mła już się przemoże i chce zainteresować żeby powiązać ten swój własny z tym zbiorowym, to tyż ma cinżko. Mendia radośnie zniekształcają obraz świata, bo ograniczają się do kilku wybranych dziedzin: ciężkiej depresji z fazą maniakalną która objawia się u mendialnych z powodu tego że nie są politykami a wyraźnie by chcieli, LGBT + jeszcze parę liter i ich ciężkiej walki z rzeczywistością ( jakby kto nie wiedział transom udało się wnerwić gejów i lesbijki do tego stopnia że nie wiadomo czy ruch się w tym kształcie nie rozwali ), jedzenia robaków ( jakbyśmy w życiu ich nie jedli ), tego jak bardzo mendia są potrzebne a media to może niekoniecznie. To wszystko jest tak interesujące jak solidna porcja flaków z olejem! Jeżu, zamiast rzetelnej informacji jakieś łzawe wynurzenia, komentarze tam gdzie powinny być wiadomości. Mła tu seriale w większej ilości męczą a co dopiero obrazek świata odbity w krzywym zwierciadle.
Mła w związku z tą ogólną męczliwością światem wirtualnym postanowiła sobie zapodawać go w nieco mniejszej ilości. Mła przeczytała wpisy ludziów swoich o Poznaniu i mieście Odzi, o sianokosach w tym roku mniej obfitych, mła przeprasza za brak komentów ale mła obecnie nie ma siły walczyć z tym kretynem bloggerem, który nie rozumie słowa "zezwalaj". W związku z mniejszym zapodawaniem sobie wirtuala, mła znalazła czas na wykonanie elementów wyposażenia wnętrza do tej miniaturowej chałupy, co to ma być pod kloszem. W wyrku pojawił się materac, dwie poduchy, pierzynka i miś przytulanka. Dziecinnieję na całego! Mła dopieszcza tyż sukinkulenty i trzeba przyznać że roślinki w dużej części się mła odwdzięczają. Niewdzięczne są za to kociszony, praktycznie 24 godziny są poza chałupą. Tylko wpad na krótki posiłek i jakbym madką kotów nie była. Towarzystwo podwórkuje i ogroduje non stop. Dobra, dziś nie ma żadnych fotek starych przepisów, nie mam na to siły. Dodam tylko Muzycznik z Wróbelkiem i Marleną i polezę oglądać lady Jane.
P.S. Mła dołącza kolejne fotki: łóżeczko z mininarzutką.
środa, 17 lipca 2024
Codziennik - grzych obżarstwa
Cóś dla mła ciekawszego od wieści zza Atlantyku i na pewno mniej dołujące niż strzelanie do ludzi. Mła była na kamienicznym ślubie. Ze stadem gości, kfiotami, toastem i jedną męczennicą w kapeluszu. Nie było nie iść, mimo upału, bo stara gwardia miała nakaz siedzenia w chałupie a tu przeca impreza do obejrzenia, suknia, bukiet i wogle. Geriatria by mła zagryzła gdyby mła się nie udała ( państwo młodzi byliby w stanie zrozumieć i wybaczyć niebytność mła ), więc mła zjeździła pół miasta ze stosowną wiąchą kwiecia by złożyć życzenia Oli i Michałowi na nową drogę życia. Ich zwierzyniec posypiał razem z geriatrią w kamienicy a mła się z sąsiedztwem obściskiwała, uśmiechała i wogle. No i notowała co i jak odszyte, szmaragdowy coolor sukni, umalowany pazurek pod tę suknię, bukiecik i maqulliage, fryzurę, buciki nude, wszystko to czego panie starsze były ciekawe. Nawet ten bukiecik z różowo - biało - łososiowych różyczek musiał być starannie obfocony, bo wicie rozumicie, geriatria przez te upały odcięta troszki od świata. Czymś przeca trza umysł zająć, ileż można katować tureckie seriale i żreć się o to czy Republika czy TVN ma rację. Geriatria wyraźnie była spragniona choćby ilości śladowych normalnego życia. Mła się nie dziwi. W związku ze ślubem mła niestety nie uczestniczyła w imprezie Gosinej, ominęła ją przerwa w diecie i chlanie winka w miłym towarzystwie ( na imprezce była też Ela ze swoim pieskiem Rudzikiem, któren jest szpicem śpiewającym uratowanym z pseudohodowli - mła jest zafascynowana tą psią osobowością ).
