Hym... no tak, koncepcje są dwie: pierwsza - Pasiakopodobny miał tako potrzebę bycia adorującym z bliskości że aż przysiadł Jezuska ze żłóbkiem zusammen, druga - Pasiakopodobny miał tako potrzebę bycia adorowanym że postanowił zająć żłóbek, Jezuska zależeć i samemu robić za Pana Stworzenia. Pięknie i biało na dworze a Wujek Wołodia zakręcił gaz, będzie nastrojowo, ho, ho, ho! Palimy w piecach i kominkach i niech lepiej w tym prawie świętym dniu nikt nie piuknie o niczym zielonym, a o łączeniu słowa zieleń ze słowem porzundek lepiej nawet nie myśleć. Liczymy na to że renifery Mikołaja nie poplączo ani nie zerwo drutów lekstrycznych bo będzie jeszcze bardziej nastrojowo, ho, ho, ho!
piątek, 24 grudnia 2021
Wrzuta wigilijna - Jeżusek
czwartek, 23 grudnia 2021
Świąteczność grudniowa
Bla bla bla, tytuł posta zgodny z najnowszymi tryndami. Hym... z jednej skrajności w drugo, albo święta tak chrześcijańskie że aż najgorliwszych chrześcijan odrzuca albo tak poprawne politycznie że nie wiadomo po co świętować bo wszystkich można urazić, łącznie z tymi którzy świętujo przesilenie zimowe i Wielkie Odcedzanie Makaronu. Że też ludzi tak rzuca w skrajności. Nie da się ukryć że mła nie przepada za polokatolo czyli polskim katolicyzmem ludycznym, płaskim, łobrzędowym, kruchciano - klernym, pokazującym nieraz gębę która u Gombrowicza by otrząsy spowodowała, a u mła od czasu do czasu powodujo cóś na kształt stuporu. Wicie rozumicie na nos przekładając to polokatolo nic nie ma z dyskretnej woni butwienia i chłodu, charakterystycznej dla starych kościelnych budynków, to raczej zapach zeszłorocznej kiszonej kapusty, którą źle przechowywano. Zwyrodnienie kultu i obrzędu, pornografia wiary, jakieś smętne echo XVIII wiecznych dewotów "odpuściki" zbierających. Stadium schyłkowe. Jak się bliżej przyjrzeć to cud że licencji na chrześcijaństwo temu najbardziej licznemu odłamowi "wierzących" nie zabrali. Z drugiej strony politycznie nadpoprawni, inny rodzaj zdebilenia. Chrześcijańskie korzonki naszej współczesności zakopać coby nikogo nie urazić i udawać że my "neutralni światopoglądowo" ( neutralny światopoglądowo to jest dżdżownic ) od lat tysiąca i ten epizod rzymskokatolicki to nam się tak przydarzył a Cyryle i inne Metody to nas nigdy nie odwiedzały i my w ogóle nie wiemy o co z tymi cerkiewnymi chodzi. Nigdy się za naszo zgodo u nas nie zalęgły protestanty i spoko - to się na chrześcijaństwie nie skończy, ci od judazimu to tylko przechodzili koło płota a te wszystkie muslimy co u nas od wieków mieszkajo to my nic o tym nie wiemy, któś podrzucił. To się wszystko nigdy w zgodzie z naszo wolo nie działo, żadnych słowiańskich wierzeń w religię chrześcijańsko nie wplataliśmy, zawsze mieliśmy "zdrowy, naukowy osąd" tylko nas zbradziażyli. I teraz się będziemy odcinać od tego czego naprawdę nie było więc precz z chujinką i przede wszystkim z życzeniami dla grudniowego jubilata. Wraże symbole usuniemy i będzie jedna wielka szczęśliwość!