Mamelon jadła i popijała w moim imieniu! Z działki Gosi i Piotrusia zostały przywiezione ogórki i mła się tyż trochę trafiło w ramach rekompensaty za niebytność. Mła w ponierdziałek odebrała tę rekompensatę i przy okazji zjadła rekompensacyjny obiad u Mamelona. Jakby to ująć? - na czas jedzenia obiadu dieta została zawieszona. Na solidnym kołku, bo deser też był. To drugie odstępstwo, bo w niedzierlę usmażyłam geriatrii racuchy i sama jednego zjadłam. W końcu nie byłam na imprezie, należała się mła pocieszka. Wiem, bardzo nielegalnie to chlanie. Ukarałam się rozmyślaniem o tym jak walcząc sama ze sobą przeżynam. Hym... cóś mało budująco mła wyszło że dobrze że ze sobą a nie z kimś innym. Może jednak nie powinnam więcej myśleć na ten temat, bo jeszcze to całe żarcie kapuścianki pójdzie na marne. Ech... pracuję nad dokończeniem postu o włoskiej wyprawie wiosennej, ciężko mła idzie, senność ją morzy. Tak że sorry, macie króciutki codziennik z domowymi fotkami. W Muzyczniku nadal polskie country z lat 80 - tym razem Marylka. No i stary przepisik sprzed prawie stu lat z tygodnika filmowego "As". Mła nie mogła się oprzeć czarowi mleka kanarczego.
poniedziałek, 15 lipca 2024
Dzień wyleniałego szakala - z łobowiązku kronikarskiego
Co z tym zamachem? W tym terminie to zamach nie służy na pierwszy rzut oka nikomu, w listopadzie będzie pieśnią przeszłości i obrośnie w taką ilość teorii spiskowych, że przedmiotem sporu może być nawet to kto do kogo strzelał. Pewnie będą i tacy, którzy uznają że to Ryży wywalił do zamachowcy z polecenia Joe, który działał na rozkaz Deep State. Dla ludzi fakty są mało istotne, takie się we mła zalęgło przekonanie, kiedy zobaczyłam w jakim tempie narastają wokół tego wydarzenia teorie spiskowe. Czysta rozrywka. "Cudowny gest" byłego prezydenta wciśnięty między info o orędziu Bidena, przeczytać tytuł i olać. Istotne są: sprawozdanie z któregoś tam koncertu Taylor Swift, prognoza cen galona benzyny, co akurat ludzi najbardziej interesuje, narzekania na koszty opieki medycznej, narzekania migrantów na innych migrantów, wakacyjne premiery, haule, reakcje i tym podobne pierdoły. Zainteresowani polityką żrą się miło i wymieniają teoriami spiskowymi dla rozrywki ale ogólnie to jest wow, straszne to było, idziemy żreć dalej trawę w necie naszym powszednim. W necie widać że większość Amerykanów chciałaby innych kandydatów, to się nie przebija do mainstreamu, tylko dlatego że jest, a w przypadku Bidena było, celowo blokowane. Nie jestem przekonana że Trump zostanie prezydentem USA, za dużo czarnych łabędzi. Chłodno patrząc to ten zamach, wbrew temu co się wieszczy, nie będzie miał wielkiego wpływu na wybory. Co najsmutniejsze, w tej strzelaninie zginęły przypadkowe osoby. To jest tragedia, idziesz na publiczne zebranie i nie wiesz czy wrócisz do domu. Jak znam życie zaraz będzie jazda że to broń zabija a nie człowiek. Jak się żyje w kulturze wyrosłej na partyzanckiej historii sprzeciwu wobec władz kolonii to trudno żeby dostępu do broni nie było. Hym... w takiej Skandynawii też pełno broni, w Kanadzie, w Szwajcarii ale zdecydowanie rzadziej sięga się tam po broń, żeby do kogoś wywalić. Nie że się nie zdarza, rzadsze jest.
Co dalej? Nic. Cóś w stylu zabawy celebrytów. Niby ważne przemowy, niby ważne oświadczenia, nic co ludzie uznają za istotne. Przerażające jak wielu ludzi ma w doopie strzelanie do polityków, którzy też są w końcu ludźmi. Mła uważa że ta dehumanizacja to przez te mendialne cheerleaderki, dodajcie do tego cholerną obłudę i spoko można wymiotować. Szczyty z okazji strzelania do kandydata na prezydenta osiągnęło CNN, ale FOX też ma za uszami jeśli chodzi o kampanijną twórczość. Ludzie w średnim wieku i młodzi raczej siedzą na społeczniakach niż w telewizji, tam mają zapodawaną paszę, mimo tego dość trzeźwo widzą ten światek amerykańskiej polityki. Traktują obecną sytuację jak wojnę gangów, stojąc z boku. Dobra, teraz do ozdóbstw tego wpisu, ponieważ Amerykanie tuż przed konsumpcją żaby to mła wciapała motywy z żabich pocztówek. W Muzyczniku cóś country w wydaniu polskim, Krysia Prońko w starym teledysku z lat 80. Wizja radośnie kuriozalna ale fonia jak to u Krysi - świetna.
piątek, 12 lipca 2024
Codziennik - międzyburzownik
Upalność wielka między burzami, oddychać ciężko, zasypiać ciężko, budzić się jeszcze ciężej. Generalnie mła jest nieco zduźdana, no bo trudno przy takiej aurze nie być. Pocimy się wszyscy wyczynowo, geriatria ma zakaz wychodzenia, w związku z czym przemyka się bladym świtem nielegalnie na ledwie otwierający się rynek. Jeszcze troszki a będą o ciemoku wypełzać, muszę postraszyć wilkami i huhuństwem, coby ukrócić tę niesubordynację. Jeżeli wydaje się Wam to wszystko dręczeniem staruszek to macie rację, wydaje Wam się. Przykład krnąbrnej Wandzi, mamy Ewy, naszej padrugi, która to krnąbrna Wandzia wylazła z chałupy ranną porą, bo "No przecież Z. przychodzi, musiałam mieć lepsze ciasto!", następnie po tak zwanym zakręcie głowowym zaliczyła w dół wszystkie schody naszego przejścia podziemnego i tylko cudem niczego nie złamała ( 23 szwy to drobny szczegół ), upewnia mła że ma rację powrzaskując na geriatrię i stosując szantaż typu zadzwonię do rodziny. Mła wskazując na cały bezsens Wandzinego przedsięwzięcia ( Z. nie przyszła bo Wandzia bujała się z medykami na SORze ) chroni naszą geriatrię przed powielaniem cudzych błędów. Hym... geriatria niby to wie, niby wdzięczna... ale kombinuje na całego! W związku z tym mła od piątej rano rześka i z oczami jak talary.
Z frontu odchudzeniowego - mła zżera chłodniki, nie jestem w stanie przełknąć gorących zupek. W chłodnikach nie ma żadnej kapusty, bowiem stało się - nie mogę patrzeć na moje ulubione warzywko.
Mła się zaczyna obsesyjnie myśleć o słodyczkach. Kocie miziania nie zawsze wystarczają, tym bardziej że w upały koty wcale nie są skłonne do miziań. Opalają się w ogródku, co widać po futerkach.
Fotki domowe, troszki przepisów z tygodnika filmowego "AS", lata 1931 - 32 a w Muzyczniku Marlena, tyż tak mniej więcej z tych czasów.