Z sukinkulentami i z ludźmi jest podobnie. Można przeszczepić rośliny żeby żyły na cudzych korzeniach. Da się, dla niektórych pięknych odmian kaktusów niewytwarzających chlorofilu to właściwie jedyna szansa na dłuższą egzystencję, problematycznie się jednak robi kiedy trza żyć bez korzonków. Są ludzie którym korzenie nie pozwalają latać ale ptoków niebiewskich i aniołów nie ma znów tak wiele, z większością ludzi bez korzeni dzieje się jak z kaktusami - jeżeli będą odpowiednie warunki to korzonki zaczną wyrastać i bez gleby w nadziei że trafią na jaki kawałek czegoś wokół czego będą się mogły opleść, ustabilizować i zacząć "nabierać ciała". Potem nawet zakwitnąć i wydać nasiona przedłużając ewolucję gatunku ( tzw. mnożenie wegetatywne ma tę ciemną stronę że nie rozwija a jedynie powiela wzorzec, genom ten sam co stwarza ryzyko niedostosowania gatunku do zmieniających się warunków - tak giną gatunki którym natura nie pozwoliła ewoluować, bardziej skomplikowane niż pantofelek czy tam inna euglena zielona ). Jeżeli warunków nie będzie to rośliny pozbawione korzeni zamrą. Mła jako człek ogrodowy twierdzi że dłuższe życie roślinków okazałych bez korzonków jest możliwe ale ewolucja nie. Ciekawe że tzw. zwolennicy postępu od zawsze robią ten sam błąd - zakładają że ignorując korzenie, nie dbając o nie, zbudują coś nowego. Po paru dziesiątkach lat wracajo do punktu wyjścia a to budowanie przez nich nowego wcale się dobrze ludziom nie kojarzy. Mła nie jest istotą zawierzającą co nie znaczy że mła jest cinżko wyalienowana z chrześcijaństwa obrządków różnych, że jest pozbawiona ciągot metafizycznych wypracowanych przez pochylanie się w sztiblach na świętymi tekstami czy jakoś tak niemal bezwysiłkowo nie rozumie czym jest uznanie ograniczeń ludzkiej woli w religii proroka. Dla mła to wszystko składa się na habitat w którym żyje, funkcjonuje społecznie bo gdzieś tam w odległej przeszłości słowiańskie wierzenia opisujące i determinujące świat jej przodków napotkały insze religie ( i innych przodków ). A teraz mła ma zapomnieć o tym wszystkim co ją tworzy i nie ćwierkać o Bożym Narodzeniu żeby innych ( których? ) nie stresować. Zdawa się że jedyni których to stresuje to ćmoki które nie przerobiły lekcji historii.
Mła nikomu nie narzuca sposobu spędzania świąt, podtrzymywania tradycji itd. ( jak któś uwielbia łazić po marketach coby się dać głuszyć jingobellsami i być napastowanym przez facetów w czerwonych ubrankach to jest jego prywatna sprawa, mła się może co najwyżej dziwić, czemu daje wyraz - niejeden ) ale państwo świeckie nie może ignorować historii ludzi którzy je tworzą, ich obyczaju. Czym innym jest krzyż w sali sądowej który jest po prostu nie na miejscu bo to mylenie porządków ( królestwo tego od krzyża, przypominam uczestnikom katechezy szkolnej czyli cinżko niedouczonym, jest nie z tego świata ), a czym innym jest powszechność obyczaju wywodzącego się z religii, który stał się zjawiskiem kulturowym, właściwie ponadreligijnym ( co dobrze widać a właściwie słychać - piosenki świąteczne to nie kolędy ale obrosły wokół Bożego Narodzenia, nie inszych "zimowych świąt" ). Czymś co stanowi o tożsamości. Wszystkie urzędowe, odgórnie narzucone próby modyfikacji tożsamości kojarzą się mła źle - nowa, qurna, świecka tradycja! A próby wprowadzenia nowych świeckich tradycji dziwnym trafem majo miejsce wtedy kiedy polityczni nie radzo sobie z ekonomio, wzmożenie ideowe ich wtedy naciska czy co. Kiedy mła czyta o cudownych pomysłach nadpoprawnych to ma wrażenie że oto lustrzane odbicie katolopolo widzi, znaczy prawe jest lewym ale ryj ten sam. Mła tak sobie wtedy marzy żeby ten Mikołaj co w niego wcale nie wierzy przyniósł niektórym nie tyle wiązkę rózg co taki solidny bat, tak nieświątecznie jej się robi. Dla mła mógłby ten Mikołaj, Gwiazdor czy też Aniołek tako mało paczuszkę z wolnością przywlec. Taką w sam raz, coby mła mogła ustawić kole tego worka ze zdrowiem co dostanie, he, he, he. A dla Was Wszystkiego Najświąteczniejszego, takiego jak sobie sami wymyślicie, zarządzicie i lubicie obchodzić. Pokój Ludziom Dobrej Woli! W muzyczniku kolęda polonez ( na przekór nadpoprawnym ), tekst przepiękny, Karpiński na pewno umiał pisać pieśni religijne, z resztą to mu różnie wychodziło.