środa, 10 lipca 2024
Upał mało senny
Oczekujemy na burzę, bo nas od rana nią straszą. Tak po prawdzie to mła jej nie czuje, na dworze gorąc straszny, koty się pochowali i śpią, staruszki się pochowali i śpią a mła cóś mało sennie ogląda kaktusy. Miałam w planach wyjście po wiśnie na rynek ale doszłam do wniosku że to nie jest najlepszy pomysł. Robienie dżemiku do zimowych naleśniczków poczeka a mła zmniejszy własne szanse na zdechniecie z gorąca. Na obiad dziś sałata z jogurtem, chyba dam radę przełknąć. Może, bo tak po prawdzie to mam mrożoną kawę. Pycha! Mła maluje części do kompozycji pod szklany klosz, Mamelon ma rację - mła jest infantylna do bólu, tylko zabaweczki jej w głowie. Taa... No a kto kupił ceramicznego ptoszka z pot pourri?! Gajowy Marucha?! Mła nie tyle czuje niesłuszność tych twierdzeń na temat swojej osoby, mła odczuwa że wszystkie so w jakimś tam stopniu infantylne tylko mła jest szczera wobec siebie istota i tak, mła przyznawa z dumą - jestem przedszkolakiem z prawie sześcioma dychami na karku! Dlatego teraz jest upaprana zieloną farbą a dokumenty pracowe odłogiem leżo. Wczoraj nad nimi ślęczałam, teraz czas na upaprunek.
Gibon miał drugą operację, tym razem wydostał się cwanie z kojca i zeżarł swoją puszkę wraz z opakowaniem. Dohtory wyciągnęły, całe zdumione bo numer z tych rzadkich. Jutro do Gibona przychodzi umówiona behawiorystka, będzie rozmowa o lęku separacyjnym. Dziś Gibon zdjął sobie szew, na szczęście pod szwem już wygojone. Kołnierz miał ściągnięty ledwie minutkę. Mrutek miał ropnia na uszku, to po tej awanturze z Lucasem o wyganianie do domu. Mimo upału wygoiło się ładnie, Mrutek teraz uzupełnia siły, które stracił na zwalczenie infekcji. Znaczy żre jak SUV paliwo. Mła Wam teraz zapoda stare przepisy w sam raz na upał, to z "Bluszczu", w latach 30 XX wieku tak lody kręcili.
P.S. Pan Krzysiu się przyznał - mieszka z Malwinką. Malwinka jest szara, pręgowana i ma trzy miesiące. Zdążyła olać Pana Krzysia, bo na czas nie wymienił żwirku. Jeszcze wczoraj Pan Krzysiu, który w życiu kota nie miał, nie chcial i wogle, deklarował hodowanie kocicy twardą ręką. Dziś mimo upału karnie jechał po żwirek delikatniejszy dla łapek i wędkę. Po powrocie bredził o matach wodnych dla kota, chyba upał mu zaszkodził. Spodziewam się "wyścigu zbrojeń", Pan Macenty przeca może poczuć się sprowokowany do zakupu najnowszego wynalazku w dziedzinie rozrywka dla kota. W końcu Czarna z ABBY jest tego warta.
P.S. W kamienicy pojawił się kolejny mały, szary ze zrzutu. Odebrany takim co nie powinni mieć nic żywego. Ola z Michałem przynieśli, wiadomo już że gnojek zostanie bo Fanta, dama kapryśna, zaakceptowała. Na pięterku zakocone po kokardę, Gienia tęsknie ogląda nowe foty Coco. Ech... U Psicy nadal trwają konkursy na koci personel.
W Muzyczniku "Les roses blanches" śpiewa Berthe Sylva. Miła melodyjka ale smutne słowa, prawdziwa chanson française, śpiewany valse - musette, zwany inaczej java. Gra dla Was też Django Reinhardt. Do 1945 roku valse - musette + jazz manouche czyli cygański jazz, to była najbardziej popularna muzyka we Francji, cóś na kształt ichniego disco - polo, takie disco - franco, he, he, he.
wtorek, 9 lipca 2024
Kraina uśmiechu
Mła poczuła się w łobowiązku czym prędzej donieść że nasza kraina uśmiechu to tak jakby kraina grymasu. Znaczy jest jak wszędzie, bujamy się z naszymi politycznymi, którzy bujają nas. Mamy obecnie nadal sezon powyborczy, zaraz będziemy mieli sezon przedwyborczy i generalnie jesteśmy lekko tymi sezonami zmęczeni i cóś troszki wkarwieni. Każdy o cóś inszego się nerwuje ale jak ludków podpytać to wychodzi na to że denerwuje ich brak zmian. No bo nie o take Polskie itd.