środa, 22 grudnia 2021
Codziennik grudniowy
Na naszym osiedlu cóś mało przedświątecznie - puszki śmieciowe kradną. Z tych mniejszych. Mła tyż została opuszkowana co rzecz jasna nie wpływa na słodycz jej charakteru. Puszki znikajo tuż przed przyjazdem śmieciarzy co sugeruje że kradno nie tylko puszki ale i nasze śmieci. Do czego to doszło, he, he, he. Pasiak z buźko OK ale usposobienie cóś ucierpiało. Po tym chodzeniu mła wokół najchorzejszego kota Pasiakowi zamarzyło się być władco stada. Fajnie tylko że to miejsce jest od dawna zajęte i teraz mła się boi żeby Pasiak kolejnego ropnia nie podłapał bowiem są pewne sprawy na które Szpagetka ma tzw. pogląd jednoznaczny. Mimo tego że Szpagetka jest zaledwie połową Pasiaka to Pasiak już oberwał i to wcale nie lekko. Za próbę zagarnięcia najgłówniejszej poduszki, znaczy uwalenia na niej cielska. Było żalenie się , muam musiała dopieszczać i podrapki plus ugryzienie na wszelki wypadek rivanolować. Szpagutkowska wyszła bez szwanku, sama nie wiem jakim cudem. Może drobniaczka ciężej złapać i kła wbić. Muam pociesza Pasiaka ze wszystkich sił i obiecała mu stanowisko księcia. Pasiak do się dochodzi przy wsparciu Carewicza wylizującego rany a Szpagetka zalega na poduszce. Sztaflik i Okularia ogłosiły désintéressement. Szpagetka w ogóle ostatnio imperatorowieje, każe do siebie ćwierkać Szpagetko Lalkowna ( to po ociestwie, bo Szpagutkowska wbrew faktom - tym gorzej dla faktów - twierdzi że jest córcią Lalusia ), na prośbę mami coby ocalało "nóżkę" oszczędzała i nie popylała za gołębiami jak dzika odpyskowała mła że "Jak czeba będzie to kupisz mami wózek i dobrej firmy ma być!", no i zajęła cało poduszkę. Taa... mła teraz nie ma na czym śnić o Szpagutkowskiej wyprzedającej dzięki lekstrycznemu wózku Mrutka w biegu do gołębi. Rydwany miauczące. Ech...
Politycznych mła się stara nie słuchać tylko uważać na to co robio. Trza mła to robić bo oni sami cóś nie uważajo. Ludziska obecnie zajmujo się obroną tzw. wolności słowa ( w wykonaniu stacji o inszym profilu propagandy niż reszta, no ale cza jej bronić choćby dla zasady ) a tymczasem cena kaszanki powolutku zmierza w stronę ceny kawioru. Będziemy mieli podwyżki i tarczę ochronną, mła nie bardzo pojmuje o co biega w tym spektaklu. Jak zarzund ma jakieś piniądze to może niech dokapitalizuje swoje spółeczki energetyczne a podwyżek nie robi, po co to ondulowanie mgły jak jeszcze vat chco znieść? Zapętliły się nasze zarzundzające, koszty robio po całości, biurwokracja pracuje sama na się, ekonomisty majo pomysły typu co jeden to lepszy. W EU cóś wcale nie lepiej, tam tyż majo pomysły, mła z rozrzewnieniem wspomina czasy kiedy ich nie mieli. Miotajo się z jednej skrajności w drugo a porządnych podatków korporacyjnych nadal niet. W dodatku covidzianstwo się szerzy choć już bokami robi. Omicron jest tak durnie dęty że macki opadajo, obeszczenia - czepienia, wyraźnie zmierzamy ku opcji granatem oderwać władzę od koryta a następnie tak starannie dać po łapach żeby na długo zapamiętała. Po raz enty teoria spiskowa stała się faktem - paszporty tylko za nowym wyczepieniem ważne, kop w chuderlawy tyłas von der Leyen i towarzystwa powinien być wykonany podkutym butem. Mła zresztą od dawien dawna ćwierka że zawód polityka jest zawodem upadłym, cóś z tym trzeba będzie prędzej niż później zrobić i spadnie to na pokolenie srajfona i kawy sojowej. To będzie niezłe przebudzenie.
W domu mła usiłuje sprzątać a Małgoś co i raz usiłuje wysyłać mła po cóś do sklepu. Daję odpór i to ostry, bowiem dwa razy w tyźniu mła robi większe zakupy i to jest czas na listę zakupową. Małgoś wyraźnie się nudzi i za rozrywkę majo robić zakupy w wykonaniu mła. Po pierwsze primo mła ma insze zajęcia, po drugie secundo to mła nie widzi potrzeby kupowania takiej ilości żarła w celu zapełniania puszek śmieciowych ( tym bardziej że ich liczebność uległa zmniejszeniu ). No cóż, Małgoś spędzi święta bez towarzystwa kilograma szynki ( nie do przejedzenia bo Małgoś ma na wędlinę długie zęby ), kilograma karpia ( je tylko jeden kawałek na rok i szlus "bo mnie już nie wchodzi" ), jakichś straszliwych ilości kwaszonej kapuchy którą i tak jadamy przynajmniej dwa razy w tygodniu. Pierniczki i makowca dostanie więc słodyczasto bandzie, zupa grzybowa tyż w planie i kompot z suszu. Małgosine dzieci przywiozą jabłecznik i piernik oraz pierwś indyczą do pieczenia i ten kawałek karpia. Starczy, ileż można jeść? Małgoś wkurzona bo święta nie po jej myśli, nikt się nie zamierza się narabiać, po sklepach z wywieszonym ozorem latać i padać na ryjek tuż przed wigilią. Taa... mało tradycyjnie. Małgoś twierdzi że czas umierać, mła za to twierdzi że czas dożyć kolejnej rewaloryzacji ( u Małgoś siły witalne wzbierajo jak się jej przedstawi wizję uszczuplenia dochodów "złodziei" czyli państwa poprzez pobieranie przez Małgoś stosownych świadczeń ).
Kolęda z czasów II Wojny Światowej dziś w muzyczniku, mła bardzo ją lubi. Smętna, mało pastuszkowa i kolędziasta.
sobota, 18 grudnia 2021
Codziennik - coraz bardziej świątecznie
Pogoda fujowa, przez większość tygodnia szara zawiesina była w powietrzu, wszechogarniająca wilgoć ( dopiero wczoraj u mła na krótko, paręnaście minut ledwie, niebo nabrało coolorów zdechłego żółtawego różu i ostrej ultramaryny ). Cóś mało nastrojowo, no chyba że takie smętarne klimaty. Mła się nie podobie ale co zrobić, przeca zawiesiny osobiście nie rozdmucha. Szczerze pisząc to mła zdecydowanie wolała ten lekki mrozik i śnieżek niż tę snującą się jesienność w grudniu. Mła obejrzała prognozę na święta i zdawa się mła że pogodowo to będą śnięta, biało i rześko już było. Nie jest ta pogoda sprzyjająca świątecznieniu ( świątecznienie to te wszystkie sprawy które człowiek musi załatwić zanim zacznie świętować ), znaczy mła się nie chce sprzątać, piec a nawet ubierać chujinki. Mła zamyśla sobie w tym roku jeno stroiki zrobić a może nawet tylko jeden stroik, bo po prostu mła jakoś nie ma melodii na ustrajanie całej chałupy. W tym roku za świąteczność robi cóś zupełnie inszego - mikołajizm. Mła uważa że tak naprawdę święta to nie zakupy szalone po marketach, bombki wypaśne, chujinki ustrojone, makowce pieczone czy nawet pasterka, święta to ludzie ( zaraz po źwierzętach ). Rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, znajomi a nawet ci których nie znamy. Święta to schroniskowe skarbonki, zbiórkowe kartony, dopytanie się kto i jak je spędza bo to bardzo różnie jest, wielu ludzi jest zbyt dumnych ( nie pysznych, tylko pełnych godności ) żeby przyznać że nie zawsze tak jakby chcieli. To nawet nie o kasę na wyprawianie imprez świątecznych chodzi, czasem tylko o pogadanie z drugim człowiekiem który może nie mieć do kogo gęby w święta otworzyć. Takie czasy nam nastały że rozmowy z drugim człowiekiem są na wagę złota. Wiem że się czasem nie chce, że człowiek by się zaszył w wyrze i pierdoły świąteczne oglądał w tevałce albo kompie, wicie rozumicie opowiastki jak to wszyscy dla się są mili a renifery nie brudzo ulic sami wiecie czym. No ale trza się zebrać w sobie, zrobić sobie samej czy samemu opowiastkę na żywo, nawet jak kłopot z załatwieniem reniferów. Cinżko jest więc ho, ho, ho się przyda nam wszystkim. Koniec z dupandą, czas na święta!