Jak obecnie jest? Jest nijak, so opowieści o rozliczeniu ale coraz bardziej te rozliczenia iluzoryczne. Niby Fundusz Sprawiedliwości się wysypał, niby prokuratura działa ale jak przychodzi co do czego to dość powszechne jest odczucie że nic nie działa a tu jakieś markowanie działań odchodzi. Nie że ludzie aż tak msty spragnieni ale był obiecany porządek i rozliczanie z nadużyć, to ludzie oczekiwali zrobienia porządku i rozliczenia z nadużyć. A tymczasem mieliśmy przedstawienia pod tytułem komisje śledcze, akty oskarżenia wobec co najwyżej drugorzędnych polityków i... No i co? Mła wie że młyny sprawiedliwości mielą powoli ale tu może zaraz nie być czego mielić. Mój boszsz... jedyne czego oczekuje wyborca to skuteczności i spójności a tu słabo z jednym jak i drugim. Dopiero teraz majo być jakoweś ciekawe przesłuchania, jak mła zna życie wyjdzie kapiszon. No dobra, nie ma prawdziwych igrzysk to co z chlebkiem? Ano tak sobie, wszystkie czekajo na kasę, która niby jest, z tym że jej nie ma. Na chwilę obecną widzimy zamilczenia i uniki, kpiny z obywateli, pokazy niekompetencji kolejnych przygłupów oraz nadal trwające ograbianie i dokręcenie śruby społeczeństwu ( od eko idiotyzmów zaczynając, poprzez niezrealizowaną obietnicę kwoty wolnej od podatku i usunięcia tej nieszczęsnej, wprowadzonej przez PISdniętych składki zdrowotnej, będącej w istocie kolejnym podatkiem, potem kolejne podwyżki cen energii, udawanie że NFZ działa, na planach budowy CPK, co to ma nie być CPK kończąc ). Kasy ni ma.Powoli, powoli, kończy się miesiąc miodowy rzundzących i ludu. Rzeczywistość skrzeczy a ludzie ten skrzek słyszo. Przykład z podwórka ódzkiego z cyklu "Co robio korpo w naszym kraju?". Tera będzie o tym co robio z prawami pracowniczymi. Polski pracownik jest za drogi, zatrudnia się Ukraińców i wykorzystując polskie prawo niemiłosiernie się ich eksploatuje. Zero urlopów, płacy za nadgodziny i tym podobnych socjalistycznych głupot. Koncerny rodem z Reichu tak lubiejo. Nie mam nic przeciwko sile roboczej z Ukrainy ale za to mam dużo przeciwko różnemu traktowaniu pracowników, bo to jest po pierwsze niesprawiedliwe, po drugie szkodliwe dla rodzimej siły roboczej. Już się robi problem ze znalezieniem pracy przez Polaków, choć ciągle słychać narzekania jak to pracowników mało. Sorry, bardzo tanich pracowników jest mało. Takich, których praca jest nisko opłacana więc zysk dla korpo większy. Słabo opłacony i przeszkolony pracownik to niższa jakość produktu Made in Poland, co zdawa się nie mieć dla rzundzących znaczenia. Hym... jedyne czym Europa może konkurować jeszcze ze światem to jakością. No bo te korpo tak inwestujo. Taa... a jak tam ze zwolnieniami podatkowymi? Gdyby Ukraińcy podlegali od A do Z pod polski kodeks pracy firmy płaciłyby wincyj. Wszystkim. No chyba żeby w imię pretekstu konkurencyjności chciały wynieść produkcje poza Europę i prędzej niż później płacić solidne cła za badziew, którego nikt by tu nie kupił. Mła bardzo nie podobie się polityka rzundu wobec korpo, nie tylko Big Techu. Jest znacznie bardziej dupowłaźna niż polityka Brukseli.Ludzie widzą że to nie uśmiechnięta Polska a szyderczy rechot zarzundzających więc jeszcze troszki a dojdziemy do ośmiu