Mła od dawna ma wylane na tradycyjne obchody wszelkich świąt, obserwacje etnograficzne świąt po polsku jej nie kręcą bo temat zna od podszewki. Mła ma nadzieję że w tym roku jej rodacy się nie pozabijają przy świątecznych stołach z okazji polityki czy czepionek. Mła by bardzo chciała żeby do ludziów jedno dotarło - że jadą na tym samym wózku. Polityczni dają wszystkim do wiwatu niezależnie od tego jako opcje reprezentujo a czepieni za jakiś czas ( pół roku albo i trzy miesiące wg. projektów pfizerowych ) zostaną nieczepionymi więc o co kaman? Nie dość że karp, nie dość że kapucha to jeszcze trza się dobijać przy stole tematami które źle wpływajo na trawienie? Tak nam wszystkim dodpunie, mrą zaczepieni i niezaczepieni, ci co powinni nas leczyć leczyć nas nie chcą, czy jeszcze musimy sobie skakać do oczu bo problemów mało? Oby sobie ludziska odpuścili takie tematy bo nasza ochrona zdrowia to i tak ledwie dyszy a jak jeszcze trza będzie rannych zszywać to kipnie na amen i nie będzie komu w sylwestra ratować kretynów od petard. Przeca jest tyle ciekawszych spraw o których można pogadać. No, chyba jest? Bo jak nie ma to cóś dziwnego, niespecjalnie mła radującego się z nami dzieje. Jak się mamy żreć albo męczyć bo tematów wspólnych brak to może by tak przestać udawać i odpuścić sobie świętowanie jak z reklamy telewizyjnej. Bo to żadne świętowanie tylko skorupka składająca się z pustych obrzędów. Nie lepiej poszukać w sobie magii ciepła, uczuć prostych a dobrych, nawet naiwności pełnej optymizmu wiary że będzie dobrze? To są przeca święta najprawdziwsze, ich istota, a nie te wszystkie komerchy czy obowiązkowe opłatki, karpie i reszta. Dzisiejszy wpis ozdabiajo fotki Kocurrka z cyklu "Koty dostali chujinkę", jak widzicie zainteresowanie świętowaniem bardzo duże, mła nawet podejrzewa że kolędy byli śpiewane. W muzyczniku tyż w tym klimacie.
wtorek, 14 grudnia 2021
Wpis austriacki podśmiechujkowy
Dzisiejszy wpis ilustrują dwa portrety Najjaśniejszego Pana ( bez śladów trawienia muszysk ) a w muzyczniku kraina operetki. Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz, ptaszku mój...
poniedziałek, 13 grudnia 2021
Wpis optymistyczny
Omicronomikołaj zrobił 8 największych akcjonariuszy Pfizera i Moderny bogatszych o 10 miliardów dolarów. Po tym, jak wariant Omicron zdołał trafić na pierwsze strony gazet, prezesi i główni akcjonariusze Pfizer i Moderna odnotowali zysk w wysokości 10,31 miliarda dolarów , zgodnie z danymi zebranymi przez brytyjski Global Justice Now. Mła już ma wytłumaczenie dlaczego Omicron wystąpił w grudniu - wszyscy lubią dostawać prezenty, he, he, he. Mła nadal słucha Wróbla rzecz o strachu
Dzisiejszy wpis ilustrują obabrazki znanej już Wam artystki z Korei S. Hee. Porządki przedświąteczne podobne do tych u mła, kupa ciuchów, jakieś włóczki, wyciągane bombki porzucane są na rzecz spacerków w śnieżku. Taa... a chałupa odłogiem leży. Mła Wam i przede wszystkim sobie motywująco piosenkę świąteczną zapodaje, może cóś wykona tak na 100% w dziedzinie sprzątalnictwa.