gwiazdek z taką uśmiechniętą. No bo nie na to się umawialiśmy. Nie na dopieszczanie korpo, to jest 2024 a nie 2004. Taką metodą to z boomersa można zrobić zetkę. W końcu padnie pytanie "Po co mamy tak robić padając na twarz, skoro na koniec miesiąca większość zysków z tej pracy rozpływa się gdzieś tam, my otrzymujemy grosze a protest w sprawie tej paskudności to sobie możemy włożyć, bo Ukraińcy czy Hindusi będą robić za marne rupie, nie dlatego że bardzo chcą tylko dlatego że innego wyjścia nie majo?" Jak jeszcze sobie doliczymy zrujnowane zdrowie i kiepściznę NFZ, brak czasu dla rodziny i dla siebie, zdewastowane środowisko, bo korpo przepisy środowiskowe naginajo namiętnie a na koniec uświadomimy sobie że to my jesteśmy głównym płatnikiem podatków w tym kraju, bo korpo jest dopieszczane, to rzundzące mogo się zdziwić że po miesiącu miodowym będą mieli zaraz do czynienia z pozwem rozwodowym i oświadczeniem że nigdzie nie jest przyrzeczone że prezydentem Polski zostanie któś z koalicji 15 października. Po doświadczeniach z kapitalizmem na maxa i oligopolami, ludzie bardzo lubio słuchać opowieści o protekcjonizmie, radościach socjalu i końcu globalizacji. Nie można ich za to winić, mła w końcu też chce dobrych zarobków, silnego i sprawczego państwa, dobrych usług publicznych, wysokiej jakości żywność i produktów oraz work - life balance.Mła chce, inni tyż chcą. A co do tej pory dostaliśmy? TVP której niemal nikt nie ogląda, bo zarzundolubni oglądają nadal TVN a sierotki po PISie przeniosły się do Republiki, promil obywateli będzie mógł korzystać z opłacanej przez państwo procedury in vitro, niższy jest VAT dla kosmetyczek, kretyńskie naciski na kredyt 0%, co jest tak gupie że od razu wiadomo że chodzi o przekręt, 100 urzędników działających w randze ministra, przelewy z budżetu państwa na nader liczne NGOsy, stowarzyszenia i fundacje przyjaciół obecnej władzy, programy idiotycznych dopłat do elektromoblilności - ostatnio rowerki lekstryczne, pushbacki co to były złe teraz są dobre, 800 na plusie, program edukacyjny "Na złość Czarnkowi". Czy tylko mła ma wrażenie że średnio z tymi zmianami? Dobra, rozdawnictwo PISdniętych było z pożyczek, które musimy spłacić - 950 miliardów peelenów w 8 lat. Zaprawdę sporo, mła zawsze martwiło rozdawanie pożyczonej kasy na prawo i lewo, jednego Gierka już w swoim życiu przeżyła i odsetki od odsetek spłacała. Hym... to może zaczniemy cóś robić żeby obywatele godziwie zarabiali. No wicie rozumicie, mniej socjali za to większe zarobki. Większe zarobki to większe podatki, więcej kasy z podatków to ten dług można zacząć spłacać i jeszcze na polepszenie jakości usług publicznych by się cóś uszczknęło. Biznes się kręci, te klimaty. Taa... zarzundowe cóś głuche, sprawy ważniejsze majo. Wszak zaraz następna kampania wyborcza. "Ridi, Paglliacio, sul tuo amore infranto..."Dziś za ozdóbstwo robią prace postimpresjonisty z kręgu nabistów, Édouarda Vuillarda, malarza codzienności a w Muzyczniku boski Luciano śpiewa Leoncavalla.
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,luciano_pavarotti,vesti_la_giubba.html
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,luciano_pavarotti,vesti_la_giubba.html