sobota, 11 grudnia 2021
Jakby troszki przedświątecznie
Miał być wpis lekki , łatwy i przyjemny ale takiego prawdziwie lekkiego to nie będzie. Przedwczoraj odeszła Niki Skrzeczkowska i mła która trzymała kciuki oberwała po emocjach, mła jeszcze po Łazance czułej pamięci nie odetchnęła a tu bum. Choruje taki jeden dwunastoletni Filuś i kotka sąsiedzka, Fanta. Nieciekawie chorują. Mła nie ma skąd za bardzo czerpać optymizmu, choć bardzo się stara. Sytuacja ogólna, że tak to określę, powoli zaczyna mła przerastać, choć mła nie jest z tych którzy się tak łatwo dadzą zdołować. Nic to trza naprzód nam iść, nieczepieni niech uważajo bo oprócz chorób zamordyści krążo, zaczepieni niech też uważajo bo ostatnio cóś za dużo danych wskazuje że to o zaczepionych trzeba szczególnie dbać. Zatem niezaczepione mogo spiskować teoretycznie, a czepione tyż mogo ale lepiej w domu i bez latania gdzie nie trza, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc gdzie pojawiają się stada nieczepionych, czepionych a nawet czepniętych ( czepnięci to tacy którym zapodano czepionkę i oni zamiast tego że ona antycovidowa miała być to sądzą że to jest zaszczyk antyśmiertelny ). Zamordyści niech spadajo, jak dla mła mogo tarzać się w zarazkach! Odszczepiam się od tego towarzystwa!
Mła się trochę miota, trochę po tym miotaniu w letarg zapada z którego wybudzajo mła kocie pretensje. No bo wiecie, mła się źle zajmuje. Nie to że głodne i że biedne i że swobody nie majo. Robio co chco, żrą jak stado wygłodzonych słoni i zajęły całe wyrko ( mła nie ma żadnych szans na poduszce głowy złożyć bo tam ciałka leżą upozowane pokuśnie ale cóś mało zapraszająco ). Oczywiście mła się musi martwić ( Okularia całą noc balowała poza chałupą ), mła się musi pochylić nad futrem ( została zaczepiona łapą z pazureirą, Szpagetka żądała układania fryzu na tzw. dece ), mła musi dopieścić osobowości ( Sztaflik i Mrutek mają mieć swoje półgodzinne sesje na kolanach bez względu na okoliczności ), mła musi przywabić Pusia żeby Pasiak miał na kogo porykiwać ( jak Pusiu na parapecie niewidziany to Pasiak który kocha nienawidzić Pusia cóś wyraźnie nieszczęśliwy ). Sami widzicie ile mła ma musów do wykonania. No i to są akurat musy przyjemne ale ile z musów mła to musy nieprzyjemne, upierdliwe czy zwyczajnie nudne?! Ech... dobrze że młą postanowiła zostać w tym roku Mikołają bo inaczej ten mało wesoły przedświąteczny czas by ją potyrał.
Mła musi zaopatrzyć się w lek na świerzbowca, nie żeby jakaś straszliwość kocyndry dopadła ale ostatnie czyszczenie uszu przyniosło niespodziewanki. Okularia, Szpagetka i przede wszystkim Pasiak, zdaniem mła wymagają profilaktyki bo jeszcze się co rozbuja. Oczywiście w stadzie jest z tego powodu wielkie niezadowolnienie, jedni są wkurzeni bo im uszka czyszczę, inni są wkurzeni bo tego nie robię ( Mrutek brak czyszczenie codziennego uznaje za afront z takich po których wypowiada się wojnę - mła jest podgryzana a łepek jest podstawiany, oczka zapluszczane, czyszczone siostrzeństwo i braterstwo jest przez Mrutka lane - taka zazdrość ). Mła znów ma wstręt czytelniczy, a ostatnio dołączył do tego wstręt filmowy. Cóś ją odrzuca zarówno od lektury jak i od oglądactwa. Zresztą coby niby miała oglądać - kretyńskie filmy świąteczne? W jej prywatnym rankingu filmów nieoglądalnych one są tylko stopień wyżej od komedii romantycznych i dwa stopnie od filmów religijnych oraz trzy od chińskich produkcji w których wszyscy latają z mieczami nosząc przy tym cud stroje. Wieczorami mła co najwyżej zrobi sobie patrzanko albo oglądanko pod te herbatki co od Mikołajów dostała. Ze mła się straszna konserwa robi, może nie taka jak Wróblewski ale zauważa u się jakieś dziwne odchyły niemalże libertariańskie. Co za groza! Czuję że muszę dla odmiany jakie wywiady Sroczyńskiego poczytać. Dziś w muzyczniku George Michael z czymś o wiele lepszym niż ta rąbanka "Last Christmas".